Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Księgozbiory polskie, cz. 1: Na warszawskim Kercelaku

Posted on 12 lipca 20145 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)


Wizytę w każdym domu zaczynam od niezbyt dyskretnego niekiedy przeglądu księgozbioru gospodarzy (lub skonstatowania ze zgrozą jego braku). Uwielbiam też opisy bibliotek: mniejszych lub większych, publicznych lub prywatnych, otaczanych szacunkiem i miłością lub zaniedbanych i niszczejących. Mam nadzieję, że nie jestem w tej manii osamotniony, więc co jakiś czas chciałbym tu zamieścić smakowity fragment zaczerpnięty z powieści, wspomnień czy reportażu.
Dziś reportaż Gustawy Jareckiej (1908–1942), lewicującej dziennikarki i pisarki, o tym, co czytali mieszkańcy ubogich dzielnic Warszawy tuż przed wojną. Niektóre zawarte w nim stwierdzenia i obserwacje wydają się wciąż aktualne.

Księgozbiór na Kercelaku i teatr na Dzikiej
O dziesięć, dwanaście minut jazdy tramwajem od samej jasnej Marszałkowskiej, pokreślonej kolorowymi zygzakami reklam, leży inna Warszawa.
O wieczornym zmroku, kiedy śródmieście rozbłyska najjaśniej, wąskimi rurkami płynie czerwona i błękitna krew neonów, leżą niedaleko ciemne, groźne i źle brukowane ulice: Krochmalna, Prosta, Pańska, i pod bladymi kręgami z rzadka rozstawionych żółtych lamp wiodą do kamienic o mokrych ścianach, wielu sieniach i ciasnych izbach. Stąd Towarową tylko parę kroków do egzotyki Warszawy, do Kercelaka.

Stragan z instrumentami, 1944 rok (źródło).

Już wszyscy to znają, widzieli, czytali. Kradzione buty i palta, używane sprzęty i przedmioty, psy wszelkich ras i bez rasy, perłowe, czarne i srebrne łagodne gołębie, krwawiące od bójek w ciasnocie klatki.
Wszyscy wiedzą o tutejszych wróżbitach, fotografach, sprzedawcach cudownych środków od „brodawek, a także i pluskiew”, ale kto wie, że na Kercelaku stoi na drewnianych półkach, leży na lichym straganie tutejszy księgozbiór?
Obok blaszanych łóżek z medalionami kolorowych pejzaży, koło używanych płyt stoją w oszklonych półkach rzędem, leżą na stole stosami książki stare, bez okładek i z okładkami o zatartych napisach. Leżą najlichsze, bo stąd łatwo ściągnąć.
Coraz to ktoś przystaje i oczami wodzi po tytułach. Rinaldo Rinaldini wsparł się o Rewolucją St. Grabskiego. Inne rozchodzą się, jak przystoi wedle treści, na tej samej półce w różne strony. Z jednej Kryzys demokracji, z drugiej Wygnana w dzień ślubu. Tragedia panny z dobrego domu. Miłość i zbrodnia pochodzi z wydawnictwa polskiego i chrześcijańskiego, co zostało zaznaczone na okładce.
Łunaczarski stoi niedaleko Uboju rytualnego księdza Trzeciaka. Najwięcej widać egzemplarzy fizyki i chemii, jest jej nawet więcej niż romansu Potajemne zaślubiny, czyli Sekretarka króla.
Bo to nieprawda, że ludzie stąd nie czytają albo mają zainteresowanie tylko dla „ślepej hrabiny”. Głód pisanego słowa na pewno tu jest większy niż gdzie indziej. Świadczą o tym coraz gęściej wychodzące zeszyty tandety.

Antykwariat na Kercelaku, 1927 rok (źródło).

Ale ludzie czytają w pierwszym rzędzie to, co do nich dociera, a następnie to, co jest tanie. Chociaż zeszytów Ślepej hrabiny jest tasiemiec, każdy jako jednorazowy wydatek kosztuje dziesięć groszy. Zresztą mimo to czytają i te inne, które tu są. Widziałam wiele razy księgozbiór z Kercelaka, zawsze coś w nim ubyło, zawsze znajdowało się coś nowego, ale nigdy dotąd nie było za szkłem półki, tam gdzie są lepsze książki, Michałka, Katarynki, Wolnego najmity, Ogniw — tych pięknych, prostych książeczek, których cena w zeszytowym wydaniu mogłaby też nie przekraczać dziesięciu groszy.
Składy nie kupowanych książek rosną po księgarniach. Nie ma dla nich drogi tutaj, gdzie się kupuje stare, sprzed lat czasopisma, zbutwiałe powieści anonimowych autorów i przestarzałe broszury popularnonaukowe. Nowe, kto wie, jak długo poczekają, zanim tu przyjdą.
Na Kercelaku jest księgozbiór, na Dzikiej, na Chłodnej kino dodaje rewię do programu.
Sentymentalne piosenki o miłości i niedoli z zabłąkanym, czasem słowem prawdziwej rozpaczy. Chude, jak należy, malowane dziewczyny w kolorowych, brudnych szmatach z błyskotkami tańczą własne improwizacje. Płaskie dowcipy, stare skecze, ktoś gra na ksylofonie, ktoś płacze na harmonijce. Ludzie wyżywają tęsknotę do widowiska. Tam gdzie kino dodaje rewię, już na popołudniowych przedstawieniach jest pełno. Publiczność? Policjant, goniec, woźny, uczniaki z tych stron i człowiek, który stąd pewno pójdzie na nocną zmianę, bo w paczce na kolanach ma robocze ubranie. Na paczce spoczywają ręce. Za chwilę, kiedy Cygan zaśpiewa piosenkę o czarnych oczach, rymowaną na „mię” i „cię”, będą klaskać. W prawdziwym, szczerym zachwycie, który nie poznał nic piękniejszego i — kto wie, czy pozna?
Ludzie szukają repertuaru, repertuar butwieje po składach, błąka się w nie wydanych rękopisach.
Czytają Wampira Warszawy, tłoczą się do cyrku na „kobietę z męską brodą”. Przeczytaliby coś innego, gdyby mieli u siebie na Kercelaku, poszliby do teatru na Wolskiej, na Dzikiej, na Smoczej. 

Niepiękne dzielnice. Reportaże o międzywojennej Warszawie, oprac. Jan Dąbrowski, Józef Koskowski, Państwowy Instytut Wydawniczy 1964, s. 190–192.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

20 thoughts on “Księgozbiory polskie, cz. 1: Na warszawskim Kercelaku”

  1. Ambrose pisze:
    12 lipca 2014 o 16:05

    Świetny reportaż – cenię sobie dziennikarzy, który zadają sobie trud poznania danego miasta od tej biedniejszej, ciut bardziej zaniedbanej strony. Co do wspomnianego głodu słowa pisanego, to ciekawe jak w tamtym okresie wyglądały statystyki czytelnicze w Polsce. Czy również bito na alarm z racji coraz rzadszego sięgania po lekturę przez obywateli?

    P.S. Ja również wizytę w każdym domu zaczynam od macania danego księgozbioru – najczęściej wzrokiem, ale jeśli biblioteczka okazje się na wyraz interesująca, za nic nie jestem w stanie powstrzymać się od kontaktu czysto fizycznego :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 lipca 2014 o 16:08

      W okresie międzywojennym powstało sporo takich reportaży, szczególnie w okresie kryzysu. Polecam tom „Niepiękne dzielnice”, z którego pochodzi ten tekst.
      Statystyki pewnie by się znalazły i pewnie na alarm też bito. Trzeba jednak pamiętać, że panował spory analfabetyzm – w latach 20. – 30%, w latach 30. – 20%.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Ambrose pisze:
      12 lipca 2014 o 16:42

      Ha, warto jednak pamiętać, że dzisiaj mamy spory problem z analfabetyzmem wtórnym – wiele osób niby czytać umie, ale okazuje się, że czytanie ze zrozumieniem to już wcale nie taka prosta sprawa. O tym, że przynajmniej w Polsce analfabetyzm wtórny ma się całkiem dobrze, może świadczyć choćby ogromna ilość wszelakiej maści parabanków, oferujących pożyczki na lichwiarski wręcz procent (ich obecność na rynku dowodzi także ogromnych problemów z elementarną matematyką, co wykazała także tegoroczna matura).

      „Niepiękne dzielnice” – ładny tytuł. Poszukam w antykwariacie :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 lipca 2014 o 19:27

      Szczerze mówiąc, to przy umowach kredytowych i u mnie się pojawia wtórny analfabetyzm. Tu chyba nie chodzi tylko o brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Ale poza tym zgoda, nawet proste formularze wiele osób przerastają.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. czytanki.anki pisze:
    12 lipca 2014 o 17:49

    Czy pamiętasz jakiś ciekawy opis biblioteki w prozie? Też lubię, ale jest ich jak na lekarstwo. Ostatnia powieść Eugenidesa zaczyna się od opisu księgozbioru, ale poza „Imieniem róży” nic mi nie przychodzi do głowy.;( Ale lubię, kiedy bohaterowie czytają książki wymieniane z tytułu.
    Zamieszczony fragment przedni, czy pozostałe teksty w zbiorze są równie ciekawe?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 lipca 2014 o 19:32

      Kiedy sobie przypominałem rozmaite opisy, to wyskoczyła mi biblioteka Wańkowicza, bodajże w Zielu na kraterze. U Musierowicz są rozmaite opisy, niestety niezbyt rozbudowane. Z zagranicznej prozy było coś o domu wymurowanym z książek, ale słabe bardzo.
      Do Niepięknych dzielnic trafiłem dzięki antologii Szczygła, chwilowo tylko sobie przejrzałem zawartość. Na pewno nie są to same perły, ale ponoć kilka klasyków w tym tomie jest. Tytuły zapowiadają się nieźle.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. guciamal pisze:
      12 lipca 2014 o 20:23

      Czytam właśnie Książki i ludzie, wywiady Barbary Łopiańskiej ze znanymi ludźmi kultury, których myślą przewodnią są biblioteki tychże ludzi. Fantastyczna rzecz o zawartości bibliotek, stosunku do książek, do ich pożyczania, sposobie gromadzenia, ulubionych pisarzach. Też tak mam- o ile idzie o lustrowanie mieszkań nowo poznanych osób.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 lipca 2014 o 20:26

      O książce Łopieńskiej krążą legendy. Cytowałem kiedyś fragmenty jej wywiadu z Holoubkiem, mam nadzieję kiedyś przeczytać całość.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. czytanki.anki pisze:
      13 lipca 2014 o 13:13

      Tak sobie pomyślałam, że za tym reportażem mogła stać Antologia Szczygła.;)
      Musierowicz – zgadza się, były jakieś opisy.
      Książka Łopieńskiej sama w sobie jest już legendą, aż się boję, że kiedy ją wreszcie kiedyś przeczytam, nie oczaruje mnie.;(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 lipca 2014 o 16:33

      Ta antologia to samo zło, zorganizowałem sobie już ze sześć wspomnianych tam tomów, a skończyłem dopiero tom pierwszy :)
      Co do Łopieńskiej, to mam podobne lęki, więc nawet nie pytam, czy ktoś ma pożyczyć :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. czytanki.anki pisze:
      13 lipca 2014 o 18:49

      Mam podobne obawy co do Antologii – lista kolejnych lektur może rozbudować się w tempie zawrotnym.;( O dziwo, wspomniany zbiór jest dostępny w bibliotece powiatowej. Już się cieszę.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 lipca 2014 o 05:32

      Staram się powstrzymywać przed dalszymi inspiracjami, ale to dość trudne :) Miłego czytania.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Marlow pisze:
    12 lipca 2014 o 21:39

    Jak nie zobaczysz książek na półce to na wszelki wypadek zapytaj o czytniki i audiobooki :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 lipca 2014 o 16:31

      Cholerna technologia komplikuje życie towarzyskie :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      13 lipca 2014 o 19:22

      Ale za to dzięki niej czytelnictwo wzrasta :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 lipca 2014 o 05:31

      Oby!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    15 lipca 2014 o 06:44

    U mnie nie ma czego oglądać. Tych kilkadziesiąt sztuk, które leży na półkach, to przypadkowa zbieranina kupowanych doraźnie i bez żadnego planu, bądź też wygranych w konkursach, książek. Przykro mi, ale nie przystaję do pięknego obrazka mola książkowego, otoczonego półkami z gromadzonym latami księgozbiorem :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 lipca 2014 o 07:04

      Jeszcze wszystko przed Tobą :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      15 lipca 2014 o 07:31

      Do nowego kupię grzbiety na metry i też będzie :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 lipca 2014 o 15:13

      Bardzo dobre są fototapety tematyczne :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
1/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d