Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Przyjaciele z szerokim gestem, czyli imieniny Kornela

Posted on 25 marca 201331 lipca 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Ze wspomnień Antoniego Słonimskiego:

Kornel Makuszyński, karykatura Kazimierza Sichulskiego, 1910 r.

[…] Nie zawsze byliśmy dobrzy dla Makuszyńskiego. Kiedyś, gdy urządził u siebie składkowe przyjęcie imieninowe, z Lulkiem Schillerem i Lechoniem postanowiliśmy przesłać mu parę efektownych, lecz niezbyt kosztownych prezentów. Po obiedzie w „Astorii” na pobliskim Sewerynowie prześcigając się w hojności dokonaliśmy następujących zakupów:

Dwanaście gipsowych biustów Kościuszki (dwa uszkodzone).
Osiem desek do prasowania.
Dwadzieścia cztery tuziny kamieni do białych pantofli (starczyłoby na parę pokoleń licznej rodziny).
Dwadzieścia kilo buraków.
Dwa tysiące gilz do papierosów.
Cztery balie.
Furmankę koksu.
Wszystko to przesłaliśmy hurtem do mieszkania solenizanta. Nie był to wybór całkowicie bezmyślny. Kornel nie nosił białych pantofli, nie palił papierosów z ustnikami, miał centralne ogrzewanie i nie lubił buraków. Po dokonaniu tych wstępnych czynów udaliśmy się do Kornela na imieniny. Nie dostaliśmy się do mieszkania, bo schody zawalone były prezentami, a Kornel się zabarykadował. Powiedział nam potem: „Kochane stare wariaty, musiałem się na dwa dni przenieść do hotelu.” […]

 

Antoni Słonimski, Alfabet wspomnień, Państwowy Instytut Wydawniczy 1989, s. 136–137.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

39 thoughts on “Przyjaciele z szerokim gestem, czyli imieniny Kornela”

  1. Lirael pisze:
    25 marca 2013 o 08:20

    Rewelacja! To chyba najbardziej wstrząsający zestaw upominkowy, o jakim słyszałam! :D
    A propos buraków, we Włoszech zaskoczyło mnie to, że były traktowane jako wykwintny smakołyk, podawano je na zimno z oliwą i czosnkiem.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 08:22

      Dziwne z tymi burakami, bo miałem wrażenie, że traktuje się je raczej jako roślinę pastewną:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Sylwia Balawender pisze:
    25 marca 2013 o 08:20

    Ale mieli gest! :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 08:20

      I fantazję wprost ułańską:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    25 marca 2013 o 08:21

    To się nazywa fantazja! Biusty Kościuszki by mnie pognębiły (szczególnie te uszkodzone) :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 08:23

      Biusty zawsze można było rozbić młotkiem i dyskretnie wysypać do śmietnika:) Gorzej z tym koksem, w grę wchodziło tylko ognisko dla całej kamienicy na podwórku:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Iza pisze:
      25 marca 2013 o 08:39

      O, tym razem tekst mi znany:).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    25 marca 2013 o 08:50

    Mnie ciekawią te kamienie do białych pantofli. A furmanka koksu? Mógł założyć sklep z odżywkami dla miłośników pakerki :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 08:56

      Może to jakaś kreda to czyszczenia płóciennych pantofli była:) Nie wiem, czy w tamtych czasach było aż tylu zwolenników pakowania, żeby całą furmankę koksu wypotrzebowali:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      25 marca 2013 o 09:34

      Za to buraki bym przyjął. Jak w dzieciństwie nie cierpiałem, tak teraz wchłaniam w prawie każdej postaci. Najlepiej w suróweczce z cebulką i jabłuszkiem :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 09:34

      Wolałbym barszcz. Z uszkami:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      25 marca 2013 o 09:45

      Z dwudziestu kilo, to obstalowałbyś jeszcze TO.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 09:48

      A pewnie:) Do tego zamrożone wiadro barszczu i słoiki z jarzynką dla całej rodziny:) Ciekawe, czy można upiec jakieś buraczane ciasto :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      25 marca 2013 o 09:53

      Upiec pewnie można. Mnie natomiast nurtuje pytanie, czy da się je zjeść :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 09:56

      Szybki risercz pokazuje, że da się upiec i może nawet zjeść: http://domowe-wypieki.blogspot.com/2013/02/czekoladowe-ciasto-z-burakami.html

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Bazyl pisze:
      25 marca 2013 o 14:06

      Ponoć tarantule i szarańczę też się da, co nie znaczy, że muszę tego dowodzić. Choć z dwojga złego burak w placku jednak lepszy :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 14:08

      Szarańcza w miodzie jest lokalnym przysmakiem tu i ówdzie, a w takim Bangkoku są stoiska ze smażonymi robalami, widziałem w TV, więc burak w cieście to naprawdę bardzo light jest:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. momarta pisze:
      25 marca 2013 o 20:37

      Ciasto z buraków jest całkiem niezłe (robiłam), choć osobiście wolę z marchewki. Te kamienie do pantofli mnie zabiły, zwłaszcza przez szczególną akcentację, że do białych, nie czarnych butów. Nie jestem pewna, czy kredowe wytłumaczenie mnie przekonuje; moje pierwsze skojarzenie szło bardziej w kierunku prymitywnych prawideł.
      Jedno jest pewne: wolę o nich czytać, niż gdybym miała obcować na co dzień!:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 20:41

      Ale prawidła byłyby identyczne (chyba) do białych i czarnych pantofli. Pozostanę przy hipotezie o kredzie, w czasach nam bliższych czyściło się przecież białe tenisówki pastą do zębów.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. zakurzona pisze:
    25 marca 2013 o 09:57

    Opowieść kojarzy mi się z tymi z książki „Z pamiętników bywalca” i muszę przyznać, że uwielbiam to towarzystwo.
    Jeśli pozwolisz, zacytuję: „Dowcip Słonimskiego był, ze tak powiem, dziedziczny. Ojciec jego, znany lekarz, słynął z kawałów (…) doktor Słonimski wezwany do chorej guwernantki do domu pewnego zamożnego bankiera, po zbadaniu leżącej w łóżku pacjentki i stwierdzeniu, że temperatura, puls i język są w porządku, powiedział jej po prostu:
    – Po co pani udaje? Jest pani zdrowa jak ryba.
    – Tak, nic mi nie jest – odpowiada pannica – ale nie płacą mi już trzy miesiące. Nie chcę za darmo orać. Położyłam się więc do łóżka.
    – To niech się pani posunie – powiada doktor Słonimski – kładę się koło pani, mnie już nie płacą czwarty miesiąc
    (Jerzy Zaruba, „Z pamiętników bywalca”, Iskry, Warszawa 1960)

    Dzięki za ten cytat ze Słonimskiego, poprzypominała mi się masa zabawnych rzeczy.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 10:00

      Cytuj, cytuj, nie krępuj się:) Anegdotka potem zmieniła się w jeden z kawałów o babie i lekarzu:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. zakurzona pisze:
      25 marca 2013 o 10:06

      patrz, a często dzieje się to raczej w drugą stronę.
      zabawnym anegdotom dotyczącym przeciętnych ludzi nadaje się dłuższy żywot poprzez przyporządkowanie im znanych nazwisk.
      Ostatnio gdy czytałam anegdoty umieszczone w „30 lat życia z Madzią”, (czy w którejś innej, dotyczącej M.Samozwaniec,dużo ostatnio czytałam, mogę zmyślać) drażniło mnie to, że są to historie na tyle znane, że nie wiadomo czy zdarzyły się M.S. i zostały rozpowszechnione jako dowcipy, czy też może poszło to właśnie w drugą stronę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 10:10

      Zwykle trudno wyczuć, w którą stronę to się przenosi:) Grodzieńska opisywała, jak to ta sama anegdota bywała kolejno przypisywana rozmaitym osobom, zależnie od aktualnej potrzeby opowiadającego:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. zakurzona pisze:
      25 marca 2013 o 10:52

      no, dzięki, musiałeś Grodzieńską przywołać? już zapomniałam, że obiecywałam sobie kupić jej książki :D zrobiłam bowiem głupotę i nie kupiłam, gdy miałam okazję, a kończąc „Urodził go…” wiedziałam, że chcę mieć na własność i nie tylko tę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 10:58

      W październiku był tu miesiąc z Grodzieńską:) Wspomnienia chałturzystki musisz mieć koniecznie. Oraz I nic już nie muszę. Oraz jakiś wybrany zbiór humoresek, może być ten najnowszy, z Latarnika.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. zakurzona pisze:
      25 marca 2013 o 11:06

      tak, tak, sprowadzaj mnie na złą drogę rozrzutnika :))
      zaczynam myśleć, że mój mąż jest bardzo przewidujący.
      kilka dni temu odbyliśmy bowiem taki dialog:
      – nie będę już palić, więc może w końcu będę miała jakąś gotówkę
      – jaaasne. po prostu będziesz kupować jeszcze więcej książek.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 11:23

      Nie można kupować za dużo książek, doprawdy:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. zakurzona pisze:
      25 marca 2013 o 12:18

      w ogóle nie powinnam z Tobą rozmawiać :)))
      Szymańska i jej dar zachwytu chodzą za mną od kilku dni.
      Teraz Grodzieńska.
      Nie wspominając o tym, że na Słonimskiego też mam ochotę.
      A jak na „Alfabet wspomnień”, to oczywiście także na biografię „Heretyk na ambonie” i teraz to już skojarzenia i powiązania, wszystkie zakończone stwierdzeniem, że trzeba będzie kupić, pozbawią mnie jasności umysłu. Tych resztek, co mi zostały.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 12:21

      No, Heretyka na szczęście już mam, mogę sobie co najwyżej dokupić brakujące tomy Kronik tygodniowych (polecam:P). Niestety, marna dola czytacza blogów, książki mu się mnożą jak wielkanocne króliczki:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. zakurzona pisze:
      25 marca 2013 o 12:30

      Kroniki mam 1927-1939
      Chociaż tyle :))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 12:34

      To Cię z przykrością informuję, że masz wybór jedynie, na dodatek ocenzurowany :) Teraz są trzy kompletne tomy wydane:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. zakurzona pisze:
      25 marca 2013 o 12:40

      wiem, że wybór I ON MI WYSTARCZY.
      (tej wersji się będę trzymać i koniec :D)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 12:48

      Ja bym się czuł okradziony z części treści, ale rozumiem Twój punkt widzenia:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. zakurzona pisze:
      25 marca 2013 o 12:58

      tak, tak, podpuszczaj mnie bardziej :))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    15. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 marca 2013 o 13:00

      No wiesz, tu to twardym trzeba być, nie miętkim:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. czytanki.anki pisze:
    26 marca 2013 o 07:36

    Makuszyński musiał być człowiekiem niezwykłej dobroci, mnie trudno byłoby zachować pokerową twarz. Koks pewnie zostałby szybko zagospodarowany przez dalszych sąsiadów, reszta pewnie też. Chyba największy problem byłby z Kościuszką.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      26 marca 2013 o 07:48

      Biusta zawsze można oddać w prezentach imieninowych innym przyjaciołom:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      26 marca 2013 o 08:17

      Albo zmielić i wykorzystać przy remoncie.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      26 marca 2013 o 08:36

      Oj, nie wiem, czy tak da radę:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d