Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Takich trzech jak ich czterech – to nie ma ani jednego (Aleksander Dumas, „Trzej muszkieterowie” )

Posted on 16 maja 201421 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Trzej muszkieterowie
 
Trzej muszkieterowie (plus d’Artagnan – swoją drogą, zawsze mnie ciekawiło, czemuż to on, w końcu główny bohater powieści, w tytule nie został uwzględniony) byli dla mnie zawsze symbolami przyjaźni – i to wrażenie powtórka po latach potwierdziła – oraz rycerzami bez skazy, którzy w obronie swego honoru, króla i kobiety wyciągną szpadę i pojedynkować się będą do upadłego. To wrażenie teraz rozwiało się niczym kurz na gościńcu, którym zmierzał do Paryża młody gaskoński szlachcic.

 
D’Artagnan, gdyż o nim mowa, jechał do stolicy, by zaciągnąć się na służbę do muszkieterów królewskich. W drodze zdarzyło mu się zadrzeć z człowiekiem z blizną, ujrzeć w przelocie blond piękność i utracić list polecający do dowódcy muszkieterów, pana de Treville. W jego też pałacu nadepnął na odciski trzem walecznym kompanom: Atosowi, Portosowi i Aramisowi. Potem, jak chyba wszystkim wiadomo, był

potrójny pojedynek zakończony zawarciem dozgonnej przyjaźni,

masa innych walk na szpady, zadarcie z potężnym kardynałem Richelieu, parę romansów, sieć intryg oraz szaleńcza wyprawa do Londynu.
 
Powieść Dumas dzieli się na dwie części: pierwsza jest spójną i dość dynamiczną historią pierwszych kroków d’Artagnana w wielkim świecie, zwieńczoną eskapadą po spinki królowej Anny Austriaczki, druga natomiast snuje się najpierw wokół prób zdobycia ekwipunku na wyprawę wojenną i niemrawych starań wykrycia porywaczy ukochanej d’Artagnana, potem wyczynów militarnych, by wreszcie skupić się na losach Milady, owej tajemniczej blondynki, którą Gaskończyk dostrzegł na początku swej wyprawy do Paryża. Sceny finałowe melodramatyzmem nie przebijają co prawda zgonu Stefci Rudeckiej, niebezpiecznie jednak się do tego ideału zbliżają. Na szczęście Dumas dorzucił tu i ówdzie epizod niemal heroikomiczny, jak śniadanie w bastionie Świętego Gerwazego, albo wdał się w analizę charakterów służących i ich stosunków z chlebodawcami, pokazując, że nie było mu obce poczucie humoru.
Do skrzyżowania szpad każdy pretekst jest dobry
(ilustr. Jerzego Skarżyńskiego).
 
Autor nie wpadł też na pomysł, by swoich

bohaterów uczynić herosami bez skazy.

Wręcz przeciwnie, obdarzył ich całą masą cech mocno sprzecznych ze stereotypowym wyobrażeniem szlachetnych szermierzy honoru. Bo i ten honor często pojmują nader pokrętnie – w myśl zasady, że jeśli chcemy się z kimś pojedynkować, to za pretekst wystarczy byle głupstwo. Poza tym Portos jest próżny i z jego poczuciem honoru nie kłóci się żerowanie na uczuciach starszej kobiety, d’Artagnan – ponoć szaleńczo zakochany w pani Bonacieux – w ramach poszukiwań porwanej kochanki najpierw uwodzi pokojówkę, by zdobyć dostęp do jej pani, a potem bez szczególnych szmerów w podświadomości zaczyna sypiać również z Milady. Aramis to cicha woda, wygląda na takiego, co to „modli się pod figurą, a diabła ma za skórą”. Najlepiej na ich tle wypada Atos: co prawda za dużo pije, ale przynajmniej ma porządny powód, by zalewać robaka. Jego kompani zresztą też za kołnierz nie wylewają.
 
Wynika z tego, że „Trzej muszkieterowie” na pewno nie są umoralniającą powiastką dla dzieci, chociaż w moim pokoleniu, a i pewnie wcześniej powszechnie była chyba czytana w wieku dwunastu czy trzynastu lat. Wtedy walor czysto przygodowy przesłania całą resztę, a górnolotne hasła o obronie honoru wnikają w pamięć, pozostawiając fałszywe wrażenie, że świat opisany przez Dumasa jest czarno-biały: wszyscy albo obrzydliwie szlachetni, albo podli. Tymczasem podła jest wyłącznie piękna Milady (skądinąd najciekawsza postać), ale cała reszta bohaterów również ma rozmaite skazy – może poza panią Bonacieux, której przypadła niewdzięczna rola przeciwwagi dla Milady; rola, która skazała ją na zupełną nijakość.  
 
Bez względu jednak na wszystko powieść Dumasa daje masę uciechy, ciut tylko mniejszą niż ta dawna radziecka adaptacja filmowa:
 
 
 
Aleksander Dumas, Trzej muszkieterowie, tłum. Joanna Guze, ilustr. Jerzy Skarżyński, Krąg-Officina 1993. 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

78 thoughts on “Takich trzech jak ich czterech – to nie ma ani jednego (Aleksander Dumas, „Trzej muszkieterowie” )”

  1. Ewa Formella pisze:
    16 maja 2014 o 17:56

    Nie udało mi się dotąd przeczytać powieści, moja wiedza o tych panach opiera się wyłącznie na filmach, które jako nastolatka oglądałam z wypiekami na twarzy, bo też marzyłam o takim „muszkieterze”. A piosenka z filmu fantastyczna :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 maja 2014 o 17:59

      Jeślibyśmy się trzymali książki, to żaden z nich nie był materiałem na męża:)) A co do piosenki, to o ile pamiętam, cały radziecki film był dość zakręcony.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Maniaczytania pisze:
      16 maja 2014 o 18:20

      Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Maniaczytania pisze:
      16 maja 2014 o 18:43

      Ech tam, a Atos! Przecież to prawie ideał! Jak ta Milady mogła go tak oszukać!!!

      Muszę w końcu skończyć tych muszkieterów w wersji książkowej, bo zatrzymałam się na pierwszym tomie. A filmów widziałam coś ok. 10 wersji (licząc animowane ;) ).

      Tę radziecką wersję pamiętam z tv w czasie świąt chyba wielkanocnych jak byłam małą dziewczynką – bardzo mi się wtedy podobała i nie rozumiałam, dlaczego moich rodziców tak śmieszy :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 maja 2014 o 18:57

      Bo Milady to zła kobieta była:) Do szpiku kości zepsuta!
      Nie dziwię się rozbawieniu Twoich rodziców, muszkieterowie mówiący po rosyjsku to czysta perwersja :P Ale mnie też się podobało, dużo bardziej niż wersja animowana z psami :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. Anutek pisze:
      19 maja 2014 o 08:37

      Ojejciu, no co wy ;). Ja po przeczytaniu „Muszkieterów” jako calkiem duża dziewczynka odkrylam ze zdumieniem, ze Atos jest podły, a Milady skrzywdzona. Przedtem, owszem, kochałam się w Atosie beznadziejnie, bo ach, och, jaki on szlachetny, jaki skrzywdzony, jaki mhrrroczny, jak pije, bo musi.

      Teraz żałuję, że się Milady nie udało uszkodzic go tu i ówdzie nieco bardziej ;).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Anutek pisze:
      19 maja 2014 o 08:40

      Aha, a radzieckich „Muszkieterów” KOCHAM :D. Od czasu ujrzenia po raz pierwszy wszyscy tak dla mnie wygladaja (oprócz staruszka d’Artagnana, no, litosci, toz on szesnascie lat miał chyba na starcie, a nie dwa razy tyle!), Aramisa na ten przykład jako kogoś innego niż eterycznego blondynka wyobrazić sobie nie umiem. I piosenki znam na pamięć. Super serial to był, taki surrealistyczny :)!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 maja 2014 o 08:47

      Atos podły? Ojejku jej. Naiwny, to tak, bo kto to widział tak się żenić z nieznajomą:) Ja tu widzę u Ciebie jakąś nutę feministyczną, że biedna kobieta tłamszona w patriarchalnym układzie społecznym, podległa bezwzględnemu samcowi, walczy o niezależność :))
      D’Artagnan na starcie miał chyba dwadzieścia lat, o ile pamiętam, więc nie wybrzydzaj.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Anutek pisze:
      19 maja 2014 o 09:22

      :)) Jako feministka protestuję przeciw wieszaniu kobiety na pierwszej napotkanej gałęzi i rozczulaniu się nad tym, jaki biedniusi musiał byc mężczyzna ZMUSZONY (jakżeby inaczej) do takiego czynu.

      Zdaje się, że nie ma powodów, by przypuszczać, ze Milady była złą żoną, a jako czytelnikowi „Nędzników” nie muszę Ci przypominać, za jakie to kradzieże piętnowano i karano ludzi w ówczesnej Francji, i jakim trzeba było byc zbrodniarzem, by na to zasłuzyć. Szlachetny, ekhm, hrabia nie wiedział nawet, co to za kradzież była, bochenka chleba czy klejnotów koronnych.

      Słowem: uważam, ze można zalozyć, że to Atos zepchnął Milady z drogi cnoty nie dając jej szans na poprawę, na wydźwignięcie się z upadku, nie dając żadnej możliwości obrony i wyjaśnienia swych czynów ;D.

      A wieszania człowieka bez sądu nie usprawiedliwia nic (z sądem tez niewiele, ale mogę wziąć poprawkę na charakter epoki ;)).

      A, dwadzieścia! No to faktycznie, nie powinnam wybrzydzać ;D.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Aragonte pisze:
        26 stycznia 2017 o 23:18

        No, dokładnie to D’Artagan miał 18 latek, kiedy wjechał na scenę na swoim uroczym koniku „barwy jaskra”, przehandlowanym w Paryżu za kilka talarów ;) BTW konik pożył jeszcze trochę i niemalże dostał się Portosowi przed wyprawą do La Rochelle :) Właśnie sobie przypominam „Muszkieterów” po długiej przerwie (kiedyś była to moja ukochana książka dzieciństwa, więc czytałam to pewnie kilkadziesiąt razy) i nadal mnie bawią :))) Uwielbiam poczucie humoru narratora :))
        Ale idealizować bohaterów się nie da, nawet Atosa (no cóż… pijaka i niedoszłego zabójcy własnej żony – w którym się oczywiście kochałam, a jakże) – są absolutnie niedoskonali i przez to interesujący :)
        Znam oczywiście rosyjską wersję (dzięki której chyba w ogóle sięgnęłam po książkę Dumasa), wersję animowaną plus kilka filmowych (parę kiepskich, parę niezłych) oraz serialowych. Serialowa wersja „Muszkieterów”, jaką ostatnio obejrzałam, to 12-odcinkowa koreańska wersja będąca luźną adaptacją – nadspodziewanie udana i mocno w duchu oryginału, choć materiał potraktowano swobodnie.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. zacofany.w.lekturze pisze:
          27 stycznia 2017 o 12:02

          Przejrzałem komentarze i widzę, że Atos wyrasta na ulubieńca pań, mroczny, nieszczęśliwy, z tajemniczą przeszłością :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 maja 2014 o 09:59

      Musisz zrozumieć cierpienia urażonego hrabiowskiego honoru, że wprowadził do rodziny zbrodniarkę. Obawiam się, że cierpiałby na honorze bez względu na to, czy w grę wchodziłby bochenek chleba, czy spinki królowej. W obliczu cierpienia nie miał głowy do prowadzenia śledztwa na własną rękę. Znając jednak Dumasa, to on by nie dał Milady szansy na pójście drogą cnoty, on potrzebował złej kobiety dla urozmaicenia fabuły :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. Anutek pisze:
      19 maja 2014 o 10:04

      No pewnie :D. Co to byliby za „Muszkieterowie” bez wrednej Milady, przecież oni by wtedy… eee… w ogóle nie byli :D!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 maja 2014 o 10:05

      O właśnie. Ktoś musiał się poświęcić dla uciechy pokoleń czytelników :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Aine pisze:
    16 maja 2014 o 18:45

    Fakt – czytając Trzech muszkieterów w wieku nastu lat, odbiera się całą opowieść bardzo czarno – biało. Dopiero później zaczęłam się zastanawiać nad wiernością d’Artagnana, czy elastycznym pojmowaniem honoru, nie mówiąc o tym, że Konstancja miała męża…
    Ale nic nie przeszkadzało mi się kochać w Atosie! ;) :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 maja 2014 o 19:00

      Maż Konstancji sam się prosił o rogi, bo był zły i nie doceniał skarbu, jakim była żona – takie wyjaśnienie można wyczytać między wierszami. Atos wydaje się chwilami wręcz nieludzki w swojej doskonałości, dobrze, że chociaż pił, bo byłby nie do zniesienia :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. momarta pisze:
    16 maja 2014 o 20:20

    O matko, a to pluszowe coś na muszkieterach, to co? I dlaczego w ogóle?
    Chyba bym znów przeczytała chętnie. Chyba nie wiem kiedy, psiakrew.
    I od zawsze byłam zafascynowana postacią Milady – chyba na zasadzie przeciwieństwa. Nie jestem pewna na ile to pamiętam, a na ile sobie wyobraziłam, ale mam wrażenie, że jej charakter i niejednoznaczność najlepiej zostały uchwycone w rysunkowej, zanimizowanej wersji „Trzech muszkieterów”:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 maja 2014 o 20:32

      To coś to pluszowy kotek. Młodsza uznała, że będzie się komponował z całością. No to się komponuje:P
      Milady robi wrażenie w każdej wersji. Czy dobrze pamiętam, że w animowanej była kocicą czy lisicą?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      16 maja 2014 o 20:34

      Kocicą:) Uznajmy więc, że Młodsza antycypowała nasz dialog i postanowiła wyeksponować postać Milady!:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 maja 2014 o 20:38

      O proszę, jakie mam bystre maleństwo :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. momarta pisze:
      16 maja 2014 o 20:41

      To po mamusi!:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      16 maja 2014 o 20:43

      O, bez wątpienia :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Aga Pe pisze:
    16 maja 2014 o 21:00

    Moja ulubiona książka z czasów szkolnych!:) Również mnie fascynowało czemu d’Artagnan nie załapał się nigdy do owej trójki. A Milady to po prostu zła kobieta była i tyle;)
    Pozdrawiam:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 07:34

      Pominięcie d’Artagnana w tytule absolutnie niezrozumiałe, chociaż czy tytuł „Czterej muszkieterowie” brzmiałby równie dobrze? :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. 白小颱 Biały Mały Tajfun pisze:
    17 maja 2014 o 06:15

    Atos jest najwspanialszym pijakiem świata :) Marzyłam o nim dniami i nocami, odkąd skończyłam osiem lat. Wtedy bowiem nie zdawałam sobie jeszcze sprawy z tego, że życie z pijaczyną nie byłoby najmądrzejszym pomysłem ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 07:35

      Po Milady Atos to druga najciekawsza postać: tajemniczy i zmagający się z przekleństwem przeszłości. Nie dziwię się, że poruszał Twoją wyobraźnię. Ale żeby zaraz pijaczyna? Pod wpływem odpowiedniej kobiety na pewno by się zmienił :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Marlow pisze:
    17 maja 2014 o 11:27

    Eh, młodość. Byłem niepocieszony, że Konstancja zginęła, a przecież mogła zostać wdową i potem żyć z d’Artagnanem długo i szczęśliwie … :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 11:30

      No nie wiem, czy byłaby taka szczęśliwa, gdyby się dowiedziała, ilu łóżkowych poświęceń od d’Artagnana wymagało uwolnienie jej :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      17 maja 2014 o 11:39

      On chyba wcześniej też nie była niedostępna, tak że pewnie jakoś by to przeżyła :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 11:43

      Z aluzji wynika, że raczej trzymała pion moralny, ale kto wie, jak było :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Marlow pisze:
      17 maja 2014 o 11:46

      Przy takim mężu? W takim otoczeniu? – brzmi to trochę mało wiarygodnie ale niewykluczone, że kiedyś zdarzały się takie kobiety :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 11:49

      Podkreślone jest, że była wyjątkowa, ale to może tylko w oczach zakochanego d’Artagnana. Wydanie młodej i pięknej kobiety za starego mężczyznę mogłoby sugerować np. chęć zalegalizowania dziecka z nieprawego łoża, ale w tym wypadku o dziecku mowy nie ma. Załóżmy więc, że Konstancja wyróżniała się na tle ogólnej rozpusty :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Marlow pisze:
      17 maja 2014 o 11:54

      Ok, załóżmy :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 12:00

      Oj, coś słabo Kolega przekonany :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Amatorka K. pisze:
    17 maja 2014 o 11:50

    Bardzo lubię tę książkę, głównie właśnie za poczucie humoru i niepoprawność autora :) Z muszkieterów to chyba Atos najbardziej mnie zawsze intrygował, a z tych „złych” – to kardynał. Co do tytułu, to z tego co pamiętam to d’Artagnan najpierw trafia do gwardzistów, więc trudno go liczyć jako muszkietera, raczej jako „wanna be” ;)
    A czytałeś kolejne części? „W dwadzieścia lat później” podobało mi się chyba jeszcze bardziej od „Trzech…”. Trzecią częścią trylogii jest „Wicehrabia de Bragelonne” – tego jeszcze nie czytałam, ale ponieważ to chyba raczej skupia się na postaci Raula (syna jednego z muszkieterów :)) to trochę studzi mój entuzjazm.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 11:53

      Ciekawa hipoteza w kwestii tytułu, ale dalej nie wyjaśnia, czemu tytuł pomija głównego bohatera:) Pozostałe tomy czytałem dawno temu, bez entuzjazmu, o ile pamiętam, ale na fali gromadzenia lektur powtórkowych zdobyłem „W 20 lat” i będę czytał, tylko sobie małą przerwę zrobię.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Amatorka K. pisze:
      17 maja 2014 o 11:58

      Czy główny bohater zawsze musi być upchnięty w tytule – może autor chciał podkreślić skromność d’Artagnana (he he)? I tak się zastanawiam, a jak ten tytuł brzmi w oryginale – „Trzej muszkieterowie” to dokładne tłumaczenie, czy może tylko nasze polskie „ulepszenie” tytułu?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 12:02

      Jako żywo jest „Les Trois Mousquetaires” :) Istnieje za to powieść pt. „D’Artagnan”, czasem wydawana pod nazwiskiem Dumasa, ale napisana przez Henry’ego Bedforda-Jonesa.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Amatorka K. pisze:
      17 maja 2014 o 12:04

      A niech to, moja mała teoria spiskowa legła w gruzach…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 12:09

      No wlaśnie niekoniecznie legła, poszperałem i znalazłem:
      The novel’s first title was Athos, Porthos and Aramis until a journalist suggested that Dumas change the named to the title we all know. Dumas is said to have answered, “I agree even more with your suggestion to call the novel The Three Musketeers considering that, as there are four of them, the title will seem absurd, which will guarantee the book to be a success.”

      Actually, the title was not that absurd in light of the fact that Athos, Porthos and Aramis are the only three musketeers in much of the novel, d’Artagnan becoming a musketeer much later. However, the latter soon becomes the book’s main character, and even the image of the ideal musketeer…

      …the ultimate musketeer, whose personality eclipsed all the others, which would have justified a title like D’Artagnan and the Three Musketeers. Charles Samaran.

      Więcej tu: http://www.lemondededartagnan.fr/SITE/ENG/fiction_succes.htm

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Amatorka K. pisze:
      17 maja 2014 o 12:16

      O, a to ciekawe :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 12:19

      Cała strona wydaje się bardzo ciekawa.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Prawdziwa Polka pisze:
      17 maja 2014 o 12:46

      Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 15:00

      Na propozycję swojego wydawcy, by zmienić tytuł „Athos, Porthos and Aramis” na „Trzech muszkieterów”, Dumas odpowiedział: „Zgodzę się z pańską sugestią zmiany tytulu na Trzech muszkieterów, tym bardziej że zważywszy na to, że jest ich czterech, tytuł będzie się wydawał absurdalny, a to zagwarantuje książce sukces”.
      Jeśli najdzie mnie ochota na coś głęboko niemoralnego, to Dama Kameliowa będzie na pewno.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. guciamal pisze:
    17 maja 2014 o 12:14

    Wiki podaje francuski tytuł Les trois mousquetaires, więc chyba jednak nie nastąpiło błędne tłumaczenie. Dzięki za przypomnienie fragmentu filmu, zupełnie o nim zapomniałam, a rzeczywiście piosenka fantastyczna. A co do wcześniejszej wymiany zdań panów ZWL i M cóż ma znaczyć wątpliwość, iż może kiedyś zdarzały się takie kobiety, czyżby to, że dziś takich nie ma …

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 12:17

      Hehe. Niech się Marlow tłumaczy, bo ja cnoty pani Bonacieux broniłem własną piersią niemalże :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. guciamal pisze:
      17 maja 2014 o 23:00

      Narobiłeś mi ochoty na film, obejrzałam spore fragmenty i jakże mogłam zapomnieć, że został nakręcony w formie musicalu, co oczywiście u mnie podnosi jego walory o parę oczek w górę. No i świetna rzecz na poprawę humoru – nazwisko czwartego bohatera wymawiane po rosyjsku i poprzedzone słuchaj …. – bajka.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 maja 2014 o 07:57

      Rosyjski musical to już w ogóle rarytas rzadkiej urody :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. Moje zaczytanie pisze:
    17 maja 2014 o 14:52

    Ach te czasy, gdy ja to czytałam w szkole podstawowej, a później kolejne części. Trudno mnie było od książki oderwać. Pasjonowałam się przygodami muszkieterów, historycznym tłem tych przygód. Uwielbiałam Atosa.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 15:01

      Atos wygrywa w damskim rankingu ulubionych bohaterów tej książki :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Moje zaczytanie pisze:
      17 maja 2014 o 15:06

      Nie jestem zdziwiona. Jak Atos na wieść o śmierci ……. odwrócił się do ściany, płakałam jak bóbr.
      Nie piszę kogo, by ewentualnym czytelnikom za dużo nie zdradzać i pozbawiać ich przyjemności czytania oczywiście już nie pierwszej części, ale kolejnych.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 15:08

      Będą czytane i kolejne :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Moje zaczytanie pisze:
      17 maja 2014 o 15:12

      Ja już do Dumasa nie wrócę, ale wspominam go z dużym sentymentem.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  10. czytanki.anki pisze:
    17 maja 2014 o 16:46

    Eco kiedyś wymieniał „Trzech muszkieterów” jako przykład książki, która jest o czymś/kimś innym niż sugeruje tytuł. Według niego w tym przypadku chodziło po prostu o d’Artagnana.
    Miałam jakieś 13 lat, kiedy czytałam Dumasa, i trochę się dziwiłam, że tyle miejsca poświęca niestosownym namiętnościom.;) Zawsze mnie też zastanawiało, dlaczego uśmiercał porządne kobiety – przynajmniej w tych powieściach, które czytałam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 maja 2014 o 16:50

      W świetle anegdoty o powstaniu tytułu książki Eco mógł mieć rację:) Tu akurat Dumas zabił obie bohaterki, dobrą i złą, pewnie dlatego, żeby panowie mogli dalej prowadzić wesołe kawalerskie życie :D Zresztą o paniach z epoki muszkieterów Dumas miał równie złe zdanie jak o tych z Hrabiego Monte Christo.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      19 maja 2014 o 11:45

      Jak przez mgłę kojarzę, że w „Dwóch Dianach” i „Józefie Balsamo” jakieś pozytywne bohaterki też potraktował okrutnie.;( Przynajmniej czytelnik bardziej przeżywa lekturę, za dużo lukru odbiłoby się czkawką.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 maja 2014 o 11:52

      Stary chwyt :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  11. Aga CM pisze:
    17 maja 2014 o 20:19

    Odczuwam wstyd, ponieważ nie czytałam jeszcze tej książki. Muszę to szybko nadrobić.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  12. Piotr Bolc pisze:
    17 maja 2014 o 20:46

    d’Artagnan zostaje muszkieterem dopiero pod koniec książki, na początku jest tylko gwardzistą, więc może stąd tytuł książki.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 maja 2014 o 08:04

      Zagadka po części wyjaśniona wyżej :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  13. kolysanka pisze:
    18 maja 2014 o 02:08

    Kiefer Sutherland w roli Atosa byl cudowny, i mial taki niesamowity glos, moze i nadal ma.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 maja 2014 o 08:06

      Z Kieferem chyba nie oglądałem, mam przerobione raczej wszystkie starsze wersje.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  14. Bazyl pisze:
    20 maja 2014 o 08:13

    Nie pamiętam z Dumasa nic. A jedyne skojarzenie z „Trzema …”, to jakaś wieczorynka, w której muszkieterowie byli psami o ludzkiej postawie. Ale „Para…, para…, paradujemsa”, też daje radę :D Pora na powtóreczki, choć przyznam szczerze, czytanie ostatnio mnie nuży :(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 maja 2014 o 08:15

      Rozumiem Twój ból, właśnie wychodzę z fazy nieczytania:) Psia wersja Muszkieterów nie była najgorsza, chociaż niemiłosiernie rozwleczona.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      20 maja 2014 o 08:28

      Ja na razie walczę z zombie w Deadlight i czytam dwie strony dziennie Mabanckou. Poza tym staram się za wiele nie myśleć. Płaszcz i szpada nie były moim ulubionym gatunkiem filmowym, ale Tima Curry pamiętam :) Wolałem latających Chińczyków :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 maja 2014 o 08:35

      To ja od Chińczyków wolałem d’Artagnana:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      20 maja 2014 o 09:23

      A ja od d’Artagnana wolałem Jackie Chana :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  15. Kasia Sawicka pisze:
    21 maja 2014 o 19:11

    Kiedyś mój dziadek uwielbiał filmy z serii płaszcz i szpada i obejrzałam chyba wszystkie wówczas popularne, wszystkie absolutnie na jedno kopyto i wszystkie rzecz oczywista, pochodzenia francuskiego. W związku z czym skutecznie mi obrzydzono Dumasa, a jego książki na ogół omijałam szerokim łukiem. Tylko bajki swobodnie bazujące właśnie na „Trzech muszkieterach” wspominam mile. A teraz, gdy ja już dojrzałam do lektury, książki zakupiłam, Ty mi tu piszesz takie rzeczy zniechęcające? Bo ja widzisz jakoś tak miałam obrazek rycerskości i szlachetności dzielnych muszkieterów plus historię o miłości w tle, a to przekłamanie jakieś było ;P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 maja 2014 o 19:15

      Ale właśnie cała radocha w tym, jak się odkrywa stopniowo te wszystkie wady, grzeszki i przywary naszych bohaterów. Portos uganiający się za prokuratorową – no miodzio :) Nie zniechęcaj się w żadnym razie :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Kasia Sawicka pisze:
      21 maja 2014 o 19:20

      Przeczytam, przeczytam. Tak sobie trochę żartuję ;) Jak już na tyle „dojrzałam” do Dumasa, że nawet kupiłam na własność, to muszę przeczytać, żeby wiedzieć, czy ma zostać na półkach, czy pójdzie na jakąś akcję wymiany bądź obciążenia półek biblioteki miejskiej ;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 maja 2014 o 19:22

      Na pewno zechcesz zachować. Jeśli nie dla Aramisa, to dla Atosa :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  16. B.T. pisze:
    1 marca 2016 o 20:39

    Ach, jakże uwielbiam antyczne wpisy o moich ulubionych lekturach, właśnie dostałam muszkieterów w prezencie i na pewno zachowam książkę dla Aramisa, gdyż mam słabość do duchownych z zamiłowaniem do dam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      1 marca 2016 o 21:02

      Wcale nie taki znowu antyczny ten wpis :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  17. Jane pisze:
    27 lutego 2019 o 11:03

    Bardzo lubię czytać „Trzech Muszkieterów”. To jedna z tych ksiazek, których fabule chciałoby sie zmienić dla happy endu, ale z drugiej strony wtedy to nie byłoby juz to samo. Wlasnie przez te zdecydowane wątki ona wzbudza tak wiele emocji, i za to ją uwielbiamy.
    Ostatnio trafiłam na serialową wersję BBC „Muszkieterowie”. Ta wersja nie jest dokładną adaptacją ksiazki, zaczerpnięte są z niej wątki i historie postaci. Ale jednak sympatycznie się ogląda. Poza tym Muszkieterowie są bardzo mili dla oka. Atos jak widzę w większości z nas wzbudzał emocje. I u mnie tak było. W dodatku w serialowej wersji jak dla mnie wygląda najlepiej spośród innych jego wcieleń. Dla niektorych moze miec urodę dyskusyjną, ale jak dla mnie to strzał w dziesiątkę bo ma mnóstwo seksapilu, historia jego i Milady jest trochę zmieniona. I uwielbiam chemię pomiedzy nimi, jest tam pozadanie, ból, wściekłość, smutek i miłość.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  18. Aragonte pisze:
    26 lipca 2019 o 17:19

    Upewnię się – czy to wydanie „Trzech Muszkieterów” na zdjęciu to w miarę nowa edycja z rysunkami Skarżyńskiego? Polowałam kiedyś na stare, ale było trudno dostępne albo w zniechęcających cenach, a te rysunki bardzo lubię, więc może zapoluję na to, jeśli ma tamte fajne ilustracje.

    Wersję BBC oglądałam, tj. I sezon. Inspirowana, nie bazująca na książce, niewiele z niej pamiętam, ale faktycznie Atos całkiem mi się w niej podobał. Generalnie to raczej był retelling, coś jak „Merlin” z młodym Merlinem i Arturem :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 lipca 2019 o 20:38

      Jeśli trzydziestoletnia książka jest stosunkowo nowa, to tak, są obrazki Skarżyńskiego i jedyne słuszne tłumaczenie Joanny Guze :) Niestety chyba następne tomy już się wtedy nie ukazały i trzeba sztukować starszymi wydaniami.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Iga pisze:
        7 września 2019 o 00:47

        Arogante zgadzam się co do serialu. To nie to samo co książka bo to tylko inspiracja, ale miło się ogląda.

        Swoją drogą jestem ciekawa jakby autor bloga zrecenzował „księcia srebrnego” A. Tołstoja lub „Na polu chwały” H. Sienkiewicza. Bo nie znalazłam.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          7 września 2019 o 10:21

          Ksiażę Srebrny mi się podobał, w bardzo zamierzchłej przeszłości.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d