Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Co najmniej 74 razy… (Ulrich Volklein, „Joseph Mengele. Doktor z Auschwitz”)

Posted on 14 lutego 201331 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

 
Co najmniej 74 razy stał na rampie w Birkenau, elegancki i wymuskany, gdy przybywały transporty z Żydami z całej Europy. Jednym gestem dłoni w rękawiczce skazywał na natychmiastową śmierć w komorze gazowej albo na tylko nieco powolniejsze konanie w obozie. Świadkowie twierdzili, że robił to dobrowolnie i z przyjemnością, chociaż był lekarzem. Jednak lekarz w obozie koncentracyjnym nie miał służyć chorym.

Książka Ulricha Völkleina to starannie udokumentowana i bardzo dobrze napisana (choć niezbyt starannie przygotowana w wersji polskiej) biografia zbrodniarza i równocześnie dziecka swojej epoki, ukształtowanego przez dom rodzinny i ideologię, z którą się zetknął w młodości. Oczywiście jednak to nie tylko czynniki zewnętrzne sprawiły, że Josef Mengele, syn fabrykanta wychowanego w patriarchalnym świecie, stał się „Doktorem Śmierć” z Auschwitz. Te czynniki pomogły jedynie wydobyć się na powierzchnię cechom, które być może w innych okolicznościach pozostałyby uśpione albo przejawiłyby się słabiej i nie doprowadziły Mengelego do moralnego upadku. Byłby pewnie pedantycznym naukowcem, wytrwale prowadzącym swoje badania. W zdegenerowanym świecie chorobliwa ambicja przekształciła się jednak w manię wielkości, władza nad życiem i śmiercią więźniów upoiła go i ułatwiła złamanie zasad wpojonych przez rodziców i profesorów medycyny. A może nawet w swoim pojęciu Mengele tych zasad nie łamał, on je po prostu dostosował do nowej rzeczywistości.
Bardzo interesujące są rozdziały poświęcone powojennym losom Mengelego. Nie chodzi tu nawet o to, kto i gdzie go ukrywał, jakimi sposobami przedostał się z Niemiec do Ameryki Południowej, jak wspierała go rodzina, która na pozór wyklęła czarną owcę, a po cichu udzielała mu finansowej pomocy. Czyta się to trochę jak sensacyjną powieść. Ważniejsze jest to, że dzięki osobistym zapiskom Mengelego możemy wniknąć w jego psychikę i obserwować, jak powoli dopadają go furie. Na początku, jeszcze pracując jako parobek u niemieckiego gospodarza tuż po wojnie, uważał, że nie zrobił nic złego. Drażniły go oskarżenia, jakie jego zdaniem niesłusznie, wysuwano pod adresem Niemców. Zbrodnie wyolbrzymiano dla celów propagandowych, dla złamania ducha narodu, przez zwykłą zemstę. Ucieczka do Argentyny oznaczała dla Mengelego zerwanie z całym dotychczasowym życiem i bolesny proces adaptacji do nowych warunków. Życie prywatne miał nieudane (ciekawie zarysowany jest wątek stosunków z synem), nie mógł praktykować jako lekarz, nie miał z kim dzielić swoich duchowych aspiracji. Męczyła go codzienność – nowe czasy znaczyła nędza moralna, brak ideałów. Coraz bardziej gorzkniał, odrywał się od rzeczywistości. Wreszcie załamał się mechanizm wyparcia własnych zbrodni: popadł w depresję, dręczyły go koszmary senne, dolegliwości somatyczne. Niektórzy komentatorzy uważają, że była to dużo surowsza kara niż ta, którą wymierzyłby Mengelemu sąd. Paradoksalnie więc ukarał się sam, usiłując ujść karze.
Książka Völkleina to nie tylko portret jednego zbrodniarza. Zdaniem autora Mengele jest bowiem modelowym Niemcem z pierwszej połowy dwudziestego wieku. I pewnie dużo w tym racji: opowieść o nim pozwala po części chociaż odpowiedzieć na pytanie dlaczego zwykli ludzie dali się wciągnąć w zbrodnie hitlerowskiego reżimu i dlaczego nie widzieli nic haniebnego w swej działalności.
Ulrich Völklein, Josef Mengele. Doktor z Auschwitz, tłum. Artur Kuć, Urszula Poprawska, Prószyński i S-ka 2011.
Za przesłanie książki dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

15 thoughts on “Co najmniej 74 razy… (Ulrich Volklein, „Joseph Mengele. Doktor z Auschwitz”)”

  1. czytanki.anki pisze:
    14 lutego 2013 o 07:47

    Powojenne losy zbrodniarzy są b. ciekawe. Zaskakuje mnie, że z uporem maniaka trwali przy swoich przekonaniach, a zarazem jasno pokazuje, jak bardzo ulegli ideologii. To chyba jest dla mnie najmniej zrozumiałe.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 lutego 2013 o 09:02

      Najciekawsze jest raczej to, że w większości przypadków ideologia nie była głównym czynnikiem wpływającym na zachowanie zbrodniarzy. U Mengele jest czynnikiem drugorzędnym, nie należał do gorliwych nazistów, raczej wykorzystał okazję stworzoną przez system, żeby realizować własne ambicje. Trwanie w poglądach i przekonanie o własnej niewinności to chyba dość dobrze znany mechanizm psychologiczny, a na przykładzie Mengele doskonale widać, jak w pewnym momencie to wyparcie zaczyna się kruszyć i słabnąć.

      Odpowiedz
    2. Mila pisze:
      16 lutego 2013 o 17:01

      A czy czytałeś „Łaskawe” Litella?
      O ile książka potraktowana jako summa rozważań nt. powstania i rozwoju nazizmu oraz determiznizmu historycznego jest do niczego (nie zawiera ani jednego odkrywczego słowa), o tyle jako historia nazisty radzącego sobie (bądź nie) w nowej, powojennej rzeczywistości, jest rzeczywiście ciekawa.
      Są to oczywiście fikcyjne wspomnienia, ale fikcja też może być przyczynkiem do rozmyślań nad takimi ludźmi.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 lutego 2013 o 18:31

      O „Łaskawych” słyszałem dobre opinie, kiedyś pewnie sięgnę. Faktycznie o powojennych losach nazistów nie pisze się często.

      Odpowiedz
    4. Mila pisze:
      16 lutego 2013 o 21:27

      Akurat ja na temat tej książki nie mam najlepszej opinii, ale uważam, że powinno się ją przeczytać.
      Pamiętam ten szum sprzed kilku lat, kiedy „Łaskawe” miały się ukazać -wieszczono, że w literaturze objawił się nowy, wielki prozaik na miarę Dostojewskiego i Faulknera razem wziętych. Ekscytowałam się tym niezmiernie, dopóki nie przeczytałam pierwszych trzystu stron. ;-)

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 lutego 2013 o 21:33

      Jakoś trzeba książkę reklamować, a nie ma to jak pełne rozmachu porównanie:) Chociaż akurat na mnie autor będący równocześnie Dostojewskim i Faulknerem podziałałby raczej odtraszająco:P

      Odpowiedz
  2. Lirael pisze:
    14 lutego 2013 o 08:41

    W tym patriarchalnym świecie chyba bardzo niechlubną rolę odegrała matka „doktora” Mengele – z tego, co czytałam o ich relacjach wynikało, że nie były łatwe, co rzecz jasna w żaden sposób nie usprawiedliwia jego zbrodni. Czy autor dużo miejsca poświęca dzieciństwu Mengelego?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 lutego 2013 o 08:58

      Autor uważa, że to był ważny okres w życiu Mengele i przedstawia go dość dokładnie, o ile tylko pozwalają na to źródła. Więcej chyba jednak pisze o ojcu.

      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      14 lutego 2013 o 09:33

      Podobno sam Mengele określał matkę jako „niezdolną do miłości”. Na co dzień zimna i na dystans, doprowadzona do złości zachowywała się jak „rozwścieczony byk” i budziła lęk również u służby. Informacje pochodzą stąd.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 lutego 2013 o 09:45

      Owszem, o matczynej czułości trudno mówić. Wymagała, pilnowała dyscypliny, porządku, punktualności, czystości i to wszystko. Chłopcom było to bardziej potrzebne niż pieszczoty – to zresztą dość powszechny pogląd w tamtych czasach.

      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      14 lutego 2013 o 13:36

      Już jej imię, Walburga, brzmi lodowato.

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 lutego 2013 o 13:40

      Na dodatek starsza od męża była, za to posażna.

      Odpowiedz
  3. natanna pisze:
    14 lutego 2013 o 15:07

    Niezwykle ciekawa lektura. A niejedna historia ludzka pokazała, jak skomplikowana jest natura ludzka i jakie drzemią w niej demoniczne pokłady zła, które bywa znajdują jednak odpowiedni czas i otoczenie, by demony się wyzwoliły.)

    Odpowiedz
  4. pisanyinaczej.blogspot.com pisze:
    14 lutego 2013 o 16:31

    Ja jakoś aktualnie nie mam ochoty na czytanie biografii zbrodniarzy, chociaż jak widzę książka wydaje się być interesująca.

    Odpowiedz
  5. life4youu pisze:
    18 lutego 2013 o 00:12

    Gdzieś tam czuję tak jak Pisanyinaczej, ale kusisz…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT