Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Hurtownia archeologiczna (część – zapewne – pierwsza)

Posted on 20 sierpnia 20125 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Czas mi się dziwnie skurczył i chociaż planowałem napisanie czegoś nowego, to oczywiście nic z tego. No to zamieszczę dwa wspomnienia z czasów, kiedy rozkwitał pewien serwis wymiany książek – a że punktów wciąż było mało, użytkownicy pisali recenzje. Recenzje to może za dużo powiedziane, były to głównie kilkuzdaniowe notki, ale za każdą dostawało się jakże pożądany punkt. Serwis teraz dogorywa i tylko patrzeć jak zniknie, więc postanowiłem ocalić kilka swoich notatek, szczególnie że jedna dostała nawet tytuł „Recenzji tygodnia”, a jeśli dobrze pamiętam, to i „Recenzji miesiąca” (nagroda 20 punktów!). Proszę Państwa, rok był 2007 i 2008, zapraszam na zwiedzanie wykopalisk.
Marianna G. Świeduchowska, Katecheci i frustraci, Wydawnictwo Literackie 2001.
Niewątpliwie czytanie tak zwanych powieści z kluczem największą radość sprawia znajomym opisanych w nich osób. Sami zainteresowani zapewne są mniej zachwyceni, zwłaszcza gdy autor pióro ma ostre jak niejaka Marianna Świeduchowska, bystra obserwatorka kulturalnego życia Krakowa (tak, wiem, że to tylko pseudonim). Nie znaczy to jednak, że i inni nie mogą czerpać żywej uciechy z podglądania losów gromadki ludzi związanych z pewną szacowną redakcją. Mamy tu kilku poetów, księdza filozofa, krytyka literackiego, siostry feministki i plejadę żon, kochanek, współpracowników, wielbicieli i zazdrośników. Jeśli myślicie, że ta kulturalna elita spędza czas wyłącznie na dyskusjach o Sztuce (sztuce?), to się mylicie. Równie mocno, a może nawet bardziej pochłania jej przedstawicieli alkohol, seks, roztkliwianie się nad swą dolą i grzyb wie co jeszcze, by użyć zwrotu często pojawiającego się na kartach powieści. „Autorce” nie sposób odmówić talentu literackiego, umiejętności dawania celnych charakterystyk i zrywania masek. O szarganiu świętości (zwłaszcza krakowskich) nie wspominając. Żywa uciecha gwarantowana.
Bruce Dickinson, Przygody lorda Ślizgacza, tłum. Wiesław Marcysiak, Rebis 1992.
Zmęczony pojadaniem kawioru myśli, zapijanego musującym szampanem pogłębionej refleksji, sięgam nawet nie po przaśne chleby kryminałów, czy landrynki romansów, ale po podejrzane gulasze przez stołówkowych bywalców zwane „przeglądami tygodnia”. Czasami dostaniemy coś, co da się zjeść, a czasami talerz pomyj, dla niepoznaki przybranych estetycznie natką pietruszki. W przypadku książki Bruce’a Dickinsona, wokalisty zespołu Iron Maiden, owym przybraniem jest okładka, utrzymana w komiksowym stylu i sugerująca wyraźnie, że mamy w rękach dzieło o tematyce erotyczno-humorystycznej. I nic bardziej mylnego: ani to erotyczne, ani humorystyczne. Fabuły nie będę streszczał, jest bowiem wątła i pretekstowa. Mamy do czynienia z sekwencjami scen wypełnionych językiem mało wyrafinowanym, czynnościami fizjologicznymi (z niewiadomych powodów bohaterowie skupiają się głównie na puszczaniu pawia), waleniem się po łbach przedmiotami różnymi i, rzecz jasna, seksem. O ile czynność, o jakiej marzą i jakiej niekiedy oddają się bohaterowie utworu, zasługuje na takie miano. Humor nawet nie koszarowy, skatologiczny do znudzenia.
Mimo to przeczytałem do końca. Nie miałem ze sobą innej lektury, a do pracy mam daleko. Jeśli macie ochotę odmóżdżyć się całkowicie – polecam. Ja chyba pójdę rozkoszować się wyrafinowanymi stylistycznie i fabularnie przygodami Barry’ego Trottera.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

44 thoughts on “Hurtownia archeologiczna (część – zapewne – pierwsza)”

  1. czytanki.anki pisze:
    20 sierpnia 2012 o 12:47

    Okładka nr 2 po prostu wymiata.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 12:47

      Co tam okładka, środek to dopiero było przeżycie:PP

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    20 sierpnia 2012 o 12:53

    A wydawało mi się, że to ja czasem dziwne rzeczy czytam :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 12:56

      Ja się ucieszyłem, że tego Dickinsona dopadłem, bo miał niezłe recenzje w pismach muzycznych:P Ale tak to jest, jak krytycy muzyczni biorą się za literaturę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      20 sierpnia 2012 o 13:13

      Ja bym się dał nabrać, bo na pierwszy rzut oka, okładka skojarzyła mi się z erotycznymi komiksami „Heisse Kopfe”, a te lubię :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. czytanki.anki pisze:
      20 sierpnia 2012 o 13:23

      @ zwl

      „Dopadłem”? Nie mogę uwierzyć, że poszukiwałeś takiego dzieła;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. momarta pisze:
      20 sierpnia 2012 o 13:36

      Bo on tylko udaje, że czyta Żeromskich, Mannów i innych takich (bryki ma). A tak naprawdę – prosty chłop, jak każdy…
      A co się stało tej kurze na okładce? W książce też o tym było?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 15:45

      @Ania: skoro się trafiła, to czym prędzej pobrałem, ja nie przepuszczam książkom, które mają być zabawne. No to się ubawiłem:P

      @Momarta: Tyle miesięcy maskowania i wszystko na nic:P O kurze nic mi nie wiadomo, wyparłem dzieło gruntownie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. czytanki.anki pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:04

      Teraz rozumiem. Choć z tymi rzekomo zabawnymi książkami różnie bywa.;(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:29

      Tu właśnie było to „różnie”:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Lirael pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:31

      ~ Momarta
      Książki nie czytałam, ale po zlustrowaniu okładki wydaje mi się, że na drugim planie jest armata, która chyba wystrzeliła i tę kurę silnie zestresowała. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:33

      @Lirael: a to całkiem możliwe:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. momarta pisze:
      20 sierpnia 2012 o 19:01

      Armatę brałam pod uwagę, ale tor lotu się nie zgadza. Znaczy się: trzeba doczytać:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 19:37

      To może lepiej podręcznik balistyki niż Lorda Ślizgacza:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Marlow pisze:
    20 sierpnia 2012 o 13:21

    Pojadę blogowym klasykiem :-) zainteresowała mnie pierwsza książka na pewno przeczytam :-) autora drugiej nie znam (ale Iron Maiden jak najbardziej) i to nie moje klimaty :-).

    A już na serio – książka księdza-filozofa czeka w kolejce a jego biografia Bonowicza miałem wrażenie była taka trochę uładzona, że aż nudna (ale trudno żeby było inaczej zważywszy na okres, w jakim została wydana) dobrze będzie poczytać coś co tchnie trochę powietrza (nie twierdzę, że świeżego) na te zatęchłe krakowskie salony :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:31

      Chętnie bym coś merytorycznego dodał, ale gdyby nie ta notka, to w ogóle bym nie pamiętał, że taką książkę czytałem. Nie licz na szczególną obrazoburczość, te świętości są poszargane tylko trochę:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. momarta pisze:
    20 sierpnia 2012 o 13:25

    A ja tak nieśmiało zapytam: która z tych dwóch była „Recenzją miesiąca”?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:31

      A tego naprawdę nie widać???

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:37

      Ja też bym wcale nie była taka pewna, że druga, bo ta pierwsza jest też znakomita.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. guciamal pisze:
    20 sierpnia 2012 o 14:28

    Ja obstawiam druga

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:32

      Bingo!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. zaleszczotek pisze:
    20 sierpnia 2012 o 15:33

    Ja tez obstawiam drugą! Te kulinarne metafory- mistrzostwo! Ślina mi pociekła, choć książka niestrawna :p

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:37

      Dzięki:) Zapisałem sobie, że muszę wrócić do kulinarnych metafor, bo jest zapotrzebowanie:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      20 sierpnia 2012 o 17:01

      Proponuję założyć książkę życzeń i zażaleń i gdzieś przytwierdzić na łańcuszku w widocznym miejscu. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 17:07

      Przemyślę kwestię:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. przynadziei pisze:
    20 sierpnia 2012 o 15:56

    więcej takich wykopalisk! pliiiiiis

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:37

      Niestety, reszta wykopalisk taka mniej frywolna:(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. Lirael pisze:
    20 sierpnia 2012 o 16:33

    To powinna być nagroda roku, nie miesiąca, ani tym bardziej tygodnia! Obydwa teksty kapitalne, przyłączam się do apelu o kolejne odcinki!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:38

      Nagroda roku nie była przyznawana, niestety:P Ale z apeli rozumiem, że mam zmienić repertuar i styl, popatrzę, co mam na półkach w podobnym stylu:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:45

      Boże broń, nic nie zmieniaj! Myślałam o takim miniserialu, raz na jakiś czas odcinek hurtowni. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Lirael pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:45

      Ciekawe, ile byłoby punktów za nagrodę roku. :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:46

      Niestety, jak zwykle wykazałem się całkowitym brakiem zmysłu taktycznego i wystrzeliłem za jednym zamachem, co miałem najlepszego:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. Lirael pisze:
      20 sierpnia 2012 o 16:54

      Znając Ciebie, to tam się kryją liczne perły recenzenckie, więc uprasza się o kolejny odcinek.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 17:07

      Niestety, to może być rozczarowanie:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. Lirael pisze:
    20 sierpnia 2012 o 17:10

    Oczarowanie. Nie mylić z OCR-owaniem. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 17:15

      Notki nie były OCR-owane, tylko kopiowane:PP I proszę mnie tu nie czarować:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      20 sierpnia 2012 o 18:07

      Czarowanie to pewnikiem za sprawą sobotnich płaszczowych szamanów. :) Zaraz się zacznie ćwiartowanie i inne atrakcje. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 sierpnia 2012 o 18:09

      Mam tu nawet książkę do poćwiartowania, tylko niech ja się obrobię z pracą:((

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  10. sardegna pisze:
    21 sierpnia 2012 o 07:12

    No nie gadaj, że na Podaju można było zdobyć punkty za recenzje! Widocznie dotarłam tam o wieeeeele lat za późno. Ależ za takie 20 punktów nagrody mogłeś zaszaleć!
    Również przyłączam się do postulatu o kolejne archeologiczne notatki :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 sierpnia 2012 o 07:15

      Ha, bo ja byłem w pierwszej grupie, od 2006 roku:) Rekordziści recenzenci w zasadzie wcale nie musieli oddawać książek, tylko ściubolili na recenzjach:) Z wydaniem 20 pkt problemu nie było, nie to, co teraz, mam 14 i pewnie długo je będę miał:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  11. anek7 pisze:
    23 sierpnia 2012 o 07:57

    Matko… Zwyczajnie mnie zatkało na widok tej drugiej okładki…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      23 sierpnia 2012 o 07:59

      A czemuż? Urocza jest przecież:DD

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. anek7 pisze:
      23 sierpnia 2012 o 08:01

      Na swój sposób;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. 92ana pisze:
      4 listopada 2012 o 20:18

      Tak, druga okładka rzeczywiście nietypowa.:D
      I ktoś na pierwszy rzut oka mógłby pomyśleć, że to bajka dla dzieci :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d