Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Bajeczne race eksplodujące niczym pająki na tle gwiazd” (Max Cegielski, „Leksykon buntowników”)

Posted on 20 grudnia 201331 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Dla mnie prawdziwymi ludźmi są szaleńcy ogarnięci szałem życia, szałem rozmowy, chęcią zbawienia, pragnący wszystkiego naraz, ci, co nigdy nie ziewają, nie plotą banałów, ale płoną, płoną, płoną, jak bajeczne race eksplodujące niczym pająki na tle gwiazd, aż nagle strzela niebieskie jądro i tłum krzyczy „Ooo!”.

Te słowa Jacka Kerouaca, zresztą jednego z bohaterów książki Maxa Cegielskiego, można odnieść do wszystkich buntowników w niej opisanych. Niekoniecznie wszyscy z nich pałali chęcią zbawienia lub zbawiania i niekoniecznie nigdy nie pletli banałów, wielu zdarzało się wręcz bełkotać w narkotycznym widzie, z pewnością jednak wszyscy płonęli, wszyscy swoją twórczością zmienili społeczeństwo, wszyscy wpłynęli – jeśli nie na całe pokolenia, to z pewnością na wystarczająco wiele osób, by uznać ich za postacie, które odcisnęły znamię na swoich czasach i kulturze.

Piszę o kulturze, gdyż Cegielski nie skupia się wyłącznie na muzykach. Zaczyna od bitników, amerykańskich poetów przeklętych, którzy zapoczątkowali wielką przemianę obyczajową i rozszerzyli pojmowanie sztuki. Jack Kerouac, Allen Ginsberg i William S. Burroughs w swym życiu i w dziełach zawarli wątki, z których korzystać będą następne generacje buntowników: „odrzucenie materialistycznej filozofii życia przez szukanie duchowości, indywidualizm i nonkonformizm. Zniesienie podziału między tym, co publiczne, a tym, co prywatne. Tworzenie sztuki potwierdzonej biografią, nie tyle autonomicznej, czyli oderwanej od życia, ile niezależnej od obowiązujących norm”. Te słowa pasują do Janis Joplin, Jima Morrisona, Andy’ego Warhola, Sex Pistols, Kurta Cobaina i wszystkich innych, o których czytamy w „Leksykonie”.
Ich biografie stają się punktem wyjścia do pokazania przemian i w sztuce, i w obyczajowości: każdy kolejny artysta przekracza jakąś barierę, przesuwa granice tego, co dopuszczalne i akceptowalne, często płacąc za to wysoką cenę. Narkotyki dla wielu są sposobem na radzenie sobie z popularnością i presją, środkiem pozwalającym odkrywać nieznane, doświadczać nowego, ale i monstrum, które nieuchronnie pożera ich siły, odbiera talent, a ostatecznie i życie. Tylko nieliczni, jak Patti Smith, udowodnili, że bunt i eksperyment nie muszą iść w parze z uzależnieniem.
Max Cegielski ma do swych bohaterów osobisty stosunek: wspomina, kiedy ich poznał, czym go ujęli, co mu dali, w jaki okres życia się wpisali. Sam zbuntowany, nieźle rozumie innych buntowników i to sprawia, że jego eseje wykraczają poza ramy biogramu. Mamy nakreślone w nich również tło społeczno-obyczajowe i omówione przemiany kulturowe: od bitników przez hipisów i punków do grunge’u, od protestów przeciwko wojnie w Wietnamie do protestów przeciwko przemocy seksualnej wobec kobiet. Nie ze wszystkimi przedstawionymi w książce artystami jest mi po drodze: wielu, jak Morrison, Joplin czy Hendrix, to już głównie wspomnienie licealnych czasów, inni – jak Joy Division czy hip-hopowcy to w ogóle dla mnie terra incognita. David Bowie towarzyszy mi od dawna, ale stale odkrywam jakąś nieznaną mi wcześniej piosenkę czy płytę, a twórczość Franka Zappy wciąż przede mną. Bez względu jednak na to, czy zna się i ceni poszczególnych buntowników, warto poznać cały „Leksykon”. To bardzo dobrze, niekiedy wręcz porywająco napisana rzecz. Niekoniecznie trzeba ją czytać w wyciągniętej z głębin szafy starej ramonesce, dzwonach w kwiatki czy podkoszulce z napisem „No future”, ale warto mieć pod ręką swoją starą kolekcję kaset lub płyt, a w ostateczności wspomagać się niewyczerpanymi zasobami internetu.
Max Cegielski, Leksykon buntowników, współpraca Mariusz Stelmaszczyk, Wydawnictwo Agora 2013.
Za książkę dziękuję wydawnictwu Agora.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

46 thoughts on “„Bajeczne race eksplodujące niczym pająki na tle gwiazd” (Max Cegielski, „Leksykon buntowników”)”

  1. Bazyl pisze:
    20 grudnia 2013 o 07:56

    Dobrze, że w ostatnim zdaniu dałeś „niekoniecznie”, bo już się widziałem w skajowej ramonesce (na skórę nie było mnie w LO stać) właśnie i krzątającego się w poszukiwaniu kaseciaka. Bo kasety to wiem gdzie są :)
    Poczytałbym o buntownikach, bo to jedyne co człowiekowi pozostało. Dwie dekady temu wydawało mi się, że jestem jednym z ludzi, o których mówi cytat, ale życie szybko to zweryfikowało :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 08:12

      Ja tam miałem co najwyżej dżinsową kurtkę:)) A kasety wiem, gdzie mam, udało mi się je ocalić przed niszczycielskimi łapkami, magnetofon też jest.
      Buntownik ze mnie był słaby, tyle mojego, że se drzwiami potrzaskałem :PP

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      20 grudnia 2013 o 08:40

      Katanę z flamastrową Metallicą na pleckach i multumem przyszywek z przodu, też miałem. A co do niszczycielskich łapek, to kto rozwalił Doorsów do zdjęcia?!
      No mnie oprócz trzaskania drzwiami udało się trochę bardziej zdrowia Mamie (no bo przeciw komu ten bunt) napsuć. Za co ją z tego miejsca serdecznie przepraszam :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 08:45

      Ja byłem bardziej doorsowo-joplinowy, więc przyszywek nie miałem:P Doorsi to efekt zabaw Młodszej, na szczęście dopadła tylko tej jednej kasety.
      Żarłem się głównie z ojcem i po sobie widzę, jakie boje będą ze mną toczyły dzieci za parę lat:(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      20 grudnia 2013 o 08:58

      Może spuśćmy na ten odwieczny konflikt pokoleń litościwą zasłonę milczenia? Święta idą, wystarczająco się naszarpiemy z domowymi buntownikami :P A bunty młodości? Jaki był buntownik, takie były bunty. Ja na dywanie u dyra lądowałem regularnie za udry z katechetą, głupie pomysły przemycane do gazetki szkolnej i nieodpowiednie zachowanie na uroczystościach szkolnych. Tak mi wychodzi, że raczej łobuz był ze mnie, a nie buntownik :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 09:05

      Zamierzam być kwiatem lotosu na tafli, ogólny zen :P Do pierwsze awantury, rzecz jasna:)
      A Ty masz przynajmniej w życiorysie wątki, na których możesz budować legendę buntownika:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      20 grudnia 2013 o 09:17

      Jesteś pewien, że powinienem? Jakoś dziwnie zmieniła mi się optyka i chyba jednak nie chciałbym, żeby chłopaki poszli tą drogą. Z drugiej strony, mam nadzieję, że odkryję w sobie wystarczające pokłady zen, żebyśmy wszyscy w zdrowiu przebyli okres burz i naporów :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 09:25

      Nie wiem, czy powinieneś, ale masz podstawy:P Nie liczę na to, żeby mi się zen jakoś pogłębiło, więc boje będą :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Jeżanna pisze:
    20 grudnia 2013 o 08:55

    Szkoda, że tej książki nie wydano tak z 15 – 20 lat temu, kiedyś pewnie od ust bym sobie odejmowała, żeby móc ją sobie kupić. Chociaż może to i lepiej, że nie miałam wtedy zbyt wielu źródeł inspiracji ;)
    Dzisiaj pozostała mi z tych czasów już tylko długość włosów i stare kasety.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 08:59

      Wtedy to ja sobie od ust odejmowałem, żeby kupić zbiór piosenek Morrisona w przekładach Polaka, albo i „Poetów rocka” :) O pirackich kasetach nie wspominając.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      20 grudnia 2013 o 09:04

      Gdybym użył maszyny czasu i wszedł między kumpli z LO w obecnej fryzce, to zdynialiby z krzykiem. A jakbym tak jeszcze dla efektu ryknął: Oj!, to by nogi połamali :) W drugą stronę zaś, to pewnie moi synowie popłakaliby się ze śmiechu, albo przywitali słowami: Dzień dobry pani. Kaset leży cała sterta i choć sentyment nie pozwala ich wywalić, to jednak coraz bardziej oswajam się z myślą o ich utylizacji :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Jeżanna pisze:
      20 grudnia 2013 o 09:05

      Oooo, „Poetów rocka” też miałam!, Niewykluczone, że w ostępach starej szafy w domu ostały się i jakieś stare dzwony – niestety, już nie do użycia ze względu na rozmiar…:(. Zbiór kaset ma się dobrze, gorzej ze sprzętem do ich odtwarzania ;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 09:08

      Przebiję Was, bo mam zestaw kaset wideo z pilnie nagrywanymi Złotymi latami rock’n’rolla czy The Wall, koncertem Janis Joplin itepe. Niestety, magnetowid poszedł na elektrośmieci:(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. Jeżanna pisze:
      20 grudnia 2013 o 09:19

      Cóż, przynajmniej dowód rzeczowy Ci został, będziesz miał co dzieciom pokazać (z wierzchu)… Biorąc pod uwagę, że sprzęt retro wraca po latach do łask, może Twoje wnuki będą mogły kiedyś odtworzyć te zbiory na magnetowidzie z Desy :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      20 grudnia 2013 o 09:20

      Jako właściciel tylko odtwarzacza nie posiadam żadnych nagrań z tamtego okresu. Faktem jednak jest, że ze słuchanego wówczas przeze mnie repertuaru, to chyba niewiele można było w telewizji znaleźć. Za to parę archiwalnych numerów „Metal Hammera” pewnie na stryszku u Mamy bym znalazł.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 09:27

      Wnuki może sobie kupią magnetowid z Desy, ale kasety, które kupowałem, to był najtańszy sort i pewnie już dawno nagrania szlag trafił :(
      A komplety Magazynu Muzycznego, Tylko Rocka i Rock’n’Rolla z paru lat mam, a jakże. Tylko gdzie?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. czytanki.anki pisze:
    20 grudnia 2013 o 10:43

    David Bowie towarzyszy Ci od dawna? No proszę, kto by pomyślał.;)))) Witaj w klubie.;)
    Oprócz Bowiego chyba najbardziej interesowałby mnie w tym gronie Cobain, Kerouac, Warhol i Joplin, na szczęście doczekali się osobnych biografii. Się zobaczy.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 11:03

      No wiesz, pierwszy raz This is not America usłyszałem w 1984 roku:)) Tyle że długie lata Bowie to było dla mnie kilkanaście jego największych przebojów, potem dopiero zacząłem słuchać albumów w całości.
      Joplin to się doczekała nawet kilku biografii; „Perła” nie jest najlepsza, zobaczę, jak Friedman się sprawiła.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      20 grudnia 2013 o 11:50

      U mnie zaczęło się od Let’s Dance, pop, ale do dzisiaj słucham z przyjemnością. Ostatnio zapoznałam się z Reality i też b. mi się podoba.
      O Perle będę pamiętać, dzięki za ostrzeżenie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 12:20

      Teledysk do Let’s dance jest świetny, często go puszczali w TV, do dziś pamiętam. Za Reality nie przepadam. Moją pierwszą pełną płytą Bowiego było Black tie, white noise, z komisu płytowego w Digitalu:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. czytanki.anki pisze:
      20 grudnia 2013 o 14:40

      Znamy, znamy.;) I płytę, i miejsce.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 14:40

      Miejsce to na jakieś oddzielne wspomnienie zasługuje:) Piękne czasy.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Lirael pisze:
      20 grudnia 2013 o 19:34

      A ja po prostu uwielbiam tę piosenkę i wcale się nie dziwię pani, która w okolicach trzeciej minuty wdziera się na scenę. :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 19:43

      Wersja koncertowa rządzi :)) A tej piosence poświęcony jest osobny akapit w książce!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Lirael pisze:
      20 grudnia 2013 o 19:47

      O, to sobie z przyjemnością przeczytam.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 19:48

      Koniecznie:) Chociaż to dość smutna historia.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. Lirael pisze:
      20 grudnia 2013 o 20:30

      Jutro sobie przeczytam w księgarni. :P Zaskoczyło mnie to, że historia jest smutna, bo ta piosenka od niepamiętnych czasów działa na mnie kojąco.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 20:40

      Opowieść jest chyba w rozdziale o Iggy Popie, który napisał tę piosenkę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 20:44

      Strona 151.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. Lirael pisze:
      21 grudnia 2013 o 07:22

      Dzięki!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. Lirael pisze:
      21 grudnia 2013 o 20:51

      Przedarłam się przez dziki tłum i przeczytałam. :) Rzeczywiście wzruszająca historia. Teraz będę na tę piosenkę patrzeć zupełnie inaczej.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    15. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 grudnia 2013 o 20:53

      Tłumy pewnie nie stały specjalnie po książkę Cegielskiego? Mnie się w ogóle bardzo podobał wątek przyjaźni Bowiego i Popa.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    16. Lirael pisze:
      21 grudnia 2013 o 20:59

      Tłumy się bezładnie kłębiły, chyba bez konkretnego celu. Cegielskiego udało mi się znaleźć, ale warunki nie sprzyjały dogłębnej lekturze. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    17. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 grudnia 2013 o 21:13

      Jak to tłumy przedświąteczne:) Gdybyś chciała się powgłębiać, to służę pożyczką. A ja już się cieszę, bo ponoć ma być drugi tom.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    18. Lirael pisze:
      21 grudnia 2013 o 21:38

      Dzięki, kiedyś się z przyjemnością upomnę. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Lirael pisze:
    20 grudnia 2013 o 19:45

    Kaseta ze zdjęcia (The Doors?) natychmiast przypomniała mi czasy, kiedy magnetofon kasetowy uporczywie wciągał mi taśmę. Usiłowałam go sama naprawić ze skutkiem opłakanym. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 19:47

      Mój też wciągał:) Wciągnięty kawałek wycinałem nożyczkami, a końcówki zlepiałem taśmą, bo kasety na wagę złota były.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      20 grudnia 2013 o 19:58

      Też zlepiałam, ale jakoś nieudolnie, bo wciągało jeszcze bardziej. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 20:02

      Bo głowicy i rolek spirytusem nie czyściłaś :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      20 grudnia 2013 o 20:29

      I chyba dobrze, bo obawiam się, że po moim czyszczeniu kaseta pływałaby w spirytusie. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 20:30

      Diagnozuję całkowity brak podstawowych umiejętności konserwacji sprzętu grającego :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Lirael pisze:
      20 grudnia 2013 o 20:34

      To elegancki eufemizm. :) Przemilczę w tym momencie moje rozpaczliwe próby naprawienia igły gramofonu za pomocą szczypiec, takich z zestawu do majsterkowania. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 grudnia 2013 o 20:41

      Uu, to troszkę mnie przytkało. Aczkolwiek pamiętam, jak mój tata naprawiał przeskakującą płytę, obciążając igłę piramidką monet :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Lirael pisze:
      21 grudnia 2013 o 07:23

      Metoda zdecydowanie mniej inwazyjna niż moja. :) I na pewno bardziej skuteczna.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Marta Kowalik pisze:
    22 grudnia 2013 o 12:39

    Zzieleniałam z zazdrości!!! też chcę ten tom na własność! tak sobie myślę, że to chyba będzie mój pierwszy zakup w nowym roku :) a przy okazji, świetna recenzja! :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 grudnia 2013 o 12:41

      Dzięki. Jakiś obrotny Mikołaj jeszcze by zdążył do księgarni :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d