Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Szperanie na antresoli (Agnieszka Osiecka, „Szpetni czterdziestoletni”)

Posted on 16 marca 201431 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Miałem tylko sprawdzić jeden cytat do celów służbowych, ale gdy kartkowałem „Szpetnych czterdziestoletnich” w jego poszukiwaniu, wzrok co chwilę padał mi a to na wierszyk o wrednym Muminku („Raz pewien Muminek spod Sopot – z gotówką gdzieś przepadł za mgłą. Dziś każdy kto znał go, ma kłopot – bo Muminki-skurwysynki straszne są”), a to na opis niemalże kastowej struktury bywalców warszawskiego basenu Legii. Potrzebny cytat znalazł się na samym początku książki (a poszukiwania zacząłem od końca, rzecz jasna), więc właściwie uznałem, że mogę przystąpić do powtórkowego podczytywania tego – jak nazwała go sama autorka – „małego słowniczka odwilży”.

Bukiety wtenczas jak wiadomo,
z czerwonych plotło się goździków.
Ojczyźnie naszej, krytej słomą,
nigdy nie dosyć Październików.

Kilkadziesiąt alfabetycznie ułożonych haseł: od „Aby artystą zostać” do „Żałobnicy i żartownisie” to bardzo osobisty i tym samym szalenie subiektywny zbiór wspomnień z lat pięćdziesiątych, „zapiski z pamięci, rezultat szperania na antresoli”: przewijają się tu ludzie, rzeczy, slogany i pojęcia, anegdota sąsiaduje z melancholijną refleksją, wiersz z opisem wizyty u Dygatów. Obok klasyfikacji prywatek (cielęce, mysie, lisie i tygrysie) – portret Tyrmanda, obok elementów stroju – zapis wrażeń z wysłuchiwanego po raz pierwszy tajnego referatu Chruszczowa. Epoka w historii i historie o epoce. Mieszanina spraw wielkich i błahych, takich, którymi żył świat, i takich, którymi żyła tylko Osiecka i jej koledzy.
Chłopa zbudzili, by brał ziemię,
kołchozowego zmietli stracha,
i nowe nam wschodziło plemię
od Toeplitza do Himilsbacha.
Ale nie tylko odbycie podróży sentymentalnej było celem autorki. Próbowała też po latach spojrzeć na siebie i swoje pokolenie, by zrozumieć własną zmianę: przejście od pokolenia pieczonego „w przeraźliwym tyglu przeciętności”, uczestniczącego w zbiorowych rytuałach narzucanych przez władze (wykopki, akcja zwalczania analfabetyzmu, kursokonferencje, wieczornice) i – czego się nie wypiera – o lewicowych przekonaniach, do ludzi, którzy zachłysnęli się nagle odzyskanymi barwami świata i zwiększoną (co prawda na krótko) dawką swobody.

Ja – wychowana bez historii,
pomiędzy Marksem a matczyskiem,
ja nie wiedziałam, co tak boli,
gdy agitator idzie rżyskiem…
I nagle patrzcie – parlamenty,
O demokracji dyskusyje…

Ta przemiana (nie tylko zresztą ta) samej Osieckiej wydaje się niepokojąca i niezbyt jasna:
W roku pięćdziesiątym piątym i szóstym wielu ludzi zapragnęło zmienić skórę. Inni, czyści lub półczyści, umieścili się na balkonach i robili im „zyg, zyg, marchewka”. […]
My – zmienialiśmy się w dobrej wierze, dla jasnej przyszłości własnej i narodu. Inni – zmieniali się dla hecy albo dla kariery.
Nic tu nie można stwierdzić na pewno:

…Prześledzić Zmianę, a tym bardziej opisać ją i objaśnić in statu nascendi, tak u siebie, jak i u kogoś, jest potwornie, niewyobrażalnie trudno. […] Czy my, w wędrówce swojej, popychani przez wiatry i prądy, przywdziewamy wciąż nowe twarze, których przedtem nie było, czy też my […] już dawno te nowe twarze dźwigaliśmy, tylko prądy i wichry nie pozwalały nam ich odkryć? […] Czy dogrzebujemy się siebie, zrzucamy kolejne skorupy, czy też przeciwnie – rozrastamy się dookoła, przywdziewamy wciąż nowe skóry?

Bo pytanie kluczowe brzmi: „czy Zmiana, w ogóle, istnieje?? Czy coś, co w pewnej skali jest Zmianą, w innej skali w ogóle istnieje?” Niektórzy pewnie zechcą szukać odpowiedzi samodzielnie, inni będą woleli nie wgłębiać się w ten problem, tylko po prostu korzystać z nowych możliwości otwieranych przez „wiatry i prądy”.
„Szpetni czterdziestoletni” to rzecz pełna zmiennych nastrojów i stylów: dobrze opowiedziana anegdota sąsiaduje tu z poetycką refleksją, spiętrzone metafory obok nader trzeźwych uwag o przemianach języka i obyczaju. Można książkę kartkować, zatrzymując wzrok tu i ówdzie, albo czytać od a do zet, można śledzić tropy obyczajowe, literackie, towarzyskie, śmiać się lub irytować, albo i ziewnąć, jeśli stężenie poezji zrobi się za wysokie, nie da się jednak zaprzeczyć, że nawet przefiltrowane przez czas i owiane mgiełką sentymentu wspomnienia Osieckiej to jedna z najciekawszych, moim zdaniem, obok dziennika Tyrmanda, opowieści o latach pięćdziesiątych.

Bukiety wtenczas, jak wiadomo,
z czerwonych plotło się goździków.
Jeszcze mi dzisiaj w oczach słono,
kiedy się nagle budzę – w krzyku.

Agnieszka Osiecka, Szpetni czterdziestoletni, ilustr. Jan Młodożeniec, Iskry 1987. 

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

59 thoughts on “Szperanie na antresoli (Agnieszka Osiecka, „Szpetni czterdziestoletni”)”

  1. Marlow pisze:
    16 marca 2014 o 19:11

    Jakoś nigdy za nią nie przepadałem, ani za jej tekstami choć w przedszkolu maszerując w kółko na rytmice owszem śpiewałem „My czterej pancerni …” :-). Wydaje mi się, że była produktem i jednocześnie członkiem establishmentu, parę lat temu na dodatek dosyć natrętnie promowanym i to natręctwo jakoś ostatecznie mnie zniechęciło.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 marca 2014 o 19:47

      Fakt, żadna z niej opozycjonistka. Na szczęście Szpetnych przeczytałem po raz pierwszy, zanim Osiecka zaczęła wyskakiwać z każdej lodówki i być lansowana jako wieszczka narodowa. Też mam wrażenie, że to przyniosło więcej szkody niż pożytku. Szczęściem od jakiego czasu zrobiło się ciszej, więc książkę mogłem sobie powtórzyć z przyjemnością.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      16 marca 2014 o 20:19

      Ja wolę nie próbować, bo raz, że jestem do niej uprzedzony, a dwa, widzę że Ty specjalnie zachwycony nie jesteś :-).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 marca 2014 o 20:23

      Szpetnych mógłbyś zaryzykować, przekartkowując wzloty poetycko-metafizyczne. W gruncie rzeczy sporo tu „mięcha” i nieco ciekawych myśli, u mnie takie dość solidne cztery z plusem, gdybym się bawił w oceny.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Marlow pisze:
      16 marca 2014 o 20:33

      Aaa … bo po Twojej rezerwie co do przemian Osieckiej Twoje uwagi dotyczące jej śledzenia Zmian odebrałem jako pisane przez Ciebie z co najmniej lekkim przekąsem :-) ale widzę, że to u mnie jakieś skrzywienie, bo ostatni wpis Nieperfekcyjnej też potraktowałem jako sarkazm a okazało się, że Ona tak na serio :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 marca 2014 o 20:41

      W dziennikach Brandysa albo w biografii Mikołajskiej przeczytałem, jak to władza w latach 70. się cieszyła, że Osiecka wyszła za Passenta, co ją skutecznie odetnie od brużdżenia władzy ludowej. I tak ten jej refleksje o zmianie nakładały się na tę wzmiankę. W gruncie rzeczy miała rację z tą nieuchwytnością Zmiany, trochę mi to jednak zalatywało próbą samousprawiedliwienia, że nie przejrzała na oczy całkowicie, że nie zerwała z wygodnymi życiem, żeby zwalczać to, co kiedyś popierała. Irytowały mnie kiedyś stwierdzenia, że skoro przemycała jakąś wywrotowość w piosenkach, to już nie mogła podpisywać petycji. No ale tu nie o wybory życiowe Osieckiej chodzi, tylko o książkę, a ta jest OK. Ponoć wznowienie niedawne przywróciło kawałki usunięte przez cenzurę i aż ciekaw jestem, co jej tam wycinali.
      I widzę, że zaczynasz jak publiczność kabaretowa w PRL dopatrywać się drugiego dna we wszystkim :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Marlow pisze:
      16 marca 2014 o 21:04

      To tylko z ostrożności procesowej :-) No może zęby zacisnę i się skuszę ale raczej nie szybko bo teraz licho mnie podkusiło na książkę Grażyny Szapołowskiej tak, że mam dosyć do przesytu przemyśleń artystów :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 marca 2014 o 21:11

      Szapołowskiej? No popatrz, a jakiś czas temu wydawałeś okrzyki potępienia, gdy czytałem autobiografię Mazurówny :) Jest sprawiedliwość na tym świecie, bo ja się chociaż setnie ubawiłem, a Ty niekoniecznie :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Marlow pisze:
      16 marca 2014 o 22:18

      Sprawiedliwość?! Jaka sprawiedliwość? Ona byłaby wówczas gdybym ja się teraz setnie ubawił – ale bez szans, ubawić co najwyżej może się wydawca i Grażyna Szapołowska na myśl, że ktoś wydaje pieniądze na coś takiego :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 marca 2014 o 22:21

      Wydawałoby się, że taki doświadczony czytelnik na plewy się nie nabierze, ale jak widać świat jest pełen niespodzianek :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. Marlow pisze:
      16 marca 2014 o 22:24

      Pokarało mnie :-) ale co tam, potraktuję to jako przygotowanie do „Trędowatej” :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 marca 2014 o 22:26

      O ile znam poziom refleksyjności pani Szapołowskiej, a zdarzało mi się słuchać jej wypowiedzi, to Trędowata może Cię miło zaskoczyć in plus w porównaniu :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. Marlow pisze:
      16 marca 2014 o 22:30

      Wiesz, mam przeczucie, że masz rację :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 marca 2014 o 22:32

      Mam nadzieję, że Ci wrażenia nie zblakną szybko i Mniszkówna doczeka się należnych pochwał :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. Marlow pisze:
      16 marca 2014 o 22:34

      O zblednięciu nie ma mowy bo zapowiada się ciężka trauma :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    15. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 marca 2014 o 22:35

      Punkt dla Trędowatej w takim razie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    16. Marlow pisze:
      16 marca 2014 o 22:39

      No może jeszcze nie uprzedzajmy faktów bo Mniszkówna przede mną a to dwa tomy więc nie wiadomo jak zakończy się ta rywalizacja :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    17. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 marca 2014 o 22:42

      Będziesz zimnym draniem, jeśli Cię finał nie wzruszy :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. guciamal pisze:
    16 marca 2014 o 19:29

    Ja słabo znam osobę i twórczość, właściwie Osiecka to dla mnie autorka tekstów śpiewanych. Zbyt duża ilość poezji, jak piszesz wywołuje u mnie ziewanie, ale poezja śpiewana zaczyna przemawiać. Może stąd mój udział w ostatnim Festiwalu piosenek Agnieszki (oczywiście w charakterze widza).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 marca 2014 o 19:52

      Do piosenek z jej tekstami mam ambiwalentny stosunek, kilka zniosę bez bólu, w większej masie robią się niestrawne; mam wrażenie, że obok fragmentów świetnych pisywała też jakieś słabizny. Proza Osieckiej nie przemawiała do mnie w ogóle, poza tą jedną książką.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. buksy pisze:
    16 marca 2014 o 20:18

    Strasznie dawno temu to czytałam, na jakiś zalanych deszczem polskich wakacjach. Teraz ciekawi mnie jak autentyczne dzienniki Osieckiej wypadną, choć tom drugi, doroślejszy, jeszcze nie widnieje na horyzoncie,

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 marca 2014 o 20:21

      Spory fragment tomu pierwszego, jaki przeczytałem, dość skutecznie zniechęcił mnie do czytania całości; wystarczy, że zmęczyłem dzienniki młodocianej Nałkowskiej :) Coś słyszałem, że dzienniki Osieckiej mają dawkować co roku po jednym.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. buksy pisze:
    16 marca 2014 o 21:38

    Nałkowskiej się nawet nie czepiam, nigdy za nia nie przepadałam. Do pierwszego tomu dzienników Osieckiej jeszcze nie wystartowałam, więc martwi mnie trochę Twoja opinia.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 marca 2014 o 21:40

      Może nie będzie tak źle, ja mam po prostu alergię na egzaltowane nastolatki :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Basia pisze:
      17 marca 2014 o 15:49

      Też mam alergię na egzaltowane nastolatki, chyba dlatego, że sama kiedyś była egzaltowaną nastolatką. Uwaga! żenujące wyznanie: robiłam niezwykle artystyczne zdjęcia torów i przyczepiałam je do ściany z podpisem „Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie / Ode mnie widać niebo przekrzywione”. Tak, matką chrzestną mojej egzaltacji była właśnie Osiecka. Potem, kiedy już podrosłam na tyle, żeby zacząć się tego wstydzić, znienawidziłam na czas jakiś panią Agnieszkę. Teraz czuję, że już to przepracowałam, rozumiem, że tak po prostu musiało być i mogę do Osieckiej spokojnie wrócić ;) „Szpetni czterdziestoletni” to chyba będzie dobry wybór.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 16:11

      Oo, pamiętam, że moje licealne koleżanki, nie wszystkie, ale w części, jarały się tą piosenką, a już szczególnie wykonaniem Jandy. Widać to taki etap, ale chyba przechodzi :) Myślę, że spokojnie możesz Szpetnych poczytać.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. buksy pisze:
    16 marca 2014 o 21:55

    Heh alergii mieć na to nie mogę, bo oznaczałoby to wysypkę na własna przeszłość.Może potraktuję to jako studium porównawcze podlotkowego wyegzaltowania ;).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 marca 2014 o 21:57

      Nie mam własnych doświadczeń, więc okoliczności łagodzących nie umiem znaleźć :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. czytanki.anki pisze:
    17 marca 2014 o 08:39

    Przyłączam się do grona niezbyt zachwyconych panią AO. Lansowanie jej osoby odbiło mi się potężną czkawką. Jedno muszę jednak przyznać: cokolwiek napisała, sprawiało wrażenie lekkości i naturalności. To widać zresztą po przytoczonych powyżej cytatach.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 08:48

      Osiecka miała własny styl, który pod piórem kogoś innego wyglądałby fatalnie, a jej jakoś uchodził. Jak pisałem wyżej, dla mnie to mieszanina błyskotliwości i rzeczy mądrych z zupełną niemal grafomanią.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      17 marca 2014 o 09:13

      Coś tam stoi na półce, kupione na zapas na Alle, ale jakoś na razie omijam wzrokiem. Choć akurat książka o pani Agnieszce czytana parę lat temu, sądząc z opisu, mi się nader :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 09:22

      Bo jako temat biografii Osiecka wydaje się idealna właśnie dzięki temu swojemu rozedrganiu i popadaniu w rozmaite skrajności.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      17 marca 2014 o 09:44

      Czyli o Osieckiej – tak, a Osiecką to już niekoniecznie, a przynajmniej nie do deski do deski? :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 09:48

      Właśnie tak, a w tym drugim umocniła mnie dodatkowo lektura fragmentów listów do Przybory :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      17 marca 2014 o 10:00

      A jam tych listów coraz bardziej ciekaw, acz, rzeczywiście wyimki które do mnie docierały, to akurat listy pana Jeremiego raczej.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 10:02

      Szeroki wybór cytatów na Płaszczu :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Bazyl pisze:
      17 marca 2014 o 10:04

      A skąd by indziej? :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 10:12

      A to pardą. Już myślałem, że nikt tego nie czyta :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. czytanki.anki pisze:
      17 marca 2014 o 10:30

      czyta, czyta, tylko rzadko komentuje.;(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 10:34

      Wystarczy, że czyta, bo z komentarzami to ogólnie wszędzie posucha :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. czytanki.anki pisze:
      17 marca 2014 o 11:25

      Taka aura, sen zimowy jeszcze się nie skończył.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 11:34

      Obserwuję to u siebie, więc u innych też w pełni rozumiem :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. Bazyl pisze:
      17 marca 2014 o 14:00

      Właśnie minąłeś cztery dyszki, więc wg moich norm jest całkiem spoczko :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    15. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 14:46

      No tak, cztery dychy są akceptowalne :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    16. momarta pisze:
      17 marca 2014 o 19:12

      Cztery dychy? Akceptowalne?! Precz! Ale być może to tylko ja mam kryzys wieku średniego i wszystko – jak Marlowowi – kojarzy mi się z drugim dnem. Tytuł omawianej pozycji wcale mi jednak nie pomaga:P
      Też mam to wydanie, do tej pory tylko omiatane wzrokiem, choć alergii na Osiecką nie mam. Chyba nawet tkwi gdzieś na stosikowej liście, więc może za trzysta lat doczeka się swojego czasu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    17. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 19:51

      Momarto, jesteś rozpaskudzona kilometrami komentarzy pod swoimi postami, na dodatek z udziałem luminarzy ojczystej literatury, więc Ci cztery dychy nie pasują :P W każdym innym wypadku zresztą cztery dychy też są do zaakceptowania, w sumie osobiście za te parę miesięcy nie będę się czuł starzej niż teraz:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    18. Bazyl pisze:
      17 marca 2014 o 20:24

      Właśnie! Momarcie to i setka niestraszna :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    19. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 20:25

      Tiaaa, to tylko my się cieszymy z dociągnięcia do czterech dych :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    20. momarta pisze:
      17 marca 2014 o 20:47

      Złośliwcy! A cztery dychy mi nie pasują w żadnym wypadku. Takie toto ni przypiął, nie wypiął, tylko wkurza. Przy setce natomiast to z pewnością będzie mi już wszystko jedno:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    21. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 20:48

      No tak, lepsza pięćdziesiątka – ładna i okrągła, i dobrze w gardło idzie :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    22. momarta pisze:
      17 marca 2014 o 20:52

      A widzisz! A przy sześćdziesiątce możesz liczyć na wcześniejszą emeryturę, czyż to nie kuszące?:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    23. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 20:55

      Mogę liczyć? Pokusa jest, tylko jeszcze do tych sześciu dych trzeba dociągnąć :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    24. momarta pisze:
      17 marca 2014 o 21:03

      Tak naprawdę nie możesz, chyba że przerobisz sobie datę urodzenia. Tak tylko chciałam zagaić rozmowę:P Skup się na radości z pięćdziesiątek, to sześćdziesiątka nadejdzie niezauważenie:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    25. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 21:09

      Jak zacznę cieszyć się pięćdziesiątkami, to przed sześćdziesiątką zejdę na marskość. Ku uciesze NFZ i ZUS, które tą flaszką rozpijały chłopów pańszczyźnianych :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    26. momarta pisze:
      17 marca 2014 o 21:11

      Było nie było, wreszcie wówczas odpoczniesz:) I naprawdę myślisz, że ZUS był już za czasów chłopów pańszczyźnianych??? A ja go codziennie tak bez szacunku traktuję, rety!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    27. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 marca 2014 o 21:12

      Zamiast ZUS-u był dziedzic Pruski, nie wiadomo co gorsze :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    28. momarta pisze:
      17 marca 2014 o 21:24

      Ja tam nie mam wątpliwości:(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Anna pisze:
    7 marca 2017 o 09:12

    Zawsze lubiłam Jej twórczość. Dziś, z okazji rocznicy u mnie na tapecie „Dzienniki”. Jestem w szoku, że będąc dzieckiem potrafiła TAK pisać…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      8 marca 2017 o 08:22

      Ponoć albo się ma talent, albo nie. Osiecka najwyraźniej go miała.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
3 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d