Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Jak towarzysz Jagoda przeciwko Stalinowi spiskował (Wiktor Suworow, „Żmijojad”)

Posted on 22 listopada 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

 
Związek Radziecki, połowa lat trzydziestych minionego stulecia. Towarzysz Stalin umacnia swoją władzę. Pomaga mu w tym wierny Gienrich Jagoda, szef wszechmocnego NKWD. Tropi wrogów, wyciska z nich zeznania, urządza procesy pokazowe. Ale czy Jagoda faktycznie jest taki wierny i czy ma na celu jedynie walkę z wrogami Stalina i radzieckiego państwa? Lojalny współpracownik Stalina, towarzysz Chołowanow, wpada na ślad dziwnej sprawy, zaginięcia kuriera, który przybył do Moskwy z tajnymi dokumentami, a może i czymś jeszcze cenniejszym. Z pomocą bystrego wywiadowcy Żmijojada i kusicielki Luśki Serojadki rozpoczyna śledztwo, by przekonać Stalina o prawdziwych zamiarach Jagody. Zupełnie przypadkiem w całą aferę wplątana zostaje młoda wielbicielka tańca, obdarzona też niezwykłym sercem do walki.

Bardzo lubię książki Wiktora Suworowa, zarówno te biograficzne: „Żołnierzy wolności” czy „Akwarium”, jak i te walczące z historycznymi stereotypami dotyczącymi dziejów ZSRR. Są bardzo dobrze napisane, autor nie boi się stawiać śmiałych tez i przekonująco je uzasadnia. Wykorzystuje do tego materiały powszechnie znane badaczom, ale ukazane w zupełnie nowym świetle. Suworow napisał też dwie powieści, których bohaterką jest Nastia Strzelecka, podopieczna Chołowanowa: trzymającą w napięciu „Kontrolę” i słabszy od niej „Wybór”. Akcja „Żmijojada” toczy się nieco wcześniej, ale poznajemy w nim już Chołowanowa, a sama Nastia pokazana jest jako nastolatka. Sceny z jej udziałem należą do najlepszych w książce, która jest nieźle napisaną historią sensacyjną, obfitującą w mordobicia, przebieranki, sekretne przejścia i nieco sarkastycznego humoru. Daje też wgląd w mechanizmy władzy w Związku Radzieckim w okresie wielkich czystek. Język jest barwny, jędrny, czasem dosadny, bohaterowie z grubsza nakreśleni, chociaż potrafią zaskoczyć. Rozrywka w sam raz na jesienny wieczór.
Wiktor Suworow, Żmijojad, tłum. Anna Pawłowska, Rebis 2011.
Za przesłanie książki dziękuję księgarni Matras.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

35 thoughts on “Jak towarzysz Jagoda przeciwko Stalinowi spiskował (Wiktor Suworow, „Żmijojad”)”

  1. momarta pisze:
    22 listopada 2012 o 08:17

    Wstyd się przyznać, ale dotąd nic Suworowa nie czytałam. Dziewczynką jestem, czy jakoś tak… Wzmianka o kusicielce Luśce Serojadce znacznie bardziej mnie jednak skłania do lektury niż wizja obfitości mordobić. No, i ten sarkastyczny humor też jest kuszący:)
    Rozumiem, że to pierwsza część cyklu o Nastii? Nasi wydawcy uwielbiają bowiem wydawać cykle np. od piątej bądź dziewiątej części, więc wolę się upewnić.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 08:21

      Tutaj to akurat autorowi, zapewne z braku weny albo i braków na koncie, wpadło do głowy napisać prequel, jak to się brzydko nazywa:) Związki z tomami następnymi wątłe, ale zabawa całkiem całkiem, o ile się lubi takie klimaty. Luśka jak Luśka, ale co tam wyprawia młodociana Nastia – z pewnością Ci się spodoba wymierzanie sprawiedliwości na własną rękę:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Marlow pisze:
    22 listopada 2012 o 08:33

    Polecam „Maszyna i śrubki: jak hartował się człowiek sowiecki” M. Hellera, ja byłem pod wrażeniem.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 08:38

      Dzięki za podpowiedź. Ten Heller ma chyba jednak nieco większy ciężar gatunkowy niż powieści Suworowa, zapowiada się nieźle.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      22 listopada 2012 o 09:50

      Ja dorwałem się do niego jeszcze na studiach i miałem na niego tylko jedną noc (podobnie jak na „Polski kształt dialogu” Tischnera) bo wówczas wydawnictwa bezdebitowe były „wydzierane” z rąk :-), eh – czy teraz ktoś wie co to znaczy „polowanie na książkę” :-), a był wydany przez paryską Kulturę. Do dzisiaj pamiętam wrażenie, mimo, że to rzeczywiście inny kaliber niż Suworow, to czytałem z zapartym tchem. Tak mi się skojarzyło z Twoim Suworowem bo czeka u mnie w kolejce na przypomnienie :-).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 09:58

      Chętnie przeczytam o Twoich wrażeniach po latach. W książkach o Rosji mam spore zaległości, Archipelag Sołżenicyna czeka, Opowiadania kołymskie w pełnej wersji, nazbierało się. Wydzierania sobie drugoobiegowych wydawnictw już nie pamiętam, co najwyżej czyhanie na jedyny egzemplarz podręcznika w BUWie:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Marlow pisze:
      22 listopada 2012 o 11:19

      Ja przyznaję, nie przebrnąłem ani przez Archipelag, ani Opowiadania – stoją i czekają …

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 11:21

      Szałamowa czytałem taki wybór Procurator Judei, ma mniej przerażającą objętość. Sołżenicyna też tylko drobniejsze rzeczy na razie. Ale kiedyś się wezmę za te większe też.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Marlow pisze:
      22 listopada 2012 o 11:35

      Mnie właśnie ta objętość zniechęca :-) mam też niejasne, być może błędne, przeświadczenie, że po Czapskim i Herling-Grudzińskim już nic innego nie będzie. Jakiś czas temu usiłowałem przeczytać „Gułag” A. Applebaum ale to inna kategoria i na usiłowaniu nieudolnym aczkolwiek w zamiarze bezpośrednim (jakby powiedział karnista) się skończyło.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 11:42

      Mimo znajomości Czapskiego i Herlinga-Grudzińskiego Szałamow mnie mocno sponiewierał swego czasu. Sołżenicyn trochę mniej, ale też mu niewiele mogę zarzucić. Applebaum może mieć ciekawe spojrzenie człowieka z zupełnie innego świata.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. momarta pisze:
      22 listopada 2012 o 11:43

      Ponieważ nie mogę z Panami merytorycznie podyskutować na temat lektur (ach, te dziewczynki!), to odniosę się tylko do ostatniej wypowiedzi.
      Marlow, jeśli w czasie owego usiłowania miałeś sprawny narząd wzroku oraz posiadałeś egzemplarz właściwej książki, to usiłowanie było jak najbardziej udolne:) A za to – nie chcę Cię martwić – wymiar kary taki sam, jak za czyn, którego usiłowałeś się dopuścić:P Ratuje Cię jednak to, że dobrowolnie odstąpiłeś od dokonania:PP
      P.S. Mój „Gułag”, który kupiłam łapczywie i natychmiast po jego wydaniu, spotkał taki sam los, jak Twój…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 11:47

      Mój „Gułag” zdobyty drogą prywatnej zamiany też się kurzy, więc nie róbmy sobie szczególnych wyrzutów:P To na pewno wina autorki, że nam się nie chce jej czytać:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. momarta pisze:
      22 listopada 2012 o 11:53

      A może ta książka jest jakoś zawirusowana? Ja naprawdę bardzo i już chciałam ją przeczytać i autorka wcale mnie niczym nie zniechęcałam. Obejrzałam całą (wszystkie obrazki:P), przeczytałam początek i pfff. I tak do teraz. Dziwne.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 11:58

      Tia, mnie się to zdarzyło jakieś kilkaset razy i te kilkaset razy stoi na moich półkach:) Robi mi się blokada, jak widzę opasły tom niebędący powieścią, nad którym mogę spędzić trzy tygodnie:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. Marlow pisze:
      22 listopada 2012 o 12:31

      Ale bywają zaskakujące wyjątki – polecam „Historię społeczną Trzeciej Rzeszy” R.Grunbergera (dwa solidne tomy czyta się jednym tchem) i „Spojrzenie na kulturę robotniczą w Anglii” R. Hoggarta obie z Biblioteki Myśli Współczesnej. Druga ma mylący tytuł a tak na prawdę jest o kulturze masowej w Anglii z lat 50-tych, czyta się ją natomiast jakby dotyczyła polskiej rzeczywistości przełomu lat 90-tych. Momentami szeroko otwiera się oczy :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 12:37

      Wyjątki się zawsze znajdą:) Ja bym się w życiu nie podejrzewał o przeczytanie jednym tchem podręcznika do dziejów starożytnej Grecji, a wystarczyło, że napisała go prof. Wipszycka i samo się przeczytało. Inna inszość, ile z tych wszystkich wiadomości zostało:P Ten Hoggart brzmi apetycznie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. Marlow pisze:
      22 listopada 2012 o 12:43

      Grunbergerem też nie byłbyś zawiedziony. U Hoggarta tytuł brzmi mało ciekawie :-) ale gdy się go czyta widać, w którym miejscu jako społeczeństwo jesteśmy, i nie jest to widok, który z zachwytu zapiera dech w piersiach.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    15. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 12:45

      Tytuł chyba skutecznie zniechęca, bo nader przystępne ceny są tego Hoggarta. Czy ta książka daje jakąś nadzieję, że będzie z nami jako społeczeństwem lepiej?:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    16. Bazyl pisze:
      22 listopada 2012 o 14:04

      Ja tylko dorzucę, że wczoraj odwiedził mnie nieczytający znajomy, który ostatnimi czasy zalega w domu z powodu poważnej kontuzji. Zgadało się o książkach i wspomniał, że „Inny świat” to jedna z niewielu pozycji, które przeczytał. Zaproponowałem Szałamowa, bo jęczał, że TV już go nudzi. Jak przytargałem z półki i wręczyłem, to przywołał na usta najstarszy zawód świata. Ale wziął. I już jest dobry uczynek :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    17. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 14:06

      Dobry uczynek to będzie jak przeczyta i poprosi o więcej:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    18. Bazyl pisze:
      22 listopada 2012 o 14:18

      Wątpię. Noga mu się goi :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    19. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 14:19

      Ale może go wciągnie:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    20. Bazyl pisze:
      22 listopada 2012 o 14:20

      Za nogę? :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    21. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 14:23

      Choćby i za ucho:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Marlow pisze:
    22 listopada 2012 o 12:49

    Patrząc na kierunek emigracji – tak :-). A tak na serio, dawno ją już czytałem i wydaje mi się, że stanowiła ona bardziej opis niż krytykę, czy były wnioski „na przyszłość” – nie pamiętam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 12:52

      I tak smakowicie wygląda. U nas pewnie wydano ją, żeby pokazać, jak to u nas dobrze i jaka ambitna rozrywka w telewizji jest:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      22 listopada 2012 o 13:08

      Ja miałem wrażenie, że cenzor mógł jej niedoczytać i odpuścił po tytule :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 13:14

      Wcale mu się nie dziwię:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. alicja2010 pisze:
    22 listopada 2012 o 13:23

    „Żmijojad” jest najsłabszy z powieści o Nastii Strzeleckiej, ale i tak jest to świetne czytadło. Uwielbiam Nastię Strzelecką na równi z Nastią kamieńską.
    Pisałam o tym już dawno, u siebie, i na blogu „Rosja w literaturze”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 13:27

      Ja chyba wolę Kamieńską:) W Wyborze zabił mnie pomysł z królową hiszpańską, ale fabuła faktycznie była lepiej napisana, na odstresowanie i Żmijojad dobry. Ciekaw jestem, co Suworow o Chruszczowie nawypisywał, ale jeszcze nie mam.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. alicja2010 pisze:
      22 listopada 2012 o 13:32

      Mnie się królowa Hiszpanii podobała najbardziej.
      W ogóle lubię Suworowa, bo jego pomysły fabularne działają jak balsam na duszę kobiety. Budzi we mnie rycerza. Strzelecka walczy jak bohaterowie Byrona, a Kamieńska wciąż chora na kręgosłup, lezy tylko na podłodze, Losza Czistiakow donosi jej herbatę, a ona myśli. Tyż piknie, ale jako wzór osobowy dla mnie odpada:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 13:39

      No skoro szukasz wzorców osobowych, to faktycznie, Strzelecka barwniejsza:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Taki jest świat pisze:
    22 listopada 2012 o 15:49

    Trzeba będzie poszukać

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. Lirael pisze:
    22 listopada 2012 o 20:58

    Zastanawiam się, czy „Żmijożerca” nie brzmiałby lepiej niż „Żmijojad”. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2012 o 21:02

      Polski tytuł jest niemal dokładnym oddaniem rosyjskiego. Poza tym bodajże w Pinokiu jest pan Ogniojad, to i Żmijojad może być:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
1/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d