Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Nec locus ubi Trochenbrod (Avrom Bendavid-Val, „Niebiosa są puste”)

Posted on 23 sierpnia 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 



Czy zastanawialiście się kiedyś, jak potoczyło się życie wypędzonych z Anatewki bohaterów „Skrzypka na dachu”? Ci, którzy mieli szczęście dotrzeć bezpiecznie do Ameryki lub Palestyny, dożyli pewnie w spokoju swoich dni. Młodsi ze zgrozą kilkadziesiąt lat później dowiadywali się, jaki los spotkał ich krewnych, przyjaciół i znajomych, którzy zostali na Wschodzie.

Ponoć pierwowzorem filmowej Anatewki, w książce Szołema Alejchema o Tewje Mleczarzu zwanej Kasrylewką, był Trochenbrod – niemal całkowicie żydowskie miasteczko położone wśród lasów w trójkącie między Kowlem, Łuckiem i Równem. Powstało jako miejsce ucieczki Żydów, nękanych przez restrykcyjne prawo rosyjskie. Na niedostępnych nieużytkach chcieli znaleźć wytchnienie i zejść z oczu władz. Pierwsze dziecko urodziło się w osadzie w 1813 roku. Osiedle rozrastało się, jego żydowscy mieszkańcy zajęli się uprawą ziemi, a z biegiem czasu także rzemiosłem i handlem. Trochenbrod stał się w końcu pełnym życia i gwaru miasteczkiem, rozłożonym wzdłuż jedynej ulicy. Rozwijał się tak dynamicznie, że mieszkańcy sąsiednich wsi uważają dziś, że zaćmiłby w końcu Łuck.
Ani Trochenbrod, ani trochenbrodzianie nie dostali jednak szansy, by się przekonać o tym, czy faktycznie mają taki potencjał. W drugim tygodniu sierpnia 1942 roku do miasta zjechała niemiecka Grupa Operacyjna. Los mieszkańców się dopełnił: z sześciu tysięcy ocalało około sześciuset. Zabudowania na rozkaz Niemców ograbiono i rozebrano. O istnieniu ludnej osady świadczy dziś jedynie rząd drzew i krzewów, potomków tych, które rosły kiedyś przy jedynej trochenbrodzkiej ulicy.
Avrom Bendavid-Val to syn mieszkańca Trochenbrodu, który przed wojną wyemigrował do Palestyny, a potem do Stanów Zjednoczonych. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych postanowił dowiedzieć się więcej o miejscu pochodzenia ojca: odkrył, że miasteczko faktycznie istniało i że zostało całkowicie zniszczone podczas wojny. Wyruszył w pierwszą z wielu wypraw na Ukrainę, by odnaleźć to na poły mityczne dla siebie miejsce. Wzruszony stanął tam, gdzie niegdyś toczyło się pracowite życie trochenbrodzian. Nic po nich nie zostało. A przynajmniej tak mu się początkowo wydawało.
Bendavid-Val postanowił zebrać strzępy wiadomości o mieście: zapiski z dokumentów, pamiętników, wspomnień, zdjęcia; przekopywał biblioteki i archiwa, jeździł po świecie, by rozmawiać z potomkami trochenbrodzian i wreszcie spisał dzieje tego niezwykłego sztetla, typowego dla Europy Wschodniej miasteczka żydowskiego. Trochenbrod jawi się jako ostoja tradycyjnych wartości – tych, o których opowiada pierwsza scena „Skrzypka na dachu”. Trochenbrodzianie pochlebiali sobie, że to ich miejsce na ziemi stało się wzorem dla Kasrylewki–Anatewki. Tak samo obchodzono tu szabat, świętowano wesela i pogrzeby, przestrzegano przepisów prawa mojżeszowego, wspólnie pracowano i bawiono się. Opowieść płynie nieśpiesznie, raz jest bardziej szczegółowa, raz mniej, zależnie od tego, ile udało się dowiedzieć, przeplatają się wydarzenia wielkie i małe, tragiczne i zabawne. Wiele w niej ciepła i nostalgii za światem, którego już nie ma, wiele ciekawych detali, historii rodzinnych, ale i wiele bólu tych, którzy patrzyli, jak ginie świat, który znali. Zapewne w dużym stopniu ten miniony świat jest wyidealizowany, ale bez trudu możemy to autorowi – a przede wszystkim jego rozmówcom – wybaczyć. Dajmy się ponieść wizji Trochenbrodu i pomyślmy też przez chwilę o wszystkich, którym nie dane było cieszyć się szabasowym błogosławieństwem. 
Niech Pan was ochrania i broni.
Niech was osłoni od hańby i łez.
Niech was doprowadzi do światłości Izraela.
 
Bądźcie jak Rut i jak Estera,
byście mogły zasłużyć na wieczną chwałę.
 
Wzmocnij ich o Panie
i trzymaj ich z dala od obcych dróg.
 
Niech was błogosławi Bóg i da wam długie życie.
Niech Pan wysłucha naszą szabasową modlitwę.
Niech Bóg uczyni z was dobre matki i żony,
Niech da wam opiekuńczych mężów
Niech Pan was ochrania i broni.
Niech Pan ukoi wasz ból.
 
Ześlij im o Panie szczęście i pokój.
Wysłuchaj naszą szabasową modlitwę.
 
Amen.
Avrom Bendavid-Val, Niebiosa są puste, tłum. Małgorzata Szubert, Świat Książki 2012.
Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki. Tłumaczenie modlitwy szabasowej z filmu „Skrzypek na dachu” za: http://hep.fuw.edu.pl/~trochim/Duch/modlitwy/tokids.html

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

43 thoughts on “Nec locus ubi Trochenbrod (Avrom Bendavid-Val, „Niebiosa są puste”)”

  1. Taki jest świat pisze:
    23 sierpnia 2012 o 20:48

    Ciekawa i warta przeczytania książka

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      23 sierpnia 2012 o 20:49

      Jak najbardziej.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Marlow pisze:
    23 sierpnia 2012 o 22:10

    Pośrednio o tą miejscowość zatrąca historia samoobrony Przebraża (tam jest określana jako Zofiówka – mieszkali tam też Polacy i był kościół), o tej ostatniej świetną książkę „Czerwone noce” napisał Henryk Cybulski (dowódca samoobrony).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 04:47

      Kościół był, fundacji Radziwiłłów, zbudowany tak, że katolicy idący na mszę musieli przejść przez całą miejscowość – a to dawało asumpt do zadrażnień. W samej Zofiówce/Trochenbrodzie mieszkało kilkoro Polaków – posterunkowy, naczelniczka poczty z synem – on wspomina o partyzantach z Przebraża, którzy pomogli Żydom.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      24 sierpnia 2012 o 05:40

      Aż tak nie pamiętam „Czerwonych nocy”, dostałem je dawno temu w prezencie i byłem pod dużym wrażeniem, tak że wiele razy do nich wracałem ale jakiś czas temu gdzieś mi się zapodziała więc pewnie po skojarzeniu po Twoim poście bez poszukiwań na allegro się nie obejdzie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 05:50

      Ja też spróbuję podjąć trop:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Marlow pisze:
      24 sierpnia 2012 o 06:06

      Dla mnie była to ważna książka ze względu na losy rodziny ale to już całkiem inna historia, ale niezależnie od tego czytałem je, jak nie przymierzając dobrą powieść przygodową chociaż to nie najlepsze porównanie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 06:21

      Rozumiem, co masz na myśli. Też się czasem łapię na tym, że czyjeś dramatyczne wspomnienia czytam właśnie w taki sposób.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. viv pisze:
    23 sierpnia 2012 o 23:39

    Wpisywać Ci tu, że mnie zainteresowałeś i będę się za książką rozglądać, czy takie czytelnicze wyznania Cię nie interesują? Bo już się gubię, kogo ciekawią moje procesy decyzyjne, a kogo nie ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 04:40

      A nie krępuj się:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Lirael pisze:
    24 sierpnia 2012 o 04:59

    Twoje recenzje są dla mnie zawsze nie tylko cennym źródłem informacji, ale często również wzruszeń, o jakich w ogóle trudno mówić za pomocą słów. Ta jest właśnie taka. Dziękuję za to, co przeżyłam czytając Twój piękny tekst. Najchętniej nauczyłabym się go na pamięć.
    Bendavid-Val miał świetny pomysł na książkę, bo wydaje mi się, że na pytanie otwierające Twoją recenzję wiele osób odpowie „tak”. Ja też.
    Czy któryś dokument/fragment pamiętnika można będzie wykorzystać w Płaszczu?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 05:49

      Dziękuję Ci. Bendavid-Val chciał przede wszystkim poznać świat, z którego wywodził się jego ojciec, i wykonał ogromną pracę. Skojarzenia ze Skrzypkiem same się narzucają, szczególnie w świetle lokalnej tradycji o pobycie ALejchema w okolicy. Niestety, wszystkie relacje są niedatowane, nic się nie da wykorzystać.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      24 sierpnia 2012 o 06:54

      Na pewno to wymagało z jego strony wysiłku, ale ocalił od zapomnienia część tamtego świata, a przy okazji poznał rodzinne korzenie.
      Szkoda, że niedatowane. :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 07:00

      Niestety, również dość ogólnikowe są te relacje, czas zrobił swoje, a wspominający mieli po kilka lub kilkanaście lat, gdy mieszkali w Trochenbrodzie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      24 sierpnia 2012 o 07:04

      Dobrze, że jeszcze miał okazję z nimi porozmawiać.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 07:08

      Zdążył w ostatniej chwili w wielu przypadkach.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. moni pisze:
    24 sierpnia 2012 o 05:53

    Nie ma to, jak spojrzenie na temat oczami … historyka. Druga lekcja, Twój powyższy tekst, pozwolił mi utrwalić to, co przeczytałam w książce. Dziękuję za tę naukę … i za przypomnienie Skrzypka na dachu! W Twoim Trochenbrodzie chętnie bym zamieszkała (no, może tak do 42r.)

    … i jeszcze Wszystko jest iluminacją Johnatana Safrana Foera kojarzy się z książką Bendavida – Vala.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. czytanki.anki pisze:
    24 sierpnia 2012 o 06:21

    Czy to jest reportaż czy wspomnienia?

    Podobnie jak moni miałam skojarzenia z książką Foera.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 06:26

      Raczej reportaż, połączony z minimonografią historyczną i okraszony aneksem ze wspomnieniami. Hmm, czy tylko ja nie znam tego Foera?:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      24 sierpnia 2012 o 06:40

      Niestety „Wszystko jest iluminacją” pozostaje u nas wciąż mało popularną książką, a szkoda. Moim zdaniem jest b. dobra. Zachęcam do sprawdzenia.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 06:43

      Rany, 10 na 10?? To się nie zdarza:PP Tym bardziej czuję się zachęcony.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. moni pisze:
      24 sierpnia 2012 o 06:44

      Nawet sam Foer w Przedmowie wspomina o swojej książce!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. czytanki.anki pisze:
      24 sierpnia 2012 o 06:45

      Święte słowa, 10/10 to rzadkość.;) Powiem więcej: podtrzymuję opinię co do tej powieści.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 07:01

      Uuu, no dobra, będę szukał.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. Lirael pisze:
      24 sierpnia 2012 o 07:06

      ~ Ania
      Aniu, już kiedyś się żaliłam, że brakuje mi Twoich cyfrowych ocen i zdanie podtrzymuję, choć wiem, że cyferki są nieadekwatne, etc. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. czytanki.anki pisze:
      24 sierpnia 2012 o 07:23

      @ ZWl

      Po angielsku mam, gdybyś chciał poczytać w oryginale.

      @ Lirael

      Pamiętam, pamiętam. Jest na to sposób – zaglądaj na moje konto w Lubimy Czytać, tam jest więcej książek (nie o wszystkich piszę na blogu) i ocena zaznaczona w gwiazdkach. Może to będzie jakimś rozwiązaniem.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. Lirael pisze:
      24 sierpnia 2012 o 07:36

      ~ Ania
      Dzięki! Lecę wertować i liczyć gwiazdki! :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 08:50

      @Ania: po angielsku to podziękuję:) a w bibliotece nie ma, pierwsza próba nieudana:(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. czytanki.anki pisze:
      24 sierpnia 2012 o 08:52

      Na szczęście była jakiś czas temu wznawiana, warto się rozejrzeć.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 08:55

      Cena chwilowo zaporowa. A to jego drugie dzieło też takie rewelacyjne?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. czytanki.anki pisze:
      24 sierpnia 2012 o 09:09

      Ano zaporowa.;( Drugiego jeszcze nie czytałam niestety. Z kolei trzecie, Tree of Codes nietłumaczone na polski, podobno dotyczy Brunona Schulza.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 09:13

      O proszę, to ja go sobie wpiszę na listę autorów obserwowanych:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    15. Lirael pisze:
      24 sierpnia 2012 o 11:46

      Kiedyś „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” w regularnych odstępach czasu pojawiało się na Fincie. Raz się nawet załapałam. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    16. moni pisze:
      31 sierpnia 2012 o 10:04

      Zacofany o tej drugiej pisałam u siebie – dla mnie to piękna powieść, z tych, która pamięta się długo

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    17. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 sierpnia 2012 o 10:06

      Poszukam, bo dotąd trafiłem tylko na recenzję Ani.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Bazyl pisze:
    24 sierpnia 2012 o 07:56

    Jeszcze nie teraz. Nostalgia, to ostatnie czego potrzebuję. Ale książkę zapamiętam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 08:50

      Dojrzewaj w spokoju:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. Beata pisze:
    24 sierpnia 2012 o 09:57

    Uwielbiam takie książki, po prostu uwielbiam! Muszę ją zdobyć! Piękna recenzja!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 10:12

      Dziękuję i bardzo polecam książkę:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. guciamal pisze:
    24 sierpnia 2012 o 17:32

    Ostatnio wiele myślałam na temat Skrzypka na dachu czytając Iskrę życia Remarqua, historię mieszkańców obozu koncentracyjnego znajdującego się w Niemczech, którego więźniami byli w większości Żydzi. Chyba była to jedna z najbardziej wstrząsających książek, jakie czytałam na temat ludobójstwa i totalitaryzmu. Rzadko sięgam do tego typu książek, ponieważ ich lektura nie należy do przyjemności, ale mocno potrząsa czytelnikiem. Przypominam sobie też drugą adaptację Skrzypka na dachu (musicalu) w reż Gruzy w Teatrze Muzycznym w Gdyni, które kończy scena, w której bohaterowie w pasiakach stoją na tle torów kolejowych- taki epilog do losów mieszkańców Anatewki-Trochenbrod- i wielu innych miasteczek dopisała historia. A pieśń – szabasowej modlitwy jest przepiękna. No i ten piękny świat, który odszedł- nawet, jeśli jak piszesz troszkę wyidealizowany – to nadal wzrusza.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 17:43

      Od wczoraj ciągle słucham soundtracku i jeszcze nie mam dość. Nie widziałem niestety żadnej adaptacji Skrzypka poza filmową, ale zakończenie, o którym piszesz, wydaje mi się dość zgrzytliwe i dosłowne. Czy nie odzierało ono widzów z nadziei, którą jednak wyczuwa się w filmie?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. guciamal pisze:
      24 sierpnia 2012 o 19:08

      To zakończenie było dość ostro krytykowane, bo było takie właśnie zbyt dosłowne. A film mimo smutnego zakończenia jednak daje nadzieję.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 sierpnia 2012 o 19:14

      No właśnie. Ale ostatnio chyba coraz częściej twórcy nie wierzą, że widz czy czytelnik ma swój rozum i może się czegoś domyślić sam z siebie i nie trzeba mu tak łopatologicznie od razu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d