Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Przemożne pragnienie miłości (E. i J. de Goncourt, „Herminia Lacerteux”)

Posted on 14 czerwca 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Literatura od wieków pełna jest sprytnych niewolników, rozchichotanych pokojówek, pełnych godności kamerdynerów i pomarszczonych jak jabłuszka niań. Sprzątają, podają do stołu, gotują, wyciągają swoich chlebodawców z rozmaitych opałów, a i dobrą radą posłużą, i liścik miłosny przeniosą. Popychają fabułę do przodu, ale nie mają własnego życia, swoich myśli i uczuć – kto chciałby się pochylać nad sercowymi rozterkami dziewczyny z pospólstwa?

W pewnym jednak momencie ktoś zechciał się nad nimi pochylić. Edmund i Juliusz de Goncourt postanowili programowo zgłębić „niższe sfery”, uznając ich prawo do wejścia na literackie salony i licząc się z tym, że ich powieść wywoła niesmak i oburzenie tak tematem, jak i naturalistycznym sposobem jego ujęcia.

Herminia Lacerteux jest służącą panny Sempronii de Varandeuil. Wiodą sobie spokojny żywot w skromnym mieszkanku, Herminia wydaje się bardzo oddana swej chlebodawczyni, troszczy się o nią i dba o jej wygody. Żadna z nich nie miała łatwego życia: chłopska córka Herminia, wychowana w nędzy, wcześnie zaczęła pracować, upokarzana i poniewierana na każdym kroku. Jej chlebodawczyni, chociaż arystokratka, też harowała od dziecka – tyle że u własnego ojca, który sobie z niej zrobił służącą, i dopiero na starość zyskała niezależność. U niej Herminia znalazła pracę i dom, a zaspokoiwszy wreszcie podstawowe potrzeby ciała, zaczęła też myśleć o duszy. Popadła w dewocję, a spowiedź budziła w niej tajemne dreszcze, związane w dużym stopniu z osobą księdza, który zasiadał w konfesjonale.

To jednak wkrótce przestało wystarczać dziewczynie, jej bujny temperament domagał się miłości, a swe uczucia ulokowała w cynicznym Jupillonie. Kochanka wkrótce mu zobojętniała, wiedział jednak, że Herminia zrobi dla niego wszystko i bezwzględnie ją wykorzystywał. Zaślepiona służąca wstąpiła na drogę upadku.

Herminia Lacerteux, ilustracja

z XIX-wiecznego wydania amerykańskiego.

Wydana w 1865 roku „Herminia Lacerteux” była inspiracją dla Emila Zoli. Zola jednak obserwował upadek swych bohaterów niczym naukowiec oglądający owady pod lupą, zimno i beznamiętnie. Bracia Goncourtowie jeszcze tego nie potrafili, a może nawet nie chcieli – miałem nieustannie wrażenie, że przedstawiając rozpad osobowości swej bohaterki, krzywią usta ze wstrętem. Herminia jako przedstawicielka plebsu jest dla nich uosobieniem jego najgorszych cech: płytkiej dewocji, złośliwości, chuci, skłonności do przestępstw i alkoholu. Służąca zestawiana jest z panną de Varandeuil, by pokazać, że mimo podobieństwa losów, warunków, w jakich się wychowywały, jedna ulega najgorszym instynktom, druga zachowuje przyrodzoną swemu stanowi szlachetność. Ta tendencyjność to najsłabsza strona powieści; wkrada się też do niej pewna melodramatyczność, widoczna szczególnie w zakończeniu. Mimo tego skrzywienia, trzeba przyznać autorom, że mieli wiele odwagi: w powieści jest mowa o gwałcie, poronieniach, porodzie czy szpitalu. Znakomite są opisy wypoczynku robotników na obrzeżach Paryża, podrzędnej tancbudy i lasku Vincennes. Niektóre partie książki mocno się zestarzały, inne wciąż pozostają świeże i interesujące. Na pewno powinni ją poznać wielbiciele Zoli, ale może się też podobać mniej zagorzałym miłośnikom naturalizmu.

Edmond i Jules de Goncourt, Herminia Lacerteux, tłum. Krystyna Byczewska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1961.

8 thoughts on “Przemożne pragnienie miłości (E. i J. de Goncourt, „Herminia Lacerteux”)”

  1. przynadziei pisze:
    15 czerwca 2012 o 07:39

    z innej bajki… dasz się namówić? http://www.notatnikkulturalny.blogspot.com/2012/06/wyzwanie-czy-znasz-prusa-czyli-jeszcze.html

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 czerwca 2012 o 08:20

      Z Prusa to mi tylko „Dzieci” do przeczytania zostały, więc jeśli dam radę, to się odezwę:)

      Odpowiedz
  2. Magdalena Kawka pisze:
    15 czerwca 2012 o 11:54

    Lubię Zolę i jego naturalizm, czasem zaiste paskudny, jak to naturalizm. Hermini Lacerteux nie czytałam, ale nadrobię, bo brzmi interesująco. Twoje „zacofanie w lekturze” wydaje mi się kokieteryjnie naciągane :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 czerwca 2012 o 13:49

      Żadna kokieteria, 520 książek w kolejce do przeczytania to bolesny fakt:) A Herminia ładnie pokazuje punkt wyjścia dla Zoli.

      Odpowiedz
  3. czytankianki pisze:
    4 stycznia 2019 o 18:27

    Okładka nie zapowiada takich okropieństw, jak te wymienione w ostatnim akapicie, sugeruje raczej przyjemną lekturę.;)
    Braciszkowie rzeczywiście odważni byli, poruszając takie tematy.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      4 stycznia 2019 o 18:29

      To jak z różą kryjącą robaka :) Ta okładka znaczy. Ale powieść zacna, o ile pamiętam. Nie wiem, czy to u nich była odwaga, czy chęć wybicia się, choćby na obrzydliwościach. Bo w sumie to para estetów była.

      Odpowiedz
  4. Ambrose pisze:
    5 stycznia 2019 o 13:00

    Faktycznie, lektura jawi się jako interesująca, choć nieco odstręcza ta tendencyjność: pospólstwo – zachowania niskie i podłe, klasa wyższa – szlachectwo ducha.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 stycznia 2019 o 11:24

      To nie jest odstręczające, raczej stanowi pewien znak czasów i świadczy brzydko o autorach :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT