Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Napisz, proszę, chociaż krótki list…”

Posted on 21 sierpnia 20134 listopada 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Pismo hierogliczne, etruskie, linearne B
W.V. Davies, Egipskie hieroglify, tłum. Maciej G. Witkowski, RTW 1998.
John Chadwick, Pismo linearne B i pisma pokrewne, tłum. Piotr Taracha, RTW 1998.
Larissa Bonfante, Język etruski, tłum. Witold Dobrowolski, RTW 1998.
Pomyśleliście kiedyś z wdzięcznością o tym starożytnym facecie, który w błysku geniuszu albo w pocie czoła wynalazł pismo? Może nie chciało mu się spamiętywać wielopiętrowych list zakupów dyktowanych przez małżonkę albo znudziło mu się zapisywanie liczebności stada kóz za pomocą nacięć na kijku. A może ukochana molestowała go co dzień: „Napisz, proszę, chociaż krótki list…” Cokolwiek nim kierowało – chwała mu! Cóż byśmy bez niego poczęli, skazani wyłącznie na pieśni aojdów czy innych trubadurów i babcine bajania przy kominku? Swoimi opiniami o wysłuchanych pieśniach moglibyśmy się co najwyżej dzielić w kółkach dyskusyjnych działających przy miejskich bazarach. „Pieśń, którą recytował Homer wczoraj wieczorem, zdecydowanie słabsza od przedwczorajszej, ten katalog okrętów to jakaś potworna dłużyzna, na co to komu?” „Z punktu widzenia fabuły faktycznie słabe, ale jaka wartość historyczna, weźcie pod uwagę przyszłe pokolenia”. A tak, dzięki nieznanemu wynalazcy ludzkość mogła sobie radośnie i beztrosko zapisywać złote myśli na glinianych tabliczkach, pergaminie, papierze czy w internecie, składać donosy na sąsiadów albo zamazywać miejskie mury wyborczymi hasłami lub po prostu brzydkimi wyrazami.

 

Graffiti na murze w Pompejach, I wiek n.e.
Niewykluczone, że tych bystrych gości było więcej, bo co prawda tacy Egipcjanie mogli się sugerować osiągnięciami Mezopotamii, ale jednak ich system pisma jest całkowicie odmienny i ktoś musiał go wymyślić niemal od podstaw. Ewolucja pisma sama w sobie jest zagadnieniem fascynującym i wywołującym dyskusje, dzieje zaś odczytania najstarszych zapisów porównać można do dobrych historii detektywistycznych. Pamiętam, jak z zapartym tchem czytałem w „Bogach, grobach i uczonych” C.W. Cerama o odczytaniu egipskich hieroglifów przez Jeana Champolliona czy odcyfrowaniu pisma klinowego. Niestety, autorzy książek wydanych niegdyś przez Wydawnictwo RTW na licencji British Museum Press, choć uznawani za wybitnych specjalistów, nie mają Ceramowskiego daru opowiadania, a ich tłumacze, także uznani eksperci, zdecydowanie nie mieli lekkiego pióra (jak również żadnego wsparcia redaktora i korektora). Mamy więc do czynienia z solidnymi i bogato ilustrowanymi monografiami poszczególnych pism, dostarczającymi rzetelnej wiedzy, ale i wymagającymi nieco samozaparcia, żeby przebrnąć przez niektóre drobiazgowe rozważania lingwistyczne. Zdecydowanie jednak warto się nieco pomęczyć, by dowiedzieć się ciut więcej choćby o mechanizmach rozwoju pisma czy sposobach ich odczytywania.
W.V. Davies przedstawił pismo egipskie, jego ewolucję, rodzaje, zasady zapisu, wreszcie egipską ortografię i gramatykę, o których wiemy dużo dzięki zachowanym zabytkom: inskrypcjom grobowym, modlitwom na paskach papirusu, którymi owijano mumie, dokumentom, dziełom poetyckim i literackim, a nawet szkolnym wypracowaniom i wprawkom. Przez całe wieki hieroglify były fascynującą zagadką, elementem mitu „tajemnego Egiptu”, krainy ezoteryki i wiedzy tajemnej. Próby ich odczytania kończyły się niepowodzeniem. Dopiero odkrycie w 1799 roku kamienia z Rosetty dostarczyło klucza do zrozumienia hieroglifów. Od chwili opublikowania w 1824 roku przez Champolliona wyników jego badań nasza wiedza znacznie się poszerzyła, a W.V. Davies niezbyt sobie poradził z wybraniem tego, co może zainteresować zwykłego czytelnika. Wiele razy grzązł w szczegółach, na dodatek posługiwał się niekiedy mocno specjalistycznym językiem („W zdaniach werbalnych predykatem jest zazwyczaj czasownik występujący przeważnie w stanie koniugacji sufiksalnej. Konstrukcja ta składa się z rdzenia czasownikowego i zaimka sufigowanego”). Na szczęście nie ma przymusu czytania „Krótkiego kursu gramatyki egipskiej”, a reszta tekstu wygląda lepiej.
 

Kamień z Rosetty – bazaltowa płyta zawierająca tekst dekretu kapłańskiego z 196 roku p.n.e., zapisany trzema rodzajami pisma: hieroglifami, demotyką (pismem ludowym) i greką.
Dużo ciekawiej wypadła opowieść Johna Chadwicka o kreteńskim piśmie linearnym B i jego krewniakach, z barwnie zarysowanym tłem historycznym. Jest to ciekawy przykład pisma, którego używano wyłącznie do spisywania inwentarzy, należności podatkowych, liczebności oddziałów wojskowych czy ofiar należnych bogom. Poza tym żadnej poezji, żadnej literatury. Czysta proza życia. I pomyśleć, że wiele imion i słów z tych dokumentów znaleźć można w późniejszych poematach Homera.
 

Tabliczka z Pylos zapisana pismem linearnym B, ok. 1450 roku p.n.e. Zawiera informacje o przydziale skór wołowych, świńskich i jelenich dla szewców i siodlarzy.

Nie przetrwała też żadna literatura w języku etruskim, znamy jedynie około trzynastu tysięcy inskrypcji o dość ubogiej treści, a mimo to udało się do pewnego stopnia zrekonstruować język ludu, który wywarł ogromny wpływ na wierzenia, obyczaje i kulturę starożytnych Rzymian. Na etruskich wazach i lusterkach odkryto chociażby imiona bogów czczonych później w Rzymie. Od Etrusków przejęli również Rzymianie sztukę odczytywania znaków wróżebnych, na przykład z wnętrzności zwierząt. Co ciekawe, do dziś nie mamy pojęcia, do jakiej grupy języków należał etruski, który nie przypomina żadnego z języków europejskich i nieeuropejskich. Larissa Bonfante ciekawie wplata w rozważania lingwistyczne rozmaite informacje o dziejach Etrusków, ich organizacji społecznej, życiu codziennym, religii. Książka jednak pozostawia spory niedosyt – na szczęście mam na półce „Życie codzienne Etrusków” Jacques’a Heurgona, więc sobie doczytam. Kiedyś.
Brązowy model wątroby baraniej znaleziony w Piacenzy, ok. 150 roku p.n.e. Wyryto na nim 52 imiona bóstw.

 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

36 thoughts on “„Napisz, proszę, chociaż krótki list…””

  1. Bazyl pisze:
    21 sierpnia 2013 o 09:24

    Tego jednego zdania, mimo kilkukrotnej lektury, dalej nie rozumiem. Ale wierzę Ci na słowo, że reszta strawniejsza. Sprawdzał jednak nie będę :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 sierpnia 2013 o 09:27

      Teoretycznie autor wyjaśnia tego rodzaju pojęcia, ale kto by to spamiętał:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. czytanki.anki pisze:
    21 sierpnia 2013 o 09:30

    Prędzej czy później pismo ktoś by wynalazł, nie ma innej opcji. W przebłysk geniuszu nie wierzę, ludzie w sposób naturalny porozumiewają się mową, jeśli trzeba gestami, minami itp., a jeśli trzeba rysunkami. Pismo było po prostu kolejnym etapem ewolucji.
    Przyznam, że o wiele bardziej ciekawi mnie, jak ludzie będą zapisywać „złote myśli” za 100 lat. Nie zdziwiłabym się, gdyby historia zatoczyła koło i w ramach kondensacji/upraszczania języka i komunikacji powszechne stały się emotikony itp. (czyli nowoczesne hieroglify;)).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 sierpnia 2013 o 09:41

      A czy nie miał przebłysku geniuszu ten, który pierwszy chwycił patyk, by narysować na piasku mamuta, żeby uzgodnić cel polowania?:)
      Co do przyszłości pisma, to nie wiem, czy pójdzie w kierunku obrazków, czy raczej na razie następować będzie jego zubażanie, choćby przez odrzucenie znaków diakrytycznych.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      21 sierpnia 2013 o 09:47

      Dla mnie to nie geniusz, raczej jeden z milionów pożytecznych pomysłów. Nie wiadomo zresztą, ile w tym było przypadku, a ile inwencji.
      Zgadzam się, zubożenie będzie postępowało. Obawiam się, że np. w krajach bogatych i zdigitalizowanych za jakiś czas nie trzeba będzie uczyć się pisać, bo klawiatura będzie popularniejsza niż długopis.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 sierpnia 2013 o 09:59

      Na pożyteczny pomysł też nie wpada się ot, tak:)
      Ja jeszcze stosunkowo dużo piszę ręcznie, ale już wolę klawiaturę, a charakter pisma zepsuł mi się nieodwołalnie chyba.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. czytanki.anki pisze:
      21 sierpnia 2013 o 10:15

      Oczywiście, że najczęściej się wpada. Tak jak jaskiniowcom mogło wpaść do ogniska surowe mięso i okazało się, że jest podpieczone jest lepsze.;)
      Mój charakter pisma jest obecnie paskudny, zmiany idą ku gorszemu. Jedynie wieczne pióro i niektóre cienkopisy wymuszają na mnie staranniejsze pisanie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 sierpnia 2013 o 11:02

      U mnie już nawet pióro nie bardzo pomaga, masakra jakaś.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. czytanki.anki pisze:
      21 sierpnia 2013 o 11:24

      Dopóki potrafię siebie rozczytać, nie panikuję.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. momarta pisze:
      21 sierpnia 2013 o 12:29

      Ja już nie potrafię nawet samej siebie, jest gorzej niż źle:(
      Kiedy studiowałam, moi koledzy – gdzieś w okolicach III roku – sporządzili nawet momarciany alfabet, którzy rozpowszechniali wśród wszystkich chcących skorzystać z moich notatek, ale podobno pomagał tylko trochę:)
      Zastanawiam się natomiast cały czas, bardzo intensywnie, dlaczego w szkołach tak duży nacisk kładzie się na naukę i pisania i kształtność literek? Kto w tych czasach pisze ręcznie? No, chyba że to z myślą o potomnych i tych książkach, które o naszym alfabecie ktoś napisze za 2000 lat!:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Lirael pisze:
      21 sierpnia 2013 o 13:49

      Malutkie dementi. Pozwolę sobie stanowczo zaprotestować. Ania i Zacofany w lekturze piszą pięknie, o czym miałam okazję się przekonać naocznie. Charakteru pisma Momarty nie widziałam, ale założę się, że wbrew powyższym insynuacjom też jest bardzo ładne.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 sierpnia 2013 o 05:57

      Mój charakter pisma kiedyś był, owszem, staranny, teraz to już cień dawnej świetności :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. czytanki.anki pisze:
      22 sierpnia 2013 o 07:44

      @ Lirael

      Potrafisz zmotywować do wysiłku.;) Wysyłając korespondencję do znajomych bardzo staram się pisać dość ładnie, ale do pięknego charakteru daleko mi, oj daleko.;( Myślę, że lekcje kaligrafii mogłyby być niezłym pomysłem – i charaker (nie tylko pisma) wyrabiają, i relaksują.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. Lirael pisze:
      22 sierpnia 2013 o 15:59

      Dementi nr 2
      Wrodzona skromność nie pozwala Ani i Zacofanemu w lekturze przyznać, że ich literki są kształtne, zgrabne i eleganckie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Lirael pisze:
    21 sierpnia 2013 o 13:40

    Hurrra, nareszcie się doczekałam! :) Od dawna zerkałam na te tytuły na liście książek przeczytanych przez Ciebie w tym roku i liczyłam na to, że napiszesz coś o nich.
    Fragment z werbalnym predykatem trochę mnie zmroził. Odkąd go przeczytałam, zastanawiam się, czym różnią się zdania werbalne od pozostałych. :)
    Podobnie jak Ty uważam, że fragmenty o hieroglifach w „Bogach, grobach i uczonych” to rewelacja, czyta się to lepiej niż niejedną powieść sensacyjną.
    Widzę,że w tytule uprzejma prośba o list, Ty nie grozisz brutalnymi ekscesami. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. Anonymous pisze:
    21 sierpnia 2013 o 14:27

    O tu tu masz megaciekawy artykuł o piśmie
    http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/2013/02/poczatki-druku-jak-drukarstwo-zmienio.html
    Po co powielać to co było na innym blogu. Wiem wiem mało czasu ale jakieś zasady trzeba mieć.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Lirael pisze:
      21 sierpnia 2013 o 14:39

      Przepraszam, że się wtrącam, ale polecany przez Ciebie „megaciekawy artykuł” jest na zupełnie inny temat. Nie jest „o piśmie”, jest o początkach druku, co zresztą sugeruje jego tytuł. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 sierpnia 2013 o 05:58

      Lirael, wydaje mi się, że w tym wypadku wszelka dyskusja jest bezcelowa.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Marlow pisze:
      22 sierpnia 2013 o 06:13

      Zgadza się, niestety, przećwiczyłem to u siebie :-), swoją drogą ma kobieta determinację :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. moleslaw pisze:
      26 września 2013 o 05:21

      Może faktycznie warto tę sprawę wyjaśnić choćby po IP jak ktoś u Anety pisał. To jest …. zabrakło mi słów po prostu bo jak to nazwać niesmaczne? No chyba że ten IP to rzecz której jednak nikt nie sprawdzi.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      26 września 2013 o 06:03

      Blogger nie daje takiej możliwości, ale inne systemy śledzące już tak, przynajmniej z grubsza, więc prędzej czy później ktoś się zirytuje i zacznie jakąś akcję:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Marlow pisze:
    22 sierpnia 2013 o 05:36

    „Bogowie, groby i …” to wzorzec z Sevres dla książek popularnonaukowych, tyle lat a ciągle się jeszcze trzyma, na tym tle Davis ze swoim: „W zdaniach werbalnych predykatem jest zazwyczaj czasownik występujący przeważnie w stanie koniugacji sufiksalnej.” faktycznie prezentuje się nieco … ezoterycznie :-).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 sierpnia 2013 o 05:59

      Ceram nie dość, że się trzyma, to jeszcze niedawno ukazał się w nowym tłumaczeniu, bo ponoć przez lata oryginał obrastał poprawkami i uzupełnieniami do tego stopnia, że nie dałoby się tego nanieść na stary przekład:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      22 sierpnia 2013 o 06:17

      A mógłbyś podać jakieś namiary na to wydanie? Mam dwa z 1996 r. i 1987 r. i jeśli mnie pamięć nie myli wszystko jest tam po staremu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 sierpnia 2013 o 06:21

      Wydał Świat Książki, ale widzę z recenzji: http://historia.org.pl/2012/07/25/bogowie-groby-uczeni-tajemnice-archeologii-c-w-ceram-recenzja/ że uzupełnienia wyszły spod obcej ręki.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Marlow pisze:
      22 sierpnia 2013 o 06:29

      Dzięki, już znalazłem, myślałem że to PIW jeszcze szarpnął się na zrewidowaną wersję a tu proszę – „Świat Książki”, no a uzupełnienia spod ręki Cerama raczej nie mogły wyjść :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 sierpnia 2013 o 06:48

      Ceram miał prawie 20 lat, żeby nanosić poprawki i ponoć kolejne wydania niemieckie były uzupełniane.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. wiki.bibliofilka pisze:
    22 sierpnia 2013 o 13:22

    Czy to był geniusz, czy przypadek, chwała Bogu i bezimiennemu wynalazcy, no bo co ja bym bez pisma zrobiła. Nawet nie wiedziałabym, że czegoś mi brakuje. A książki wyglądają na bardzo ciekawe- zwłaszcza chętnie przeczytałabym pierwszą, bo kiedyś za starożytnym Egiptem szalałam :).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 sierpnia 2013 o 13:24

      Akurat tę o hieroglifach najmniej polecam, ale dla wielbicieli Egiptu może być strawniejsza:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Kinga pisze:
    22 sierpnia 2013 o 14:39

    A skad wiesz, ze to facet wymyslil pismo? :]

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2013 o 20:22

      Nawet jeśli wymyśliła je kobieta, to znając ówczesne uwarunkowania, musiała udawać, że zrobił to jej mąż :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. Lirael pisze:
    22 sierpnia 2013 o 16:07

    A propos serii Ceramowskiej i tematyki pokrewnej – trochę bardziej niż początki druku :) – od dawna poluję na tę książkę. Czy Twoim zdaniem warto?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2013 o 20:22

      Nie mam pojęcia, czy warto, ale też się na nią zasadzam:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. Franca pisze:
    23 sierpnia 2013 o 08:49

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. Franca pisze:
    23 sierpnia 2013 o 08:50

    Gratuluję pomysłu na post. Po książki zaprezentowane na początku tekstu sięgnę z pewnością.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  11. Esa Czyta pisze:
    27 sierpnia 2013 o 18:17

    Uwielbiam tego typu książki :) Wbrew pozorom świetnie czyta się je nawet dla relaksu :) Na pewno będę o nich pamiętać!
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d