Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

To były czasy (Hanna Ożogowska, „Tajemnica zielonej pieczęci”)

Posted on 1 marca 201414 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Tajemnica zielonej pieczęci

 

To były czasy, gdy kierownik szkoły cieszył się autorytetem wśród uczniów, a rower stanowił niedościgłe marzenie.
Czasy, gdy ojcowie za grubsze rozróbki spuszczali synom lanie, a chłopcy do nieznajomej rówieśniczki zwracali się per „koleżanko”.
Czasy, gdy nastała popaździernikowa odwilż, a robotnicy w fabrykach mogli na zebraniach domagać się sprawiedliwości w przydziale awansów i podwyżek.
Czasy, gdy przed świętami matki łamały sobie głowę, czy stać je będzie na większą szynkę, czy tylko na mniejszą.

Jednym słowem, czasy wspominane często przez moich rodziców, którzy są tylko o kilka lat młodsi od bohaterów powieści Hanny Ożogowskiej: grupy łódzkich chłopców o głowach, w których rodziły się znakomite pomysły. Dziwnym jednak trafem realizacja tych świetnych idei ściągała na głowy Stefka, Wiktora i Bartka prawdziwe burze. Zupełnie jakby wszystko sprzysięgło się przeciwko nim. Bo kto mógł przypuszczać, że przywiązanie obsadki do kałamarza na katedrze skończy się zniszczeniem białej bluzki nauczycielki? Albo że chęć wstąpienia do związku morowych chłopaków niemal pchnie Stefka w objęcia podejrzanej bandy?

Kłopoty w szkole, kłopoty w domu, próby pracy nad własnym charakterem i do tego wątek sensacyjny

oraz początki fascynacji siostrą kolegi, czyli rok obfitujący w wydarzenia wesołe, smutne, godne potępienia, szlachetne. Stefek i jego koledzy na pewno się nie nudzą, nie dają też odetchnąć swoim rodzicom i nauczycielom, a przy okazji i czytelnikom. Mnie szczególnie pochłonęło tropienie realiów późnych lat pięćdziesiątych: aluzji do Października ’56, wzmianek o sytuacji materialnej rodzin i problemach takich jak alkoholizm czy chuligaństwo. O tym wszystkim napomyka autorka mimochodem, bo przecież pisała o perypetiach nastolatków, a nie o przemianach społeczno-politycznych.
Ul. Piotrkowska w Łodzi w 1957 roku podczas strajku tramwajarzy.

 

Wydana ponad pół wieku temu „Tajemnica zielonej pieczęci” urzekała kolejne pokolenia – o czym świadczy choćby zwycięstwo tej powieści w zeszłorocznym plebiscycie na książkę młodzieżową z czasów PRL-u. Ja sam co prawda zawsze wolałem, i nadal wolę, inne powieści Hanny Ożogowskiej, z niezrównanym „Uchem od śledzia” na czele, ale nie odmówię „Tajemnicy” uroku, dzięki któremu spędziłem kilka przyjemnych godzin.
Hanna Ożogowska, Tajemnica zielonej pieczęci, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza 1983.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

42 thoughts on “To były czasy (Hanna Ożogowska, „Tajemnica zielonej pieczęci”)”

  1. annybloog pisze:
    1 marca 2014 o 18:19

    Sięgnęłam po jedną z powieści p. Hanny i się rozczarowałam. Ale to pewnie tak jest, jak wraca się po latach. Nie można zamoczyć nóg, w tej samej rzece, za użo wody w kranie upłynęło, za wiele człowiek doświadczył, i wiele przeczytał. Ale jednak wracam, do książek „z tamtych lat”, mają coś w sobie. Na marginesie wspomnę tylko, że każda z książek, jest umieszczona w kontekście społecznym. Nie da się tego uniknąć, i nie jest to —wg mnie,– konieczne.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 marca 2014 o 19:55

      Te konteksty społeczno-polityczne w polskiej literaturze młodzieżowej są wyjątkowo smakowite, z naszej perspektywy patrząc; uwielbiam wszystkie te wzmianki, opisy, aluzje, rzucane mimochodem, takie kiedyś oczywiste, a dziś zrozumiałem już tylko dla tych, co pamiętają PRL.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. mandaryn pisze:
        6 maja 2025 o 08:52

        oj tak,choć w niektórych cudownych powieściach bahdaja lekko się krzywię,a w znaakomitych książkach Minkowskiego są stwierdzenia haniebne,od których zgrzytać zębami można.Ale prawda.Co do meritum,Ucho jest najlepszą wg.mnie powieścią hO,daleko przed resztą,choć wychowałem się a już laaaata po wydaniu,na „Dziewczynie i chlopaku”, „Chłopaku na opak”itd.Głowa na tr.super,ciekawy wybór z tą tajemnicą;tytuł znalem od dziecięcia,powieść poznałem późno;warto.Tak jak inne tej autorki.Gdzieś coś może sięnie podobać,jasne,ale ogormnie polecam.I to lubię,że w jej powieścaich,tak żywych,jest i spokój i dynamika,i problemy rodzinne i humor a dorośli są normali,są dorosłymi;zwykli,niezwykli,weseli,wkurzający,pomocni,dobrzy,sielankowo?źli,źle czyniący.Jedni powiedzą,że i tak sielanka,drudzy,że to odp.na pewne idealityczne powieści przedwojenne,nie ruszam w ogole tego tematu,tymb ardziej jako fan Makuszyńskiego.No ale to co jest,jest siłą tych powieści.Dzisiejsze recenzje książek to czasem kawał zabawy,nie mówię o _tych;te nowoczesne pojęcia,oczekiwania….a te powieści opowiadają z jednej strony o zupełnie innej epoce,innych czasach,z drugiej już o współczesnych nam no wiem,wiem,ale jednak,bohaterach,którzy,jednak chcą być współcześni i reprezentować siebie,nie rodziców,dziadków,pra;tradycja,szacunek,rodzina,kontynuacja,_jasne,ale…Jasne,że bohaterowie tych powieści byliby dziś w słuuusznym wieku,o ile by żyli.No mówimy o Ii poł xx wieku,początku,dalszych latach.Są jakieś przedwojenne powieści autorki?Tajemnice szczerze polecam.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
    2. Mandaryn pisze:
      6 maja 2025 o 08:58

      rozumiem,wielut ak ma,ja nie;nadal te książki lubię;może w jakimś miejscu inaczej zareaguję,nieco inaczej,całkiem?inaczej pomyślę,ale lubię;a Uco uwielbiam.Pewnie,jedni zmieniają wiele w sobie,w nich zmieniono,inni nie,to źle,dobrze,n eutrlanie…itd.a tamte czasy wydają się prehistorią z inej planety;z drugiej strony jednak dość współczesną.No są książki,po których nie poznamy w ogóle sytuacji w kraju,domu,środowisku,mieście,który to rok,etc.no ale fakt,czy świadomie,czy nie,czy to mimochodem,czy celowe;zwłaszcza,gdy książka ma być realna,realistyczna,itd.ale nie tylko.Jakie są te realia dziś,ba,osobny temat i kto pisze książki dla dzieci i jakie…..

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Agata Olejnik pisze:
    1 marca 2014 o 18:22

    Ha! pamietam ta książkę. Ciekawe jak odbiorę ją teraz, po….chyba 24 latach. (!!!!)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 marca 2014 o 19:58

      Szmat czasu, ale mam nadzieję, że nie będzie źle :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Agnieszka pisze:
    1 marca 2014 o 19:16

    Jedna z moich ukochanych lektur. Nie wiem, ile razy ja przeczytalam… I to genialne tlumaczenie Pitagorasa… I ze pingwiny zyja na Biegunie Poludniowym, a biale niedzwiedzie na Polnocnym… To byly czasy!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 marca 2014 o 19:59

      Ciekawe, że ta anegdota o portkach Pitagorasa chyba poszła w zapomnienie, żaden z moich matematyków nie próbował nam tego tak wyjaśniać :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Mandaryn pisze:
        6 maja 2025 o 09:02

        chyba niestety tak,jak kto uczy matmy,kogo,to zostawmy,ale w mojej szkole,zostawmy kiedy,ale to nie było wczoraj,:) pamiętano metodę,w rodzinie kojarzono,w paru innych szkołach też;na ile kojarzono z powieścią,nie pamiętam,raczej nie niż tak,ale jednak tytuł znano.Jak to jest dziś,od iluś lat,ba;wiem,że metoda nie wyszła zupełnie,ale chyba jw.a przecież coby nie mówić o naszych czasach,metoda chyba ponadczasowa,nie?czy bardzo się mylę.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
  4. Marlow pisze:
    1 marca 2014 o 19:49

    Zdecydowanie „Ucho od śledzia”! „Tajemnicę …” oczywiście czytałem bo tytuł kojarzę ale nie było to coś co mi utkwiło w pamięci, nawet „Dziewczyna i chłopak …” się do niego nie umywają, chociaż serial wyszedł całkiem zgrabnie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 marca 2014 o 20:00

      Dziewczyna i chłopak z tej trójki zdecydowanie najsłabsze, ale moim zdaniem książka lepsza od serialu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Marlow pisze:
    1 marca 2014 o 20:04

    Czytałem ją dopiero na stare lata, rozbawiła mnie chyba tylko w dwóch fragmentach (jeden z nich to epizod gdy jaką pociągiem na wakacje), córce też jakoś nie przypadła do gustu, chociaż była na początku tego okresu kiedy w ogóle nic się nie podoba :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 marca 2014 o 20:07

      Jest tam kilka innych dobrych momentów, typu kąpiel w balii i pupodraka :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      1 marca 2014 o 20:15

      Tego już nie pamiętam – generalnie męczyłem się nad książką

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 marca 2014 o 20:16

      Bo ona dość infantylna sporymi kawałkami, a poza tym styl średni.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Marlow pisze:
      1 marca 2014 o 20:19

      A i ja już byłem za stary na pierwsze czytanie, pewnie wrażenia byłyby trochę inne gdybym miał do książki sentyment z dzieciństwa.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 marca 2014 o 20:21

      Możliwe, chociaż mnie i w dzieciństwie nie urzekała szczególnie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Marlow pisze:
    1 marca 2014 o 20:23

    To wygląda na to, że nie straciłem wiele :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 marca 2014 o 20:25

      Tak sądzę :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. moleslaw pisze:
    2 marca 2014 o 06:30

    Rewelacyjna ,mnie bawi od lat i skłamałabym gdybym napisała że czas jej zaszkodził. Zresztą jak większość powieści Ożogowskiej. „Za minutę pierwsza miłość” i „Ucho od Edzia” wraz z opisaną przez Ciebie to moja ukochana trójka :-) Kiedyś wolałam Musierowicz im jednak jestem starsza tym bardziej skłaniam się ku Ożogowskiej i Siesickiej.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Mandaryn pisze:
      6 maja 2025 o 09:12

      cześć i chwała Ożogowskiej i Siesickiej,to są w ogole,tej drugiej,inne książki,nie rozwinę tematu,bo jak zacznę…..ale Musierowicz nadal,zawwsze,wciąż i wiecznie.Wiem co się przetacza nad jej książkami,zwłaszcza tymi od Noelki,albo Języka Trolii,czy McDusi,ale..jw.Troszkę trudno mi w ogóle te pisarki porównywać,a juz na pewno bohaterowie Ożogowskiej nie mają tak wyrafinowanych gustów,jakie mają?:)w ogole,obecność pisarzy dla dzieci,tzn.facetów,a pisarzy/rek kobiet,odbiorcy……osobny temat.Zresztą nie tylko w kwestii dzieci.No i teo oczekiwania rodzica,dziś dziecka,nauczyciela,czego dziś się nasłuchamy o wadach niektórych powieści z xx wieku,nie mówię,czy mają wady,czy nie,ale jakie to wady,:) lepiej zostawmy.Siesicka to w ogole ciekawy osobny temat,trochę jak Sabo na Węgrzech,choć Siesicka dużo więcej napisała dla dzieci,młodzieży,no czy dla dzieci,ale dla jakiej młodzieży….

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. moleslaw pisze:
    2 marca 2014 o 06:31

    „Ucho od śledzia” rzecz jasna wszelkich Edmundów i Edwardów z góry przepraszam :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 marca 2014 o 08:48

      Ja wolę Głowę na tranzystorach niż Za minutę, ale mnie też bawią od dawna:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. moleslaw pisze:
      2 marca 2014 o 16:00

      Zobacz zapomniałam , aż wstyd bo ja też gdybym miała wybierać choć ogólnie to lubię wszystkie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. momarta pisze:
    2 marca 2014 o 09:18

    Jako zdeklarowana fanka „Tajemnicy…”, mogę tylko powiedzieć: no!
    Wartością dodaną książki są ponadto ilustracje Gwidona Miklaszewskiego oraz nienachalne przemycanie rozmaitych treści edukacyjnych, zwłaszcza matematycznych. Wspominane wyżej portki Pitagorasa pamiętam do dziś, podobnie jak fragment dotyczący prawa Archimedesa.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 marca 2014 o 09:27

      Rysunki świetne, niestety w moim wydaniu mają wielkość znaczków pocztowych :( Za to już chyba wiem, czemu Tajemnica nie była moją książką dzieciństwa: mam alergię na nieletnich pętających się po piwnicach w pościgu za kryminalistami :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  10. Bazyl pisze:
    4 marca 2014 o 09:50

    A u mnie na półce leży już dawno przeczytana „Głowa na tranzystorach” i jak tak czytam Twoją notkę, to dochodzę do wniosku, że karty powieści pani Hanny zaludniali głównie chłopcy, którzy chcieli dobrze, ale wychodziło im jak zwykle :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 marca 2014 o 09:54

      Bo my, chłopcy, chyba tacy jesteśmy :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      4 marca 2014 o 09:59

      Szowinista!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 marca 2014 o 10:00

      Realista? :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      4 marca 2014 o 10:05

      No dobra, przyznaję, parę razy dałem du… ciała, w podobnych do chłopaków sytuacjach. Mimo wszystko z poziomu mojej prawie że czterdziestki, nie mogę się nadziwić jak młody człowiek potrafił być głupiutki :) A „Tajemnicę …” mam u Mamy i nie wiem czy to czasem nie była nagroda za naukę. Więc nie do końca, jako (chyba) kujon, rozumiałem niektóre zagrania bohaterów Ożogowskiej :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 marca 2014 o 10:08

      O to to, tak samo miałem, jak można nie rozumieć twierdzenia Pitagorasa, przecież to proste :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Mandaryn pisze:
        6 maja 2025 o 09:20

        no faktycznie,to może nie musi,ale jak najb.moze zmieniać odbiór wątku.Mnie nie musiało…xd.nie żebym nie rozumiał,potem….ale po co się chwalić.Paska nie było;czerwonego.NIe żałuję,tylko czaaasami,gdy ktoś dostawał dobrą książkę,ale znam te,co dostawały-li.:)) książki owe.Pierwsze klasy podstawówki to inna bajka,potem,zostawmy ten temat.No tak i te oceny dzieci w książkach….nie mówimy o książkach bardzo obniżających poprzeczkę,czy o trudnych powiesćaich nie dla dzieci,albo dla jakiejś młodzieży,etc…young adult,zostawmy temat.tak jak wielu dorosłych wtydzi się sięać po takie książki,o jakich piszemy czy nowsze,starsze,inni jakoś przesadnie przeciwnie,a inni jak my?:) albo mają preteksty.:)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      4 marca 2014 o 12:18

      No i padł imidż buntowników z wyboru. Przylizane włoski i cenzurka z paskiem, oto cała prawda o nas :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 marca 2014 o 12:29

      Cenzurka z paskiem, ale włosków przylizanych nigdy nie miałem :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Bazyl pisze:
      5 marca 2014 o 06:57

      A przedziałek? :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 marca 2014 o 07:46

      owszem, ale długo nie wytrzymywał :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. Bazyl pisze:
      5 marca 2014 o 09:07

      To jeszcze pytanie o marynarskie ubranko i będę miał jakiś obraz :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 marca 2014 o 09:09

      Marynarskie? No weź. A Ty miałeś marynarskie?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. Bazyl pisze:
      5 marca 2014 o 11:59

      Nie było takich rozmiarów :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  11. Katarzyna N. pisze:
    9 kwietnia 2020 o 00:08

    Uwielbiam tę książkę! Dostałam ją jako nagrodę na koniec roku szkolnego w 6 klasie (za czerwony pasek i to był ostatni czerwony pasek w mojej szkolnej karierze ;)). 2002 rok. Pamiętam, że pochłonęłam w jeden dzień. Ostatnio w święta BN będąc w domu rodzinnym, sięgnęłam po prawie 18 latach po tę książkę i nadal mi się podobała.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      9 kwietnia 2020 o 15:13

      Miło jest, kiedy takie powtórki nie rozczarowują po latach :) Ja akurat zawsze wolałem inne powieści Ożogowskiej, może dlatego, że nie miałem Tajemnicy na własność.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d