Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Bo to słaba wiedźma była (Olga Gromyko, „Zawód: Wiedźma”)

Posted on 4 grudnia 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Zapowiadało się całkiem nieźle. Młoda adeptka magii praktycznej Wolha Redna zostaje przez swego Mistrza wysłana do Dogewy, mało znanej krainy wampirów, gdzie od jakiegoś czasu grozę sieje nieuchwytny potwór. Dziewczyna nie tylko świetnie sobie radzi ze zwalczaniem rozmaitych dokuczliwych paskudztw, ale też sama ma dość paskudny charakterek i nie lubi działać sztampowo, co ma gwarantować sukces w tej trudnej misji. Trudnej, bo nie dość że bestia tajemnicza, to jeszcze otoczenie mało znane – ludzie jakoś nie palą się do pogłębiania więzi z wampirami. To od razu nasuwa Rednej myśl, że można upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu i napisać przy okazji pracę o wampirzej społeczności, weryfikując obiegowe stereotypy na jej temat.

Po przybyciu na miejsce Wolha zaczyna od popełnienia licznych nietaktów, które zyskują jej jednak sympatię Lena, władcy Dogewy. O samym potworze nie chce on jednak rozmawiać, dużo chętniej prezentuje dziewczynie rozmaite zakątki i obyczaje swego kraju. I tak sobie przez większość książki Wolha i Len spacerują, pogadują, obserwują. Czasem Redna uleczy chory ząb i pogada z zielarką, czasem Len pokaże jej wiedźmi krąg, uruchamiający przejście do innych światów. Potwora ani śladu właściwie do ostatnich stron.

Miał być humor, naparzanki i magia, a jest snucie się w okolicznościach przyrody i drętwe dialogi. Bohaterka, która zapowiadała się na dynamiczną postać, robi się dziwnie rozlazła, akcja siada i siedzi tak niemal do samego końca. Styl jest pseudoluzacki, zapewne miał być dowcipny, a jest tylko irytujący i nużący, na dodatek upstrzony gęsto rusycyzmami, na które mam szczególne uczulenie („póki co” i „tym niemniej” to nie są formy poprawne, o czym zdaje się nie wiedzieć ani tłumaczka, ani redaktorka i dwie (!) korektorki; do tego dorzucę „odnośnie czegoś”, co jest niepoprawną formą ohydnego biurokratyzmu „odnośnie do czegoś”).

W kategorii fantastyki na wesoło poprzeczka wisi wysoko: bo to i przezabawne „Dożywocie” Marty Kisiel, i wciągająca „Szamanka od umarlaków” Martyny Raduchowskiej. Tym razem jednak w poszukiwaniu bezpretensjonalnej rozrywki dałem się wpuścić w dogewskie maliny i pomęczyłem nad przeciętną powieścią. Autorka zmarnowała pomysł i bohaterkę, ja mojego czasu więcej nie zmarnuje. Część druga przygód Wolhy traktuje o smokach, ale po nią już nie sięgnę.

Olga Gromyko: Zawód: Wiedźma, cz. 1, tłum. Marina Makarevskaya, Fabryka Słów 2007.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

44 thoughts on “Bo to słaba wiedźma była (Olga Gromyko, „Zawód: Wiedźma”)”

  1. Kruszynka pisze:
    4 grudnia 2012 o 07:20

    Myślę, że mogłoby mnie zainteresować :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 grudnia 2012 o 07:27

      Tak przypuszczam.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Oleńka pisze:
      4 grudnia 2012 o 07:32

      :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Agnes pisze:
      8 grudnia 2012 o 10:54

      :)))))))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    4 grudnia 2012 o 07:24

    Nie używać „póki co” i „tym niemniej”. Zapisano. I już korzyść z notki jest :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 grudnia 2012 o 07:28

      Nie zapominaj o „odnośnie” :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      4 grudnia 2012 o 07:49

      A to już rzadko :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 grudnia 2012 o 08:05

      No to dobrze:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. guciamal pisze:
      4 grudnia 2012 o 20:11

      Nie doczytawszy komentarzy do końca czym prędzej (czy czym prędzej dopuszczalne?) poleciałam na własnego bloga sprawdzić zakazane zwroty i dokonać szybkiej korekty. Niestety nie znalazłam, co zapewne jest winą niedopasowanych szkieł :( No i teraz zagryzam palce i się zamartwiam. :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 grudnia 2012 o 20:29

      „Czym prędzej” jak najbardziej dopuszczalne:)) Skoro nic zakazanego nie znalazłaś, to chyba dobrze? Poza tym spokojnie, mój faszyzm językowy ma pewne granice:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. momarta pisze:
    4 grudnia 2012 o 07:58

    Moim zdaniem już okładka powinna być sygnałem ostrzegawczym. No, chyba że czytałeś, obłożywszy uprzednio w szary papier, to co innego.
    Gdybyś chciał kiedyś popełnić notkę o języku jako przejawie „ohydnego biurokratyzmu”, daj znać z wyprzedzeniem, podeślę stosy przykładów:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 grudnia 2012 o 08:06

      Okładki FS nie należą do estetycznej czołówki, więc ta o niczym nie świadczy. Chociaż faktycznie taka bardziej przepiękna jest:P Za biurokratyzmy dziękuję, wystarczy mi to, co mam u siebie na co dzień:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. czytanki.anki pisze:
    4 grudnia 2012 o 08:33

    A ja tak lubię „póki co”…;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 grudnia 2012 o 08:36

      Póki nie używasz go w powieściach, to jest OK, łagodniejsi językoznawcy dopuszczają „póki co” w stylu potocznym.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      4 grudnia 2012 o 08:58

      W powieściach nie używam, fakt.;) Doczytałam przed chwilą, że zwrot ogranicza się do potocznej mowy i myślę, że mnie też by zgrzytał w prozie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. grendella pisze:
    4 grudnia 2012 o 08:48

    Potencjał był spory. Niestety nie wykorzystany. Dawno temu przeczytałam, dawno temu zapomniałam. Znajomości z W.Redną nie zamierzam kontynuować. Amen.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 grudnia 2012 o 10:22

      Uf uf, bo już myślałem, że jestem jedyną marudą w oceanie zachwytów:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Nutinka pisze:
    4 grudnia 2012 o 08:56

    No to teraz odłożę gdzieś na szary koniec kolejki. Tyś to sprawił. :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 grudnia 2012 o 10:22

      To się nazywa być wpływowym recenzentem chyba? :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Marlow pisze:
    4 grudnia 2012 o 09:04

    Już okładka źle wróżyła :-) Ja, jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności też ma S-F akurat na tapecie tyle, że nie ryzykowałem i czytam pewniaka – „Lewą rękę ciemności”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 grudnia 2012 o 10:27

      Gromyko i Le Guin to jak kopczyk kreta przy górskim szczycie:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      4 grudnia 2012 o 10:58

      Nie wiem jak Gromyko, a w zasadzie po tym co napisałeś już wiem :-) w każdym razie Le Guin – klasa :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 grudnia 2012 o 11:15

      Ja za Le Guin nie bardzo, ale różnica klas wstrząsająca:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. Lirael pisze:
    4 grudnia 2012 o 18:07

    Czy Wolha to odpowiednik Wisławy? :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 grudnia 2012 o 18:09

      A wiesz, że coś w tym może być :DD

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. mięta pisze:
    4 grudnia 2012 o 18:39

    Widzę, że czas na S-F nadszedł:)Ja własnie skończyłam „Krainę chichów” J.Carroll,i „Dym i lustra.Opowiadania i złudzenia” N.Gaiman
    Wiem, że nie należy sądzić książki po okładce, ale ta powyżej… z tym czosnkiem na szyi i wymownym palcem..jakoś bardzo mi nie w smak.
    „Ruda sfora” M.L.Kossakowskiej też okładkę miała nieciekawą ,to fabułę interesującą,polecam. Ciekawe co byś o niej napisał.
    Co do książek Le Guin-czytałam „Czarnoksiężnik z Archipelagu” i widziałam ekranizację.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. zacofany.w.lekturze pisze:
    4 grudnia 2012 o 19:35

    Jedną Kossakowską recenzowałem, na pewno będą następne:) A o okładkach z FS pisałem wyżej – obrazek ma się nijak do treści książki i do subtelnych faktycznie nie należy.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  11. Anonymous pisze:
    4 grudnia 2012 o 22:45

    W kategorii fantastyki na wesoło polecam Paskuda & Co Magdaleny Kozak, jeśli jeszcze nie trafiła Ci w ręce.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 grudnia 2012 o 06:08

      Nie trafiła, dzięki za podpowiedź:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  12. Książkozaur pisze:
    5 grudnia 2012 o 16:29

    Ja nie wiem, co z tymi okładkami fantastyki. Tragiczne są (w większości). Mój mąż też ostatnio z biblioteki przyniósł coś, co wstydziłabym się zdjąć z półki ;) A książka taka zła chyba nie jest (bo dobrnął do połowy i dalej czyta :p).

    I też mnie zadziwia, jakie błędy można znaleźć w książkach po redakcji i dwóch korektach! Z zamkniętymi oczami to robią czy jak???

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 grudnia 2012 o 16:36

      Tutaj to ewidentny brak wiedzy:) Natomiast błędy w książce można znajdować w nieskończoność przecież, zawsze jest coś do poprawienia:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Książkozaur pisze:
      5 grudnia 2012 o 18:14

      No tak, ale co innego literówka czy przecinek, a co innego błędy składniowe czy właśnie tego typu wyrażenia. I żadna z trzech osób zarabiających dzięki znajomości (ekhm) zasad polszczyzny tego nie wie? To jest strasznie smutne.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 grudnia 2012 o 18:46

      Smutne. Mało czytuję książek z FS, ale pod względem redakcji u nich cieniutko.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  13. Agnes pisze:
    8 grudnia 2012 o 10:56

    O. A od dawna mam w schowku i liczyłam na dobrą rozrywkę. Hm, hm.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      8 grudnia 2012 o 10:58

      Ja bym powiedział, że słabsze od Twojego dzisiejszego Martina:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Agnes pisze:
      8 grudnia 2012 o 11:22

      To źle rokuje. Ale nie wyrzucam ze schowka.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  14. Anonymous pisze:
    21 grudnia 2014 o 10:51

    Późno piszę, ale dopiero teraz znalazłem tę recenzję… Zwroty „póki co” i „tym niemniej” to – jak autor tekstu zauważył – rusycyzmy. Co złego, pytam, w używaniu ich w przekładzie powieści białoruskiej pisarki? :) Taki język, taki klimat, taki przekaz… I nie razi mnie w tym nic. Profesora Mirosława Bańko z poradni językowej PWN-u – jak wyczytałem – również. Profesora Miodka nie pytałem.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 grudnia 2014 o 10:54

      To złego, że przekład powinien być pisany poprawną polszczyzną, a zachowywanie rusycyzmów, anglicyzmów czy innych -izmów to błąd warsztatowy. I nie mówię tu o wprowadzaniu gwary czy innych środkach stylistycznych służących oddaniu klimatu oryginału.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  15. Anonymous pisze:
    21 grudnia 2014 o 16:28

    Rozumiem. Ale tutaj, jeśli dobrze pamiętam, mieliśmy narrację pierwszoosobową… W dialogach stylizowanych na potoczne dopuszcza się stosowanie -izmów. Narracja prowadzona w pierwszej osobie, a więc „głosem bohaterki”, również ma prawo być stylizowana na potoczną. Nie wyobrażam sobie tekstu, w którym bohater w dialogu mówi potocznie, a przechodząc do narracji – niekonsekwentnie pięknym literackim językiem polskim. No, nie jestem filologiem z wykształcenia, więc ciężko mi się spierać i spierać się nie zamierzam, po prostu uwaga recenzenta wzbudziła moją wątpliwość.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 grudnia 2014 o 16:34

      Moim zdaniem, to że narracja jest pierwszoosobowa nie upoważnia do robienia w niej błędów, tym bardziej że nic ich nie uzasadnia. Potoczność jak najbardziej, gwara i stylizacja, ale „póki co” nie mieści mi się w zakresie tolerancji :) Zresztą te dwie kwestie to tylko drobiazgi na tle całości.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  16. Aine pisze:
    29 września 2015 o 22:33

    Zgadzam się w pełni, że Szamanka i Dożywocie lepsze, ale Wolhę też dobrze mi się czytało. Te jej sarkastyczne monologi mnie kupiły.
    Ta część pierwsza to tak naprawdę mniej niż połowa książki, taki prolog. W części drugiej smoków nie stwierdziłam?
    Okładka i tak lepsza (moim zdaniem) od oryginału :))
    https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%93%D1%80%D0%BE%D0%BC%D1%8B%D0%BA%D0%BE,_%D0%9E%D0%BB%D1%8C%D0%B3%D0%B0_%D0%9D%D0%B8%D0%BA%D0%BE%D0%BB%D0%B0%D0%B5%D0%B2%D0%BD%D0%B0#/media/File:Gromyko_profved.jpg

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      29 września 2015 o 22:36

      Mnie osłabiło koło połowy i dobrnąłem do końca z trudem. Smoki to chyba z zajawki wziąłem, jak sądzę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  17. Res pisze:
    23 maja 2016 o 11:24

    Słaba to jest ta recenzja. Winienie autora za kraj pochodzenia i błędy wydawcy… Banda snobów do tego oceniających książkę po okładce oraz nie potrafiąca samemu sięgnąć i ocenić, tylko opierająca się na malkontenctwie jednej osoby… Sapkowski też na takiego trafił i gdyby tak pozostało i każdy mu uwierzył, to…
    Gromyko pisze w sposób łatwy. lekki, nie pompatyczny. Dobrze trafia w rozrywkę i słowiański humor. To nie Świat Dysku, którym takiem snoby jak wy zapewne się zachwycają, a ja nie przepadam, ale też przeczytałam i czasem nawet mnie rozbawiało. A na książkach Gromyko śmeję się szczerze, widząc zamysł autorki i dostrzegając w tym co pisze radość i swobodę lepszych fanfików i specyficzną atmosferę i humor znany ludziom różnych fandomów.
    Tak, niedobrze, że są błędy, ale mało która książka obecnie ich nie ma, rusycyzmy wybaczam i mam świadomość, że kiedyś wreszcie ten nielubiany zwrot wejdzie do kanonu, jak wiele innych, które jeszcze 20 lat temu były niedopuszczalne. Bardziej mnie razi złe stawianie przecinków, ale to też nie skreśla u mnie autorki i powieści, bo nie ona za to jest odpowiedzialna.
    Proponuję rozluźnić z założenia poślady przy czytaniu polskiej i nie polskiej fantasy, bo sam gatunek jak i autorzy, to przecież fanfikowcy, którzy mieli szczęście znaleźć wydawcę. A same książki nie służą do postawienia na piedestale i wylądowaniu w encyklopediach ku potomności.
    Jeżeli chcę się podołwać sięgnę po tego Carrolla, a jak odegnać szarość to po Gromyko. Gaiman też jest przereklamowany, ale przyklejona łatka nie pozwala go krytykować. Kossakowska też styl ma dość potoczny, przez niektórych uważany za grafomański, a poza cyklem o aniołach inne książki jakoś nie porywają na tak dużą skalę. Ale czyta się ją, bo czyta się miło i płynnie. Podobnie jest z Gromyko i nie zwracajcie uwagi na na fochy takiego recenzenta, sami przeczytajcie i oceńcie czy trafiła do was z humorem, za który można wybaczyć rusycyzmy.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      23 maja 2016 o 11:33

      Jako snob i słaby recenzent pozwolę sobie zostać przy swojej opinii. A wielbiciele słowiańskiego humoru mogą się przecież napawać twórczością Gromyko do woli, skoro sprawia im to niekłamaną przyjemność.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d