Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Zioła prowansalskie rok później (Marcel Pagnol, „Czas tajemnic”)

Posted on 7 stycznia 20121 lutego 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

 

Minął niemal równo rok od chwili, gdy w całkowitym upojeniu pochłaniałem pierwszą część wspomnień Marcela Pagnola z dzieciństwa spędzonego w Prowansji. Wtedy za oknem leżała gruba warstwa śniegu, teraz lśniły kałuże i szalał wiatr. Przyjemność powrotu na upalne wzgórza z Marcelem była jednak taka sama.

Chłopiec też jest o rok starszy, po wakacjach ma iść do liceum. Zaraz po przyjeździe do Bastide-Neuve ruszył na obchód starych kątów. Niestety sam, jego przyjaciel Lili miał nowe obowiązki, musiał pomagać ojcu zamiast biegać z Marcelem. Mimo to chłopcy spędzali ze sobą sporo czasu, wspólnie pracowali w gospodarstwie, a w wolnych chwilach znowu polowali i zastawili sidła. Ich przyjaźń zaczęła się jednak rozpadać w dniu, gdy Marcel w dolince między wzgórzami napotkał dziwnie fascynującą istotę, która mocno zmąciła mu w głowie. Izabella, tak bowiem miało na imię owo bóstwo, zagubiona wśród wzgórz, narażona na ataki krwiożerczych pająków, błyskawicznie owinęła sobie Marcela wokół palca. Najpierw odprowadził ją do domu, potem zaczął zaniedbywać towarzysza zabaw, aby spełniać kaprysy małej kokietki. Uwierzył w opowiadane przez nią niestworzone historie, podporządkował się jej woli jako szlachetny rycerz i przechodził niezbyt przyjemne próby, aby udowodnić swe oddanie. Zmiany, jakie zaszły w Marcelu nie wzbudzały zachwytu ani rodziców, ani wiernego przyjaciela. Do czasu jednak…
W „Czasie tajemnic” nieco mniej prowansalskich zapachów i smaków, mniej plenerów – wizyty w salonie Izabelli nie sprzyjają wędrówkom po okolicy. Mimo to jest ich nadal dość, by czytelnik nie poczuł się zawiedziony. Jest to już nie tylko opowieść o chłopięcej przyjaźni i wakacyjnych przygodach (chociaż i tych nie brakuje, gdyż ukoronowaniem wakacji stanie się upolowanie tajemniczej bestii), ale także o dojrzewaniu i pierwszej fascynacji dziewczyną (chociaż tu autor sam sobie nie żałuje sarkastycznych przytyków).
Książka mogłaby się skończyć wraz z wakacjami, zamykając epokę w życiu Marcela. Pagnol dołączył jednak do niej też opowieść o początkach swej nauki w liceum, która – choć wciągająca i ciekawa – niewiele wnosi do opisów szkolnego życia znanych z Żeromskiego, Gomulickiego czy Amicisa. Echa Pagnola pobrzmiewają w późniejszych historyjkach Sempe i Goscinnego o Mikołajku; być może to jednak po prostu francuski system szkolny niewiele się przez lata zmienił. Mój słabszy entuzjazm wobec tej części książki może zresztą wynikać z tego, że wiele przyjemności z lektury odebrało mi jedno niefortunnie użyte słowo. Zwykle nie jestem małostkowy i nie czepiam się literówek czy okazjonalnych błędów, ale tu niestety zazgrzytałem zębami. Oto przed pierwszą wojną światową jeden uczeń mówi do drugiego „wiochmenie”! Doskonale pamiętam, jak to słowo wchodziło w użycie w latach osiemdziesiątych minionego stulecia i nie jestem w stanie pojąć, czemu zostało użyte zamiast uniwersalnego „wieśniaka” w tekście o czasach bardziej zamierzchłych. Ponieważ ma ono istotne znaczenie dla fabuły, powtarza się kilkakrotnie, skutecznie psując tak doskonale oddany przez Pagnola klimat epoki.
Gdy jednak zamalujemy czarnym flamastrem „wiochmena”, tak by nie podnosił ciśnienia podczas lektury, dostaniemy kojącą historię, pełną humoru (znakomita rodzinna anegdota o zębie babci Marcela – majstersztyk, albo równie zabawna scena postrzyżyn) i przygód, obyczajowych smaczków (opisy rodziny Izabelli i jej egzotycznego trybu życia) i prowansalskich realiów (znowu mamy kotlety smażone na ogniu z mirtu i rozmarynu, a za solniczkę służy Marcelowi „kolanko trzciny zatkane żołędziem z dębu skalnego”).
Marcel Pagnol, Czas tajemnic. Wspomnienia z dzieciństwa, tłum. Małgorzata Paszke, Wydawnictwo Esprit 2011.
Za przesłanie książki dziękuję Wydawnictwu Esprit.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

49 thoughts on “Zioła prowansalskie rok później (Marcel Pagnol, „Czas tajemnic”)”

  1. Lirael pisze:
    7 stycznia 2012 o 22:06

    Ząb babci Marcela, postrzyżyny, wyszukiwanie wiochmena z flamastrem, ziołowe kotlety, perspektywa napawania się urokami Prowansji – to tylko kilka powodów, dla których bardzo się cieszę, że wkrótce dotrze do mnie tom pierwszy. :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  2. monotema pisze:
    7 stycznia 2012 o 22:10

    Po pierwsze primo – link do części pierwszej wspomnień Pagnola nie działa;
    Po drugie primo – mnie ten wiochmen nawet przytoczony tylko w Twojej recenzji też szarpnął (tłumacz pewnikiem młody i dla niego wiochmen to wyrażenie archaiczne i adekwatne do czasów dawno minionych)
    A tak w ogóle książka Pagnola „Żona piekarza” leży na mojej półce i szczerzy do mnie radośnie kły. Zdobycz z Finty. Gdybym wiedziała, jak jest pisana, w życiu bym jej nie wzięła. Nie umiem czytać dramatów, nie umiem czytać komiksów, nic, co „poszatkowane” na role.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  3. ksiazkowiec pisze:
    7 stycznia 2012 o 22:10

    Nurkowanie w przeszłości plus Prowansja to mieszanka gwarantująca dobrą lekturę. Tak przy okazji obsiewam grządki literacko (np. rozchodnik i macierzanka…), ale mirtu z rozmarynem jeszcze nie mieszałam. Może być ciekawie.:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. zacofany.w.lekturze pisze:
    7 stycznia 2012 o 22:12

    Lirael: Stanowczo polecam oba tomy, ale te tymiankowe rozkosze warto sobie dawkować. Tzn. każdy tom pochłania się nieprzytomnie do ostatniej strony (no może do pierwszego „wiochmena”:)), ale między tomami warto zrobić przerwę. To za cenne lekarstwo na pogodowe depresje, żeby nim szastać:))

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. zacofany.w.lekturze pisze:
    7 stycznia 2012 o 22:19

    Monotema: dziękuję za zwrócenie uwagi, link powinien już działać. Mam nadzieję, że wiochmen nie zdominuje dyskusji nad w sumie bardzo dobrą książką. I doprawdy nie zrażaj się formą „Żony piekarza”, ja tam nawet nie zauważyłem, jaką to ma formę, samo się czyta:)

    Książkowiec: spróbuj wysiać tę mieszankę, a potem przeeksperymentuj kotlety:) Już się robię głodny:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. Zbyszekspir pisze:
    7 stycznia 2012 o 22:25

    Świetna i wciągająca recenzja. Niestety nie znałem dotąd ani autora ani jego książek, nie wiem jak to się stało, ale taka jest prawda czasu, prawda ekranu, prawda, szkoda, ale można to nadrobić. A z tym wiochmenem to rzeczywiście tłumacz pojechał na całego, chyba za młody był, ot co!:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. zacofany.w.lekturze pisze:
    7 stycznia 2012 o 22:32

    Zbyszekspir: nie rób sobie wyrzutów, Pagnol to autor dla wtajemniczonych drugiego stopnia, sam się poufnie dowiedziałem, że taki dobry i od tamtej pory go propaguję.
    A na wiochmena spuśćmy zasłonę miłosierdzia, może wydawnictwo poprawi to w dodruku, bo że będzie dodruk to rzecz pewna:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  8. Sempeanka pisze:
    7 stycznia 2012 o 22:34

    „wiochmenie” :)) to faktycznie miał tłumacz fantazję iście ułańską :)) A u mnie dopiero czeka na swoją kolej tom pierwszy :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. zacofany.w.lekturze pisze:
    7 stycznia 2012 o 22:38

    I dlatego nie lubię pisać o takich wpadkach, bo to się potem robi centrum uwagi:P Przesuń pierwszy tom gdzieś bliżej początku kolejki:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. Oleńka pisze:
    7 stycznia 2012 o 22:55

    Ja się ustosunkuję do recenzji jutro, bo dziś się jeszcze wciąż uczę na egzaminy jutrzejsze, a dziś powiem tylko tyle – słodki obrazek w nagłówku :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  11. Oleńka pisze:
    7 stycznia 2012 o 22:56

    a raczej – zdjęcie :) no!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  12. zacofany.w.lekturze pisze:
    7 stycznia 2012 o 22:57

    Oleńka: dziękuję w imieniu Leninka:) I powodzenia na egzaminie:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  13. Sempeanka pisze:
    7 stycznia 2012 o 23:05

    dałeś kocikowi na imię Leninek ? :)) jak dobrze, że on ma to w nosie :))
    no dobra, spróbuję wysunąć Pagnola na górę stosu :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  14. pisanyinaczej.blogspot.com pisze:
    8 stycznia 2012 o 04:25

    książka z pewnością dobra na zimową aurę

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  15. Lirael pisze:
    8 stycznia 2012 o 07:11

    Dzięki, będę pamiętać. Na razie zaopatrzyłam się tylko w pierwszy tom, więc czytelniczych pokus nie będzie. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  16. zacofany.w.lekturze pisze:
    8 stycznia 2012 o 07:30

    Sempeanka: on to imię bardzo lubi, jest takie przytulaśne:)

    Pisany_inaczej: Zdecydowanie:)

    Lirael: będziesz żałować, że nie zrobiłaś zakupów hurtowych:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  17. Kasiek pisze:
    8 stycznia 2012 o 09:51

    O! a ja widzę, że ten autor popularny i d obry jest a ja się ciągle nie mogę z jego ksiażka spotkac :(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  18. Lirael pisze:
    8 stycznia 2012 o 15:48

    Skoro wskazane są przerwy w lekturze cyklu, to dobrze, że kupiłam tylko część pierwszą, bo silna wola mogłaby mnie zawieść. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  19. zacofany.w.lekturze pisze:
    8 stycznia 2012 o 17:39

    Kasiek: autor wcale nie taki popularny, ale dobry faktycznie:)

    Lirael: będziesz żałować i nerwowo szukać nocnej księgarni:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  20. Agnesto pisze:
    8 stycznia 2012 o 19:17

    Zioła prowanasalskie zawsze mam w kuchennej szufladzie, a książki Pagnola na półce stoją przeczytane („Chwała…”| i „Żona…”) jakim cudem przeoczyłam „Czas…” to ja nie mam pojęcia, ale nadrobię, bo lektura pyszna, choć zgadzam się, że w porcjach dawkować sobie trzeba.
    Słowo „wiochmen” faktycznie irytujące, ale przyznam, że pierwszy raz w życiu je słyszę eee czytam.
    Pozdrawiam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  21. zacofany.w.lekturze pisze:
    8 stycznia 2012 o 20:11

    Agnesto: „Czas” ukazał się zupełnie znienacka, jeszcze nie było go w zapowiedziach, a ja go już kartkowałem w księgarni:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  22. B. pisze:
    9 stycznia 2012 o 10:51

    Do „Chwały mojego ojca” podeszłam z entuzjazmem głównie ze względu na okładkę (typowy wzrokowiec).
    O Marcelu Pagnolu dopiero wtedy dowiedziałam się, że jest taki znany, bo ja pierwszy raz o nim usłyszałam i nawet się trochę zawstydziłam…
    Po przeczytaniu „Chwały mojego ojca” moje pragnienie było jedno: „WIĘCEJ! WIĘCEJ”.
    I cieszę się, że jest „Czas tajemnic”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  23. zacofany.w.lekturze pisze:
    9 stycznia 2012 o 10:52

    No i Żona piekarza jeszcze jest:) Jakiś jego film bym chętnie obejrzał, pojęcia nie mam czy jest gdzieś coś dostępne po polsku.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  24. B. pisze:
    9 stycznia 2012 o 11:26

    Przeczytam, cokolwiek mi trafi w ręce. A dzisiaj akurat rozmawiałam ze swoją Szefową o tym cyklu. Czyni starania, by go zdobyć :D A jak już zdobędzie – to ja skorzystam :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  25. zacofany.w.lekturze pisze:
    9 stycznia 2012 o 11:28

    W takim razie kibicuję Szefowej:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. B. pisze:
      3 sierpnia 2012 o 07:33

      Musiało minąć siedem miesięcy, ale w końcu się udało! „Czas tajemnic” przeczytałam :) Kiedy trafiłam na „wiochmena”, przypomniała mi się Twoja recenzja :D
      Na podstawie tego tekstu można sobie pomyśleć, że miłość to uczucie destrukcyjne, które z mężczyzny robi durnia, a co więcej – niszczy jego przyjacielskie stosunki z innymi przedstawicielami tej płci :)
      Zabieram się za „Żonę piekarza”.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 sierpnia 2012 o 07:38

      Czyżby to nie była prawda, o tej destrukcyjności? Pewnie wszystko zależy od wybranki, akurat Marcelowi fatalnie się trafiło:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. B. pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:09

      No cóż… może trochę tak jest, ale mężczyzna na to ma rozum (jeszcze zanim kobietę pozna), żeby wybrać tę, która nie będzie taka jak Izabella. :P Marcel miał pecha, chociaż nawet się bronił :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:18

      Ale 11- czy 12-letni mężczyzna? Chociaż i starsi się dają nabrać na takie Izabele:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. B. pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:22

      No przecież nie będziemy analizować na przykładzie 11-letniego chłopca! :P Uogólniłam. No właśnie – dają się nabrać na Izabele. Wzrokowcy!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:27

      Raczej prostolinijni: nie podejrzewają, że piękna powierzchowność może ukrywać podstępną żmiję:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. B. pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:29

      Prostolinijni? Ja bym użyła innego słowa :P Biorą najładniejszą, żeby koledzy im zazdrościli :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:32

      Typowo damski sposób myślenia:PP

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. B. pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:35

      Typowo męska odpowiedź :PP

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:37

      trudno, żebym udzielił typowo kobiecej:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. B. pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:38

      tak jak i trudno, żebym prezentowała męski sposób myślenia:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:39

      Mogłabyś się wczuć, ponoć męski sposób myślenia prostszy niż kobiecy:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. B. pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:42

      Pewnie, że mogłabym. Tylko co przez to mielibyśmy osiągnąć? Mężczyzna jest wzrokowcem i kobiece wdzięki zawsze na niego działają. A reszta przychodzi, gdy klapki z oczu spadną lub minie wiele lat i uroda przeminie :PP
      I mógłbyś mi przyznać rację :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:43

      Niech Ci będzie. Upał jest i przecież nie można się kłócić w taką pogodę:)) Poza tym jestem dżentelmenem.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    15. B. pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:45

      Niech mi będzie. Upału nie ma – właśnie zrobiło się ciemno i się rozpadało. Akurat dzisiaj :(
      Poza tym jestem damą.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    16. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:46

      U nas pogoda jak nie wiem, ale czarne chmury się gromadzą za horyzontem:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    17. B. pisze:
      3 sierpnia 2012 o 09:48

      Ten horyzont to właśnie u mnie. Szykuj parasol – będzie padało :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    18. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 sierpnia 2012 o 10:10

      Lecę do schowka:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  26. B. pisze:
    9 stycznia 2012 o 11:29

    Ja też!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  27. Oleńka pisze:
    9 stycznia 2012 o 11:37

    Życzenia się przydały – dzięki :)

    Po tym tekście jeszcze entuzjastyczniej jestem nastawiona do „Czasu tajemnic”, który już na półce stoi :) Mimo wiochmena.

    Pozdrawiam!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  28. zacofany.w.lekturze pisze:
    9 stycznia 2012 o 11:39

    Znaczy, że zdane? To gratulacje:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  29. Oleńka pisze:
    9 stycznia 2012 o 13:08

    Zdane, zdane :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  30. maiooffka pisze:
    11 stycznia 2012 o 11:40

    Do pierwszego tomu mnie przekonałeś, więc jeśli poczuję te zioła, które obiecywałeś, to i drugi sobie sprawię ;P
    Szkoda, że wewnątrz jest tak mało Sempe’go, prawda? Czy w tej części więcej? Książki dla dorosłych bogate w ilustracje to jednak rozpusta w Polsce.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  31. zacofany.w.lekturze pisze:
    11 stycznia 2012 o 13:04

    Niestety, tu też powtarza się tylko motyw z okładki jako ozdobnik. Ale zioła, mam nadzieję, poczujesz:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d