Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Siódme wtajemniczenie

Posted on 15 czerwca 201110 sierpnia 2021 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Siedem to liczba doskonała, atrybut bogów, oznacza pełnię i doskonałość. Oto siedem sekretów zacofanego.w.lekturze:
1) Jestem łańcuszkofobem i lukrecjofilem. Mam zamiar, za poduszczeniem Matki Chrzestnej, przy najbliższej okazji wykonać nalewkę na żelkach z lukrecji, salmiak vodkę:)
2) Skoro już jesteśmy przy alkoholach, to moja nalewka z czarnej porzeczki (według przepisu Joanny Chmielewskiej) i żurawinówka nie mają sobie równych. Świąteczny ajerkoniak podbija tłumy:)
3) Zawsze zazdrościłem Jackowi Kuroniowi, który ponoć w restauracji sejmowej zamawiał na śniadanie tatara z colą.
4) Ostatnio oddaję się maniackiej uprawie nasturcji na tarasie; roślinność kwitnie orgiastycznie, co cieszy mnie jako początkującego ogrodnika.
5) Umiem i lubię oprawiać książki: najlepiej wychodzą mi oprawy płócienne.
6) Jestem wielbicielem „Nad Niemnem” w każdej postaci: książkowej, serialowej, filmowej i audiobookowej (w wykonaniu Anny Polony).
7) Czy już wspominałem, że ze wszystkich słodyczy najbardziej lubię boczek? Wędzony. I śledzia. Z cebulką.
Ponieważ, zdaje mi się, łańcuszek zatoczył już koło i wkrótce niektórzy będą się spowiadać po raz kolejny, to ja jeszcze tylko wciągnę Matkę Chrzestną do ujawniania sekretów. 
 
I jeszcze bonus dla wytrwałych: czeskie seriale mógłbym oglądać na okrągło.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

20 thoughts on “Siódme wtajemniczenie”

  1. ksiazkowo pisze:
    15 czerwca 2011 o 20:55

    O matko sadzonko i ojcze nawozie :P Trójka mnie zaskoczyła, reszta znana :D Tatar, mniam, zjadłabym sobie!

    A jak Salmiak Vodka wyjdzie godnie, to zamawiam sobie kielicha na Kaszubach ;)

    A swoją drogą te nalewki, kwiatki i „Nad Niemnem” to jakby mocno kobieca część duszy Zacofanego ;p

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  2. zacofany.w.lekturze pisze:
    15 czerwca 2011 o 21:01

    Posługujesz się jakimiś szowinistycznymi stereotypami, kochana Matko Chrzestno:P Lepiej pozaglądaj w najtajniejsze zakamarki duszy i powyciągaj co wstydliwsze sekreta:D
    Jak salmiak vodka wyjdzie godnie, to nie wiem, czy dotrzyma, ja tu mam spore grono sąsiadów-degustatorów:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  3. ksiazkowo pisze:
    15 czerwca 2011 o 21:05

    Hihihihi… Mówisz, że szowinistyczne… hm… A może odwrotnie ;) Bardzo Ci się chwalą takie godne zamiłowania, bo i ładnie dookoła masz, i smacznie ugościsz, a jeszcze cytatą rzucisz na koniec :p

    A co do degustacji – hm… no nic to, trzeba będzie jakoś przeżyć te braki w zaopatrzeniu ;)

    PS. Sekreta będą wyciągane zapewne w weekend!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. zacofany.w.lekturze pisze:
    15 czerwca 2011 o 21:32

    To trzymam kciuki, tylko żeby mi były pikantne te sekrety:D Co do zaopatrzenia, jak dobre wyjdzie, to się zrobi nową porcję:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. anek7 pisze:
    16 czerwca 2011 o 04:12

    Moja nasturcja jeszcze nie kwitnie…
    To pierwsze zdjęcie to zbiory własne, czy sąsiedzi się dorzucili?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. Lirael pisze:
    16 czerwca 2011 o 04:32

    Cieszę się, że JWP raczył otworzyć serca swego wierzeje. :) Mam nadzieję, że proces nie był bolesny. Lękam się nieco, bo i przede mną te sekretne wyznania.
    1 & 2
    Imponujący zestaw spirytualiów! Wiedza o nich, tudzież znajomość receptur i ich zastosowanie, też godne pozazdroszczenia. Duże grono sąsiadów-degustatorów wcale nie dziwi. :) Nie miałam pojęcia, że tak twórczo można wykorzystać żelki lukrecjowe. :) Słyszałam natomiast o produkcie wysokoprocentowym z cukierków zwanych kukułkami. :)
    Czy w Twojej kolekcji występuje wersja z kokosem w jakiejkolwiek postaci? No i co z wódką lawendową? Już sobie wyobrażam ładną buteleczkę z zatopionymi w niej kilkoma kwiatami lawendy. :P Skoro można okruszki złota, bursztyny i węża nabić w butelkę… :)
    3 & 7
    Śledź i boczek są na liście rzeczy, których od dzieciństwa chronicznie nie cierpię.:D Dobrze przynajmniej, że nie pojawiła się golonka ze zdjęciem, bo tego już bym nie zniosła. :[ Nie przełknęłabym tatara na śniadanie. W innych porach przełknęłabym z trudem, nawet gdyby sam syn Tuhaj-beja pod siodłem go ugniótł! :)
    4
    Nasturcje piękne. Kasprowicz już by cały tomik o nich napisał, rymując uroczo. :)
    Dzięki działaniom JWP oraz młodocianej ogrodniczki-asystentki-eksperymentatorki tak się pięknie rozwinęły!
    5
    To bardzo ciekawa wiadomość. Czy do tego potrzeba jakiegoś wysoce specjalistycznego sprzętu? Zawsze wydawało mi się to sztuką niedostępną dla przeciętnych śmiertelników bez odpowiedniego warsztatu.
    6
    Nie lubię „Nad Niemnem”. Wersję książkową jeszcze zniosę, ale film zupełnie mi nie przypadł do gustu. O audiobooku w wykonaniu Polony nie słyszałam, ale wierzę bez dwóch zdań, że jej interpretacja może być świetna.
    Czeskie seriale są niesamowite! Też za nimi przepadam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. viv pisze:
    16 czerwca 2011 o 06:06

    Piękna historia w obrazkach – jak się komuś nie chce czytać (mnie się chciało bardzo), zawsze może pooglądać zdjęcia i coś mu w głowie zostanie :) Gratuluję wyników na tarasie i trzymam kciuki za udane eksperymenty alkoholowe! :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  8. http://pisanyinaczej.blogspot.com/ pisze:
    16 czerwca 2011 o 06:35

    „Za ladą”…nie widziałem tego od czasów dalekiego dzieciństwa….muszę poszukać na dvd…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. zacofany.w.lekturze pisze:
    16 czerwca 2011 o 07:06

    @Anek7: ta bateria to wizualizacja marzenia o spiżarni godnej Marty Korczyńskiej, co to się żadnych gości nie ulęknie. Butelki już mam, nad ich wypełnianiem pracuję usilnie:D

    @Lirael: JWP już w komentarzu swoje zobowiązanie do ujawnienia sekretów zrealizowała:D
    ad 2: z kokosem chwilowo nic nie ma, bo nie przepadam, ale przepis na domowe malibu posiadam, więc niech no mi tylko jakiś kokos na głowę spadnie:P
    ad 5: wymaga ostrego noża do tapet i wiaderka specjalistycznego kleju. Muszę się niestety obywać bez gilotyny:(

    @Viv: a dziękuję, dziękuję:)

    @Pisany_inaczej: na DVD po polsku nie ma, za to na różnych kablówkach powtórki ostatnio leciały:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. Eireann pisze:
    16 czerwca 2011 o 07:36

    Umiejętności oprawiania książek dziko zazdroszczę, a naleweczki wyglądają bardzo zachęcająco :-). Pozdrowienia od wielbicielki „Nad Niemnem” (audiobooka nie znam, trzeba by nadrobić tę zaległość…)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  11. Lirael pisze:
    16 czerwca 2011 o 08:02

    Te wyznania to tak tytułem wstępu. :) Mam nadzieję, że lada dzień napiszę całość.
    Czy ten klej introligatorski wydziela halucynogenne opary?
    Domowe malibu JWP na pewno wygrałoby wszelkie koneserskie konkursy.
    Czy pigwówkę też sporządzasz? Podobno jest pyszna.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  12. zacofany.w.lekturze pisze:
    16 czerwca 2011 o 08:05

    @Eireann: nadrób koniecznie, Polony jest rewelacyjna:)

    @Lirael: rozumiem, taka rozgrzewka przed właściwymi konfesjami:) Klej introligatorski, w przeciwieństwie do butaprenu, niestety jest bezwonny i nie wprowadza w wyższe stany świadomości:( Pigwówka jest w planach, tylko najpierw mus tę pigwę posadzić gdzieś w kątku:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  13. Sempeanka pisze:
    16 czerwca 2011 o 09:05

    „ze wszystkich łakoci najbardziej lubię boczek” :)) – znaczy jak dziadek Żak ? ;)

    Nad Niemnem też uwielbiam we wszystkich wersjach i w dodatku mogłabym to sobie dawkować na okrągło. Zdaje się że moje mp3-ki też czyta Anna Polony.

    czeskie seriale – o tak ! „Když máš v chalupě orchestrion” czyli „Pod jednym dachem” – jak ja lubilam te klimaty !

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  14. zacofany.w.lekturze pisze:
    16 czerwca 2011 o 09:09

    @Sempeanka: jak dziadek Żak:) A „Pod jednym dachem” też uwielbiam, ale już nie chciałem mnożyć zdjęć:))

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  15. Lirael pisze:
    16 czerwca 2011 o 09:16

    Dla książek to chyba dobrze, że twórca oprawy nie jest pod wpływem substancji psychoaktywnych. :)Efekt mógłby być szokujący. Wyobrażam sobie te płaty artystycznie postrzępionego płótna. :)
    Pigwa ślicznie nazywa się po łacinie: Cydonia oblonga. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  16. zacofany.w.lekturze pisze:
    16 czerwca 2011 o 09:26

    Cydonia w ogóle ma mnóstwo konotacji, najciekawsza jest ta: http://pl.wikipedia.org/wiki/Marsja%C5%84ska_Twarz :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  17. monani pisze:
    16 czerwca 2011 o 13:13

    Ach, naleweczki… się rozmarzyłam. Szkoda, ze nie czytuję Chmielewskiej, bom tej czarnoporzeczkowej ciekawa.
    Nasturcyjki też przecudne. A mszyce Ci ich nie atakują?
    A w ogóle, to fajna mieszanka z tego wyszła (w mojej wyobraźni, oczywiście): nalewka lukrecjowa + kwiatuszki + boczek ze śledzikiem i do tego jeszcze Nad Niemnem :-))

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  18. the_book pisze:
    16 czerwca 2011 o 13:39

    Czując się odpowiedzialna za całe to zamieszanie nie mogę nie napisać posta. Muszę także przyznać, że mimo twoich obaw wyszło całkiem zacnie :)Jest alkohol, jest śledzik na zagryzkę i jakiś film na ukulturalnienie :)
    Serdeczności :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  19. Lirael pisze:
    16 czerwca 2011 o 13:51

    No to już wiem, co mi się dzisiaj w nocy przyśni. :] Dobrze, że się przynajmniej nie porusza. W każdym razie taką mam nadzieję.
    Swoją drogą fascynująca historia. Nigdy wcześniej o tej twarzy nie słyszałam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  20. zacofany.w.lekturze pisze:
    16 czerwca 2011 o 15:49

    @Monani: czarne robactwo na nasturcjach, tradycyjnie:) Mrówki mają uciechę:P Boczek ze śledziem nad Niemnem też mi przemawia do wyobraźni:D

    @The_book: no to wyszedłem na niezdrowo się odżywiającego alkoholika oglądającego kiepskie seriale i czytającego nudne lektury szkolne:) Ależ sobie opinię wyrobiłem:P

    @Lirael: jak się dłużej powpatrujesz, to może nawet do Ciebie mrugnie:) Miłych snów:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d