Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pamiątka minionej epoki (Wiktor Zawada, „Globus i pałka”)

Posted on 22 lipca 201329 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Lipiec 1944 roku. Wojtek i jego mama po dwuletniej tułaczce wracają do swego domu w Zamościu. Niepokoją się o ojca, który jest jeszcze w partyzantce, ale zaczynają organizować powojenne życie. Chłopiec zaprzyjaźnia się z rosyjskim żołnierzem, czy raczej żołnierzykiem, swoim rówieśnikiem Griszką, ze starym kumplem Ryśkiem szuka broni pozostawionej przez Niemców, ubiega się o względy Danki, zaczyna chodzić do szkoły i podpada „dużym”, przerośniętym chłopakom, którzy z powodu wojny trafili z nim do jednej klasy. Wszystko to sprawnie opowiedziane, dynamicznie, z humorem, ale i z nutą zadumy, gdy wspominane są okupacyjne losy Wojtka i całej Zamojszczyzny, dotkniętej okrutnymi wysiedleniami.

 
Wojtek jednak nie tylko przeżywa chłopięce przygody, ale próbuje też poukładać sobie świat, w którym zachodzą zmiany nie zawsze dla niego jasne. „Kiedyś zdawało mi się, że jak już sobie pójdą Niemcy, wszystko ułoży się po najlepszej myśli. Wszyscy będą szczęśliwi, dobrzy dla siebie, nikt nikomu złego słowa nie powie. A tu masz, babo, placek!” I faktycznie. Rodzice Wojtka, akowscy konspiratorzy, zdają się akceptować nową sytuację polityczną, ojciec wstępuje nawet do ludowego wojska i rusza walczyć z Ukraińcami, gdy tymczasem matkę przedstawiciele jakiejś tajemniczej i złowrogiej organizacji podziemnej szantażem zmuszają do współpracy. Nie wszystkim podoba się przyjaźń Wojtka z Rosjaninem, nie wszyscy życzliwie odnoszą się do jedynego Żyda, który wrócił do zamojskiego gimnazjum. Wszystko to zbyt skomplikowane dla trzynastolatka: „Tak trudno dociec, kto z kim trzyma i co kiedy z niego wylezie”.

 

Dziś wcale nie tak trudno to dociec. Wspominając niedawno książki młodzieżowe z czasów PRL napisałem, że większość ówczesnych autorów starała się minimalizować balast ideologiczny w swych utworach. Obraz pierwszych lat powojennych, mimo iż pełen spraw napomykanych półgębkiem, a i tych zupełnie przemilczanych, wypada w „Globusie i pałce” na pozór całkiem nieźle, już choćby dlatego, że nie ma tu prostego podziału na czarnych i białych, powszechnego entuzjazmu na widok wyzwolicieli i wprowadzanych reform, że pokazani są niezadowoleni. Szybko jednak się okazuje, że sympatie autora są oczywiste, bez trudu możemy przewidzieć, że w stosownej chwili w bohaterach negatywnych nastąpi przełom i także oni przystąpią do sił postępu.  O ostatecznej wymowie książki decyduje rozłożenie akcentów, światła i cienia, a to daje obraz jednoznacznie zgodny z obowiązującą wykładnią powojennych wydarzeń. Propaganda jest co prawda nienachalna, ale nie przestaje być propagandą. Dla dzisiejszego rówieśnika Wojtka warstwa przygodowa wciąż może mieć jakiś urok, jednak tło historyczne należałoby mu nakreślić na nowo, żeby nie pozostawiać fałszywego wrażenia o tamtych trudnych latach. Tym samym powieść Zawady pozostaje już tylko pamiątką minionej epoki.
 
Wiktor Zawada, Globus i pałka, ilustr. Ludwik Paczyński, Wydawnictwo Lubelskie 1985.

Podobne pozycje:

Kaktusy z Zielonej Ulicy

Wiktor Zawada

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

26 thoughts on “Pamiątka minionej epoki (Wiktor Zawada, „Globus i pałka”)”

  1. MamaM. pisze:
    22 lipca 2013 o 09:07

    Tej książki akurat nie czytałam, ale podobały mi się – w dawnych, późnodziecięcych czasach – „Kaktusy”.

    Gratuluję ciekawego bloga!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 lipca 2013 o 19:08

      Na powtórkę Kaktusów też przyjdzie pora:) Dzięki i zapraszam częściej.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    22 lipca 2013 o 11:01

    Faktycznie nie idziesz w powtórki, tylko wyszukujesz stare „nowości”. Bo chyba mi nie powiesz, że czytałeś „Globusa …” pacholęciem będąc. Przyznam bowiem szczerze, pierwsze słyszę :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 lipca 2013 o 19:09

      No właśnie czytałem Globusa pacholęciem będąc i nawet mi się wtedy podobał. I dalej mi się podoba, bo sobie umiem przypisy w odpowiednich miejscach wstawić :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      23 lipca 2013 o 06:20

      Jakby się zastanowić, to tez pewnie czytałem jakieś rzeczy, o których pies z kulawą …. Ale wakacje są ponoć, to i zastanawiać mi się nie chce.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. momarta pisze:
    22 lipca 2013 o 21:41

    Blisko 70 lat później w lipcu jakoś lżej żyć, nie tylko na Zamojszczyźnie. Choć nadal nie wiadomo co i kiedy z kogo wylezie, a i ustalenie z kim ten i ów trzyma bywa trudne.
    Tak jak Bazyl tej książki nie znam, ale chyba nie będę się szczególnie garnąć do poznania.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 lipca 2013 o 21:47

      To ja na to te perły czytam i opisuję, żebyście gremialnie pisali, że nie będziecie się garnąć?? Ech, doloż moja, dolo!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      23 lipca 2013 o 06:04

      Cierpisz za milijony, albo jakoś tak…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Bazyl pisze:
      23 lipca 2013 o 06:19

      Jesteśmy indywidualistami i plwamy na takie wyznaczanie ścieżek, podążając własnymi :P Niziurski rulez! A kilka tekstów z Ożogowskiej rozśmieszyło mnie do łez :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. duch puszczy pisze:
      23 lipca 2013 o 19:00

      Momarto, żeby to jeszcze za milijony, to pewnie bym ścierpiał. Ale ja to robię zupełnie za darmo. I tylko mam nadzieję, że nie na darmo :D

      Bazylu, plwanie na ścieżki jest niebezpieczne, można się pośliznąć :P

      ZWL

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. momarta pisze:
      23 lipca 2013 o 20:22

      Obawiam się, że musisz bardziej się postarać, bo tym razem wyszło jakoś mało entuzjastycznie. I niewykluczone, że całkiem na darmo…Za nakłonienie do pozostałych powtórek Bóg Ci jednak zapłać (by pozostać przy wątku finansowym:P)!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      23 lipca 2013 o 20:33

      Tą razą to nawalił pan Zawada, a nie ja :P Żebym tak miał stówkę od każdej powtórki, do której Was namówię, to bym sobie pożył, bo parę tych powtórek już widziałem :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. momarta pisze:
      23 lipca 2013 o 20:45

      Rozumiem, że pobyt nad polskim morzem kosztuje, ale nie bądź z tą kasą taki nachalny, co?:P Do „Bóg zapłać” mogę jeszcze dorzucić tylko „Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi!” i na więcej nie licz!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. zacofany.w.lekturze pisze:
      23 lipca 2013 o 21:01

      Na pobyt jeszcze mi starczy, nawet na jakąś rozrywkę od czasu do czasu:P Ale dzienniki Iwaszkiewicza bym sobie kupił, a, niestety, na taniej książce jeszcze nie mają:) Dzieci, dziękuję, mają się dobrze:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. momarta pisze:
      23 lipca 2013 o 21:13

      Niestety, dobrze zaopatrzoną tanią książkę odkryłam dopiero ostatniego dnia pobytu, stąd też zrobiłam wyjątkowo mizerne zakupy (w ferworze zapomniałam m.in. o dwóch Niziurskich, których nie mam i nie wiem, czy odżałuję). Ale istotnie, Iwaszkiewicz nie rzucił mi się w oczy:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      23 lipca 2013 o 21:18

      Na temat nadmorskich tanich książek to ja chyba popełnię oddzielny wpis, bo zwiedziłem ich tu parę i doprawdy marne dziewięć kupionych książek wystawia kiepskie świadectwo ich zaopatrzeniu. Za to kryminałów mam teraz na parę lat.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. momarta pisze:
      23 lipca 2013 o 21:25

      Mnie od kryminałów nadal odrzuca, ale koleżanka kilka nabyła. Sama poszłam w fantastykę (Fabryce Słów chyba nie wiedzie się najlepiej…), ale było i sporo fajnych książek dziecięcych. Ostateczny wynik to siedem sztuk, ale poprawiłam wczoraj w Szczecinie, na takim samym stoisku, tyle że lepiej zaopatrzonym:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. zacofany.w.lekturze pisze:
      23 lipca 2013 o 21:28

      Nieustannie liczę, że mi faza na kryminały wróci. Bo, niestety, poza tym cieniutko:(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    26 lipca 2013 o 06:26

    @ZwL Lepsze to niż serkoza, a i taki poślizg może rozpocząć Wielką Kołomyję Elementarną :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      27 lipca 2013 o 19:21

      Ha! Wiem, co czytasz :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. wiki.bibliofilka pisze:
    27 lipca 2013 o 11:15

    Przypominałam sobie ostatnio Kaktusy, i właśnie jedyny minus to ta nienachalna propaganda… Ale miło przeczytać.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. e.s. pisze:
    7 sierpnia 2013 o 07:32

    Świetny pomysł z tą kolekcją PRL, na pewno odświeżę parę pozycji…no i doczytam te, do których nigdy się nie zabrałam:)Trafiłam na tą listę w trakcie poszukiwań książki z lat 70-80tych, której tytuł zaginął mi gdzieś w otmętach pamięci. Przeszukuję od miesięcy internet w poszukiwaniu jej tytułu . Bohaterem był starszy pan mieszkający w mieście przyszlości,gdzie nikt już nie czytał książek i nie pamiętał bajek i legend…a z dziadkiem mieszkał krasnal w doniczce paprotki. Ktoś ją pamięta? Ktoś pomoże? Z sentymentem ją wspominam (możliwe,że niezasłużenie,lata minęły i treść też się trochę zatarła w pamięci…),bo była to pierwsza książka SF/Fantasy jaką przeczytałam i koniecznie chciałam ją podsunąć dzieciakom przeraźliwie opornym na czytanie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 sierpnia 2013 o 07:42

      Masz szczęście, bo ja to znam i lubię: WOźnicka, Tajemnicza planeta i doniczka z pelargonią :))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. e.s. pisze:
      13 października 2014 o 17:29

      DZIĘKUJĘ!!!:)))) TO TA KSIĄŻKA!!:) w mojej lokalnej bibliotece poproszono mnie dziś o podanie kilku ulubionych książek z dzieciństwa więc po raz kolejny wpisałam w google „doniczka,paprotka,dziadek,krasnoludek”…i ku memu wielkiemu zdziwieniu znalazłam swój własny wpis z zeszłego roku Z ODPOWIEDZIĄ!:))))Jeszcze raz dziękuję!!:))))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 października 2014 o 18:03

      Miło mi, że mogłem pomóc :) I polecam subskrypcję komentarzy na maila, wtedy odpowiedzi nie umykają :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Pingback: Od kiedyś przez wtedy do teraz i wstecz (Marcin Szczygielski, „Arka czasu”) | Beznadziejnie zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d