Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Jajko niezgody (Betty MacDonald, „Jajko i ja”)

Posted on 7 kwietnia 201326 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

7 kwietnia, Filadelfia. Korespondencja własna. Siły policyjne Filadelfii postawione zostały w stan gotowości w związku z tłumami gromadzącymi się przed siedzibą zasłużonego wydawnictwa J.B. Lippincott. Oficyna ta wydała niedawno debiutancką powieść Betty MacDonald pt. „Jajko i ja”,  opowiadającą o życiu autorki i jej męża na kurzej fermie w odległym, górzystym zakątku stanu Waszyngton. Z pozoru niewinna historia osobistych przeżyć, zaprawiona humorem i sporą dawka goryczy, wzburzyła liczne środowiska i organizacje, które uznały ją za oszczerczą i wypaczającą rzeczywistość.

Pod gmachem wydawnictwa jako pierwsze pojawiły się zwarte szeregi kur niosek,

których rzekomą przeraźliwą głupotę bezwzględnie obnażyła pisarka, dorzucając też zarzut o ich braku przywiązania do opiekunów. Demonstrantki ostrzą sobie w tej chwili dzioby o krawężniki. Zaraz za drobiem nadciągnęli przedstawiciele stowarzyszeń hodowców drobiu i jajczarskich, gdyż ich szlachetna służba ku pożytkowi konsumentów spragnionych najlepszego mięsa i jaj została przedstawiona w książce jako mozolna harówka, wymagająca zrywania się bladym świtem i wykonywania wielu niewdzięcznych czynności, w rodzaju segregowania kurcząt, systematycznej kontroli stanu zdrowia ptaków czy wreszcie upojnego czyszczenia kurników z pokładów guana. Organizacje hodowców uznały, że konsumentów mogą zniechęcić ujawnione tajniki wzajemnych relacji między hodowcą a drobiem, sprzeczne z wizją propagowaną w telewizyjnych reklamach („W kurzarstwie jest jeden wielki plus: jeśli kura jest leniwa, nieprzyjemna lub niechętna do współpracy, można jej zawsze odrąbać głowę i w ten sposób rozwiązać problem raz na zawsze”). Na ciężarówkach zaparkowanych w bocznych uliczkach zauważono spore zapasy jaj. Miejmy nadzieję, że posłużą one tylko do usmażenia gigantycznej jajecznicy dla zmęczonych uczestników protestu.

Na trawniku przed sklepem monopolowym obozowisko rozbiła delegacja Indian,

którzy przez MacDonald przedstawieni zostali jako banda brudnych obiboków i pijaków, a pod sklepem z elegancką bielizną rozstawiły się z transparentami przedstawicielki ruchu wyzwolenia kobiet. Ich zdaniem „Jajko i ja” propaguje absolutnie niestosowną wizję kobiety podporządkowanej mężczyźnie, spychanej do roli nomen omen kury domowej, zmuszanej przez bezwzględnego samca do pracy ponad siły i pozbawianej prawa do samorealizacji. Po drugiej stronie ulicy Córy Amerykańskiej Rewolucji protestują przeciwko opluwaniu w powieści tradycyjnych wartości: ciepła domowego ogniska, pracowitości, wczesnego wstawania, skromnych, workowatych strojów i umiłowania robótek ręcznych oraz propagowaniu obrazu kobiety wylegującej się łóżku, palącej papierosy i czytającej powieści. Spodziewani są także mieszkańcy Chimacum, miasteczka, niedaleko którego mieściła się ferma MacDonaldów. Grożą oni pisarce procesami o zniesławienie, gdyż ukazała ich lokalną społeczność w sposób ośmieszający. Pozwy już złożyli członkowie rodziny Bishopów, sportretowanych jako Kettle’owie: rodzina nieudaczników i abnegatów, zatruwających życie autorce i jej mężowi.

Betty MacDonald.

Napływają też jednak wyrazy poparcia dla Betty MacDonald

i jej kontrowersyjnej powieści. Władze stanu Waszyngton wyraziły wdzięczność za propagowanie uroków mało znanego regionu; są plany nazwania drogi prowadzącej do fermy MacDonaldów „Drogą Jajko i ja” (Egg and I Road). Dzięki książce wzrosło zainteresowanie Górami Olimpijskimi, których majestatyczne i groźne piękno odmalowała pisarka. Dyplomy uznania przesłały autorce stowarzyszenia ekologiczne – za popularyzację naturalnych sposobów uprawy warzyw i owoców, oraz koła gospodyń wiejskich za przypomnienie tradycji robienia domowych przetworów.

Kontrowersje, jakie towarzyszą powieści, znakomicie wpływają na jej sprzedaż.

Kolejne dodruki znikają niczym jajka przed Wielkanocą. Trwają też ponoć negocjacje o prawa do ekranizacji powieści. Nam pozostaje czekać na ukazanie się polskiego przekładu, co ma nastąpić wkrótce. W tej chwili pod budynkiem wydawnictwa rozpoczynają się pierwsze przemówienia. O zmianach w sytuacji będziemy Państwa informować na bieżąco.

Betty MacDonald, Jajko i ja, tłum. Marta Wańkowicz-Erdmanowa, CiS 2009.

45 thoughts on “Jajko niezgody (Betty MacDonald, „Jajko i ja”)”

  1. Dabarai pisze:
    7 kwietnia 2013 o 08:34

    Hahahahahahahahaha! A książki wciąż nie przeczytałam, holender…

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 kwietnia 2013 o 08:35

      To szybciutko, rzucamy wszystko i do czytania :PP

      Odpowiedz
    2. Dabarai pisze:
      7 kwietnia 2013 o 08:42

      Dobra dobra, potem znów powiesz, że jestem zmienna i niestała!

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 kwietnia 2013 o 08:46

      Ja Ci tak powiedziałem? Niemożliwe:P

      Odpowiedz
    4. Dabarai pisze:
      7 kwietnia 2013 o 19:28

      A jednak. Dowód na piśmie. A teraz czytam Kate Atkinson i wypadałoby się skupić.

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 kwietnia 2013 o 19:32

      Wniosek: nie zostawiać dowodów na piśmie:P Ale weź sobie Jajko ustaw wyżej w kolejce:)

      Odpowiedz
  2. Lirael pisze:
    7 kwietnia 2013 o 08:38

    Ufff, tym razem obejdzie się bez kolejnego niekontrolowanego zakupu pod wpływem recenzji ZWL, bo książkę już mam. :)
    Rewelacyjny tekst, liczę na kolejne doniesienia reportera! Mam nadzieję, że przedstawiciele prasy mają w miejscu dramatycznych wydarzeń zapewnione posiłki regeneracyjne, rzecz jasna w postaci jajecznicy. :)
    A z notki w Wikipedii wynika, że autorka rzeczywiście narobiła sobie niezłego bigosu tym Jajkiem. :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 kwietnia 2013 o 08:41

      Dziękuję w imieniu naszego korespondenta. Z doniesień wynika, że jajka na ciężarówkach są na twardo i będą rozdawane w ramach promocji wśród zgromadzonych, prasa ma dostać porcje ekstra plus majonez:)

      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      7 kwietnia 2013 o 08:45

      Mam nadzieję, że delegacja korespondenta się nie przedłuży i że we wzmiankowanych jajkach nie nastąpią procesy gnilne. Z drugiej jednak strony można by wtedy użyć ich do obrzucenia kogoś w ramach akcji protestacyjnej.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 kwietnia 2013 o 08:47

      Jajko na twardo ponoć wytrzymuje do czterech dni, nie sądzę, żeby demonstracja tyle potrwała, w końcu drób trzeba karmić regularnie, żeby mu wydajność nie spadła:)

      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      7 kwietnia 2013 o 08:56

      Wersja oficjalna będzie taka, że drób przyłączył się do akcji protestacyjnej w formie strajku głodowego. :)

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 kwietnia 2013 o 08:59

      Nie wiem, czy w świetle insynuacji pisarki o inteligencji drobiu jest to prawdopodobne:D

      Odpowiedz
    6. Lirael pisze:
      7 kwietnia 2013 o 09:33

      Drób w ten sposób dobitnie udowodni, że insynuacje były bezpodstawne. :)

      P.S.
      Czy wydawca polski dokonał jakichś skrótów? Bo tom trzymany przez Betty na zdjęciu jest zdecydowanie bardziej opasły. :)

      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 kwietnia 2013 o 10:05

      Betty trzyma elegancki hardcover, wielkie litery, wielkie marginesy, gruby papier. A polski wydawca minimalistycznie, drobna czcioneczka i wąskie marginesiki.

      Odpowiedz
  3. zakurzona pisze:
    7 kwietnia 2013 o 09:10

    mam to w takiej wersji http://3.bp.blogspot.com/_FzlUyExPSek/TTbjaRwhphI/AAAAAAAADTU/TeNt1K4-0gg/s1600/Img_4.jpg
    i kurczę, wstyd się przyznać, nadal nie przeczytałam, choć wiem, przecież wiem, że świetna jest.
    p.s.ten Conrad w dziale „teraz czytam” był tu wczoraj, czy postanowiłeś powrócić do lektury, pod wpływem ostatnich dyskusji? :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 kwietnia 2013 o 10:07

      Jak przyjemna wersja, i to od Lippincotta:)) A Conrad wisi od dni paru, od recenzji u Lirael chyba. Tajfun już kończę i nabrałem chęci na inne rzeczy Conrada.

      Odpowiedz
    2. zakurzona pisze:
      7 kwietnia 2013 o 10:21

      to jest wydanie z 1947 roku :)
      (oczywiście z mojego kochanego antykwariatu)
      wczoraj długo graliśmy ze znajomym w osadników, więc zdążyłam tylko wstęp Conrada przeczytać nim zasnęłam, ale leży przy łóżku i czeka.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 kwietnia 2013 o 10:24

      Przyjemny biały kruk, aż przyjemnie poczytać będzie:)

      Odpowiedz
  4. Zbyszekspir pisze:
    7 kwietnia 2013 o 09:22

    Świetne :)

    Odpowiedz
  5. mdl2 pisze:
    7 kwietnia 2013 o 11:04

    Genialna recenzja :D

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 kwietnia 2013 o 11:09

      Zbyszekspir i mdl2: A dziękuję bardzo.

      Odpowiedz
    2. zakurzona pisze:
      7 kwietnia 2013 o 11:49

      ja tę książkę kupiłam po recenzji u mdl2 :)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 kwietnia 2013 o 11:53

      Bo mdl2 jest rozsadnikiem zarazy, chociaż ja najpierw trafiłem na wzmianki u Barbarelli:)

      Odpowiedz
  6. momarta pisze:
    7 kwietnia 2013 o 14:58

    Dzięki za wskazówki o zapasach jajek w bocznej uliczce! Za chwilę chyłkiem podążę, celem zdobycia amunicji niezbędnej do spacyfikowania Cór Amerykańskich Rewolucji (a przynajmniej zatkania im – nomen, omen – dziobów:P). Durniejszych i bardziej szkodliwych postulatów dawno nie widziałam!
    Recenzję mdl2 widziałam i zamknęłam oczy. Teraz usilnie staram się robić to samo, ale idzie jakby coraz gorzej:(

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 kwietnia 2013 o 16:02

      Jajek Ci wystarczy dla wszystkich manifestantów i jeszcze do domu dla dzieci zabierzesz:P Nie będę Cię tu dodatkowo nadłamywał w żaden sposób, prędzej czy później ta książka Cię dopadnie:)

      Odpowiedz
  7. czytanki.anki pisze:
    8 kwietnia 2013 o 06:29

    Zabrzmiało jak Prima Aprilis.;)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      8 kwietnia 2013 o 06:31

      Książka, z racji tematu, miała się pojawić okołoświątecznie, ale mycie podłóg zwyciężyło:P Więc z opóźnieniem i nie bardzo serio:)

      Odpowiedz
    2. Iza pisze:
      8 kwietnia 2013 o 07:17

      Splendid.
      Widzę tutaj też dyskretną inspirację stylem momarty:)>

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      8 kwietnia 2013 o 07:18

      Podświadomą, ale faktycznie coś w tym może być:D

      Odpowiedz
    4. czytanki.anki pisze:
      8 kwietnia 2013 o 08:31

      Tak czy owak – niezłe jaja.;)

      Odpowiedz
    5. momarta pisze:
      8 kwietnia 2013 o 16:42

      Iza: bo kto z kim przestaje, takim się staje (choć inspiracja, jak dla mnie, wyjątkowo dyskretna:P). Ostatnio ZWL poszedł jednak na odwyk, więc spodziewaj się rychłej poprawy i powrotu starego, dobrego i niepowtarzalnego (żeby nie powiedzieć: osobniczego) stylu!:))

      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      8 kwietnia 2013 o 16:46

      Tak, tak, stary, nudny ZWL już wkrótce w wiosennej odsłonie:PP Chociaż dyskretnie poczytuję Momartę, więc może nie tak całkiem wrócę do stylu osobniczego:)

      Odpowiedz
  8. Bazyl pisze:
    8 kwietnia 2013 o 08:55

    Ja z czytaniem poczekam chyba do 2045 roku. Wtedy będzie to jajo stuletnie, podobno wielki rarytas. Przynajmniej według Chińczyków :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      8 kwietnia 2013 o 09:19

      Spoko, czekało 70 lat, poczeka jeszcze 30 :)

      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      8 kwietnia 2013 o 09:22

      I akurat, jak politycy łaskawi będą, będę już na emeryturze :P

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      8 kwietnia 2013 o 09:23

      Nie będą, mamy za dużo stulatków, którzy obciążają budżet, a ma być jeszcze gorzej:P

      Odpowiedz
  9. tanieczytanie.tumblr.com pisze:
    8 kwietnia 2013 o 15:04

    Po prostu jajko wiodące kury na barykady. :) Świetna recenzja, postaram się znaleźć książkę w jakiejś taniej księgarni, bo w bibliotece ciężko trafić.

    Odpowiedz
  10. Mama w Dużym Domu pisze:
    2 stycznia 2015 o 19:05

    Barykady z gotowanych jajek w majonezie, a na nich papa Kettle otoczony przez rozżarte kury o dziobach ostrych jak brzytwa do golenia wyżej wymienionego…Córy i kury, kury i córy…Mąci się w mej głowie…doprawdy, drogi ZWL, noc dzisiejsza będzie jajkami wybrukowana…

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 stycznia 2015 o 20:05

      Może to skutek zbyt dużej liczby jaj na kolację? Do rana powinno przejść :D

      Odpowiedz
  11. -EW pisze:
    7 lutego 2015 o 23:18

    Pierwszorzędna recenzja pierwszorzędnej książki! Zażywam ją w chwilach osłabienia i smuty. Wygląda na to że przyczaję się też tu na blogu. Z wysokobiałkowym pozdrowieniem!

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      7 lutego 2015 o 23:39

      Proszę się nie czaić, tylko czuć jak u siebie :)

      Odpowiedz
      1. -EW pisze:
        7 lutego 2015 o 23:43

        Wygląda na to że wraz z Dziadkiem, balkonem i pelargoniami, (wprost po lince z Mamy w dużym domu) wpadłam tu na dobre!

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          7 lutego 2015 o 23:45

          Tak więc witam po staropolsku, jajem z hodowli pani MacDonald, i zapraszam częściej.

          Odpowiedz
  12. Martyn pisze:
    3 listopada 2016 o 16:58

    Interesting article (but Google Translate could not help me with many of the comments!). If anyone wants to know more about Betty MacDonald – much more than is on the wiki page – Anne Wellman has written a biography of her, in English (’Betty: The Story of Betty MacDonald, Author of The Egg and I’).

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      3 listopada 2016 o 17:42

      Thanks Martyn for this information :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT