Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Maria Zientarowa, „Duch czasu”

Posted on 2 grudnia 201219 sierpnia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Siedziałyśmy z matką Pawła przy herbacie. Było cicho w mieszkaniu, jak rzadko. Mąż pozostał w biurze, żeby nadrobić jakieś zaległości. Anula i Paweł poszli na koncert jazzowy do Filharmonii.
– Ile jeszcze mamy czasu? – spytała matka Pawła.
Spojrzałam na zegarek.
– Jeszcze dobrą godzinę.
– Zdaje się, że coś pada.
– Owszem, śnieg z deszczem.
– Zmokniemy – westchnęła.
– Zmokniemy – zgodziłam się.
– Zależy, ile będzie bisów.
– Może będziemy mogły wejść do hallu.
– Paweł sobie życzy, żebyśmy stały na rogu i udawały, że go nie znamy.
– Anula też.
– No widzi pani.
– Żeby takie duże dzieci trzeba było do domu odprowadzać – westchnęła matka Pawła jeszcze głębiej. – Już tyle lat tego nie robiłam,
– No cóż. Czasy się zmieniają.
– Paweł żąda, żebyśmy do niego nie podchodziły. Kazał chodzić za sobą w odległości czterech kroków i dopiero gdyby trójka do nich podeszła, żeby ich wylegitymować, to mamy wystąpić naprzód i działać.
– Wcale mu się nie dziwię.
– W zamian za to przyrzekł, że gdyby nas próbowali napaść chuligani, to on i koledzy nas obronią.
– To bardzo ładnie z ich strony.
– Mówi, żebyśmy uważały koło Cedetu.
– A jak nas napadną w drodze po nich?
– Kazał jechać taksówką.
– A może byśmy tak wrócili wszyscy razem taksówką?
– Zaproponowałam, ale powiedział, że mowy nie ma. Może nas jeszcze ktoś zauważy i wyda się, że po niego przychodzi matka.
– Rzeczywiście, to by było straszne.
Westchnęłyśmy obydwie.
– Do niedawna – powiedziała matka Pawła tęsknie – to taki chłopiec jak Paweł, metr siedemdziesiąt osiem, sam odprowadzał do domu koleżankę, a teraz to musi po niego przychodzić matka, metr pięćdziesiąt trzy, z przyjaciółką.
– Metr pięćdziesiąt pięć – pochwaliłam się.
– Wiem, ale na szpilkach – zbyła mnie matka Pawła.
Popiłyśmy herbaty z sokiem malinowym, na rozgrzewkę.
Zaproponowałam kieliszek likieru, ale matka Pawła powiedziała, że wykluczone, bo w razie gdybyśmy miały do czynienia z czynnikiem społecznym, to mogą nam kazaćchuchnąć.
– Próbuję iść z duchem czasu, ale coraz mi trudniej – przyznała się matka Pawła. – Starzeję się od tej gonitwy, a mówią, że przy młodzieży człowiek pozostaje młody.
– Nic podobnego, niech pani w to nie wierzy – zapewniłam ją.
Wyjęła z torebki lusterko i zaczęła się sobie przyglądać. Zorientowałam się, że zrobiłam gafę. […]
– Czy do Anuli do klasy przychodzi higienista? – spytała matka Pawła nagle.
Przestraszyłam się trochę.
– Nic mi nie mówiła – powiedziałam ostrożnie. – Ale ona mi nie mówi wszystkiego, pani wie.
– Bo do Pawła przychodzi higienistka. Taka mała blondynka.
– Po co?
– Jak to po co? Sprawdza czystość osobistą.
– W klasie?
– W klasie.
– Publicznie?
– Publicznie.
– Jak to się odbywa? – zainteresowałam się szczerze.
– Podobno każe im zdejmować lewą skarpetkę.
– Wszystkim naraz?
– No tak.
– I co?
– I ogląda te lewe nogi.
– I co?
– I jak nie są czyste, to wpisuje uwagę.
– A ilu ich jest?
– Chyba ze czterdziestu, może więcej.
Ta wiadomość wstrząsnęła mną na dłuższą chwilę. Są jeszcze bohaterskie zawody w naszej epoce.
– Pani pewnie myśli, że to taka prosta sprawa – dodała matka Pawła – ale ona nie przychodzi w regularnych odstępach czasu, tylko przez zaskoczenie.
– No to gorzej – zgodziłam się.
– I czasami każe im zdejmować prawą skarpetkę – wystrzeliła ostatni ładunek grozy.
Rozłożyłam ręce.
Posiedziałyśmy w milczeniu, w terapeutycznej ciszy przez dobre pięć minut.
Potem wstałyśmy, nałożyłyśmy na siebie swetry, boty, szale, czapki i płaszcze i ruszyłyśmy w ciemną noc. Przed bramą spotkałyśmy zadyszanego męża.
– Całe szczęście, żeście mi, panie, nie uciekły – powiedział.
– A co się stało? – zaniepokoiłam się.
– Nie wyobrażasz sobie chyba, że ja was puszczę bez opieki po nocy na miasto – zdziwił się.
– Całe życie chodziłam i nic mi się nie stało – powiedziałam, ale zrobiło mi się bardzo przyjemnie.
– Chodźmy – rzekł. – Zabawimy się w trójkę klasową. Pani będzie tajny ormowiec – zwrócił się do matki Pawła. – Ty będziesz tajna milicjantka, a ja będę tajnym ojcem.

„Zabawimy się w trójkę klasową” – scena z serialu „Wojna domowa”.
„Zabawimy się w trójkę klasową” – scena z serialu „Wojna domowa”.

Maria Zientarowa, Wojna domowa, Trio 1994, s. 213–217.

39 thoughts on “Maria Zientarowa, „Duch czasu””

  1. Lirael pisze:
    2 grudnia 2012 o 16:52

    Kontrola czystości w wykonaniu pani higienistki rozłożyła mnie na czynniki pierwsze! :D Plus ładunek grozy w postaci prawej skarpetki.
    To były czasy. Teraz pani higienistka musi mieć pisemną zgodę rodziców, żeby sprawdzić czystość głowy gimnazjalisty.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 grudnia 2012 o 17:36

      W podstawówce też musi mieć zgodę, mimo że higiena na niskim poziomie:P

      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      2 grudnia 2012 o 17:56

      W gimnazjum też nie lepiej. To sprawdzanie głów w ubiegłym roku wymusiły okoliczności. :(
      Dobrze, że dla zmylenia przeciwnika w klasie Pawła czasem sprawdzana była prawa noga, bo uczniowie sprytnie szorowaliby tylko lewe. :)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 grudnia 2012 o 18:07

      To się nazywa XXI wiek; dobrze, że przynajmniej płyny na wszawicę coraz skuteczniejsze :(

      Odpowiedz
    4. czytanki.anki pisze:
      3 grudnia 2012 o 12:58

      Trzeba mieć zgodę na sprawdzenie higieny ucznia? Nie miałam pojęcia.
      Tu muszę pochwalić panie higienistki z mojej szkoły – były b. dyskretne.
      Rozumiem, że w takim razie przed wyjazdem na kolonie itp. nie sprawdza się czystości głowy?

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 grudnia 2012 o 13:15

      Trzeba mieć, na piśmie. Kiedyś przed koloniami też nie sprawdzali, na koloniach też nie, teraz pewnie tym bardziej nikt się nie przejmuje.

      Odpowiedz
    6. czytanki.anki pisze:
      3 grudnia 2012 o 13:28

      Mnie się kiedyś zdarzyło przed koloniami i w trakcie. Sama byłam zdziwiona. Natomiast pamiętam nauczycielki tępiące brudne paznokcie. W mało elegancki sposób, ale może trzeba o tym mówić głośno?

      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 grudnia 2012 o 13:29

      Ręce faktycznie były oglądane w klasach, a nie wiem, czy i nie uszy czasami:) Ale to w młodszych klasach, starym koniom już nikt w uszy nie zaglądał :D

      Odpowiedz
    8. czytanki.anki pisze:
      3 grudnia 2012 o 13:33

      Moja fizyczka w ósmej klasie potrafiła zbesztać chłopców za to, że w czerwcu chodzili w grubych, ciemnych swetrach. Szkoda, że nie połączyła tego z tematem o przyciąganiu promieni słonecznych przez różne materiały.;)

      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 grudnia 2012 o 13:36

      Nasza w liceum się czepiała głównie dziewczyn, ubraniowo, fryzurowo itp.

      Odpowiedz
    10. czytanki.anki pisze:
      3 grudnia 2012 o 13:41

      To już standard. Że grzywka za długa, że paznokcie pomalowane itd. Dzisiaj miałyby dopiero używanie!;(

      Odpowiedz
  2. guciamal pisze:
    2 grudnia 2012 o 17:29

    Czytając fragment słyszałam panią Irenę i panią Alinę. To był jeden z ulubionych seriali mojego dzieciństwa. Wspaniali aktorzy, wspaniała gra i świetny tekst.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 grudnia 2012 o 17:36

      O tak, wspaniali – to zresztą jeden z moich ulubionych odcinków, przegrywa chyba tylko z wizytą babci Pawła:D

      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      2 grudnia 2012 o 17:52

      Jeszcze ten odcinek z wiśniami był świetny. :) No i oczywiście Lejek. :D

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 grudnia 2012 o 18:05

      Z wiśniami to właśnie o wizycie babci:))

      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      2 grudnia 2012 o 19:11

      Faktycznie, jak mogłam zapomnieć, że to babcia ich terroryzuje do drylowania. :) Tutaj znalazłam krótkie streszczenia wszystkich odcinków. Niewiele ich było. :(

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 grudnia 2012 o 20:02

      My jesteśmy do tego stopnia sfanatyzowani, że mamy zaczytaną książkę i serial na płytach regularnie oglądany na zimowe smutki:)

      Odpowiedz
    6. Lirael pisze:
      3 grudnia 2012 o 07:28

      Wcale Wam się nie dziwię. A czytając te dialogi podobnie jak Guciamal słyszałam głosy. :)

      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 grudnia 2012 o 07:29

      Z tymi głosami to niepokojące, Joanna d’Arc też słyszała głosy i jak skończyła? :PP

      Odpowiedz
    8. Lirael pisze:
      3 grudnia 2012 o 07:59

      Ale potem została świętą, więc przed nami też na pewno świetlana przyszłość. :)

      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 grudnia 2012 o 08:00

      To ja też poproszę, ale bez tego stosu po drodze :P

      Odpowiedz
    10. Lirael pisze:
      3 grudnia 2012 o 08:10

      W drodze wyjatku dla Ciebie zamiast stosu mogą być blogowe prezentacje stosików. :)

      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 grudnia 2012 o 08:11

      To nie wiem, czy nie wolę jednak spłonąć żywcem :D

      Odpowiedz
  3. peek-a-boo pisze:
    2 grudnia 2012 o 21:45

    Zientarowa jest dobra na wszystko. Na dodatek to jeden z nielicznych przypadków kiedy adaptacja filmowa i książka były równie dobre. No i przypomniały mi się akcje higieniczne w przeprowadzane w mojej podstawówce. na szczęście już nie publicznie ;).

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 grudnia 2012 o 21:51

      Intrygujące te akcje:) Dzięki Tobie mam już Przez kuchnię i od frontu i wiele sobie obiecuję:))

      Odpowiedz
  4. mięta pisze:
    2 grudnia 2012 o 21:49

    Fajny jest też ten odcinek co Ciocia Anuli poszła na wywiadówkę do Pawła, który…statystycznie to leży.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 grudnia 2012 o 21:52

      Wszystkie są fajne, ale niektóre fajniejsze :DD

      Odpowiedz
  5. Agnes pisze:
    3 grudnia 2012 o 09:37

    Bohaterski zawód :D Umarłam i leżę.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 grudnia 2012 o 09:41

      Zdejmij lewą skarpetkę, może ożyjesz :P

      Odpowiedz
  6. Bazyl pisze:
    3 grudnia 2012 o 13:38

    Myślałem coby może wieczorami wrzucić jakiś serial i teraz już wiem, że zamiast hamerykańskiego chłamohitu wrzucę „Wojnę …”. A czy jest suchy …? :D

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 grudnia 2012 o 13:39

      Nie ma, syn wszystko zjada :P

      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      3 grudnia 2012 o 14:12

      A ja ostatnio u zakurzonej obejrzałem filmik o potędze jogi i zacząłem się zastanawiać czy aby nie spróbować. Ale teraz stanął mi przed oczy Łazuka i chyba zrezygnuję :D

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 grudnia 2012 o 15:52

      Bo w jodze nauczyciel jest ważny, a Łazuka, no cóż…

      Odpowiedz
  7. B. pisze:
    3 grudnia 2012 o 15:16

    Bardzo lubię oglądać. Dzięki temu dialogowi od razu cała scena stanęła mi przed oczami. Chyba czas odświeżyć pamięć i „zapodać” płyty do odtwarzacza :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 grudnia 2012 o 15:53

      Koniecznie:)

      Odpowiedz
  8. momarta pisze:
    3 grudnia 2012 o 21:38

    Mam nadzieję, że postęp dokonał się choć już na tyle, że nie będę musiała nigdzie odprowadzać synów, jak już osiągną ten metr siedemdziesiąt z kawałkiem (a może nie osiągną?). To naprawdę przerażająca wizja!
    Bardzo dawno już tego serialu nie oglądałam, a gdzieś go mam, tylko gdzie? Zientarowej zaś nie czytałam nigdy, przenigdy. Mam się wstydzić?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 grudnia 2012 o 21:54

      Teraz ponoć z chuligaństwem walczy się (albo nie walczy) innymi metodami niż odprowadzanie dzieci metr siedemdziesiąt osiem do kina i z powrotem. A wstydzić się jak najbardziej:)

      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      3 grudnia 2012 o 22:09

      Tak, ja dodatkowo mam do dyspozycji metody bardziej wyrafinowane niż przeciętni rodzice. Starszy zresztą już wyniuchał stojące przed nim możliwości, bo zdarza mu się straszyć mną kolegów i koleżanki. Hm.
      Wstydzenie się dopisuję do listy zajęć niezbędnych do wykonania w najbliższym czasie. A mogę się wstydzić między drugą a trzecią w nocy, bo tylko wtedy mam wakat?

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 grudnia 2012 o 22:23

      Bananowy młodzieniec ci rośnie i oblatany życiowo:)) Wstydzić się możesz w dowolnych godzinach, byle skutecznie pchnęło cię to do nadrobienia zaległości :P

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT