Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Przeżyłam wielką godzinę”

Posted on 30 marca 20125 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
5 października 1970 roku Teatr Telewizji pokazał „Cudzoziemkę” według powieści Marii Kuncewiczowej w reżyserii Jana Kulczyńskiego. Halina Mikołajska zagrała Różę:
doświadczoną przez życie, a zarazem niepogodzoną z losem; nieznośną, choć uroczą; zgorzkniałą, ale głęboko autoironiczną postać o literackiej i historycznej proweniencji – wyposażoną w rozliczne konteksty biograficzne i narodowe, brzemię kresowych losów i potężny bagaż wspomnień. […] aktorka w postaci Róży te wszystkie kwestie i konteksty wydobywała nie tylko słowem, ale przede wszystkim akcentem, spojrzeniem, mimiką. Budowała klimat rozżalenia i nostalgii, okazując przy tym i despotyczną siłę, i liryczną rezygnację.
Halina Mikołajska z Czesławem Wołłejką
w Dawnych czasach Pintera, Teatr
Współczesny, 1972 rok. W Cudzoziemce

Wołłejko zagrał Adama, męża Róży.

Kreacja Mikołajskiej wzbudziła wzruszenie i zachwyt Marii Kuncewiczowej. Marian Brandys wspominał, że po emisji zadzwoniła do aktorki: „Dokonała pani cudu, wskrzesiła pani moją matkę!”. Być może to nie był telefon, tylko telegram nadany przed północą tego samego dnia z Kazimierza Dolnego: „Gorąco dziękuję za Różę. Kiedy zobaczę Panią powiem więcej. Przeżyłam wielką godzinę. Kuncewiczowa”.
Swoje wrażenia pisarka dokładniej przedstawiła w „Fantomach”:
Na ekranie ruch, ktoś wchodzi, twarzy nie widać. Kapelusz. Czyjś głos z cudzoziemskim przyśpiewem. Krew odpływa mi z policzków; ja znam ten kapelusz  i ten głos. Kobieta zdejmuje kapelusz, mówi, telefonuje… Halina Mikołajska niesie siwą głowę nad czarnym szalem od przedmiotu do przedmiotu, od sprawy do sprawy […] głos szemrze, unosi się, opada, szepce, znam tę wąską wargę górną – ach, jak znam – kiedy się rozciąga w gniewie i kurczy w uśmiechu…
Nie tylko autorka „Cudzoziemki” była zachwycona. Wyrazy podziwu płynęły zewsząd, od przyjaciół i od widzów. Szczególnie poruszające były listy od tych, którzy w losach Róży rozpoznawali własne życie:
Kochana Pani, jestem tak tą sztuką przejęta, że nie mogę spać, tak spłakałam się, że nigdy tak nie płakałam na żadnym filmie ani teatrze, bo nie dotyczyło to bezpośrednio mojego życia, a ta sztuka to zupełnie jak moje życie. […] Urodziłam się w ZSRR w roku 1926 z rodziny zamożnej polskiej. […] było dobrze póki nie nastała kolektywizacja w 1929 r., ojciec nie chciał oddać majątku na rzecz państwa, za to nas wywieźli na Kaukaz […]. Tam ojciec zmarł z głodu i brat. Pamiętam jak ojciec pragnął zobaczyć chociaż grudkę ziemi polskiej, a tak wychwalał Polaków, że taki dobry naród i taki zgodny […]. Wyszłam za mąż za Polaka, jaki mnie chciał, nie z miłości tylko aby za Polaka. Okazało się, że popełniłam wielki błąd, za który pokutuję ja i moje dzieci. Mnie ile razy wyzywał od kacapki mąż i obce ludzie. […] Pytam się gdzie ten naród, co mój ojciec tak chwalił pod niebiosa.
Rola Róży została uznana przez czytelników tygodnika „Radio i Telewizja” za najwybitniejszą telewizyjną kreację aktorską roku 1970. 
Informacje i cytaty za: Joanna Krakowska, Halina Mikołajska. Teatr i PRL, W.A.B. 2011, s. 308–310.

21 thoughts on “„Przeżyłam wielką godzinę””

  1. Lirael pisze:
    31 marca 2012 o 06:17

    Moja potrzeba obejrzenia tego spektaklu raptownie wzrosła! Mam nadzieję, że kiedyś się uda, to musiała być prawdziwa uczta duchowa.
    Liczę na to, że Telewizja Polska zamiast nieustannie powtarzać kombinację kilku filmów, kiedyś sięgnie do archiwum, w którym kryją się takie skarby!
    Mikołajska w roli Róży to musiało być naprawdę rewelacyjne przeżycie. Zresztą reakcje Kuncewiczowej mówią same za siebie.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 marca 2012 o 06:32

      Może nie trzeba będzie czekać łaski programowych decydentów i doczekamy się wydania na DVD.

      Odpowiedz
    2. guciamal pisze:
      31 marca 2012 o 17:28

      Może jakaś lista społeczna za wydaniem DVD? ja się piszę :))

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 marca 2012 o 18:55

      Petycję jakąś zorganizować by się zdało:) Mam nadzieję, że nagranie się zachowało w archiwach.

      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      2 kwietnia 2012 o 07:04

      Usprawiedliwiam Was. Idźcie i korzystajcie.

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 kwietnia 2012 o 07:08

      Dzięki:P Hm, 2 zł plus VAT, to trzeba przemyśleć:))

      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      2 kwietnia 2012 o 10:31

      Myślę, że to niewielka cena za naprawę indolencji władz TVP w szeroko pojętej misyjności :P

      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 kwietnia 2012 o 10:33

      Owszem, owszem. Może nawet lepiej wrzucić 2,64 gryzoniowi niż abonament na gażę redaktora Lisa:)

      Odpowiedz
    8. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 kwietnia 2012 o 10:36

      Wygląda, jakby można było obejrzeć online, ale na razie mi się nie otworzyło.

      Odpowiedz
    9. Bazyl pisze:
      2 kwietnia 2012 o 11:06

      Nie wiem jak teraz, ale kiedyś pozwalało obejrzeć tylko fragment całości :(

      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 kwietnia 2012 o 11:07

      Nawet ten fragment się nie otworzył:(

      Odpowiedz
  2. B. pisze:
    31 marca 2012 o 07:22

    Uwielbiam takie smaczki. Opowieści o przedstawieniach, reakcjach itd.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 marca 2012 o 07:58

      Po cichu liczyłem, że ta historia będzie interesująca, też lubię wygrzebywać takie smaczki:)

      Odpowiedz
  3. czytanki.anki pisze:
    31 marca 2012 o 07:40

    Ciekawe, co Dąbrowska by na to powiedziała.;)

    A w jutro o 18.30 w KinoPolska powtórzona zostanie ekranizacja.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 marca 2012 o 08:00

      Nie bardzo sobie wyobrażam Ewę Wiśniewską jako Różę i chętnie bym popatrzył, ale to już pora dobranockowa będzie:(

      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      31 marca 2012 o 16:37

      Ja też sobie nie wyobrażałam i może przez zaskoczenie spodobała mi się.;) Ale wyobrażam sobie, że ww. inscenizacja jest nie do pobicia.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 marca 2012 o 18:54

      To ja może kiedyś też dam się wziąć z zaskoczenia:)

      Odpowiedz
  4. natanna pisze:
    31 marca 2012 o 07:48

    Miałam dokładnie takie same odczucia .Do dzisiaj pamiętam tamten spektakl/wtedy teatry telewizyjne były znakomite/ i rewelacyjne role Haliny Mikołajskiej , i Czesława Wołłejki.Pamiętam nawet ich głosy.Była to uczta dla uszu i oczu. Z dużą przyjemnością oglądnęłabym ten spektakl dzisiaj.Znakomita adaptacja i wykonanie.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 marca 2012 o 08:03

      Można Ci tylko zazdrościć i czekać na powtórkę albo wydanie płytowe.

      Odpowiedz
  5. guciamal pisze:
    31 marca 2012 o 17:31

    Twój wpis zaostrzył mój apetyt nie tylko na teatralne przedstawienie, ale także przeczytanie Cudzoziemki. Nie wiem, czy słusznie, ale zaczynam się dopatrywac w osobie Róży pewnych podobieństw do bliskiej mi osoby. Muszę zatem to sprawdzic osobiście, bowiem moje wyobrażenia wywodzę jedynie z recenzji blogowych.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 marca 2012 o 18:53

      Nawet jeśli podobieństwa okażą się pozorne, to przynajmniej przeczytasz bardzo dobrą powieść:)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT