Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Z wizytą w Muzeum Ciszy (Yoko Ogawa, „Muzeum Ciszy”)

Posted on 4 maja 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Na świecie są tysiące muzeów, wielkich i małych, klasycznych i zupełnie niekonwencjonalnych. Muzeum Ciszy należałoby bez wątpienia do tych najbardziej oryginalnych. Jego twórczyni bowiem od kilkudziesięciu lat zbierała pamiątki po zmarłych, i to nie jakieś przypadkowe przedmioty, które do nich należały. Nie. Poszukiwała „rzeczy, które pełnym głosem zaświadczą o istnieniu zmarłej osoby”. U schyłku życia kolekcjonerka postanowiła powierzyć odpowiedzialną misję stworzenia miejsca, gdzie jej zbiory zostaną godnie wyeksponowane, doświadczonemu Kustoszowi. Muzealnik zamieszkał w posiadłości ekscentrycznej starej kobiety i rozpoczął pracę. Zadanie nie było łatwe, pracodawczyni miała dokładnie przemyślaną koncepcję swego muzeum, żądała też od Kustosza, by nie tylko zajmował się już zebranymi eksponatami, ale i wziął na siebie zadanie gromadzenia kolejnych.

Powieść Ogawy od pierwszych stron wciąga i intryguje: scenerią niesamowitego, zaniedbanego pałacu na terenie wielkiej posiadłości,  postaciami, które niechętnie mówią o sobie, zwyczajnymi przedmiotami, z których każdy ma odrębną historię, często nader dramatyczną, elementami sensacji. Fabuła toczy się niespiesznie, tak jak niespieszne jest życie w posiadłości Staruchy. Wraz z oszołomionym Kustoszem odkrywamy powoli, na czym ma polegać jego misja, jakie zasady rządzą kolekcją najdziwaczniejszych przedmiotów, którą należy przekształcić w muzeum, a przede wszystkim jednak uczymy się, jak oswajać śmierć i jak zachowywać pamięć o zmarłych. Rzeczy do nich należące nie tylko o nich przypominają, ale też przechowują cząstkę ich osobowości i kierują nasze myśli ku światu, do którego udali się po śmierci. Trzymając pamiątkę po zmarłym, trzymamy równocześnie w dłoni ten świat śmierci. Badając ją, oglądając, wodząc po niej palcem – pozbywamy się strachu przed tym nieznanym miejscem, uspokajamy się, wyciszamy.
Cisza, nieodłącznie związana ze śmiercią, jest ważnym elementem powieści. Najdogłębniej poznali ją mnisi-nauczyciele z pobliskiego klasztoru, których spowija cisza gęsta i wszechogarniająca. Odchodzenie młodego nowicjusza w coraz głębszą ciszę ma w sobie coś z umierania dla świata zewnętrznego i niczym śmierć przynosi ból jego przyjaciołom.
Język powieści jest chłodny i precyzyjny, dialogi są zwięzłe, ale pełne treści. Szlachetny umiar stylu doskonale współgra z tematem książki. Opisy ograniczono do minimum, a mimo to doskonale budują nastrój i pozwalają wyobrazić sobie scenerię wydarzeń. Mimo tych wszystkich zalet powieść moim zdaniem zbytnio przypomina misterne co prawda, ale kruche i nietrwałe cacko z wydmuszki, z rodzaju tych, jakimi zachwycali się bohaterowie „Muzeum”. Kunszt pisarski Ogawy budzi podziw w czasie lektury, ale wrażenie szybko blaknie po odłożeniu książki. Na pewno jednak warto po nią sięgnąć, by choć na chwilę zagłębić się w historiach dawno zmarłych właścicieli eksponatów, odczuć drżenie niepokoju związane z tworzeniem muzeum, a przede wszystkim pochylić nad myślą o tym, jak niewiele w sensie materialnym pozostaje po naszej śmierci i jak wiele nawet te drobiazgi mogą o nas powiedzieć, szczególnie jeśli wspiera je życzliwa pamięć żyjących.
Yoko Ogawa, Muzeum Ciszy, tłum. Anna Horikoshi, W.A.B. 2012.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu W.A.B.
 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

24 thoughts on “Z wizytą w Muzeum Ciszy (Yoko Ogawa, „Muzeum Ciszy”)”

  1. Dominika Kacik pisze:
    5 maja 2012 o 08:20

    z przyjemnością sięgnę ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  2. Krzysztof pisze:
    5 maja 2012 o 10:18

    brzmi bardzo interesująco

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  3. guciamal pisze:
    5 maja 2012 o 14:13

    Mam w swoich planach na maj

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. Sayuri pisze:
    5 maja 2012 o 21:30

    Ostatnio coraz bardziej jestem zainteresowana japońską literaturą, więc chyba i po tą książkę sięgnę w przyszłości. Mam nadzieję, że będzie to niedaleka przyszłość.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. czytanki.anki pisze:
    30 lipca 2012 o 16:26

    Jak spełniły się Twoje obawy co do trwałości wrażeń z lektury? Bo czeka na mnie w bibliotece.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 lipca 2012 o 16:31

      Wydmuszka, niestety. Już się rozwiało w pamięci:) Zostało wrażenie, że było niezłe.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      30 lipca 2012 o 16:33

      Trochę szkoda. Najwyżej przekartkuję.;(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 lipca 2012 o 16:39

      A nie, czyta się bardzo dobrze, nie odmawiaj sobie lektury.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. czytanki.anki pisze:
      30 lipca 2012 o 16:43

      OK, nastawię się zatem na egzotykę. Jeśli dojdzie coś oprócz tego, będzie dobrze.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 lipca 2012 o 16:57

      Na egzotykę się nie nastawiaj, nastaw się na ciekawy pomysł:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. czytanki.anki pisze:
      30 lipca 2012 o 16:58

      Może lepiej na nic się nie nastawiać, rozczarowań nie będzie.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 lipca 2012 o 17:35

      Tak by było najlepiej:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. alvik pisze:
    8 sierpnia 2012 o 15:27

    Polecam tą książkę, tu moja opinia o niej:
    http://alvarus.org/yoko-ogawa-muzeum-ciszy/

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. MalitaKrólowa pisze:
    13 stycznia 2016 o 22:03

    Jako się rzekło – ja na świeżo wciąż pod wrażeniem, ale będę dawać znać, czy w miarę upływu czasu zachwyt nie wywietrzeje. Nb porównanie do wydmuszkowego cacka bardzo prześwietne!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      13 stycznia 2016 o 22:10

      Porównanie samo się narzucało :) Czekam na sprawozdanie z blaknięcia wrażeń.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. MalitaKrólowa pisze:
        24 stycznia 2016 o 19:21

        Melduję, że chwila minęła, a ja nadal zauroczona!

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          24 stycznia 2016 o 19:23

          Czekamy dalej :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. MalitaKrólowa pisze:
            5 lutego 2016 o 17:20

            Melduję, że wciąż jestem zachwycona. Przekartkowałam raz jeszcze, przedyskutowałam z znajomą, która też czytała, odkryłyśmy nowe pokłady drzemiące w tej książce… chyba musimy przyznać, że się galanto różnimy w odbiorze „Muzeum ciszy” :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              5 lutego 2016 o 17:24

              No cóż, widać impregnowany jestem na tę estetykę. Ale eksperyment kontynuuj, rzecz jasna :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. MalitaKrólowa pisze:
                5 lutego 2016 o 18:42

                Ładnie ujęte :)

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  5 lutego 2016 o 21:16

                  Jestę subtelnym stylistą :D

                  Wczytywanie…
  8. litera pisze:
    24 stycznia 2016 o 16:43

    Akurat ta książka Ogawy mnie nie urzekła i chętnie ją odstąpiłam innym; nie widziałam potrzeby trzymać jej w swoich zbiorach, bo wiedziałam, że do niej nie wrócę. Dużo ciekawsza (choć też nie jakaś genialna) była w moim odczuciu powieść „Miłość na marginesie”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      24 stycznia 2016 o 19:26

      Po Muzeum nie chciało mi się więcej próbować autorki, szczególnie że mnie zapewniano, że Muzeum to jej szczytowe osiągnięcie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. Pingback: Miłosna wydmuszka – Co czyta Malita

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d