Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Intryga w intrydze wewnątrz intrygi (Brian Herbert, Kevin J. Anderson, „Paul z Diuny”)

Posted on 29 września 20113 października 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
 
Na wszystkie sequele i prequele patrzę podejrzliwie, uznając je przede wszystkim za cyniczną próbę wyłudzenia pieniędzy od wielbicieli oryginalnych dzieł. Rzadko daję się skusić na taką literaturę, zwykle wtedy, gdy w jej powstawaniu uczestniczył autor pierwowzoru. Gorzej, gdy masakrowany jest twórca nieżyjący, a wyciągnięte z jego kosza na śmieci strzępy rozmaici mniej lub bardziej sprawni wyrobnicy pióra składają w nowe dzieła.

Podobne uczucia towarzyszyły publikacji kilku już dodatków do cyklu Franka Herberta o Diunie. Z różnych stron dochodziły mnie jednak odgłosy, że Brian Herbert i Kevin J. Anderson zrobili niezłą robotę, a poza tym – nie będę ukrywał – oryginalne powieści pozostawiły po sobie taki niedosyt, że postanowiłem zaryzykować. „Paula z Diuny” można chyba nazwać „interquelem”, gdyż wypełnia on lukę między „Diuną” a „Mesjaszem Diuny”.
Minął rok od upadku Szaddama, Paul Atryda zajął jego tron i rozpętał galaktyczny dżihad. We wszechświecie miliony ludzi padają ofiarą jego fedajkinów, rozkręca się spirala okrucieństwa, a wokół samego władcy rozkręcają się piętrowe intrygi przeciwników gotowych na wszystko, by wyeliminować Paula. Imperator musi też zmierzyć się z kultem własnej osoby, szerzonym przez kapłanów, tradycjami i cnotami własnego rodu, wszechogarniającą wizją przyszłości i wątpliwościami, czy dokonany przez niego wybór drogi był rzeczywiście tym właściwym. Sytuacja pod wieloma względami przypomina mu wyzwania, przed jakimi przed laty stanął jego ojciec książę Leto. Poznajemy więc też kilka mrocznych epizodów z wczesnej młodości Paula. Wartka akcja niesie nas ku podwójnemu zakończeniu, które pozwala nam odkryć nieznaną stronę osobowości imperatora, a jemu samemu daje szansę na wzmocnienie się jako człowiekowi i jako władcy.
Bardzo ryzykowne jest wpasowywanie się między dwa istniejące tomy, ale duet Herbert i Anderson wyszedł z tego obronną ręką. „Paul z Diuny” nie sili się na udawanie „Diuny II”, jego autorzy nie brnęli w rozważania historiograficzne i ekologiczne, stanowiące nieodłączną część „Diuny”, nie rozbudowywali świata stworzonego w pierwszym tomie, ale sprawnie wykorzystując jego elementy i znanych czytelnikowi bohaterów napisali wciągającą powieść o wartkiej i zaskakującej akcji. Trudem odrywałem się od tego grubego tomu i z mniejszym niepokojem patrzę już na trzy części legend Diuny, dwie powieści stanowiące zakończenie oryginalnego cyklu i z góry się cieszę na zapowiadany tom łączący „Mesjasza” i „Dzieci Diuny”.
Brian Herbert, Kevin J. Anderson, Paul z Diuny, tłum. Andrzej Jankowski, Rebis 2011.
Za przesłanie książki dziękuję Księgarni Matras.
***
Wrzesień zbliża się ku końcowi, upływa też nieuchronnie termin głosowania w plebiscycie „Złota Zakładka” oraz w konkursie „JIKowa Tytułomania”. Wszystkich, którzy jeszcze tego nie uczynili, zachęcam do oddawania głosów.

Zapraszam na pozostałą część mojego Bloga z recenzjami książek

20 thoughts on “Intryga w intrydze wewnątrz intrygi (Brian Herbert, Kevin J. Anderson, „Paul z Diuny”)”

  1. Piter Murphy pisze:
    30 września 2011 o 04:15

    Ostatnio nachodzą mnie myśli, aby przeczytać coś z fantastyki…

    Odpowiedz
  2. Lirael pisze:
    30 września 2011 o 04:53

    „Diunę” znam tylko z wersji filmowej, ale mam nadzieję, że kiedyś mi się uda skonfrontować wizje reżysera z literacką rzeczywistością. Z filmu pamiętam głównie odrealnione krajobrazy oraz Kyle’a MacLachlana. :) Pamiętam, że liczyłam na jakieś rewelacje w wykonaniu Stinga, ale jego kreacja szczególnie mnie nie zachwyciła.

    Odpowiedz
  3. zacofany.w.lekturze pisze:
    30 września 2011 o 06:59

    @Piter Murphy: jeśli zaczynać, to od „Diuny”, to fantastyka najwyższej próby:)

    @Lirael: filmu nie widziałem, nie sądzę, żeby komuś udało się oddać na ekranie potęgę wizji Herberta. Gorąco rekomenduję literacki pierwowzór:)

    Odpowiedz
  4. Joanna (kalio) Gołaszewska pisze:
    30 września 2011 o 12:23

    Ja myślę podobnie o wszelkich „pogrobkach”.
    No, ale skoro mówisz, że ten dobry, to zobaczymy.

    Odpowiedz
  5. maiooffka pisze:
    30 września 2011 o 14:46

    …i intrygą pogania :)

    Nie czytałam Diuny, choć kiedyś bardzo chciałam. Przeczekałam cierpliwie i mi przeszło ;)

    Odpowiedz
  6. zacofany.w.lekturze pisze:
    30 września 2011 o 15:29

    @Joanna: znakomity, czysta akcja:)

    @Maiooffka: to był błąd, moim zdaniem mogłaby Ci się spodobać:)

    Odpowiedz
  7. Nutinka pisze:
    30 września 2011 o 20:55

    Film reklamowano mi jak świetnie oddający książkę, ale to jakieś nieporozumienie było. Od ekranu odeszłam zniesmaczona – nie ma to jak powieść.

    A o „pogrobkach” (śliczne słowo) też nie myślę zbyt dobrze od czasu, gdy wydano te tam dodatkowe części Fundacji Asimova. Kupiłam jedną i teraz mi zalega na półce.

    Odpowiedz
  8. zacofany.w.lekturze pisze:
    30 września 2011 o 21:00

    Ten pogrobek (Paul z Diuny, nie Fundacja) bardzo mi się podobał, ale akurat z cyklu o Diunie najbardziej lubię te najbardziej dynamiczne i przygodowe tomy: „Diunę” i dwa ostatnie – intrygi, walki, knowania, zamachy. Trochę tylko mało moich ulubionych Bene Gesserit:)

    Odpowiedz
  9. Joanna (kalio) Gołaszewska pisze:
    1 października 2011 o 14:55

    A czytałeś „Pieśń Lodu i Ognia”? Z naciskiem na „czytałeś” – film próbowałam oglądać i po pierwszym odcinku zapomniałam o kolejnych, dla mnie to znak, że mi się nie podobało.
    Wracając do pytania – jak się ma Diuna do Martina? Mają jakieś cechy wspólne czy nie da się porównywać?

    Odpowiedz
  10. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 października 2011 o 15:14

    A jakże, czytałem:) Z naciskiem na „czytałem”, seriali nie oglądam:P Rozmach, dopracowany świat przedstawiony, intryga na intrydze – to podobieństwa. Herbert miał też skrzywienie ekologiczne, stąd u niego wiele miejsca zajmują problemy przekształcania świata przez człowieka. Zupełnie to jednak nie przeszkadza w czytaniu, ja nawet lubię te kawałki:)

    Odpowiedz
  11. Joanna (kalio) Gołaszewska pisze:
    1 października 2011 o 15:19

    Aha – czyli to cykl dla mnie. Uwielbiam intrygi i wielowątkowość. Dobra, zabieram się za Diunę w najbliższym czasie. Dobrze, że mam w domu.

    Odpowiedz
  12. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 października 2011 o 15:20

    Ale masz w wydaniu Rebisu, ewent. Phantom Pressu? Nie żadne podróby z Zysku?

    Odpowiedz
  13. Joanna (kalio) Gołaszewska pisze:
    1 października 2011 o 15:24

    Tak, tak, Rebisu;)

    Odpowiedz
  14. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 października 2011 o 15:31

    To w porzo. I czytaj koniecznie, najwyżej będzie na mnie:P

    Odpowiedz
  15. Joanna (kalio) Gołaszewska pisze:
    1 października 2011 o 15:49

    A jeszcze jakbyś zdołał wyjaśnić mi jakoś łopatologicznie – czy poza cyklem autorstwa Franka Herberta (6 podstawowych tomów – podaję za biblionetką), to książki pisane przez Briana Herberta i Kevina Andersona trzeba czytać w jakimś konkretnym porządku, czy już można jak podleci? Bo się raczej zgubiłam w tych cyklach i seriach Diuny

    Odpowiedz
  16. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 października 2011 o 15:52

    Najpierw sześć Franków Herbertów, a potem możesz się zabrać za dwa interquele, wpasowujące się między tomy oryginału, albo dwa tomy będące zakończeniem oryginalnego cyklu. A legendy Diuny potem:)

    Odpowiedz
  17. Joanna (kalio) Gołaszewska pisze:
    1 października 2011 o 15:55

    Dobra, jak już przeczytam Franka, to będę pytać o drogowskazy:)

    Odpowiedz
  18. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 października 2011 o 16:13

    ok, zawsze do usług:)

    Odpowiedz
  19. Miravelle pisze:
    1 października 2011 o 20:27

    Nie lubię tego typu książek, raczej nie przeczytam. Zapraszam Cię na mój blog z recenzjami książek;) {centerbook.blog.onet.pl}

    Odpowiedz
  20. Pingback: O końcu Diuny (Frank Herbert, „Heretycy Diuny”; „Kapitularz Diuną”) – Beznadziejnie zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT