Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Do źródła dobra i szczęśliwości” (Władysław St. Reymont, „Pielgrzymka do Jasnej Góry”)

Posted on 15 sierpnia 201121 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Pielgrzymka do Jasnej Góry
To aż niewiarygodne, że tak wielowymiarowe i ważne dla polskiej kultury i religijności zjawisko, jakim są pielgrzymki na Jasną Górę, nie doczekało się literackiego opracowania. Złośliwie można powiedzieć, że żadnemu z naszych pisarzy nie chciało się podążać z pielgrzymią kompanią, a wyłącznie w ten sposób można zebrać odpowiedni materiał, dowiedzieć się, co kieruje pątnikami, co ich podtrzymuje w drodze, jak przeżywają wędrówkę i jak wygląda ich codzienność.

Trudów nie uląkł się tylko Władysław St. Reymont, który jako korespondent „Tygodnika Ilustrowanego”,

wyruszył 5 maja 1894 roku z warszawskiej Pragi w drogę do Częstochowy,

„do źródła dobra i szczęśliwości”, jak ją nazwie w zakończeniu. Pielgrzymka, w której uczestniczył, chociaż nie mówiono o tym otwarcie, miała być hołdem w rocznicę insurekcji kościuszkowskiej.
Początkowo Reymont obserwował pielgrzymów jak egzotyczną osobliwość. Sam będąc racjonalistą, zadawał sobie pytanie: „co im każe rzucić dom, dzieci, gospodarstwo, zarobek, zawsze pewną miskę kartofli, łóżko i pierzynę i iść mil kilkadziesiąt o suchym chlebie, sypiać po drogach, znosić trudy niewypowiedziane życia koczowniczego?… Cóż to jest za siła, która ich porywa z gniazda i rzuca w różnorodny, taki sam tłum i wlecze, i odprowadza?…” Poszukuje odpowiedzi, wypytuje pątników, przygląda się ich zachowaniu, przysłuchuje rozmowom i śpiewom. Jeszcze trzyma się z boku, niby idzie z nimi, ale nie czuje się częścią gromady. Do czasu. Wreszcie bowiem i Reymontowi zaczyna się udzielać ta atmosfera pobożności, prostej może i może niezbyt głębokiej, zżywa się z kompanią, roztapia się w niej. I jemu dają się we znaki trudy drogi, pomaga innym, sam pomoc przyjmuje, czuje się jak wśród swoich. Chłonie opowieści, pieśni, mijane krajobrazy, zapomina o tym, co zostawił za sobą, chociaż sam siebie gani za poddawanie się, jak to nazywa, sentymentalizmowi.

Niedługi tekst Reymonta nazywany jest pierwszym polskim reportażem.

Każdy dzień, każdy etap drogi to nowy rozdział. Krótki opis miejscowości, w której zatrzymuje się pielgrzymka, kościoła, lokalnych osobliwości. Drobiazgi życia codziennego: problemy z noclegiem, bolące nogi, zła droga, marne jedzenie, upał. Relacje z nietypowych wydarzeń, jak choćby z wypędzania złego ducha z opętanych, charakterystyki współtowarzyszy – szczególnie wzruszająca historia chorego Antka, rozmiłowanego w kwiatach, którego matka wiozła na Jasną Górę, by tam prosić o jego uzdrowienie. Zapisane opowieści o tym, jak Pan Jezus ze świętym Piotrem niegdyś po ziemi chodzili. Urozmaicone krajobrazy, bujna wiosenna przyroda. To debiut pisarski Reymonta, bardzo – moim zdaniem – udany. Echa przeżyć z tej pielgrzymki pobrzmiewać będą po latach w Chłopach, religijność bohaterów powieści jest religijnością gromady pątników. Język opisów, chociaż jeszcze niedopracowany, niedoszlifowany, przypomina język chłopskiej epopei. W Pielgrzymce widać już zalążki wielkiego talentu, dar obserwacji i wielką ciekawość ludzi i świata. Rzecz jest niemal zupełnie zapomniana, ale ze wszech miar zasługuje na przypomnienie.
Pielgrzymka Stasiak
Pielgrzymka z 1894 roku, mal. Ludwik Stasiak.
Władysław St. Reymont, Pielgrzymka do Jasnej Góry, Słowo 1995.
 

27 thoughts on “„Do źródła dobra i szczęśliwości” (Władysław St. Reymont, „Pielgrzymka do Jasnej Góry”)”

  1. Lirael pisze:
    15 sierpnia 2011 o 06:40

    Tak naprawdę o istnieniu tej książki dowiedziałam się od Ciebie. Reymont w roli reportera? Brzmi bardzo interesująco!
    Przeczytam z przyjemnością i skonfrontuję z własnymi doświadczeniami. Miedzy trzecią a czwartą klasą liceum byłam na pieszej pielgrzymce z Lublina do Częstochowy, więc mam ciekawy materiał porównawczy.

    Odpowiedz
  2. zacofany.w.lekturze pisze:
    15 sierpnia 2011 o 06:53

    Bardzo lubię ten drobiazg, szczególnie że momentami bardzo przypomina „Chłopów”, których uwielbiam. Do lektury bardzo zachęcam:)

    Odpowiedz
  3. cyrysia pisze:
    15 sierpnia 2011 o 07:04

    Również nie wiedziałam aż do teraz, że Reymont uczestniczył w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę i podzielił się wrażeniami w książce. Chętnie przeczytam te zapiski, gdyż jestem przekonana,że są niezwykle ciekawe. Sama przeważnie uczestniczyłam w autokarowej pielgrzymce, gdyż bałam się, że nie dam rady psychicznie i fizycznie dotrzeć pieszo, ale niejednokrotnie słuchałam opowieści koleżanek z wrażeń pielgrzymkowych, które czasami z powodu braku noclegu spały nawet na sianie w stodole :-)

    Odpowiedz
  4. orchisss pisze:
    15 sierpnia 2011 o 07:06

    woow – to żeś wygrzebał :) Perełka!
    A o fenomenie Jasnej Góry pisał Jan Dobraczyński (całkiem niezły pisarz) w „Spotkaniach jasnogórskich” – jednak to ujęcie bardziej historyczne, chociaż też reporterskie. Czytałam spory czas temu, ale wrażenie zostało do dziś. Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
  5. biedronka pisze:
    15 sierpnia 2011 o 07:31

    Nie słyszałam do tej pory o tej książce.
    Zachęcające jest, że książka ta jest pierwszym polskim reportażem :)
    ,,Chłopi,, już dawno skradli moje serce, więc z miłą chęcią prześledzę ewolucję i literackie dojrzewanie Reymonta do ich napisania :)

    Odpowiedz
  6. guciamal pisze:
    15 sierpnia 2011 o 08:54

    Jeśli przypomina Chłopów, których bardzo lubię to chętnie przeczytam. Nie mam przeżyć pielgrzymkowych, więc z tym większą ciekawością zapoznam się z opisem wrażeń osoby nastawionej dość sceptycznie.

    Odpowiedz
  7. Joanna (kalio) Gołaszewska pisze:
    15 sierpnia 2011 o 09:49

    Ja Chłopów też czytałam z przyjemnością.
    Jednak do tego drobiazgu nie sięgnę, ponieważ myślę, że dzisiejsze pielgrzymkowanie diametralnie różni się od ówczesnego.
    20 lat temu zawędrowałam na Jasną Górę w dniu 14 sierpnia, gdy zbierały się pielgrzymki z całej Polski na święto 15 sierpnia. Ja tam nie widziałam pobożności i uduchowienia, nie widziałam oczekiwania na święto, skupienia nie było za grosz. Za to na polu namiotowym w nocy były pijackie burdy, krzyki, przekleństwa i ogólnie wesoluchno było. Z moim wtedy jeszcze narzeczonym uznaliśmy, że nic tam po nas.
    Dziś pielgrzymki kojarzą mi się z wrzaskiem wzmacnianym głośnikami – idą i się drą. Wg mnie to również jest dalekie od skupienia.
    Ale może powinnam wejść w klimat, przyłączyć się, poczuć tę radość znoju? Z drugiej strony – nasłuchałam się opowieści z pierwszej ręki, czyli od uczestników dzisiejszych pielgrzymek – nie zachęcają. A może nie tych ludzi powinnam słuchać? No nie wiem.
    A może reportaż Reymonta potraktować jak jeszcze jeden relikt przeszłości do pokazywania dzieciom – jak to drzewiej bywało?

    Odpowiedz
  8. guciamal pisze:
    15 sierpnia 2011 o 10:17

    Kalio- dzięki za opis współczesny, jako osoba, która nigdy nie brała udziału w pielgrzymce (choć się do niego przymierzała) mogłam jedynie domyślać się tego, o czym napisałaś.

    Odpowiedz
  9. Joanna (kalio) Gołaszewska pisze:
    15 sierpnia 2011 o 10:22

    guciamal – ale ja samej wędrówki nie widziałam. My z moim trafiliśmy tam tego dnia przez zupełny przypadek, stopem przemierzaliśmy Polskę, zwiedzaliśmy najsłynniejsze miejsca, więc nie mogliśmy pominąć klasztoru na Jasnej Górze. W ogóle nie wiedzieliśmy, że to jakieś święto się zbliża. Więc gdy zobaczyliśmy te tłumy, to trochę byliśmy zacukani, ale optymistycznie uznaliśmy, że wśród chrześcijan i to w dodatku pielgrzymów rozmodlonych, nic złego nam się stać nie może. He he:) Jedna noc pozbawiła nas złudzeń. Zwinęliśmy namiot i powędrowaliśmy dalej. Na szczęście odsłonięcie obrazu zobaczyliśmy dzień wcześniej – powalające wrażenie. I dla tego momentu warto było. Na pielgrzymkę nie poszłabym z własnej nieprzymuszonej woli.

    Odpowiedz
  10. Wykop książkę - Ramona i Natalia pisze:
    15 sierpnia 2011 o 11:14

    A to ciekawe – pierwszy reporter :) Zadziwiłeś mnie i pogrzebię w antykwariacie aby odszukać tę książkę./Ramona

    Odpowiedz
  11. zacofany.w.lekturze pisze:
    15 sierpnia 2011 o 11:37

    Dziękuję wszystkim za komentarze i uwagi. Pozwolę sobie odnieść się tylko do uwag Joanny, z którymi w zasadzie się zgadzam. Sam pamiętam z tego samego okresu, jak wiele znanych mi osób traktowało pielgrzymkę jako sposób na nieco ekstremalne wakacje, a nie jak przeżycie duchowe. Co zaś do atmosfery pielgrzymki w czasach Reymonta, to zacytuję kawałek przemowy przewodnika grupy do pielgrzymów: „Na noclegach ino śmiechy, swawola, obraza Boska! Na rozpustę idzieta, ludzie, a nie do Matki Najświętszej. I nie boita się kary Boskiej, siostry i bracia? […] I bez waszą niecnotę i niepomiarkowanie przebierze się cierpliwość Boska i zeszle głód, i zeszle choroby, i zeszle ognie, coby zło wypaliły […]”.

    Odpowiedz
  12. Joanna (kalio) Gołaszewska pisze:
    15 sierpnia 2011 o 11:47

    Dobre:)
    Czyli wniosek jaki?
    Naród jest w sumie niezmienny – tylko mu „swawola, rozpusta, niecnota i niepomiarkowanie” w głowie.
    Amen.
    Oj, zeszle głód, choroby i ognie.
    Mój teść mówi – musi być wojna, za dobrze ludzie mają;)

    A teraz poważnie – czyli jak wszędzie i ze wszystkim – trzeba samemu sobie znaleźć to, czego się szuka, a nie zapisywać się do żadnej bandy.

    Odpowiedz
  13. zacofany.w.lekturze pisze:
    15 sierpnia 2011 o 11:52

    Z grubsza do takich wniosków to prowadzi:)

    Odpowiedz
  14. Agnes pisze:
    15 sierpnia 2011 o 16:26

    Odkryłeś mi właśnie ciekawą lekturę, dzięki.

    Odpowiedz
  15. zacofany.w.lekturze pisze:
    15 sierpnia 2011 o 16:28

    Zawsze do usług:)

    Odpowiedz
  16. guciamal pisze:
    15 sierpnia 2011 o 18:47

    Było, jest i będzie- do takich wniosków dochodzę im więcej czytam. I jako Zosia samosia też lubię sama znajdować to czego szukam, czy to oglądanie obrazu Przenajświętszej Panienki w Częstochowie (ano byłam, widziałam, przeżyłam) czy oglądanie inszych miejsc.
    Teraz mam jeszcze większą chętkę na tę książeczkę. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  17. czytanki.anki pisze:
    17 sierpnia 2011 o 10:35

    Po Twoim cytacie z kazania przypomniał mi się spektakl Grabowskiego „Opis obyczajów wg Kitowicza” i stosowny fragment dot. pielgrzymów właśnie;)

    A Reymont potrafi zaskoczyć i szkoda, że w szkole się o tym nie mówi. Np. o takim „wampirze”;)

    Odpowiedz
  18. zacofany.w.lekturze pisze:
    17 sierpnia 2011 o 10:49

    W szkole to niedługo już się nawet o Panu Kleksie nie będzie mówiło:P A Opis obyczajów Grabowskich to była rewelacja:)

    Odpowiedz
  19. Iza pisze:
    18 sierpnia 2011 o 12:09

    Racjonalista na pielgrzymce to już pomysl odjechany, a czytanie tego 100 lat po napisaniu to już po prostu czad.

    (miałam skomentować już wcześniej, dobrze mi przypomniałeś).

    Odpowiedz
  20. zacofany.w.lekturze pisze:
    18 sierpnia 2011 o 12:16

    Izo: teraz wyszedłem na upierdliwca, który się domaga komciów:P Książkę Ci polecam, ani słowa o PRL w niej nie ma i żadnych rebusów:)

    Odpowiedz
  21. Iza pisze:
    18 sierpnia 2011 o 12:31

    nieee, miałam przeczytać i skomentować, ogwiazdkowane jest w czytniku, więc prędzej czy póżniej bym to zrobiła.
    Odnośnie rebusów- JIK też używał kostiumu historycznego:0. Wygląda na to, że rebusów można spodziewać się wszędzie.

    Odpowiedz
  22. bookfa pisze:
    20 sierpnia 2011 o 15:06

    Nie dla mnie ta tematyka. Pielgrzymki kojarza mi sie z obrzydliwa bigoteria. Po co te manifestacje kiedy wystarczyloby zyc wedlug dziesieciu przykazan?
    Nie chce kiedykolwiek wziac w czyms takim udzialu ani o tym czytac.

    Odpowiedz
  23. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 sierpnia 2011 o 15:17

    Czyta to się akurat bardzo przyjemnie:P

    Odpowiedz
  24. bookfa pisze:
    20 sierpnia 2011 o 17:08

    Wierze i na tym poprzestane ;D

    Odpowiedz
  25. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 sierpnia 2011 o 17:17

    Twoja strata:P

    Odpowiedz
  26. Pingback: „Dobry reporter upędzi bimber nawet z nogi od krzesła” („100/XX. Antologia polskiego reportażu XX wieku”, pod red. Mariusza Szczygła) – Zacofany w lekturze
  27. emkawu pisze:
    28 września 2022 o 09:11

    rewelacja, jakoś tak wyszło, że chociaż lubię XIX wiek i już trochę żyje na świecie ;) to dopiero teraz przeczytałam ten reportaż.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT