Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Kazio („Wspomnienia o Kazimierzu Rudzkim”)

Posted on 19 listopada 20124 lutego 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

 
Kazimierz Rudzki to dla mnie przede wszystkim odtwórca roli ojca Pawła Jankowskiego w serialu „Wojna domowa”. Wiecznie nieobecny, ciągle „w terenie”, na delegacjach, wpadał od czasu do czasu do domu i zabierał się do wychowywania syna. Zasadniczy, sztywny, staroświecki nie potrafił porozumieć się z Pawłem i stąd brały się wszystkie domowe spięcia. Dla nas ten serial to już klasyka i z ogromnym zdziwieniem stwierdziłem, że w obszernym zbiorze wspomnień o Rudzkim jest jedna (słownie: jedna) wzmianka o tej roli: sam aktor wspomina w liście przyjacielowi, że kręcenie serialu koliduje z próbami nowej sztuki w teatrze. I tyle. Kim więc Kazimierz Rudzki był dla autorów wspomnień, skoro nie gwiazdą fantastycznego serialu?

Dla Heleny Głowackiej był ukochanym bratem, który swoją niezależnością i aktorskimi planami przysparzał kłopotów ojcu, znanemu właścicielowi sklepu z instrumentami muzycznymi i płytami. Dla szkolnych kolegów był Kaziem, wielbicielem piłki nożnej, zapalonym kibicem zapasów i kawalarzem, który nigdy nie tracił rezonu. To on podczas dyktanda podpowiedział koledze, który nie wiedział, jak napisać „pachołkowie z halabardami”, żeby napisał „lokaje z pikami”. Jeszcze inni znali go jako reżysera, aktora, oficera i współtowarzysza niewoli podczas wojny, współtwórcę obozowego teatru, znakomitego konferansjera, wykładowcę w Szkole Teatralnej, autora i prowadzącego audycji radiowych.

Rudzki był dżentelmenem o nieskazitelnych manierach, wielkim poczuciu humoru, obowiązkowym, uczynnym i skromnym. Do pracy podchodził poważnie i chciał, by inni podzielali to podejście – zaszczepiał je swoim studentom, dla których był prawdziwym mistrzem. Należał do ludzi, którzy poruszyli wszystkie możliwe sprężyny, by załatwić cudzą sprawę, interweniować w sprawie zaniedbań i bylejakości, nigdy jednak nie wykorzystywał swojej popularności dla siebie. Słynął jako uroczy gawędziarz i mistrz opowiadania anegdot.
Irena Kwiatkowska i Kazimierz Rudzki w serialu Wojna domowa.
Wspomnienia zebrane w tomie mają różną wartość – jedne są bardzo osobiste, inne starają się obiektywniej ująć fenomen Rudzkiego. Jedni idą w stronę anegdoty, jak Stefania Grodzieńska czy Stanisław Tym, innym – Andrzejowi Łapickiemu i Aleksandrowi Bardiniemu – bliżej do analiz charakterologicznych. Pojawia się nawet jedno studium środków aktorskiego wyrazu wykorzystywanych przez Rudzkiego na scenie. Ten obraz uzupełniają felietony pisane przez Rudzkiego, fragmenty jego konferansjerek do różnych programów estradowych i jego listy do przyjaciół, przede wszystkim Tadeusza Wittlina, ale także do rozmaitych instytucji.  O ile felietony i konferansjerka zblakły i straciły wiele ze swego wdzięku, o tyle listy wciąż skrzą się dowcipem, ale też pełne są celnych i niekiedy smutnych refleksji o życiu, kondycji sztuki, a szczególnie teatru. 

Na zakończenie jeszcze mały smaczek z tego zbioru. Rudzki ponoć miał celną ripostę w każdej sytuacji. Raz tylko musiał się uznać za pokonanego. Przed wojną, wracając z próby jakiejś sztuki Szekspira, zjawił się w kawiarni, w której wśród znajomych siedział Gombrowicz:
– Ten wasz cały Szeksper – zaatakował go Gombrowicz – to funta kłaków niewart, panie Kazimierz.
– Dlaczego pan mówi Szeksper, a nie Szekspir? – spokojnie i rzeczowo zareplikował Kazio.
– Bo mówi się szkarpeta – wyjaśnił bez zmrużenia oka Gombrowicz.
To dopiero były rozmowy! 

Wspomnienia o Kazimierzu Rudzkim, oprac. Helena Głowacka, Czytelnik 1981.
 

25 thoughts on “Kazio („Wspomnienia o Kazimierzu Rudzkim”)”

  1. Agnesto pisze:
    19 listopada 2012 o 21:29

    Rzeczywiście, to dla nas głównie „ojciec Pawła”, a przecież ma spory dorobek aktorsko-reżysersko-estradowy, ciekawa postać. Na pewno charakterystyczna.

    Odpowiedz
  2. zacofany.w.lekturze pisze:
    19 listopada 2012 o 21:41

    Sam się uważał za człowieka teatru i estrady, a dla nas paradoksalnie przechowała go telewizja i dwa filmy: Eroica i Jak rozpętałem II wojnę – jego angielski oficer jest po prostu znakomity, a to przecież tylko epizod.

    Odpowiedz
  3. mięta pisze:
    19 listopada 2012 o 23:01

    Ja też należę do ludzi którzy pamiętają pana Kazimierza tylko z filmu „Wojna domowa”. Choć jak coś mi świta grał jakąś rolę w filmie „Nie lubię poniedziałku”(ale to trzebaby sprawdzić)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 listopada 2012 o 06:05

      A owszem: tkwiący w windzie dyrektor zjednoczenia:))

      Odpowiedz
  4. momarta pisze:
    20 listopada 2012 o 07:53

    Dobrze, że teraz nagrywa się coraz więcej inscenizacji teatralnych, bo inaczej zostawałby – tak jak w przypadku pana Rudzkiego – tylko żal. To smutne, że to z czym identyfikował się najbardziej przeminęło bezpowrotnie. Podobne myśli miałam podczas czytania biografii Kaliny Jędrusik, choć u niej sfera telewizyjna i filmowa była zdecydowanie lepiej reprezentowana i jej stosunek do niej też był chyba inny niż Rudzkiego.
    Oboje, z tego co pamiętam, spotkali się zresztą parę razy na scenie:)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 listopada 2012 o 09:27

      Aż dziwne, że Rudzki nie wystąpił w Kabarecie Starszych Panów, idealnie by się nadawał. Którą biografię Jędrusik czytałaś? Ja się czaję na nowego Szczygielskiego – Kallas – ma być o Villas i Jędrusik w jednym:)

      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      20 listopada 2012 o 13:37

      Przez chwilę zastanawiałam się, bo nie wiem czy w którymś Kabarecie Rudzki nie mignął, ale pewności nie mam. Jak znajdę czas, aby obejrzeć wszystkie, to doniosę:)
      Biografię czytałam Michalskiego, ale tę Gacka też, tyle że jej nie mam, czytałam dawno i nic nie pamiętam.
      Villas i Jędrusik w jednym – to nie jest możliwe i absolutnie się na to nie godzę:P One w ogóle nie są (nie były) podobne i wrzucanie ich do jednego worka nie może się powieść. Chyba że nawiązanie do Jędrusik ma być baaardzo luźne, to wtedy może.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 listopada 2012 o 13:44

      Pojęcia nie mam, jak Szczygielski to rozwiązał i tym bardziej jestem ciekaw. To w ogóle jest dramat oparty na pięciu epizodach z ich biografii. Sporo sobie po nim obiecuję. Według biografii Jerzego Wasowskiego Rudzki w Kabarecie nie grał. Ale obejrzeć wszystkie odcinki – fajna rzecz:)

      Odpowiedz
    4. momarta pisze:
      20 listopada 2012 o 13:58

      Nie mam teraz czasu na dogłębne analizy, ale rzuciłam okiem na wzmianki o „Kallas”. Po owym rzucie oka sztuka przestała mnie ciekawić, w każdym razie na pewno nie przy tych odtwórczyniach głównych ról. Kurowska w roli Jędrusik to jakieś nieporozumienie!
      Obejrzenie jakiegokolwiek odcinka Kabaretu jest równie dobrą odtrutką na smutki, co chwycenie za Musierowicz:)

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 listopada 2012 o 14:01

      Na szczęście przy czytaniu odtwórczynie ról w teatrze nie mają znaczenia, mam nadzieję, że tekst się obroni. A mnie właśnie Kabaret wpędza w nastroje melancholijne, w przeciwieństwie do Musierowicz:)

      Odpowiedz
    6. momarta pisze:
      20 listopada 2012 o 14:08

      O czytaniu tekstu nie pomyślałam, od razu zafiksowałam się na inscenizację. A skąd Ty zamierzasz wziąć ów tekst? Czy znalazł się jakiś szaleniec, wydający drukiem współczesne teksty sztuk?
      Kabaret i melancholijne nastroje? Rozrzewnienie owszem, może wywołać. Pojedyncze piosenki, słuchane w oderwaniu od kabaretu, też mogą skierować w niżowe strony (ileż ja łez wylałam nad kasetą z kabaretowymi piosenkami w wykonaniu Jędrusik:P), ale kabaret jako całość? Z tymi rozkosznymi humorystycznymi wstawkami? Z misiowatym Czechowiczem i niezwykle ożywioną Kwiatkowską? Toś mnie teraz zaskoczył!

      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 listopada 2012 o 14:18

      Latarnik regularnie wydaje sceniczne utwory Szczygielskiego, wszystkie inne też:) Właśnie była premiera niedawno. Mimo wszystkich humorystycznych wstawek – melancholijka:) Natomiast piosenki luzem to co innego, poza hitami Kaliny Jędrusik, rzecz jasna. Taka Zosia i ułani poprawia mi humor na długo:D

      Odpowiedz
  5. B. pisze:
    20 listopada 2012 o 09:11

    Pamiętam, że jeszcze na studiach wypożyczyłam z biblioteki, wraz z innymi książkami właśnie ten zbiór, ale nie przeczytałam całości.
    Właśnie tak jak napisałeś wyobrażałam sobie pana Kazimierza Rudzkiego. Ale mam do Twojej recenzji jeden kamyczek :) W „Wojnie domowej” pan Rudzki był ojcem Pawła Jankowskiego, a nie Jankowiaka :P
    Uwielbiam jego kreację w tym serialu!

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 listopada 2012 o 09:19

      Policzki mi płoną:) Już poprawiłem nazwisko, dzięki za zwrócenie uwagi. Całość, jak pisałem, jest nierówna, ale takie wspomnienie Stefanii Grodzieńskiej – no cudo po prostu.

      Odpowiedz
  6. czytanki.anki pisze:
    20 listopada 2012 o 09:43

    Mogę tylko popisać się pod Waszymi komentarzami, ale dorzucę szczegół, dzięki któremu p. Kazio wyjątkowo utkwił mi w pamięci: głos. B. charakterystyczny, łatwo rozpoznawalny.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 listopada 2012 o 09:45

      I nawet całkiem nieźle śpiewał: http://www.youtube.com/watch?v=2dCMAH93ThM

      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      20 listopada 2012 o 09:59

      ;)

      Odpowiedz
  7. Lirael pisze:
    20 listopada 2012 o 19:30

    Właśnie przestudiowałam filmografię Rudzkiego i jestem zdumiona, że grał w tak niewielu filmach, w dodatku najczęściej role epizodyczne. Zastanawiam się, dlaczego bardziej nie wykorzystano jego możliwości, a były ogromne. Czyżby chodziło o jego skromność i pastelowość?
    A szkarpeta niezmiernie wdzięczna. :) Wyobrażam sobie minę Rudzkiego, kiedy to usłyszał.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 listopada 2012 o 19:57

      Sam Rudzki wiele razy wspomina, że nie chce mu się ubiegać o role, przypominać reżyserom itp. Ta jego skromność przełożyła się na tę skromną filmografię. A rozmowę z Gombrowiczem wspominał jeszcze wiele lat później, z uznaniem wyrażając się o Gombrowiczu:)

      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      20 listopada 2012 o 20:06

      Tak właśnie mi się wydawało, że on był daleki od drapieżnej autopromocji, a bez niej w tym zawodzie chyba ani rusz.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 listopada 2012 o 20:09

      Dochodziło do sytuacji skrajnych: Rudzki dostał od przyjaciela z Ameryki tekst sztuki, pokazał ją reżyserowi, który stwierdził, że ją bierze i obsadza Rudzkiego w roli głównej. Potem rzecz się odleżała, a ostatecznie główną rolę zagrał sam reżyser.

      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      21 listopada 2012 o 18:27

      Bardzo ciekawa historia. Myślę, że dla Rudzkiego znamienna, tak go sobie właśnie wyobrażam. Ciekawe, jak odnalazłby się w naszych czasach. Mam przeczucie, że nie reklamowałby kawy czy banku. :)
      Swoją drogą to niesamowite, że po tak niewielu rolach tak dobrze go pamiętamy.

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 listopada 2012 o 18:29

      Mam dziwne wrażenie, że reklama nie wchodziłaby w grę. Chyba że społeczna, to wtedy tak.

      Odpowiedz
  8. be.el pisze:
    24 listopada 2012 o 06:52

    Skąd Ty takie skarby wyciągasz? Chętnie przeczytam, tylko muszę sprawdzić u nas w bibliotece:) Dla mnie Kazio to też przede wszystkim ojciec Pawła.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 listopada 2012 o 07:48

      Jak zwykle ze skarbami – znajdują się przypadkiem. Ten chyba z podaja wzięty dawnymi czasy:)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT