Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Vendetta z wojną w tle (Jules Verne, „Północ kontra Południe”)

Posted on 3 czerwca 201211 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
 
Czerwiec zaczyna się u mnie pod znakiem literatury dziecięco-młodzieżowej. Zastanawiam się, czy to sugestia, że potrzebuję wytchnienia, czy raczej zapowiedź nieuchronnie nadciągającego starczego zdziecinnienia. W każdym razie w ramach łapania oddechu od spraw poważniejszych chwyciłem za powieść Juliusza Verne’a, która od parunastu lat stała sobie na półce, czekając na swoją szansę.

Północ kontra Południe
Tytuł „Północ kontra Południe” w połączeniu z wybitnie militarystyczną okładką sugeruje, że jest to utwór prekursorski wobec „Przeminęło z wiatrem” albo chociaż wobec serialu „Północ – Południe”, fresk historyczny osnuty wokół amerykańskiej wojny secesyjnej. Nic bardziej mylnego: wojna przewala się gdzieś w tle w postaci detalicznych spisów posunięć poszczególnych dowódców i wyliczeń miejsc kolejnych bitew i potyczek,

fabuła zaś kręci się wokół wendetty,

jaką złowrogi Hiszpan Texar toczy przeciwko Jamesowi Burbankowi, posiadaczowi ziemskiemu z Florydy. Texar jest złowrogim typem, podejrzewanym o najgorsze przestępstwa, ale zawsze jakoś udaje mu się oczyścić z oskarżeń. Burbank, zwolennik zniesienia niewolnictwa i człowiek szlachetny, stawał przeciwko Texarowi w sądzie, a poza tym swego czasu przelicytował Hiszpana na aukcji niewolników, odbierając mu szansę na zdobycie Mulatki Zermy. To wystarczy, by w sercu zbrodniarza rozgorzała nienawiść. Korzystając z wojennych niepokojów i antyjankeskich nastrojów, Texar knuje przeciwko Burbankowi coraz to nowe intrygi, aż wreszcie doprowadza do krwawej konfrontacji.
Jak na Verne’a, to

powieść zaledwie poprawna.

Akcja jest przewidywalna, brakuje napięcia, zaskoczenia. Bohaterowie są czarno-biali: jak szlachetni, to do bólu, jak zbrodniarze – to bezwzględni i zatwardziali. Kobiety obowiązkowo anielsko dobre, mdleją też co chwila z nadmiaru emocji; jedna Zerma wykazuje się pewną przedsiębiorczością i odwagą. Trochę urozmaicenia wprowadza rządca posiadłości Burbanka, pan Perry, swoimi utyskiwaniami na pomysł obdarzenia Murzynów wolnością. Tło historyczne pokazane nudno, tyrady przeciwko zniesieniu niewolnictwa jakieś bez żaru. O ile jednak Murzyni zasługują na wolność, o tyle wyzuwani z własnej ziemi Indianie są tylko podstępnymi i okrutnymi dzikusami, którzy napastują Bogu ducha winnych osadników i zasługują na wytępienie. Jak to zwykle u Verne’a, można się też nieco dowiedzieć o geografii, przyrodzie i gospodarce Florydy. Dyskretnie poziewując, dotarłem do finału i mogę „Północ kontra Południe” polecić wyłącznie zagorzałym wielbicielom Verne’a.
Jules Verne, Północ kontra Południe, tłum. Bożena Sęk, Wydawnictwo „Śląsk” 1990.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

8 thoughts on “Vendetta z wojną w tle (Jules Verne, „Północ kontra Południe”)”

  1. Agnieszka pisze:
    3 czerwca 2012 o 09:51

    Akurat tego Verne’a nie znam, ale widzę, że niewiele straciłam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 czerwca 2012 o 10:03

      Prawie nic:) Niestety w latach 90. to już się tylko takie ostatki ukazywały.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Marlow pisze:
    3 czerwca 2012 o 14:11

    Nam lat przybyło, podobnie jak i książkom Verne :-) ale jego creme de la creme w rodzaju „W 80 dni dookoła świata”, „Dzieci kapitana Granta”, „20 tysięcy mil podmorskiej żeglugi” ciągle czyta się. I tak z perspektywy czasu byłem zaskoczony, gdy uświadomiłem sobie, że XIX-wieczne powieści utrzymywały swoją popularnośc wśród młodzieży (tej młodszej i męskiej) jeszcze w latach 70-tych. A że nie wszystko wychodziło Verne’owi to już zupełnie inna sprawa :-).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 czerwca 2012 o 15:10

      Popularność utrzymywała się jeszcze w latach 80., wiem, co mówię:)) A Verne – to jak Kraszewski, przy tej liczbie tytułów nieuchronnie część musiała być słabsza. Wygrzebałem jakieś kolejne cztery nieczytane tytuły i sobie poeksperymentuję:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Książkozaur pisze:
    3 czerwca 2012 o 18:39

    Trochę sobie książka poczekała na szansę ;)
    Ja jakoś dziwnie wybierałam lektury za młodu – kocham „Dzieci z Bullerbyn”, ale ogólnie Astrid Lindgren przeczytałam niewiele (chyba jeszcze tylko „Braci Lwie serce”), zachwyciłam się „Tajemniczą wyspą”, ale po inne powieści Verne’a już nie sięgnęłam… Nie mam pojęcia, dlaczego.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 czerwca 2012 o 19:07

      Ja też właściwie najlepiej znam Dzieci z Bullerbyn – nic innego mnie tak absolutnie nie zachwyciło. Inne przeczytać można, ale szału nie było. A Verne był długie lata moim absolutnym faworytem, Piętnastoletniego kapitana czytałem pewnie ze 30 razy, Tajemnicza wyspa pewnie z 10 razy była w czytaniu, zresztą całkiem niedawno napocząłem ją na nowo:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Elina pisze:
    3 czerwca 2012 o 21:29

    Dobry wieczór Zacofany,

    Tak sobie Ciebie ostatnio czytam i tak chciałam Ci napisać z serca i ciepło, że bardzo mi się to podoba :). Czuć taką pasję wydobywającą się z Twoich słów, serdeczność skierowaną do nas- czytelników, oj bardzo miło się czyta :).
    Juliusza Verne darzę wielką sympatią i sentymentem. Zaczytywałam się nim w czasie tych moich pierwszych młodzieżowych lat – „Podróż do wnętrza ziemi”, „Dzieci kapitana Granta”, „80 dni dookoła świata”. Od tamtego czasu miałam możliwość przeczytać setki książek a jednak one głęboko utrwaliły się w mojej czytelniczej pamięci. Książka, o której piszesz jednak nie znajdzie u mnie szczególnego zainteresowania, za to przypomniałeś mi o innej,którą mam zamiar przeczytać już od dawien dawna, a jakoś tak schodzi. Mowa o „Tajemniczej wyspie”.

    Starcze zdziecinnienie nie dotyka pewnego typu ludzi ;), w nich po prostu nadal jest cząstka dziecka, którą trzeba pielęgnować, bo jest wielkim darem :).

    Pozdrawiam ciepło
    Elina

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 czerwca 2012 o 21:44

      Dziękuję Ci bardzo za te wszystkie miłe słowa:) Co do Verne’a – to Tajemnicza wyspa jest obowiązkowa i bardzo zachęcam, chociaż jak pisałem wyżej, sam mam największy sentyment do Piętnastoletniego kapitana. A starczemu zdziecinnieniu nie mam zamiaru się poddawać:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d