Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 4: O pieniądzu papierowym

Posted on 30 października 20135 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Mamy koniec miesiąca, czas wypłat. Co prawda rzadko już odbieramy pensję w postaci szeleszczących banknotów, ale warto poczytać o najstarszych pieniądzach papierowych. Ich historia zaczęła się w Chinach w VII wieku. W swym „Opisaniu świata” Marco Polo dokładnie opowiada, jak chiński wynalazek zaadaptował do swoich potrzeb wielki chan Kubiłaj (zm. 1294).
Trzeba nam wiedzieć, że w owym mieście Kambałuk znajduje się mennica Wielkiego Chana; jest ona urządzona w ten sposób, że można by powiedzieć, iż jest on znakomitym alchemistą, co wam zaraz wykażę. Wiedzcie, każe on  robić pieniądze w następujący sposób. Poleca brać korę drzew — a zwłaszcza z drzew morwy, której liśćmi żywią się gąsienice wytwarzające jedwab — ściągać delikatny miąższ znajdujący się między korą a drewnem, ten nasyciwszy klejem, rozgniatać i wałkować, aż powstaną arkusze podobne do papieru, ale całkiem czarne. I te arkusze kraje rozmaicie na większe i mniejsze kawałki, kwadratowe lub prostokątne, raczej dłuższe niż szersze. Najmniejszy pieniądz wart jest połowę denara, inny mały denar, jeszcze inny pół grosza srebrnego, inny grosz srebrny, równy wartości wenecjańskiego grosza srebrnego, inny dwa grosze, inny pięć groszy, inny dziesięć groszy, znowu inny jest wartości bizanta lub trzech bizantów aż do dziesięciu bizantów. I wszystkie te pieniądze papierowe pieczętowane są pieczęcią Wielkiego Chana. I wszystkie te papierowe pieniądze robione są z taką powagą i namaszczeniem, jakby to było złoto lub srebro czyste, gdyż na każdym z nich kilku urzędników do tego wyznaczonych podpisuje swe nazwisko i wytłacza swą pieczęć, i gdy to przez wszystkich wykonane zostanie, najwyższy mincarz, ustanowiony przez cesarza, zanurza swoją pieczęć w cynobrze i pieczętuje nią pieniądz, tak że kształt pieczęci odbija się na nim cynobrową czerwienią; taka moneta ma pełną wartość. Każde zaś fałszerstwo karane jest śmiercią. Monetę ową wypuszcza Chan w tak wielkiej ilości, że mógłby za nią wykupić wszystkie skarbce świata. Gdy te papierowe pieniądze zrobione są w wyżej podany sposób, używa ich do wszystkich wypłat i rozpowszechnia je we wszystkich prowincjach i królestwach, i ziemiach, nad którymi ma zwierzchnictwo. I nikt nie śmie ich odrzucić z obawy, by życia nie stradać. Lecz zapewniam was, że wszyscy jego poddani i ludy wszystkie podwładne chętnie przyjmują te papierowe pieniądze, gdyż mogą nimi płacić wszelkie towary i perły, i kamienie drogie, gdziekolwiek by byli. Mogą za nie kupić wszystko i płacić tymi pieniędzmi, jak mówiłem. I ręczę wam, że pieniądz papierowy wartości dziesięciu bizantów nie waży ani jednego. […]

Płyta drukarska oraz odbitka pieniądza bao chao Kubiłaja z 1287 roku (źródło).
I jeszcze coś powiedzieć trzeba. Gdy ktoś ma pieniądze podarte i zużyte, zanosi je do mennicy i tam wymieniają mu na nowe i świeże tak rzetelnie, że płaci za to jedynie trzy procent. I jeszcze wam o jednej ważnej rzeczy muszę wspomnieć w tej księdze. Gdy ktoś chce zakupić złoto lub srebro na statki, pasy lub inne wyroby, udaje się do mennicy cesarskiej, zanosi tam papierowe pieniądze i za nie kupuje tam złoto i srebro. Całe wojsko cesarskie otrzymuje żołd w papierowej monecie. Oto podałem wam sposoby i przyczynę, dla których Wielki Chan może mieć i posiada więcej bogactw niż ktokolwiek na świecie. I jeszcze coś ważniejszego wam powiem: że wszyscy królowie świata razem wzięci nie mają takich bogactw jak on sam jeden. Opowiedziałem i opisałem, jak Wielki Chan każe wyrabiać papierową monetę. […]


Marco Polo, Opisanie świata, tłum. Anna Ludwika Czerny, Państwowy Instytut Wydawniczy 1975, s. 186–188.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

27 thoughts on “Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 4: O pieniądzu papierowym”

  1. Lirael pisze:
    30 października 2013 o 17:33

    Jutro obadam korę okolicznych drzew, a nuż trafi się coś podobnego do morwy i ruszy domowa menniczka. :) Dzięki za szczegółowy instruktaż. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 października 2013 o 17:50

      Tylko nie zapomnij o cynobrowej pieczęci, bez niej banknot się nie liczy i można życie postradać za fałszerstwo :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      30 października 2013 o 17:54

      O właśnie, cynobrową pieczęć dopiszę do listy zakupów. :) Wprawdzie pecunia non olet, ale zastanawiam się, czy ta kora z czasem nie gniła, wydając specyficzną woń.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 października 2013 o 18:16

      Zdaje się, że Polo opisuje w ten sposób po prostu produkcję papieru, więc o gniciu raczej nie było mowy.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      31 października 2013 o 06:31

      Skoro arkusze miały być „podobne do papieru” to chyba produkcja nie do końca wyglądała tak samo. :)
      Ciekawe, czy Shelley w czasie słynnego snu widział w pałacu również protoplastów banknotów. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2013 o 07:14

      Sprawdzę w źródłach, ale to jednak powinien być papier.
      Shelley pewnie miał wspomnieć o banknotach, ale wtedy został brutalnie obudzony :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Lirael pisze:
      31 października 2013 o 07:37

      Właśnie strzeliłam gafę miesiąca, to był Coleridge, nie Shelley. Wiersz kończy się spożywaniem rajskiego mleka, jednak nie ma mowy o żadnych banknotach. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2013 o 07:40

      Banknotami pewnie miał zapłacić za to rajskie mleko, ale obudził się, zanim hurysa przyniosła rachunek :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    30 października 2013 o 19:38

    Gupi piniondz bo tonie :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 października 2013 o 19:51

      Jak zrobisz z niego łódeczkę, to tak szybko nie utonie :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      31 października 2013 o 05:22

      Fizykę z plasteliną w postaci kulki i, hmm, łódki mojego autorstwa, mamy już za sobą :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2013 o 07:19

      Poszliście w fizykę, my wolimy chemię:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      31 października 2013 o 08:29

      Odpalacie studolarówkami ogień pod retortą? :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2013 o 08:30

      Coś w tym rodzaju :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      31 października 2013 o 09:35

      Co ta Flawia robi z ludźmi! Szkoda tylko, że Vesper nie wie czy będzie kontynuował serię :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2013 o 09:37

      Nie dobijaj mnie takimi wieściami :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. momarta pisze:
      31 października 2013 o 21:28

      Vesper robi się wkurzający: Splotka nie, Flawii nie, co za ludzie, jak rany!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2013 o 21:34

      No właśnie, a ja uczciwie kupowałem kolejne tomy Flawii :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. momarta pisze:
    31 października 2013 o 21:30

    Po pierwszym zdaniu ożywiłam się, bowiem w mojej głowie powstał plan sporządzenia mnóstwa pieniędzy według załączonej instrukcji. Niestety, doczytałam dalej. To ja już wolę pracować, znacznie mniej się przy tym zmęczę:(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2013 o 21:36

      Ja bym chyba wolał wałkować tę morwę :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      31 października 2013 o 21:39

      To już, do dzieła! Ja wczoraj i dziś pracowałam relaksacyjnie i zgodnie z kalendarzową tematyką, bowiem urządzałam krwawe rzezie. Może dlatego jestem pełna pracowego optymizmu?:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2013 o 21:49

      Już, już, tylko jakąś morwę namierzę:P Ciekawe, czy może być czeremcha, bo tego towaru nie brakuje :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. momarta pisze:
      31 października 2013 o 22:01

      Obawiam się, że czeremcha jest zbyt poetycka, aby próbować przerobić ją na pieniądz (choć niby nie śmierdzi, więc może będzie w sam raz?), ale próbuj, jasne!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2013 o 22:08

      Jutro zacznę rwać łyko z czeremchy.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Marta Kowalik pisze:
      1 listopada 2013 o 20:57

      Jak Ci się uda, to chętnie dołączę do biznesu :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 listopada 2013 o 20:58

      Skombinuj trochę cynobru do odciskania tej pieczęci :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Esa Czyta pisze:
    2 listopada 2013 o 13:20

    Proszę o jeszcze więcej takich postów! :) Dziwnej wiedzy nigdy za wiele :D
    Przy okazji zapraszam do wzięcia udziału w moim wyzwaniu – informacje u mnie na blogu :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
4 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d