Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Dopóki czytasz, dopóty jesteśmy razem” (Ann Kirschner, „Listy z pudełka”)

Posted on 12 maja 201331 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Dla Ann Kirschner historia rodziny zaczynała się w 1946 roku, gdy jej matka, polska Żydówka Sala Garncarz, przypłynęła do Stanów Zjednoczonych ze swym świeżo poślubionym mężem. O tym, co działo się wcześniej, Sala nie chciała mówić. Dopiero po wielu latach, na kilka dni przed poważną operacją, przekazała córce pudełko pełne listów i fotografii. Te pieczołowicie przechowywane pamiątki pozwoliły Ann wejść do świata, którego nie znała i o którym jej matka przez dziesięciolecia nie chciała wspominać.

Brzmi to jak wstęp do banalnego romansu, ale jest jak najbardziej poważną historią o odtwarzaniu świata polskich ortodoksyjnych Żydów, który przestał istnieć wraz z zagładą jego mieszkańców. Sala Garncarz pochodziła z rodziny pobożnych, biednych Żydów z Sosnowca. Z całego licznego rodzeństwa ona przejawiała największą ciekawość świata, jej najtrudniej było usiedzieć w miejscu. Po wybuchu wojny Sosnowiec włączony został do Rzeszy, a tamtejsi Żydzi, poddani restrykcyjnemu prawu, mieli stać się niewolniczą siłą roboczą w obozach Organizacji Schmelt, pracować w fabrykach i na budowach.
W październiku 1940 roku przyszło wezwanie, nakazujące starszej siostrze Sali, Róży, zgłosić się do obozu pracy w Geppersdorfie (dziś Rzędziwojowice). Sala postanowiła pojechać tam zamiast Róży, która, jej zdaniem, była zbyt wątła, by dać sobie radę. Teoretycznie miała przebywać poza domem sześć tygodni, pozostała w obozach do końca wojny, co – paradoksalnie – być może uratowało jej życie. Wiedziona, jak to nazwała jej córka, „instynktem archiwistki” od początku starannie zbierała listy z domu i od przyjaciółek, liściki wymieniane w obozie, urodzinowe laurki, zdjęcia; skrzętnie ukrywane przed rewizjami stały się podstawą do rekonstrukcji losów Sali i jej rodziny, wymownym świadectwem czasów Zagłady.
Korespondencja nawiązana została dość szybko, chociaż z powodu obozowych ograniczeń pozostawała raczej jednostronna. Sala mogła pisać rzadko i zdawkowo opisywać swoje życie. Rodzice i siostry nie bardzo mogli sobie na tej podstawie wyobrazić obozową rzeczywistość: ciężką pracę, szykany, marne wyżywienie, kiepskie warunki mieszkaniowe, chociaż współczuli Sali oderwania od najbliższych i mocno za nią tęsknili. Listy z domu wypełniały drobne detale życia codziennego, ale też upomnienia Róży, by młodsza siostra pamiętała o wpojonych jej zasadach religijnych i moralnych. Wsparciem dla Sali w nowych warunkach była energiczna, starsza przyjaciółka Ala Gertner (stracona w 1945 roku w Auschwitz za pomoc w przygotowaniu buntu Sonderkommando), której w korespondencji poświęcano wiele miejsca. Obie strony zdawały sobie sprawę z wartości listownych więzów: „Czy wiesz, dlaczego tak dużo piszę? – pytała Róża. – Bo dopóki czytasz, dopóty jesteśmy razem”.
W 1942 roku, wraz z pogarszaniem się warunków w sosnowieckim getcie, zmienił się ton listów do Sali. Nagle wiele spraw opisywano półsłówkami, ale wszystko wskazywało na to, że rodzina głoduje, a marny obozowy wikt stał się rzeczą godną zazdrości: „Po wielekroć dziękujemy Bogu, że co by się nie działo, nie musisz się martwić o jedzenie, a to wiele znaczy. […] Szczególnie dobrze nie wyglądamy, bo niby jakim sposobem?” Kilka dni później Róża jeszcze dobitniej wyraziła, jak wygląda sytuacja w Sosnowcu: „jesteśmy przeszczęśliwi, że nie ma Cię dziś z nami”. W getcie wszyscy drżeli przed wywózkami (określanymi w listach mianem „wesela”), a jedynym sposobem zabezpieczenia się przed nimi było zdobycie dobrej pracy.
Listy z domu urwały się po 12 sierpnia 1942 roku, kiedy zlikwidowano getto w Sosnowcu.
Opowieść Ann Kirschner jest przejmująca dzięki wykorzystaniu pamiątek matki. Czytamy listy, przeplatane rzeczowym komentarzem autorki, uściślającym i wyjaśniającym wiadomości z korespondencji. Ponieważ nie zachowały się listy Sali, jej dzieje są słabiej zarysowane niż historia rodziny pozostawionej w Sosnowcu; jej przejścia wydają się mniej dramatyczne niż los reszty Garncarzy. Dopiero w drugiej połowie opowieści Sala wraca na pierwszy plan, kiedy próbuje poznać losy swoich sióstr i rodziców, nawiązać pozrywane kontakty, a wreszcie, już po wojnie, ułożyć sobie na nowo życie. Niewiele wspomnień ocalonych z Holokaustu jest tak bogato udokumentowanych; Sali udało się zachować listy ponad 80 nadawców. Materiały te można oglądać na stronie internetowej: http://web-static.nypl.org/exhibitions/sala/index.html wraz z dokładnymi objaśnieniami.
Ann Kirschner, Listy z pudełka. Sekret mojej mamy, tłum. Barbara Gadomska, Aleksandra Geller, AMF 2008.

14 thoughts on “„Dopóki czytasz, dopóty jesteśmy razem” (Ann Kirschner, „Listy z pudełka”)”

  1. Lirael pisze:
    12 maja 2013 o 18:00

    Koniecznie będę musiała przeczytać. Świetna jest też strona, do której link podajesz na końcu recenzji.
    Ja ostatnio intensywnie zastanawiałam się nad tą książką i chyba się na nią zdecyduję.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 maja 2013 o 18:12

      Strona znakomita, przystępna, a ilustracje robią wrażenie. O projekcie amerykańskich uczennic czytałem w książce Mieszkowskiej o Sendlerowej, faktycznie może być to ciekawa opowieść.

      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      12 maja 2013 o 19:06

      To prawda, bardzo wzruszające są też reprodukcje listów i pocztówek na tej stronie. I rzeczywiście to wszystko opisane jest tak, że nawet osoba zupełnie niezorientowana w temacie nie poczuje się zagubiona. Na pewno jeszcze większe wrażenie musiała robić wystawa, bo wyczytałam, że ta strona jest internetowym zapisem ekspozycji, którą można było zwiedzić w 2006 r. w Nowym Jorku.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 maja 2013 o 06:00

      Zbyt dokładne czytanie opisów na stronie może zastąpić lekturę książki – trzeba uważać.

      Odpowiedz
  2. momarta pisze:
    12 maja 2013 o 20:20

    To są historie, które w miarę upływu lat stają się dla nas coraz bardziej niewyobrażalne. Niesamowite jest to, że Sala przechowała wszystkie te listy i że prowadzenie takiej korespondencji z osadzonymi w obozach było w ogóle dopuszczalne. Swoją drogą, zaintrygowały mnie zamieszczone na podlinkowanej stronie zdjęcia kartek z urodzinowymi życzeniami stu dwudziestu, nie zaś stu lat. Czemu akurat tylu?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 maja 2013 o 21:32

      Sala była w obozie pracy, przynajmniej początkowo wabiono do nich ochotników, więc listy do domu wręcz popierano – jako czynnik propagandowy. Korespondencja krążyła, choć nie bez zakłóceń.
      Żydzi życzyli swoim współwyznawcom 120 lat życia, gdyż wierzyli, że Mojżesz żył aż 120 lat. Takie wyjaśnienie znalazłem: http://tygodnik.onet.pl/0,60,34706,wecot_haberacha,artykul.html

      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      13 maja 2013 o 09:05

      A dziękuję za wyjaśnienie, zawsze to miło poszerzać sobie horyzonty!
      Mojżesz zawsze wydawał mi się z tych starotestamentowych, którzy osiągnęli najlepsze wyniki w długości życia (swego czasu wertowałam Stary Testament z wypiekami na twarzy, fascynując się tym, że można było żyć np. 846 lat), ale Żydzi z pewnością zgłębili tę tematykę bardziej dogłębnie niż ja.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 maja 2013 o 09:34

      Polecam się na przyszłość. A kwestii bohaterów co to żyli 846 lat przeczytałem kiedyś, że trzeba te liczby dzielić przez jakiś tam czynnik wynikający ze zmiany sposobów określania roku i wtedy uzyskamy normalniejszy wiek. Ale to pisał pan, który wierzył, że piramidy wybudowały ufoludki, więc i w tej kwestii mógł fantazjować:)

      Odpowiedz
    4. momarta pisze:
      13 maja 2013 o 13:17

      Tu też tak napisali, więc na Twoim miejscu zmodyfikowałabym i poglądy na temat pochodzenia piramid!:P

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 maja 2013 o 13:18

      Widać hasło w wikipedii oparto na tejże książce o piramidach:P Chociaż może to nie autor inkryminowanego dzieła był autorem teorii o roku księżycowym:)

      Odpowiedz
  3. Korcia pisze:
    12 maja 2013 o 20:44

    Książka zapowiada się świetnie. Lubię takie lektury, jednak ich czytanie to jest bardzo trudne zadanie, przynajmniej dla mnie. Wojenne książki potrafią mnie przygnębić, ale i tak uważam, że warto, a nawet trzeba, po nie sięgać.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 maja 2013 o 06:01

      Myślę, że dla większości czytelników takie książki są trudne i wywołują przygnębienie. Ale czytać je, moim zdaniem, trzeba.

      Odpowiedz
  4. guciamal pisze:
    13 maja 2013 o 17:08

    Jedno z największych przeżyć w Muzeum Powstania Warszawskiego to właśnie listy z tamtych dni pisane przez dzieci, dorosłych (wzruszające i porażające), podobnie, jak listy pewnego żydowskiego małżeństwa na krakowskiej wystawie w Galerii Galicia. Jakże dziś żałuję, że nie zapamiętałam ich bohaterów. A biblijny wiek zawsze wydawał mi się taki bardziej symboliczny, niż realny, choć z drugiej strony, jeśli po przekroczeniu setki otrzymuje się 200 % emerytury, to po przekroczeniu 800 lat? no żyć, nie umierać.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 maja 2013 o 17:41

      Szkoda, że w polskim internecie takich kolekcji jak na lekarstwo.
      Po przekroczeniu 800 lat to już i klinika rządowa, i pochówek z kompanią reprezentacyjną:P

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT