Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 5: O porządkach w obejściu

Posted on 13 grudnia 20135 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Okres przedświąteczny tradycyjnie zmusza nas do intensywniejszego niż zwykle sprzątania. Dzięki skorzystaniu z fachowych podpowiedzi i dokładnemu zaplanowaniu prac możemy zminimalizować stres związany ze sprzątaniem i zmaksymalizować wydajność. Wiele światłych rad znajdujemy w „Poradniku gospodyni wiejskiej” z 1955 roku. Dziś o porządkach w obejściu, a już wkrótce o porządkowaniu wnętrz.
Porządki w obejściu
Całe obejście gospodarskie powinno być utrzymane w należytym porządku. Zamiecione starannie podwórze, wycięte chwasty wyrastające pod ścianami budynków, żywopłot oddzielający podwórze gospodarcze od podwórza przy domu nadają obejściu schludny i przyjemny wygląd. Wnętrza pomocniczych pomieszczeń, nie tylko izb mieszkalnych, muszą być utrzymane w ładzie i czystości.
 

W schludnym obejściu dobrze się żyje i ludziom, i zwierzętom.

Sień

Nie przy każdym domu jest ganek, ale sień znajduje się w każdym domu na wsi. Służy ona nie tylko jako przejście, lecz także do umieszczania w niej różnych sprzętów, które nie powinny znajdować się w kuchni lub izbie, a które trzeba mieć pod ręką.
 

W sieni znajdują się zwykle: szczotka do zamiatania, szufelka, miotły, wiadra na pomyje. W sieni powinna zawsze leżeć wycieraczka do butów.

 

Przy zamiataniu i uprzątaniu sieni wynosimy wycieraczkę na podwórze i mocno wytrzepujemy z niej kurz i błoto. Odkurzanie i omiatanie ścian w sieni jest równie potrzebne jak w izbie. Nie każda sień ma podłogę. Podłogę z ziemi zamiata się miotłą, a co pewien czas należy ją wysmarować i wyrównać gliną. W miarę możności powinno się zastąpić podłogę z ziemi bardziej praktyczną – drewnianą, cementową lub układaną z cegieł. Taką podłogę łatwiej utrzymać w czystości. […]

 

Śmietnik

W wielu obejściach wiejskich nie ma niestety śmietników, lecz śmieci są wysypywane byle gdzie. Obejście ma wówczas niechlujny wygląd. Wiatr roznosi lżejsze odpadki i zmusza do zamiatania całego podwórka, szkło zaś, wysypywane na kompost, dostaje się do ogrodu i trzeba je później usuwać.
 

Do zbierania śmieci z domu wystarczy zbić z kilku desek otwartą skrzynię. Wyrzucamy do niej zmiotki ze sprzątania i popiół z pieców, jeżeli palimy węglem. Odpadki papieru, tkanin, odpadki żelaza oraz kości zbieramy osobno i przekazujemy gminnej spółdzielni, która skupuje złom, makulaturę i inne odpadki. Trzeba pamiętać, że popiół drzewny, nie przydatne dla inwentarza obierki i odpadki kuchenne oraz nieczystości domowe przeznaczamy na kompost. Po zapełnieniu śmietnika wybiera się jego zawartość i zakopuje w specjalnie wybranym miejscu.

 

Ustęp

Ustęp jest niezbędny przy każdym domostwie. Podstawowym warunkiem utrzymania porządku w ustępie jest umieszczenie w nim wiadra lub pudła z wapnem, torfem albo piaskiem do zasypywania odchodów w dole ustępowym.
 

Raz w tygodniu ustęp powinien być zamieciony, a deska z otworem wyszorowana miotłą, wiechciem słomy lub ryżową szczotką. Dwa razy do roku ściany ustępu należy wybielić wapnem dla odkażenia. W ustępie powinna znajdować się pokrywa na otwór. […]

Poradnik gospodyni wiejskiej, Wydawnictwa Rolnicze i Leśne 1955, s. 523–525.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

48 thoughts on “Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 5: O porządkach w obejściu”

  1. Marta Kowalik pisze:
    13 grudnia 2013 o 18:35

    Aż mi słabo jak patrzę na moje obejście i myślę o porządkach :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 grudnia 2013 o 18:42

      Dlatego należy już zacząć systematyczną pracę i nie zapominać o szorowaniu wiechciem słomy. I wycinaniu chwastów :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. MaRCin G. pisze:
      14 grudnia 2013 o 09:18

      Masz rację. Już się za to zabieram. Szorowanie wiechciem słomy to podstawa!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. koczowniczka pisze:
    13 grudnia 2013 o 19:16

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  3. koczowniczka pisze:
    13 grudnia 2013 o 19:17

    O rany, raz w tygodniu zamiatanie i szorowanie miotłą ustępu? Wiecheć słomy zamiast Domestosa? I to ma być porządek i higiena? ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 grudnia 2013 o 20:24

      W porównaniu z sanacyjnym zaniedbaniem wiecheć i zamiatanie raz w tygodniu to był gigantyczny skok cywilizacyjny :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Lirael pisze:
    13 grudnia 2013 o 19:20

    Po raz pierwszy ucieszyłam się z tego, że mieszkamy w bloku – porządki w obejściu mamy z głowy. :)
    Zastanawiam się, po co gminnej spółdzielni były kości i co z nimi robiła?!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 grudnia 2013 o 20:27

      Dojdziemy i do sprzątania mieszkań :)
      Mam koncepcję, po co gminnej spółdzielni były kości, ale pewnie lubisz rybkę w galarecie, to nic nie powiem :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. monotema pisze:
      14 grudnia 2013 o 13:16

      I ja na taką myśl wpadłam ;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 grudnia 2013 o 13:29

      Miejmy nadzieję, że jednak przerabiali te kości na klej, nie na żelatynę :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      15 grudnia 2013 o 21:55

      Kiedyś przejeżdżałam koło takiej wytwórni i na wspomnienie unoszących się wokół woni dostaję drgawek. :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 grudnia 2013 o 21:59

      Technologia przerobu raczej nie poszła naprzód :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. momarta pisze:
    13 grudnia 2013 o 22:02

    Niestety, mam wrażenie że przynajmniej do co drugiej wsi położonej na terenach popegeerowskich w województwie zachodniopomorskim ten przydatny poradnik do tej pory nie dotarł:( Masz może nadprogramową liczbę egzemplarzy, aby rozesłać do choćby paru sołtysów, po uprzednim zakreśleniu fluorescencyjnym zakreślaczem rozdziału o śmieciach?
    I rozumiem, że skoro do tej pory zwykle twierdziłeś, że mieszkasz na wsi, to oczywistością jest dla Ciebie posiadanie w sieni wiadra na pomyje? Przyozdobiliście je już chociaż gałązkami świerkowymi?:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 grudnia 2013 o 22:05

      Do użytku sołtysów mógłbym zrobić skan z zasadniczymi wskazówkami, niech się chłopaki douczają. Być może swoje egzemplarze dawno temu zużyli do zupełnie innych celów niż czytanie:)
      Gustownych wiader u nas mnóstwo, wszystkie już przystrojone, jak nie świerczyną, to ostrokrzewem i jemiołą :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      13 grudnia 2013 o 22:16

      Myślę, że co najmniej kilkadziesiąt egzemplarzy przyczyniło się do przekroczenia dopuszczalnego poziomu zanieczyszczenia powietrza. Nie jest też wykluczone zużycie w całkiem inny sposób, ale by to potwierdzić, musiałabym dysponować danymi o gramaturze papieru:P
      A z tymi wiadrami to wiedziałam, tak się tylko chciałam upewnić. Fotę byś jakąś zamieścił!:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 grudnia 2013 o 22:17

      Nie pali się takich przyjemnie grubych książek drukowanych na podłym papierze gazetowym. Za to do innych celów – idealne :)
      Chwilowo mógłbym obfotografować co najwyżej wiadro obierków, które mus wyrzucić na kompost, jak doradza poradnik:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. momarta pisze:
      13 grudnia 2013 o 22:35

      No i wszystko jasne:)
      Nieważne, co jest w wiadrze – ważne, że wiadro, że stoi w sieni (stoi, prawda?) i że przyozdobione! Ozdób nie wyrzucaj do kompostownika, przydadzą się w przyszłym roku.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 grudnia 2013 o 09:12

      Ozdoby z chińskiego plastiku, w życiu by się nie skompostowały:P Ale też nie wiem, czy dotrwają do przyszłego roku :) Wiadro stoi na tarasie, bo w sieni za ciepło :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. annybloog pisze:
    14 grudnia 2013 o 05:15

    ZwL uratowałeś moje święta tym postem, jak dobrze, że porządek będzie. :) A tak poważnie to ciekawe jest to jak zmienia się stosunek do higieny na świecie, nie tylko w Polsce, dajmy na to w takim XIX Londynie…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 grudnia 2013 o 09:15

      Pewnie w Londynie też się ukazywały podobne poradniki :) How to be a perfect housekeeper albo Tidying for dummies :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. czytanki.anki pisze:
    14 grudnia 2013 o 07:59

    Wszystko wydaje się takie proste, gorzej z wykonaniem. Jak pomyślę o odpadającym tynku i chwastach wyrastających w dziwnych miejscach, to czuję się dziwnie.;( Ostatnio zauważyłam nawet jakiś grzybek między płytami chodnikowymi, może nie halucynogenny.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 grudnia 2013 o 09:17

      Tak, tak. Ja tu odpowiadam na komentarze, a za oknem sąsiad wygrabia ostatnie liście ze swojego trawnika, w kompleksy można wpaść:(
      Grzybków u nas dostatek, głównie muchomorów, ale i maślak się trafi. Może dlatego, że nie mamy chodnika jeszcze :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      14 grudnia 2013 o 12:49

      Wyjrzałam prze okno i w jednym miejscu też leży pełno liści. A wszystko było pieczołowicie zagrabione i usunięte. Niech wreszcie spadnie śnieg, będzie czyściej.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 grudnia 2013 o 12:54

      W jednym miejscu? To czyścioszka z Ciebie, u nas nie dość, że liście, to jeszcze igliwie i gałęzie po Ksawerym :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. czytanki.anki pisze:
      15 grudnia 2013 o 13:07

      A widzisz, może to Ksawery nawiał liście?:) Czyścioszka minimalna, wolę iść w rozwój osobisty.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 grudnia 2013 o 13:27

      No wiadomo, że Ksawery. Rozwój osobisty to podstawa, nie ma się co przejmować bałaganem w obejściu :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. guciamal pisze:
    14 grudnia 2013 o 11:23

    To ja, jako, że miastowa dzioucha poczekam na porady jak zadbać o domostwo miejskie. Właściwie to powinnam się zabrać za mycie okien, a nie czekać na porady, ale kto wie, może napisano, że okna wystarczy omieść miotełką do kurzu… Pozdrawiam w niecierpliwym oczekiwaniu na światłe porady, jak zrobić, aby się nie narobić, a uzyskać miły oku efekt.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 grudnia 2013 o 11:29

      Porządki miejskie łatwiejsze od wiejskich, tyle że wiecheć słomy trudniej znaleźć :P Okna poradnik każe myć denaturatem i starymi gazetami.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. guciamal pisze:
    14 grudnia 2013 o 13:15

    No to lecę po denaturat bo „wyszedł” :) no i gazetę musiałabym kupić, bo starych brak. Tymczasem jedno okno umyte :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 grudnia 2013 o 13:32

      W okresie przedświątecznym zużycie denaturatu gwałtownie wzrasta:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  10. Piotr Bolc pisze:
    14 grudnia 2013 o 13:29

    Ta sławojka z ostatniego zdjęcia jest naprawdę śliczna;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 grudnia 2013 o 13:33

      I na dodatek absolutnie wzorcowa :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  11. Anonymous pisze:
    15 grudnia 2013 o 17:23

    pomyślec,że mnie,kiedyś w studium wojskowym,uczyli o przenośnych latrynach,ale ja nie o tym,”O WYCIERANIU NACZYNIA KUCHENNEGO”:naczynia blachowe pociera się tłuczoną kredą z terpentyną mieszaną,jeżeli zaś nie są kosztowne można je czyścić wodą i paskiem.naczynia żelazne albo stalowe czyli ocelowe,jako to noże widelce naciera się mięką szmatą,do której się nabiera gorącego popiołu węglanego,albo mydlinami z piaskiem;plamy rdzewiałe odwilża się wprzód olejem skalnym,a potem gorącym popiołem,prawda jakie to proste?a wszystko to z poradnika dla matek i córek stanu średniego,dla rzemieślnikow,robotników i włościan,wydane przez komisyą związku „arbeiterwohl”1882 rok

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  12. zacofany.w.lekturze pisze:
    15 grudnia 2013 o 17:26

    Piękne:) A teraz wystarczy do zmywarki wrzucić, tylko co to za wyzwanie dla perfekcyjnej pani (albo perfekcyjnego pana:P) domu :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  13. Anonymous pisze:
    15 grudnia 2013 o 17:43

    no właśnie cała rodocha odpadła i coś w tym jest ale tak po prawdzie,to cały ten poradnik to ,bardziej, przepis na to jak zostać świętą męczennicą niż perfekcyjną pania domu

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 grudnia 2013 o 18:56

      Jak nie było Ludwika, to mus się było męczyć z popiołem i ługiem, niestety.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  14. Anonymous pisze:
    15 grudnia 2013 o 18:33

    jeszcze jedna rada:”jeśli chceszli gośpodyńko,aby mąż twój nie uciekał z domu do kamratów,do karczmy,lecz żeby wolne od pracy chwile przepędzał w kole rodziny swojej tj.przy tobie i przy dziatkach,to i musisz postarać się o to i wszelkiej pracy dołożyć,aby pomieszkanie wasze było miluchnem i przyjemnem-podloga czysta,sprzęty i naczynia porządnie poustawiane,łóżko czystą płachtą nakryte,okna czyściuśkie-słowem porządek gdziekolwiek się spojrzy-a zobaczysz,że od dnia do dnia milsze mu będzie w domu przebywanie jak najgłośniejsze po zadomem zabawy

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 grudnia 2013 o 18:56

      Feministki powinny spalić ten poradnik na stosie :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  15. Anonymous pisze:
    15 grudnia 2013 o 19:27

    ha ha ha,słyszałam,że póki co,walczą w szwecji o zlikwidowanie pisuarów w męskich toaletach,bo dlaczego mężczyźni mogą to robić na stojąco,skoro one muszą siedzieć

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 grudnia 2013 o 19:52

      Są już ponoć i damskie pisuary :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  16. Anonymous pisze:
    15 grudnia 2013 o 19:30

    a wracając do poradnika,dlaczego spalić?bo radzi jak zatrzymać mężczyznę w domu ha ha ha……………

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  17. Hadyna pisze:
    16 grudnia 2013 o 12:36

    Coś pięknego. Instrukcja dobrze zbudowanego ustępu jest bezcenna. Aż się z tego wszystkiego wzięłam za obejście i wytarłam kurze tu i tam. Baczność! Przedświąteczne omiatanie klepiska, raz!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 grudnia 2013 o 12:37

      Dobrze omiecione klepisko to podstawa :) Powodzenia w pozostałych porządkach :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  18. Dominika Fijał pisze:
    16 grudnia 2013 o 18:47

    No tak, a kto korzystał ze sławojki? Za czasów PRLu przeczytałam w takim miejscu sporo zakazanych tekstów dla ośmio-, czy dziesięciolatki :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  19. Bazyl pisze:
    17 grudnia 2013 o 14:23

    Na temat użytkowania rzeczonego ustępu w trakcie siarczystych mrozów mógłbym co nieco opowiedzieć, ale po co? :P ZwL dzięki za wspomnień czar :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  20. zacofany.w.lekturze pisze:
    17 grudnia 2013 o 14:24

    Ależ podziel się wspomnieniami, one mają wartość historyczną. Ja mam tylko doświadczenia letnie, niestety.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Bazyl pisze:
      17 grudnia 2013 o 14:26

      Ja całoroczne, ale to może jednak sobie darujemy szczegóły :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 grudnia 2013 o 14:27

      Zubażasz naszą wiedzę historyczną, ale niech tam :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d