Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Najniższa forma życia (James Herriot, „Vets might fly”)

Posted on 4 czerwca 20111 lutego 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Ledwie zakosztował słodyczy małżeńskiego życia, a już musiał porzucić ukochaną Helen i swoją weterynaryjną praktykę w Darrowby. Po wybuchu wojny James Herriot trafił do lotnictwa. Przestał być szanowanym fachowcem, a stał się „najniższą formą życia w RAF-ie” – AC2, szeregowym pilotem, ganianym przez sierżantów, poznającym tajniki nawigacji, obierającym ziemniaki w kuchni.

Dnie wypełniała forsowna zaprawa fizyczna, lekcje umiejętności niezbędnych pilotom oraz służby, a to warta, a to znowu sprzątanie. W każdej jednak wolnej chwili myśli Jamesa wędrowały ku żonie, ku rozległym przestrzeniom Yorkshire, rozrzuconym wśród gór farmom i farmerom: sympatycznym i gburowatym, bogatszym i biedniejszym, obrotniejszym i tym, którzy ledwo sobie radzili z prowadzeniem gospodarstwa. Wędrowały też – a może przede wszystkim – ku licznym pacjentom. Poznajemy więc boksera Cedrica, którego męczyły gazy, i bożonarodzeniowego kota, którego matka ostatnim wysiłkiem przyniosła do pełnego ciepła domu. Śledzimy zmagania weterynarza z ciężką chorobą, jaka dotknęła psa pewnego łobuziaka, oraz dramatyczną walkę o życie duszącej się cennej klaczy wyścigowej.
Oczywiście Herriot nie żył wyłącznie wspomnieniami i służba w wojsku również dostarczała mu niezapomnianych przeżyć. Zwykła wizyta u dentysty przekształciła się w istny horror; zadbał o to stomatolog zwany Rzeźnikiem. Praworządny zwykle James miał też na koncie wykroczenia przeciwko dyscyplinie, ale jak tu nie skorzystać z okazji i nie wyrwać się bez przepustki na chwilę do ciężarnej żony, skoro dzieli ich zaledwie kilka godzin jazdy autobusem. Przy tej samowolce mały szwindel z telegramem powiadamiającym o narodzinach syna to już naprawdę drobiazg.
Tom piąty cyklu (w wersji polskiej Weterynarze mogą latać, wydanie nie do zdobycia) jest równie dobry jak poprzednie. Herriot umie z dystansem spoglądać na siebie, z humorem przedstawia wpadki, w jakie obfitowało życie nowicjusza w weterynaryjnym fachu, na dodatek poznającego dopiero obyczaje farmerów. Cieszy się z sukcesów, gdy udało się uratować życie zwierzęcia, często znajdującego się w beznadziejnym stanie, z żalem przywołuje przypadki, gdy cała jego wiedza okazywała się nieprzydatna. Z miłością pisze o swojej żonie, z ciepłem o przyjaciołach, z podziwem o zmagających się z trudnymi warunkami gospodarzach. Smakowicie opisuje kulinarne arcydzieła, jakimi częstowały go żony farmerów, wylicza kufle piwa spożyte w upalny dzień (z lekką zgrozą czytamy, jak po wyjściu z pubu wsiada do samochodu i jedzie dalej; albo piwo było słabe, albo ruch na drogach niewielki, bo zwykle obywa się bez poważniejszych wypadków). Wiele razy przystaje, by napawać się pięknem przyrody, w niewielkim jeszcze stopniu tkniętej ręką człowieka.
Książki Herriota są idealną lekturą na każdą porę roku. A już w upały sprawdzają się wyjątkowo. Warto wybrać się z Jamesem w codzienny objazd po farmach i dzielić z nim trudy i radości lekarza weterynarii.
James Herriot, Vets might fly, Pan Books 1977.

12 thoughts on “Najniższa forma życia (James Herriot, „Vets might fly”)”

  1. Lirael pisze:
    4 czerwca 2011 o 06:49

    Gdybym lubiła piwo, porównałabym książki Herriota właśnie do kufla piwa spożytego w upalny dzień. :) Cenię jego poczucie humoru i liczne smaczki obyczajowe.
    Uświadomiłeś mi, że mam ochotę na powtórkę całej serii, tym razem w wersji angielskiej.
    Przepadałam też za serialem!
    W piosence SDM list sam się czyta. To samo dzieje się z Twoimi recenzjami.

    Odpowiedz
  2. zacofany.w.lekturze pisze:
    4 czerwca 2011 o 06:52

    Dziękuję. Za serialem tęsknię, ale chyba nie wydano go jeszcze w wersji polskiej:(

    Odpowiedz
  3. Misiek pisze:
    4 czerwca 2011 o 07:16

    Ha, na szczęście w mojej bibliotece znajdują się aż trzy książki tego pana (chociaż akurat nie „Weterynarze”). W związku z tym już wiem, co będę czytał na letnim urlopie, poza kolejną wizytą w „Skiroławkach”. Porównanie Lirael powoduje, ze nie da się przejść obok tej propozycji obojętnie :)

    Odpowiedz
  4. zacofany.w.lekturze pisze:
    4 czerwca 2011 o 07:30

    @Misiek: to dodam na zachętę, że pija się tam również sherry, whisky, gin z tonikiem (a w tym tomie to już całe morze ginu z tonikiem), jabłecznik i rzecz jasna herbatkę:D

    Odpowiedz
  5. Misiek pisze:
    4 czerwca 2011 o 13:35

    Herbatka przeważyła szalę ;)

    Odpowiedz
  6. zacofany.w.lekturze pisze:
    4 czerwca 2011 o 16:26

    @Misiek: bo herbatka rządzi;P

    Odpowiedz
  7. ..dr Kohoutek pisze:
    4 czerwca 2011 o 20:26

    Nigdy nie czytałem książek tego pana, ale z przyjemnością to zmienię.

    Odpowiedz
  8. zacofany.w.lekturze pisze:
    4 czerwca 2011 o 20:33

    @dr Kohoutek: polecam serdecznie:)

    Odpowiedz
  9. Agnes pisze:
    5 czerwca 2011 o 10:04

    Serial mgliście kojarzę, chyba to puszczano w tv?

    Odpowiedz
  10. zacofany.w.lekturze pisze:
    5 czerwca 2011 o 10:05

    Owszem, nawet ze dwa razy. Załapałem się we wczesnym dzieciństwie:D

    Odpowiedz
  11. Barbara pisze:
    14 lipca 2022 o 00:46

    To ja się pochwalę, że mam 9 „herriotów”. Jedna jest poza serią – Kocie opowieści. A serial wymiatał. Pozdrawiam. Barbara

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      14 lipca 2022 o 08:26

      Piękna kolekcja :) A serial był cudny.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT