Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

W ogłuszającym kłamstwie miasta (Delphine de Vigan, „Ukryte godziny”)

Posted on 22 stycznia 201331 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

 
Mobbing, nietrwałe, powierzchowne związki, przepracowanie, zniechęcenie, samotność, bieda, anonimowość w tłumie, agresja – o tym jest powieść Delphine de Vigan. To wszystko elementy współczesnego życia w wielkiej metropolii, która daje szanse, ale też bezlitośnie przeżuwa i wypluwa tych, którzy osłabli, którzy nie nadążyli. Miasto jest scenerią, ale i bohaterem „Ukrytych godzin”. Po jego ulicach i tunelach metra krążą codziennie miliony ludzi, wśród nich Ona – Mathilde, czterdziestoletnia wdowa, do niedawna kobieta sukcesu, a obecnie kłębek nerwów, zaszczuta przez swojego szefa, odsuwana od pracy, spychana na margines korporacyjnego życia, i On – Thibault, lekarz, który jeździ od pacjenta do pacjenta, frustruje się w korkach, widzi miasto we wszystkich jego wcieleniach: eleganckie biura i odrapane czynszówki, gabinety prezesów i zatęchłe mieszkania staruszek, i pragnie zmiany. Oboje samotni: Mathilde wierna pamięci męża, niechętna zbudowaniu nowego, poważnego związku, a Thibault świeżo oswobodzony z romansu, w którym brakowało mu niemal wszystkiego – ciepła, bliskości, zaangażowania, a czysta fizyczność przestała mu wystarczać. Wydaje się, że tych dwoje mogłoby dać sobie szansę, wesprzeć się wzajemnie, zbudować coś trwałego.

Po pierwszych kilkudziesięciu stronach wydaje się, że doskonale wiemy, jak się wszystko potoczy, ale nic z tego. Delphine de Vigan jest wnikliwą obserwatorką, umie konstruować historie i zaskakiwać czytelnika. Nie na darmo akcja rozgrywa się w mieście, które jest „ogłuszającym kłamstwem” i „nieskończonym obszarem skrzyżowań”.
De Vigan znakomicie prowadzi swoich bohaterów; niby krążą po oddzielnych orbitach, ale grawitują ku sobie, zbliżają się i oddalają. Krok po kroku poznajemy oboje coraz lepiej. Początkowo ciekawsza wydawała mi się Mathilde, może dlatego, że mobbing, jakiemu jest poddawana, wciąż rzadziej pojawia się w literaturze niż kryzys uczuciowy i zawodowy czterdziestoparolatka, ale autorka dopracowała postać Thibaulta, którego problemy okazały się mniej oczywiste, niż mogło się wydawać. Stosunkowo najsłabiej wypada trzeci bohater książki, czyli miasto. W jego opisie spostrzeżenia zadziwiająco trafne i świeże mieszają się z banałami, wielkomiejska atmosfera oddana jest jednak bardzo sugestywnie. Obserwujemy je oczami bohaterów, a ich stan psychiczny wpływa na odbiór metropolii.
Każdy, kto kiedykolwiek czuł się śmiertelnie zmęczony, kto walczył co rano, żeby zwlec się z łóżka i ruszyć do coraz bardziej nienawistnej pracy, doskonale zrozumie Mathilde i Thibaulta, niech nie liczy jednak na to, że znajdzie w powieści pokrzepienie albo cudowny sposób na wyjście z tego stanu odrętwienia. Thibault dostaje co prawda od przyjaciela medyka radę, że trzeba „wyrwać kroplówkę”, dokonać radykalnego cięcia – czy to jednak na pewno da spodziewany rezultat? Po skończeniu książki nie można sobie nawet powiedzieć z wątpliwą satysfakcją, że inni mają gorzej od nas, a mimo to lektura działa w pewien sposób oczyszczająco, przynajmniej na chwilę, póki znów nie dopadną nas własne problemy, a kłopoty bohaterów nie pójdą w niepamięć.
Delphine de Vigan, Ukryte godziny, tłum. Joanna Kluza, Sonia Draga 2010.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

43 thoughts on “W ogłuszającym kłamstwie miasta (Delphine de Vigan, „Ukryte godziny”)”

  1. czytanki.anki pisze:
    22 stycznia 2013 o 08:08

    Książka zostawiła we mnie niedosyt, ale nie jest zła. Cenna ze względu na opis mobbingu, o tym niewiele się u nas jeszcze mówi. Plus dobre zakończenie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 09:14

      Zakończenie świetne. Chciałbym poznać dalsze losy bohaterów, ale obawiam się, że autorka musiałaby pójść w jakieś krwawe dramaty albo w krzepiące cudowne rozwiązania. Swoją drogą, od pierwszych stron drżałem na myśl, co zrobiłaby z tym tematem dowolna autorka specjalizująca się w historyjkach o rozlewiskach:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      22 stycznia 2013 o 13:07

      Bohaterowie na pewno żyliby długo i szczęśliwie. On wyleczyłby ją z wszelkich lęków, ona przywróciłaby mu wiarę w miłość.;)
      Wiele sobie obiecuję po nowej książce de Vigan.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 13:25

      Ja bym chętnie przeczytał coś jeszcze, muszę poszukać.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. guciamal pisze:
      22 stycznia 2013 o 17:49

      U mnie czeka na przeczytanie Nic nie oprze się nocy, którą nabyłam natychmiast – właściwie jeszcze nie skończywszy czytać recenzji u Czary – pierwszy raz zadziałałam tak impulsywnie, mam nadzieję, że nie pożałuję, O mobbingu mówi się wiele, przynajmniej w moim środowisku pracy i wśród znajomych prawników (co wydaje się paradoksem, że właśnie oni nie potrafią sobie poradzić z mobberem. Natomiast pewnie mniej się na ten temat pisze.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 17:53

      Czy to jest ta książka o matce? Widziałem zachęcające omówienia:) Ja przeczytałem Ukryte godziny pod wpływem impulsu i udało się:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. guciamal pisze:
      22 stycznia 2013 o 21:24

      Właśnie ta – o matce. Trudne relacje w rodzinie to temat, który szczególnie mnie interesuje.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 21:25

      To ja sobie u Ciebie poczytam najpierw, jak wyszło.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    22 stycznia 2013 o 08:09

    Jak mogłeś napisać to zdanie: „Po skończeniu książki nie można sobie nawet powiedzieć z wątpliwą satysfakcją, że inni mają gorzej od nas (…). Utrąciłeś w ten sposób chęć na lekturę :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 09:15

      Nie poradzę, że nawet takiej rekompensaty nie miałem:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. momarta pisze:
    22 stycznia 2013 o 11:18

    O mobbingu po godzinach, w ramach wątpliwego relaksu czytać nie zamierzam, więc potraktuję Twój post jako ostrzeżenie przed pozycją. Na marginesie pragnę tylko zauważyć, że mobbing we Francji i rozwiązania instytucjonalne, które mają mu przeciwdziałać mają się tak do ich polskich odpowiedników, jak średnia wysokość francuskiego wynagrodzenia w przeliczeniu na PLN do polskiej średniej krajowej.

    Widzę, że w ramach poprawy samopoczucia i znalezienia kogoś, kto na pewno miał gorzej, starannie dobrałeś następną lekturową pozycję… W razie potrzeby, daj znać, będziemy reanimować!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Bazyl pisze:
      22 stycznia 2013 o 11:52

      Ja z „dołkami” czekam na słońce. Swoją drogą szacun dla ludzi, którzy przez pół roku nie oglądają ni promyczka.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 13:28

      Momarta: znaczy jest promyk nadziei dla Mathilde, że nie będzie musiała zabić szefa dziurkaczem, tylko wywalczy sobie odszkodowanie i takie tam:) A odszkodowanie zainwestuje w pensjonat na Lazurowym Wybrzeżu:)) Co do aktualnej książki, to jest znakomita, reanimacja nie będzie potrzebna.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. momarta pisze:
      22 stycznia 2013 o 18:25

      ZWL: Pytanie tylko, kiedy rozgrywa się akcja książki? We Francji sytuacja zaczęła się poprawiać stosunkowo niedawno, więc może Mathilde musi niestety być ofiarą złożoną na całopalnym stosie?:P Ktoś musi wszak pocierpieć, aby nie cierpieć mógł ktoś…
      Auschwitz i ofiary medycyny III Rzeszy w zestawieniu z przymiotnikiem „znakomita” to jak dla mnie lekki dysonans, ale niech Ci będzie.

      Bazyl: im jestem starsza, tym bardziej rozumiem podłoże zjawiska występowania alkoholizmu w Skandynawii!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 18:55

      Wygląda na rzecz jak najbardziej współczesną, wydanie 2009 rok. A Ofiary medycyny to jest znakomita praca naukowa, powściągliwa i obiektywna, ale daje jak obuchem. Więcej napiszę, jak skończę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. momarta pisze:
      22 stycznia 2013 o 21:05

      Za „daje jak obuchem” chwilowo dziękuję.
      A jeśli chodzi o rok 2009, to już powinno się przebijać nowe prawo, choć faktycznie dopiero ostatnie lata przyniosły parę głośnych i spektakularnych procesów pokazowych (w tym przypadku w dobrym tego słowa znaczeniu). U nas natomiast – ho,ho! – u nas to można by książkę napisać!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 21:10

      Piszcie, Koleżanko, piszcie:) Tylko w finale zachód słońca i koniecznie konie pławiące się w kryształowej toni jeziora:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. momarta pisze:
      22 stycznia 2013 o 21:54

      Nie, nie, ja jestem zakontraktowana na wyłączność do tworzenia zupełnie innej literatury (szkoda, że tak ciężkostrawnej). Dam szansę innym.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 21:56

      Zdecydowanie uważam, że profil powinnaś zmienić:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. momarta pisze:
      22 stycznia 2013 o 21:59

      Połowa moich aktualnych czytelników uważa dokładnie tak samo. Druga połowa jest natomiast zachwycona:P Gdzież indziej będę wywoływała tak skrajne uczucia?:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 22:02

      Jako autorka jakiegoś Greya też byś wzbudzała skrajne uczucia i być może nawet z większą satysfakcją finansową:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. momarta pisze:
      22 stycznia 2013 o 22:10

      Przypominam, że mieszkamy w Polsce. Takie rzeczy to nie u nas:(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 22:12

      Paru autorów się z pisania utrzymuje, aspiruj do czołówki:) Ale w lengłydżu też możesz pisać, na bestseller pewnie potrzeba góra 800 słów:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. momarta pisze:
      22 stycznia 2013 o 22:22

      Utrzymywać to ja już teraz się utrzymuję, i nawet rodzina się przy mnie pożywia, więc nie będę poprawiać dobrego:P Co do pisania w obcych językach, to aktualnie, dzięki niewidzialnej ręce, która podrzuciła mi Arjouniego w oryginale, odświeżam język mniej bestsellerowy i mam wrażenie, że w głowie zostało mi chyba tylko 80 zamiast 800 słów, więc droga jakby daleka…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 22:25

      Pisanie erotycznych bestsellerów po niemiecku jakoś mi się wydaje niemożliwe:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    15. momarta pisze:
      22 stycznia 2013 o 22:30

      Moja babcia swego czasu zaczytywała się w ichnich „Romane”, pod którym to pojęciem rozumiała odpowiedniki naszych Harlequinów i rumieniła się okrutnie, więc z pewnością się mylisz!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    16. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 22:35

      No ja wiem, że Hedvig Courts-Mahler pisywała romanse, ale tam raczej tak bardziej nieerotycznie było. Może babcia się rumieniła na słowo „pończoszka” albo co:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    17. momarta pisze:
      22 stycznia 2013 o 22:45

      Te „Romane” to nie był poziom Courts-Mahlerowej, zapewniam Cię. Ja wtedy jednak gardziłam taką literaturą, więc nie mam pojęcia co wywoływało spłonienie, ale znając babcię stawiałabym jednak na grubszy – niż pończoszka – kaliber:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    18. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 22:47

      To zwracam honor Babuni:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Simon pisze:
    22 stycznia 2013 o 12:19

    Ciekawa recenzja. Temat książki też jakby na czasie. Ale to nie moje klimaty. Pozdrawiam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. ksiazkowiec pisze:
    22 stycznia 2013 o 14:46

    Mobbing postawiłeś na pierwszym miejscu (może przypadkiem), gdy mówi się, że to głównie książka o samotności. Ja odebrałam podobnie, czyli z przemocą w miejscu pracy jako głównym wątkiem. Pisałam dobre słowa o tej pozycji. Teraz czytam „Nic nie oprze się nocy” i też pochłaniam. Uśmiecham się do autorki:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 15:07

      Nie będę dorabiał ideologii do tego mobbingu na pierwszym miejscu, po prostu ta kwestia wydała mi się najmniej znana; o samotności jest pewnie co druga albo co trzecia książka:) Zaraz poszukam Twojej opinii:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Taki jest świat pisze:
    22 stycznia 2013 o 18:04

    Ciekawa recenzja, a książka porusza trudny temat

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. grendella pisze:
    22 stycznia 2013 o 18:27

    Notuję tytuł książki i nazwisko autorki. Wprawdzie po „Opowieści podręcznej” mam ochotę na coś lekkiego i zabawnego, więc biorę się z tom IV Flawii de Luce, ale na „za jakiś czas” będzie jak znalazł.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 18:52

      Mnie się ładnie zakomponowało z Atwood, chyba w grudniu przesadziłem z lekkimi czytadłami i potrzebowałem czegoś poważniejszego.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. Lirael pisze:
    22 stycznia 2013 o 19:28

    Skoro mowa o przepracowaniu, agresji i mobbingu płodnym tematem mogłoby być również polskie szkolnictwo. Jeśli kiedyś napiszę powieść, rozważę taką tematykę. :)
    Bardzo zaintrygowało mnie wzmiankowane zakończenie, to kolejny powód, żeby zawrzeć bliższą znajomość z twórczością de Vigan. Od dłuższego czasu mam na oku tę serię Soni Dragi. Wydaje mi się, że robi się coraz ciekawsza.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 20:10

      Różne polskie instytucje mogłyby się stać niewyczerpanym źródłem pisarskich inspiracji, niestety, dominują chyba agencje reklamowe, z których uciekają rozmaite panie, żeby zajmować się turystyką i gastronomią:) A szkoda.
      Sonię Dragę kojarzyłem niemal wyłącznie jako wydawcę Dana Browna, pierwszym zaskoczeniem było dla mnie, że wydali pełną wersję Fallady. De Vigan trafiła do mnie przez przypadek, ale dość szczęśliwy. Zakończenie jest niebanalne, żeby to oględnie ująć i za dużo nie zdradzić:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      22 stycznia 2013 o 20:23

      Faktycznie, niedługo w prasie będą publikowane rozpaczliwe apele, żeby rzeczone panie zostawiły dworki, rozlewiska i pensjonaty i wróciły na porzucone miejsca pracy. :)
      U Soni Dragi pojawiają się też ciekawe rzeczy, w każdym razie od pewnego czasu uważnie obserwuję poczynania. :) Bycie wydawcą Dana B. w Polsce jest na pewno lukratywnym zajęciem i umożliwia udział w bardziej ambitnych projektach.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 20:26

      Chwilowo nie zaobserwowałem przesytu i kolejne mutacje sielankowe są czytane i chwalone, jak już nie ma za co, to za ładną okładkę:PP Ja się chyba też zacznę przyglądać ofercie SD, bo chyba jestem stratny, operując stereotypem „wydawnictwa od Browna”:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      22 stycznia 2013 o 20:55

      Bywają ambitni, wydali m.in. „Korekty” Franzena. Dan Brown to jeszcze nic, to oni publikują cykl z licznymi odcieniami Greya. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 stycznia 2013 o 21:01

      Popularny bestseller opłaci, miejmy nadzieje, parę mniej bestsellerowych, ale może ciekawszych, książek.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. peek-a-boo pisze:
    23 stycznia 2013 o 19:10

    To chyba dostało Nagrodę Goncourtów? Przeglądałam kilka razy w księgarniach i zawsze odkładałam stwierdzając, że chyba nie wytrzymam tych zimnych przeciągów w metrze.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      23 stycznia 2013 o 19:25

      Nijakich przeciągów tam nie ma:) Na okładce napisali: Nagroda Goncourtów – polski wybór, cokolwiek to znaczy:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d