Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Ta kobieta piekło nosi ze sobą” (Maria Kuncewiczowa, „Cudzoziemka”)

Posted on 25 marca 20121 lutego 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
„Cudzoziemka” Marii Kuncewiczowej to znakomity portret kobiety nieszczęśliwej, tak zajadłej w swej złości na świat i ludzi, że życie wszystkich chciałaby uczynić takim samym piekłem jak to, które ją dręczy.

Róża, zdradzona przez swą pierwszą miłość, rozgoryczona zmarnowanym talentem muzycznym, zagniewana z powodu wyrwania z Rosji, gdzie się urodziła i wychowała, i przeniesienia do Polski, gdzie uważana była za cudzoziemkę i czuła się cudzoziemką, odczuwa pragnienie zemsty za swój ból i porażki. Niewierny Michał w jej oczach reprezentował nie tylko cały ród męski, który należało deptać i cynicznie wykorzystywać, ale także polskość, którą odrzucała i z której szydziła. Swego męża, Adama, traktuje z pogardą, niecierpliwią ją i drażnią jego czułości, irytuje brak zaradności i ambicji. To Róża wymusza na nim, by przyjmował kolejne stanowiska – a potem wypomina mu, że wszystko zawdzięcza wyłącznie jej, że gdyby nie ona, pracowałby w prowincjonalnej szkole za marną pensyjkę. Rodzina żyje w stałym lęku przed rozgniewaniem matki, urażeniem jej – Róża dostaje wtedy ataków nerwowych, zamyka się, nie bierze udziału w życiu rodziny. Wzbudza tym w mężu i dzieciach tak ogromne poczucie winy, że szybko się uczą odgadywać jej pragnienia, zamiary, zaspokajać kaprysy. Wychowane w takiej atmosferze dzieci nie uwalniają się od matki nawet jako dorośli ludzie. Na syna przelała swe pragnienia i plany, skutecznie odstręczyła go od kobiet – Władyś bał się, że trafi na dziewczynę podobną do Róży. Lękał się matki, a równocześnie fascynowała go jako istota tajemnicza i wroga. W skrytości marzył o kobiecie czułej i uległej, wręcz nijakiej i z taką się ożenił. Róża zatruła też dzieciństwo córki, niekochanej, odrzucanej, odcinanej od świata – Marta zbyt przypominała Róży ojca, za dobre miała z nim stosunki, nazbyt się kochali. Udało się to zepsuć, nieodwracalnie zmienić, zagarnąć dziewczynę dla siebie.
„Ta kobieta piekło nosi ze sobą” – skarży się żona Władysława, której teściowa zatruwa życie. Z każdą przeczytaną stroną zapuszczamy się coraz głębiej w to piekło lęków, uprzedzeń, marzeń i ambicji z poprzetrącanymi skrzydłami. Obserwujemy Różę w różnych momentach jej życia – w przeszłości i teraźniejszości, z każdą stroną lepiej wnikamy w jej motywy, poznajemy kolejne elementy biografii, przeżycia drobne i bardziej znaczące, które kazały jej postępować tak, a nie inaczej.
„Cudzoziemka” zrobiła na mnie duże wrażenie. Róża wzbudzała niechęć, później politowanie, ani odrobiny sympatii czy współczucia. Sympatii i współczucia nie wzbudziły też we mnie pozostałe postacie: mąż, syn, córka – manipulowane, dostosowujące się do każdego kaprysu Róży, uległe, zgadzające się na pogardę i złośliwości, jakich im żona i matka nie szczędziła. Słabiej według mnie wypadło zakończenie, gdy bohaterka spojrzała w otchłań własnej nienawiści do ludzi i świata – i sama się jej przeraziła, pojęła ogrom krzywdy, jaką wyrządziła i sobie, i innym. Zmiana tonu powieści jest zbyt raptowna, trudno było mi się przestawić z Róży kłującej na Różę próbującą pogodzić się ze światem, drażnił też trochę melodramatyczny ton ostatnich scen.
Mimo to powieść Marii Kuncewiczowej jest świetna, nasycona gwałtownymi emocjami, wzbudza takież reakcje u czytelnika – raz chce się udusić Różę, raz potrząsnąć jej najbliższymi, którzy ulegając żonie i matce, skrzywdzili i ją, i siebie. Bez wątpienia jest to jeden z najlepszych portretów kobiecych w literaturze polskiej, wnikliwy, ostry, zaskakująco nowoczesny, a przecież powieść ukazała się ponad 85 lat temu – czas jej nie zaszkodził.
Maria Kuncewiczowa, Cudzoziemka, Wydawnictwo Lubelskie 1989.
 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

36 thoughts on “„Ta kobieta piekło nosi ze sobą” (Maria Kuncewiczowa, „Cudzoziemka”)”

  1. Lirael pisze:
    25 marca 2012 o 07:56

    Przepiękna recenzja przepięknej książki!
    We mnie zakończenie nie wywołało sprzeciwu – Róża była osobą tak nieprzewidywalną, że właściwie wszystko mogło się zdarzyć. :)
    Jako ciekawostkę dorzucę, że „Cudzoziemka” była jedną z najczęściej wydawanych za granicą powieści polskich – do 1989 r. przełożono ją na 15 języków, a edycję włoską wznawiano 6 razy. :)
    Zaskoczyło mnie to, że sama Kuncewiczowa nie uważała „Cudzoziemki” za arcydzieło, najwyżej ceniła „Leśnika”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2012 o 08:00

      Dzięki:) Ja się spodziewałem czego bardziej dramatycznego, na miarę tych rozbuchanych emocji, za łatwo Róża skapitulowała:) „Leśnik” stoi i czeka, ale do wcześniejszego przeczytania wytypowałem „Klucze” i „Fantasia alla Polacca”, bo Przybyszewski mnie interesuje, odkąd poczytałem Boya.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      25 marca 2012 o 08:38

      Finał jest może trochę sztucznawy, ale mnie aż tak nie zgrzytnął. :)
      Twoje typy bardzo ciekawe, obydwie książki mnie też magnetycznie przyciągają. Biografia Przybyszewskiego ponoć znakomita, „Klucze” chyba trochę bardziej kontrowersyjne.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2012 o 08:47

      „Klucze” mają ciekawy temat, rozliczenie z przedwojenną Polską i losy emigrantów zapowiadają się interesująco.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      25 marca 2012 o 09:36

      Bardzo ciekawie na pisały o „Kluczach” Nemeni i Senstatoro. Cieszę się, że planujesz przeczytać tę książkę, bo zalicza się do tych najbardziej zapomnianych. :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2012 o 09:55

      Dwie zainteresowane osoby to nieźle:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Lirael pisze:
      25 marca 2012 o 14:37

      Zainteresowanych jest zdecydowanie więcej. :) Ania wczoraj nabyła w antykwariacie, ja też mam zamiar przeczytać.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2012 o 19:02

      Rozpętałaś epidemię:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Książkozaur pisze:
    25 marca 2012 o 09:07

    A mi mimo wszystko było żal Róży, przecież ona była głęboko nieszczęśliwa. Oczywiście rozczarowanie życiem jej nie usprawiedliwia, ale czyni z niej postać bardziej zrozumiałą. Współczuję ludziom żyjącym niezrealizowanymi marzeniami i zamkniętym w przeszłości.
    A książka jest według mnie świetna, bardzo realistyczna i wiarygodna. „Przymierze z dzieckiem” już mnie tak nie zachwyciło.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2012 o 09:16

      Była nieszczęśliwa, ale poniekąd na własne życzenie, zresztą jakoś nie potrafiłem wykrzesać z siebie sympatii dla żadnego z bohaterów. Natomiast do realizmu i wiarygodności, może jednak poza końcówką, zastrzeżeń nie mam. Dużo bardziej wiarygodne zakończenie ma Świnobicie Magdy Szabo, które zresztą w równym stopniu (a może nawet bardziej) zagrało mi na emocjach.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Książkozaur pisze:
      25 marca 2012 o 09:29

      Ja na książki Szabo poluję od dawna, bo nic jeszcze nie czytałam, niestety w moich bibliotekach nie ma, a za 100zł nie kupię :p

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Lirael pisze:
      25 marca 2012 o 09:33

      Podobnie jak Książkozaur współczułam Róży. Wydaje mi się, że Kuncewiczowa tak drobiazgowo przedstawiła przyczyny jej rozchwiania, że trudno ją jednoznacznie potępić. Z drugiej strony Róża uczyniła z tego bagażu złych doświadczeń bardzo skuteczną broń, którą manipulowała najbliższych.
      Pozostali bohaterowie nie irytowali mnie, zresztą jakakolwiek forma sprzeciwu chyba nawet do głowy by im nie przyszła, Róża była jak wąż hipnotyzujący króliczki.:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2012 o 09:52

      Nie potępiam Róży, odniosłem jednak wrażenie, że świadomie podjęła decyzję o mszczeniu się na ludzkości za swoje krzywdy, mogła przecież pójść w stronę zapomnienia, przebaczenia, ułożenia sobie życia itp. Wiem, to się tak łatwo mówi:)

      Książkozaura: A chcesz Staroświecką historię? Brakuje jej paru stron, ale dorzucam wydruk:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. Książkozaur pisze:
      25 marca 2012 o 11:30

      Niestety wielu ludzi nie potrafi się odciąć od przeszłości i to jest smutne, ale bardzo prawdziwe…

      Jasne, że bym chciała!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2012 o 11:48

      To podeślij mi mailem jakieś namiary, to przy najbliższej wizycie na poczcie wyślę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. Lirael pisze:
      25 marca 2012 o 14:44

      Wydaje mi się, że wielkim sukcesem Kuncewiczowej jest ta niejednoznaczność Róży. Bardzo łatwo można było przeszarżować i przedstawić ją jako karykaturalną frustratkę, a jednak autorka potrafiła wydobyć z niej piękne i liryczne nuty, podkreślając jednocześnie, że w życiu codziennym była osobą nie do zniesienia.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2012 o 19:01

      I zrobiła to bardzo ciekawie, bo przecież na początku poznajemy złośliwą staruszkę i histeryczkę, a dopiero stopniowo wgłębiamy się w jej osobowość i ocena przestaje być tak jednoznaczna. Chociaż akurat w ten liryzm Róży trochę mi było trudno uwierzyć.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Agnesto pisze:
    25 marca 2012 o 18:36

    Czekałam na Twoją opinię o „Cudzoziemce” jak kania dżdżu ;-)
    Bardzo trafnie, według mnie, ująłeś wymowę powieści.
    Rzeczywiście, trudno o sympatię czy współczucie dla bohaterów, ale emocji jest co niemiara.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. zacofany.w.lekturze pisze:
    25 marca 2012 o 18:59

    Bardzo mi miło:) Emocji faktycznie mnóstwo, styl bardzo dobry, takaż konstrukcja, aż chce się sięgnąć po inne książki Kuncewiczowej, co też uczynię:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. czas-odnaleziony pisze:
    25 marca 2012 o 20:40

    No, topsz, teraz po prostu NIE MOGE „Cudzoziemki” nie przeczytac ;-)).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2012 o 20:42

      Bardzo zachęcam:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. czytanki.anki pisze:
    26 marca 2012 o 08:41

    Już ostrzę sobie apetyt na ewentualną dyskusję o „Cudzoziemce”.;)
    Recenzja cenna podwójnie, bo pisana z męskiego punktu widzenia.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      26 marca 2012 o 08:45

      Myślisz, że w tym wypadku (czy jakimkolwiek innym) płeć czytelnika ma aż takie znaczenie dla odbioru?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      26 marca 2012 o 08:56

      Nie tylko w tym.;) Mężczyźni i kobiety to tak różne istoty, że wiele zagadnień odbierają inaczej. Lubię porównywać damskie i męski opinie zwłaszcza w przypadku utworów pisanych przez kobiety (celowo unikam określenia „lit. kobieca”;). Dla mnie to po prostu ciekawe, niech będzie, że to mój konik.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      26 marca 2012 o 09:02

      Według testów z okrzyczanej niegdyś „Płci mózgu” mój mózg jest w jakimś potwornym stopniu żeński. W wypadku Cudzoziemki moja opinia jest chyba w dużym stopniu zbieżna z odczuciami czytelniczek, tyle że wolałbym na końcu mord niż nawrócenie grzesznicy:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      26 marca 2012 o 09:04

      A literatura pisana przez kobiety to mój konik:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. czytanki.anki pisze:
    26 marca 2012 o 09:15

    „Płeć mózgu” to był kiedyś hit.;) Niestety u mnie nadal stoi na półce nietknięty.;( Nie ma co żałować dużej ilości pierwiastka żeńskiego, może się wyrównać z kobietami o mózgach męskich.

    No właśnie – a skąd to upodobanie do kobiecej twórczości?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      26 marca 2012 o 09:18

      Może to z powodu tej płci mózgu:) Pojęcia nie mam skąd, pewnie stąd, że w młodości trafiły mi się pisarki piszące zabawnie, a zabawnych pisarzy ani w ząb:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      26 marca 2012 o 09:24

      Czyli skorupka nasiąkła i trąci.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      26 marca 2012 o 09:28

      No powiedzmy:) Chociaż u kobiet też coraz słabiej z tym humorkiem:(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. mięta pisze:
    26 marca 2012 o 10:37

    Czytałam „Cudzoziemkę” w szkole średniej,tuż przed maturą. Żeby zdążyć z przeczytaniem jak największej liczy książek ,każdy z klasy miał inną ,a potem ją opowiadał przed resztą. Nie rozumiałam wtedy tej bohaterki..nie rozumiałam czemu siedzi z tym facetem, skoro go nie cierpi…Była dla mnie zbyt trudna wtedy..Może czas przypomnieć sobie ją na nowo ?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      26 marca 2012 o 10:43

      To chyba nie jest dobra książka do czytania w zbyt młodym wieku, zachęcam do powtórki:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. mięta pisze:
      26 marca 2012 o 11:30

      Taką miałam panią profesor wtedy..omówiliśmy 30 książek w 2 miesiące !!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      26 marca 2012 o 12:03

      To się nazywa tempo, imponujące:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. mięta pisze:
      26 marca 2012 o 12:22

      A teraz uczniom się nie chce czytać, u mojego 16-sto letniego syna ,jak omówią 2-3 w półroczu to i tak dużo.”Oskar i pani Róża” omawiali 2 tygodnie !! Ups..zajmuję czas..już mnie nie ma ;-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      26 marca 2012 o 12:35

      A bądź sobie, bądź, nic nie zajmujesz:) Oskar to jest lektura szkolna? Świat się kończy:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d