Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Proszę wycieczki…

Posted on 30 grudnia 20146 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Jak się obiecało, to mus dotrzymać. Stosowna liczba lajków na fejsbuku się pojawiła, więc zapraszam na wycieczkę zakładową. Proszę nałożyć ochraniacze, wyłączyć telefony i nie dotykać eksponatów. Zwiedzanie zaczniemy od regału, który był już tu kiedyś prezentowany, jeszcze wtedy niedokończony i nie do końca wypchany, za to budzący fascynację najmłodszego pokolenia.
Po trzech latach został wypchany do pełna, przeorganizowany kilka razy i chwilowo wygląda tak (znaczy w naturze jest prosty, ale nie wymagajmy za dużo od fotografii [edit: zdjęcia się miały otwierać jako galeria, ale coś nie działa, więc chyba najlepiej otwierać je w nowych kartach]):
 
A teraz przegląd szczegółowy. Zanim padną pytania:
– tak, mam książki ułożone alfabetycznie;
– tak, mam część książek obłożonych w folię;
– tak, mam komplet Chmielewskiej i Pratchetta;
– i nie, to nie jest mój jedyny regał, ale będę Szanownemu Państwu dawkował, przynajmniej do wiosny będą tematy na posty.
I już po wykonaniu stosownych kadrów okazało się, że jedna półka się nie załapała. Więc dokładam:
Na kolejną turę zwiedzania zapraszam wkrótce.

92 thoughts on “Proszę wycieczki…”

  1. Marta Kowalik pisze:
    30 grudnia 2014 o 18:10

    No to szczena w dół i oczy pełne łez! Nie, nie od kurzu, bo regały czyściutkie, ale ze wzruszenia! Imponująca kolekcja :)

    Odpowiedz
  2. zakurzona pisze:
    30 grudnia 2014 o 18:51

    Tyle Boya! i Szekspira! i AAAAAAAAAAAAAAAA
    CZY MOGĘ U WAS ZAMIESZKAĆ?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 19:52

      A ugotujesz czasem obiad?

      Odpowiedz
  3. Agnieszka pisze:
    30 grudnia 2014 o 19:09

    Ile kilogramów wytrzymuja takie pólki? Pytam, bo moje Billy z IKEA zrobilo PLOP! i sie rozsypalo pod ok. 20 kg na kazdej pólce.
    Kolekcja-lukrecja, tylko palce lizac. Takiej pólki z Agatha to nawet Christie by chyba pozazdroscila! I widze, ze sie wychowalismy na tych samych lekturach-Lach, Makuszynski, Musierowicz, Nienacki, Niziurski… Brakuje Ci „Panienki z okienka” i „Historii zoltej cizemki”, masz za to „Paziów króla Zygmunta”, których to mnie nigdy nie udalo sie upolowac. Taka karma. No i nie masz „Dzikiej mrówki i tam-tamów” Perepeczki, za których to dostalam uwage do dzienniczka w III klasie, bo moja pani z barankiem na glowie myslala, ze Perepeczko to aktor, a ja sie upìeralam, ze rowniez pisarz.:)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 19:54

      Teoretycznie para wsporników ma udźwig 10-15 kg, więc przy dłuższych półkach trzeba ich dać więcej.
      Deotymy nie trawiłem, Ciżemkę pożyczyłem dziecku, bo to lektura szkolna :) A Tam-tamów faktycznie nie mam, ciągle zapominam sobie dokupić.

      Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    30 grudnia 2014 o 19:09

    Jakbyś wpadł w szpony nałogu, będzie co na wódkę sprzedawać. O regałach mówię, bo kto teraz książki kupuje :P

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 19:56

      Na regały też coraz mniejszy popyt :(

      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      30 grudnia 2014 o 20:03

      Kultura w odwrocie :( Dobrze, że choć ta świątynia za ciężkie miliony naszym wnukom zostanie :P

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 20:04

      Pomyśleć, ile by za to było regałów. Pełnych :D

      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      31 grudnia 2014 o 07:18

      A tak ile będzie tu i tam porozstawianych skarbonek. Jak mniemam, też pełnych :P Tak mnie wpędziłeś w kompleksy, że chyba zacznę brać garściami od wydawnictw :P

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 08:56

      Jeśli to miałoby oznaczać, że zaczniesz garściami pisać, to bierz, koniecznie :)

      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      31 grudnia 2014 o 09:36

      Wyobraziłem sobie, jak to zamiast delikatnie muskać klawiaturkę wypielęgnowanymi paluszkami, walę w nią garściami :D Sens notek, które wyszłyby spod, pewnie byłby podobny, ale za to ile więcej frajdy. Niestety, myślałem raczej o stworzeniu jakiegoś softu, coś na wzór generatora piosenek disco polo, który byłby wydajny i prosty w obejściu. Co prawda odpadłby rys indywidualny, ale za to jaki przerób :D

      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 09:48

      Mógłbyś potem podrasować tu i ówdzie indywidualnym rysem, wierzę w Ciebie :D

      Odpowiedz
    8. Bazyl pisze:
      31 grudnia 2014 o 10:03

      Z drugiej strony hand made bardziej w cenie, więc trzeba by od podstaw, żeby słupki wystrzeliły :P Wracając do meritum, wydawało mi się, że nie robią na mnie wrażenia takie księgozbiory. Myliłem się. Ta skromna próbka spowodowała zazdrosny ślinotok :)

      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 10:07

      Nigdy nie jest za późno na rozwój księgozbioru :P

      Odpowiedz
    10. Bazyl pisze:
      31 grudnia 2014 o 10:16

      Trzeba mieć plan, zdrowie, pieniądze, wyrozumiałą rodzinę, kota … Nieee, to nie dla mnie. Popatrzę na Twój :D

      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 10:19

      Plan i kot nie są niezbędne :P

      Odpowiedz
    12. Bazyl pisze:
      31 grudnia 2014 o 10:30

      Jakby na to nie patrzeć, rzeczywiście nie o kota rzecz się rozbija :P

      Odpowiedz
    13. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 10:31

      Ale kota zawsze warto mieć, i bez księgozbioru :)

      Odpowiedz
    14. Bazyl pisze:
      31 grudnia 2014 o 12:13

      Byle dużo nie żarł i nie ćwiczył ostrości pazurków na księgozbiorze :)

      Odpowiedz
    15. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 12:15

      Żreć będzie, a w kwestii pazurków preferowane są raczej kanapy :P

      Odpowiedz
    16. Bazyl pisze:
      2 stycznia 2015 o 08:08

      Na pewno nie więcej ode mnie, a mebel stary, to może i gospodyni przeżyje pazurzastą zgrrrrrrrrozę. Zobaczymy. Na razie jest silny odpór kobiet :)

      Odpowiedz
    17. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 stycznia 2015 o 08:13

      Pokaż im kto teraz jest panem domu :D Bo jak kot się wprowadzi, to on będzie panem :P

      Odpowiedz
  5. Martyna Kapitanska pisze:
    30 grudnia 2014 o 19:13

    Ile Pani Agathy! Nic, tylko pozazdrościć :)
    Drugastronaksiazek.blogspot.com

    Odpowiedz
  6. montgomerry pisze:
    30 grudnia 2014 o 19:20

    Nie zniosłabym ułożenia alfabetycznego :)
    A ciekawią mnie te karteczki wystające z Boya. Cóż to takiego?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 19:58

      O, a jaki układ preferujesz?
      Zaznaczyłem sobie karteczkami tomy, których jeszcze nie czytałem. I tak sobie tkwią te karteczki od lat…

      Odpowiedz
    2. montgomerry pisze:
      30 grudnia 2014 o 21:35

      U mnie stoją można rzec by jedynie w ułożeniu rzeczowym i w tym dalej od największych ( dół) do najmniejszych (góra).
      Z karteczkami dobry sposób, ale nie wpadłabym na to :) Czasami podpisuję datami książki.
      Nie wiem czy kojarzysz blog To przeczytałam. Właścicielka pokazuje bliżej półki, z których dana książka pochodzi :)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 21:43

      Wg wzrostu też mam podzielone. A rzeczowo to jak? Bo ja mam wg literatur (beletrystykę).
      Kojarzę blog, ale nie zwróciłem uwagi na ten zwyczaj, muszę się lepiej przyjrzeć.

      Odpowiedz
    4. montgomerry pisze:
      31 grudnia 2014 o 07:20

      W jednym miejscu książki ze sztuki – albumy, teoria wyżej, poezja, dramaty, powieści (ale tu mam jeszcze podział na te napisane np. w XIX wieku, a te napisane w XX czy XXI wieku- te współczesne po przeczytaniu w większości oddaję do osiedlowej, więc tak wiele ich nie mam), matematyka i komputerowe mężowskie też w jednym składzie, biografie, życie codzienne, religia… wszystko w ten sposób.

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 08:57

      Działami też mam ułożone, dopiero w ich obrębie alfabetycznie:)

      Odpowiedz
  7. Anna pisze:
    30 grudnia 2014 o 20:30

    A co to za luka przy Musierowicz?

    Odpowiedz
  8. zacofany.w.lekturze pisze:
    30 grudnia 2014 o 20:37

    To nie luka, to zapas miejsca :)

    Odpowiedz
    1. Anna pisze:
      30 grudnia 2014 o 20:43

      Na kolejne tomy? BTW też mam całego Pratchetta i Musierowicz:)

      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 20:45

      Niekoniecznie, chociaż dwa ostatnie czekają na przeczytanie i wstawienie na miejsce :) A Musierowicz brakuje mi tych ckliwych bożonarodzeniowo-walentynkowych poradniko-książek kucharskich.

      Odpowiedz
    3. Anna pisze:
      30 grudnia 2014 o 21:05

      A tak tych też nie mam, Jeżycjade tylko.

      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 21:17

      Plus Frywolitki i książki kucharskie :P

      Odpowiedz
    5. Anna pisze:
      30 grudnia 2014 o 23:01

      O kurcze, Frywolitki chyba też jakieś mam:)

      Odpowiedz
  9. momarta pisze:
    30 grudnia 2014 o 21:24

    Wydaje mi się, że w domowej bibliotece żaden układ książek nie jest dobry. Od alfabetycznego odrzuca mnie tak samo jak montgomerry (od foliowych okładek odrzuca mnie jeszcze bardziej, brr!). Sama aktualnie jestem w trakcie układania (powiedzmy, że mam już mniej więcej wszystkie regały, powiedzmy, że ciągle nie mam czasu, by je zapełnić zawartością kartonów) – wybrałam metodę logiczną i co chwilę muszę się mierzyć z dramatycznymi lukami. Bo gdzie na przykład postawić (w logicznym porządku) „Supliki chłopskie z XVIII wieku”?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 21:30

      Mnie się mój układ wydaje optymalny, a wypróbowałem ich naprawdę wiele :P Foliowe okładki to konieczność u takiego fetyszysty jak ja, a Supliki chłopskie to łatwizna: Historia – Historia Polski nowożytna – źródła. Ale to tym będzie, gdy dojdziemy do regałów z literaturą fachową :P

      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      30 grudnia 2014 o 21:35

      Ale ja nie lubię we własnym domu czuć się jak w bibliotece. A jeszcze gdy dorzucić foliowe okładki, to od razu pachnie „Alfabetycznym mordercą”, fuj!:P
      No tak, chyba faktycznie za mało rozbudowałam półki z historią (jak rozumiem „Czerwoną książeczkę” umieścić w dziale: Historia świata – źródła?
      PS. A poza tym oczywiście imponujący zbiór. Ale Agathy Christie i tak mam więcej!:D

      Odpowiedz
    3. montgomerry pisze:
      30 grudnia 2014 o 21:37

      Ja też nie znoszę folii :) Jak coś na allegro kupię to od razu folia do kosza.

      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 21:39

      Poniekąd o taki efekt chodzi. Biblioteki są przytulne i bezpieczne. Może poza Biblioteką Narodową i paroma innymi molochami :D
      Czerwona książeczka, to byłaby Historia powszechna najnowsza – źródła :P
      Mnie tam mojej Agaty wystarcza :P

      Odpowiedz
    5. momarta pisze:
      30 grudnia 2014 o 21:44

      montgomerry: przybij piątkę!:P
      ZWL: Nie wiem, może za rzadko bywam w porządnych bibliotekach, ale nie czuję się w nich ani przytulnie, ani bezpiecznie.
      A czy prezentowane pomieszczenie z półkami jest w Waszym domu czymś w rodzaju biblioteki? Czy raczej czytelni z kominkiem i bujanym fotelem?:)

      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 21:46

      Może bywasz w niewłaściwych placówkach :D Nigdzie nie było milej niż w mojej licealnej bibliotece.
      Prezentowane pomieszczenie jest holem, z widokiem na kominek.

      Odpowiedz
    7. momarta pisze:
      30 grudnia 2014 o 21:59

      Może. Co nie oznacza, że bibliotek nie lubię, ale żeby w nich dłużej przebywać, to niekoniecznie. Swego czasu spędzałam sporo czasu w Książnicy Pomorskiej i zawsze co najmniej połowę czasu trawiłam na myśleniu o tym, co będzie, kiedy ci ludzie z antresoli spadną:P
      O, bardzo mądrze! Od razu wszyscy wchodzący do domu padają na pysk (względnie zawierają pyski). Ja niestety mam układ, który wrzuca mnie do worka z troglodytami: półki z książkami są w gabinecie (zamknięty pokój) oraz w górnym przedpokoju, do którego większość gości nie dociera.

      Odpowiedz
    8. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 22:05

      Antresola, powiadasz? Ja się zawsze w starej bibliotece uniwersyteckiej zastanawiałem pod kim zarwie się skrzypiąca drewniana podłoga :P
      Miejsce faktycznie wybrane z premedytacją i z góry zaplanowane :) Efekciarsko!

      Odpowiedz
    9. momarta pisze:
      30 grudnia 2014 o 22:14

      A widzisz! I podtrzymujesz twierdzenie o bezpieczeństwie?
      Gdy buduje się od podstaw, ma się więcej możliwości. Ja jednak – przymierzając ilość nierozpakowanych kartonów do wolnego miejsca na półkach – także nie tracę nadziei. Wiele wskazuje bowiem na to, że książki trzeba będzie upchać i w sieni, i w holu, że o ascetycznym dotąd salonie nie wspomnę:P

      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 22:18

      No wiesz, ostatecznie nikt się nigdy nie zapadł w tę podłogę. Ale BUW się liczy do molochów, a ja preferuję kameralne placówki, takie do 40 tys. książek :D
      Sień, hol i salon wypełnisz na pewno. I nie zapomnij o piwnicy :P

      Odpowiedz
    11. momarta pisze:
      30 grudnia 2014 o 22:31

      A liczyłeś Wasze książki? (pewnie tak, skoro masz je w foliowych okładkach:P) Ja zaczęłam, ale na 658 mi się znudziło. W każdym razie nie wydaje mi się, aby było dużo więcej niż dwa tysiące (z czego dziecięcych z 500)
      I nie po to wyprowadzam teraz książki z piwnicy, żeby potem znów je tam wsadzać. Nie ma mowy!

      Odpowiedz
    12. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 22:37

      Zbliżamy się powoli do pięciu tysięcy. Może e-booki nas uratują częściowo.

      Odpowiedz
    13. montgomerry pisze:
      31 grudnia 2014 o 07:24

      Momarta : przybijam.
      Ja mam biblioteczkę stałą (specjalnie robioną) w salonie. U mnie holu nie ma, od razu przestrzeń.
      5000 to niezła liczba.

      Odpowiedz
  10. Ann RK pisze:
    30 grudnia 2014 o 21:43

    To co z tym dywanikiem? Nadal wolny?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 grudnia 2014 o 21:44

      Pieczesz ciasta? Albo lubisz myć okna? Jeśli tak, to nawet poduszeczkę do dywanika dorzucę :)

      Odpowiedz
    2. Ann RK pisze:
      31 grudnia 2014 o 12:10

      A przeszkadzają Ci zakalec i smugi? :D

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 12:13

      Jeśli ja piekę i myję, to jestem wyrozumiały :P W innym wypadku owszem, przeszkadzają :D

      Odpowiedz
  11. Izabelka pisze:
    31 grudnia 2014 o 07:07

    Noooo, imponujący widok :)))
    A masz je skatalogowane? Przy takiej ilości zaczęłabym się zastanawiać nad jakimś zapisem w kwestii dziedziczenia, bo to nigdy nie wiadomo kto może się kłócić i o co… ;-)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 08:58

      Mam katalog. Regulacje testamentowe to dobry pomysł, ale poczekam aż się dzieciom zainteresowania wyklarują, żeby wiedzieć, jak dzielić :P

      Odpowiedz
    2. Ann RK pisze:
      31 grudnia 2014 o 12:13

      Masz jakiś program do katalogowania?

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 12:14

      Mam tabelkę w excelu, zupełnie mi wystarcza.

      Odpowiedz
  12. Prowincjonalna nauczycielka pisze:
    31 grudnia 2014 o 07:33

    Pięknie:-) Jaka to książka Ewy Lach, z taką jakby kredkami rysowaną okładką?

    Ostatnio złapałam się na tym, że poza Chmielewską, Christe, książkami podróżniczymi i o zwierzętach nie mam nic ułożone – ani alfabetycznie, ani tematycznie, czy rodzajowo. Choć ostatnio wyodrębniłam książki wg wyzwania na 12 miesięcy;-)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 09:05

      To jest Kryptonim Czarna Morwa, pisałem o niej kiedyś, przeciętna.
      Ja bym nie mógł z nieułożonymi książkami, jak w tym cokolwiek znaleźć? :P

      Odpowiedz
    2. Prowincjonalna nauczycielka pisze:
      31 grudnia 2014 o 18:25

      Na pamięć wzrokową;-) Tylko po tym jak raz na jakiś czas ogarnia mnie szał przestawiania książek, przez kilka dni nie wiem, co gdzie stoi. A potem znów pamiętam:-) Ostatnio znacznie uszczupliłam księgozbiór, to trochę mi łatwiej.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 20:06

      Toteż ja wolę mieć wszystko ustawione, po każdym przestawianiu też się gubię.

      Odpowiedz
  13. Claudette pisze:
    31 grudnia 2014 o 07:38

    Ale jak to alfabetycznie? Jak foliowe okładki? Ale jak to cały Pratchett (naprawdę CAŁY? przecież on napisał z 1000 książek!)?

    U mnie alfabetyczne układanie nie sprawdziło się, chociaż posiadam dużo mniejszą kolekcję, więc to może być przyczyna. Foliowe okładki li tylko kojarzą mi się z Filią Biblioteki Publicznej w Krakowie, do której uczęszczam od 20 lat (no ostatnio nieco rzadziej), a na przeciwdziałanie kurzowi stosuję regał zamknięty (konkretnie witrynkę z szybkami), bardzo praktyczny mebel, chociaż na pewno nie tak pojemny jak Twoje półki.
    Przeciwdziałanie zabrudzeniom książek podczas jedzenia u mnie nie działa i niektóre faktycznie mają plamki od zupki pomidorowej, lecz staram się mimo wszystko nie czytać przy jedzeniu (a przynajmniej nie chlapać).

    Przechodząc do sedna to tam pod regałem widzę troszkę miejsca, może mogłabym go podnająć?
    Gotuję dobre zupy (ach, pomidorówka), lubię prać i jestem nieawanturująca się.

    P.S. Półki wyglądał na solidne, więc mam nadzieję, że nie spotka Cię historia opisywana w tym mrożącym krew w żyłach artykule: http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/nie-spie-bo-trzymam-kredens_55177.html (w Twoim przypadku oczywiście nie kredens tylko biblioteczkę)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 09:10

      Widzę, że z tym „alfabetycznie” poszedłem w skrót myślowy, ale na zdjęciach widać, że są działy, a w ich obrębie obowiązuje alfabet :P Co do okładek – to nie znoszę wymemłanych, muszę jakoś zabezpieczać, bo bym oszalał :P
      Miejsce pod regałem jest wolne, ale teraz, po dorobieniu ostatniej półki, ma wysokość 10 cm. Jeśli jesteś krasnoludkiem, to zapraszam :) Krasnoludek w domu pomaga i szczęście przynosi :D
      Od trzech lat półki wiszą, nic nie trzeba podtrzymywać i oby tak dalej:)

      Odpowiedz
  14. czytanki.anki pisze:
    31 grudnia 2014 o 09:35

    Czy w tym pomieszczeniu są jeszcze inne przedmioty oprócz półek i książek?:)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 09:43

      To jest, brzydko mówiąc, ciąg komunikacyjny. Głównie ściany i drzwi :)

      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      31 grudnia 2014 o 11:04

      W takim razie świetnie zagospodarowane. Podziwiam i zazdraszczam.;)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 grudnia 2014 o 11:16

      Dzięki. Inny by się chwalił, a ja tylko wspomnę, że to moja koncepcja :D

      Odpowiedz
  15. Eireann pisze:
    31 grudnia 2014 o 12:53

    Och. Ten Boy, i Balzac, i jeszcze Dickens, i Agatha! Piekę dobrą szarlotkę, niezły sernik, znakomite kruche ciasteczka, i umiem zrobić doskonały sernik na zimno! Mogę przycupnąć gdzieś w kątku? Tylko proszę nie wypuszczać na mnie kota w celu odwrócenia uwagi od lektury…

    Odpowiedz
  16. zacofany.w.lekturze pisze:
    31 grudnia 2014 o 12:54

    To się nazywa konkretna propozycja! Na liście oczekujących przesuwa się Obywatelka mocno w górę :D

    Odpowiedz
  17. Pani_Wu pisze:
    1 stycznia 2015 o 01:06

    Piękna kolekcja! Hol, powiadasz? Od razu mi się przypomniał przedpokój u Borejków :)
    Rozumiem, że to wstęp do skarbów wyeksponowanych na salonach :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2015 o 09:11

      Oczywiście :)

      Odpowiedz
  18. To przeczytałam pisze:
    1 stycznia 2015 o 15:06

    Ojacie!!! Jak ja lubię, gdy ktoś pokazuje swoje regały!!! Zrobiłeś mi ładny prezent na Nowy Rok :)
    Oczywiście największą przyjemnością jest wyszukiwanie takich samych wydań, jakie się ma w swoim domu. Więc donoszę, że Boya Ojczasty mój jak najbardziej posiada, ale stały koło niego jakieś kwiatki i większość tomów została zalana, w związku z czym nie pokusiłam się na ich transfer do siebie – a właśnie dziś myślałam o tym, jak bardzo mi ich brakuje, no, przynajmniej niektórych – natomiast Balzaca w całości zabrałam, zanim mu się coś złego przytrafiło. Natomiast takie wydanie Reymonta widzę pierwszy raz w życiu!
    Piękny zaiste hall! Czy generuje durne pytania gości typu „czyś ty to wszystko przeczytał?”?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2015 o 16:01

      Uwielbiam oglądanie cudzych regałów :) Zalać Boya wodą – zgroza!
      Niestety mało kto zadaje takie pytanie, a szkoda, bo Umberto Eco dostarcza kilka doskonałych odpowiedzi na takie pytania :(

      Odpowiedz
    2. To przeczytałam pisze:
      2 stycznia 2015 o 09:19

      Tak się przyglądałam tym ruskim charakterystycznym na trzecim zdjęciu i zastanawiałam, co też to może być, bo czcionka taka bardziej fantazyjna i nijak nazwiska nie mogłam odczytać… gdy mnie wreszcie olśniło: przecież stoi między Chmielewskimi! A więc czytasz Chmielewską również po rosyjsku!! No, ona u nich wielką popularnością się cieszy, nakręcili też serial według „Jednego zdania nieboszczyka”.
      Ale nie o to chciałam zapytać. Co to jest koło „Cudzoziemki”? Widzę, że Lach, ale już tytułu nie mogę odsylabizować. Podoba mi się okładka (tzn. grzbiet) :)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 stycznia 2015 o 09:33

      Chmielewska, a juści :) Uwielbiam ją po rosyjsku, chociaż nie wszystkie tłumaczenia są równie dobre. Serial widziałem partiami, kicha straszna :)
      Lach z grzbietem to Kryptonim Czarna Morwa, pisałem o niej wieki temu.

      Odpowiedz
  19. Ma Gota pisze:
    2 stycznia 2015 o 09:58

    Czyste szaleństwo! Zazdraszczam bez reszty :)

    Odpowiedz
  20. padma pisze:
    3 stycznia 2015 o 21:05

    No ładne, ładne, ale Harry Potter na samym dole? Jakże to tak? System trzeba zmienić ;)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 stycznia 2015 o 21:11

      Musi być nisko, żeby dzieci mogły sięgać bez trudu :P

      Odpowiedz
  21. moleslaw pisze:
    6 stycznia 2015 o 14:34

    Ustawiam się w kolejce do zamieszkania, mogę jedynie dodać że uwielbiam odkurzać książki i zawsze ale to zawsze odkładam je na miejsce. Oczywiście wszelkie wcześniej prezentowane przez poprzedniczki umiejętności również posiadam.
    Zazdroszczę też bym tak chciała , piękna kolekcja czekam na kolejny odcinek.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 stycznia 2015 o 21:07

      Rany, i co? Losowanie mam zrobić wśród chętnych czy raczej konkurs na najlepszy wypiek? :D

      Odpowiedz
      1. Mama w Dużym Domu pisze:
        8 stycznia 2015 o 12:08

        Sprawdzić przez okres próbny zamieszkania bądź wprowadzić system dniówkowo-godzinowy. A potem tarzać się w wypiekach, wyglądając przez kryształowe okna, delektując się jednocześnie świeżo odkurzoną ulubioną lekturą. Taka rada, z dobrego serca mojego….

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          8 stycznia 2015 o 12:11

          Ona jest do przemyślenia, ta rada :)

          Odpowiedz
  22. natanna pisze:
    7 stycznia 2015 o 19:31

    No chyba Pan chcesz, by nas z zadrości…….
    Oglądam i czekam na jeszcze…trudno może przeżyję…..
    Ładna biblioteka…..

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      7 stycznia 2015 o 20:49

      To ja odczekam dłuższy czas z drugą częścią :)

      Odpowiedz
  23. Mama w dużym domu pisze:
    7 stycznia 2015 o 20:36

    Zawsze uważałam, że najbardziej gustowne jest mieszkanie umeblowane w książki :) Cudo, cudo, zwłaszcza na tle tej gorejącej ściany.
    Zestawy i komplety podobne stoją i u mnie; komplet Agathy w wytwornej czarnej skórze zakupiłam za 5 funtów w Oxfamie w Colchester, z autografem autorki!!! Dygałam potem te tomy na kampus, a byłam tydzień przed terminem porodu najstarszej latrośli.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      7 stycznia 2015 o 20:51

      Ja też tak uważam, znaczy z tym meblowaniem książkami.
      Proszę mnie nie dobijać autografem Agathy, szczególnie w czarnej skórze :(

      Odpowiedz
      1. Mama w Dużym Domu pisze:
        8 stycznia 2015 o 12:03

        Mnie dobiło, że ktoś WYRZUCIŁ z domu TAKIE książki; oprócz bezcennego autografu mają jeszcze cudowny exlibris…Ech, źle sobie wychował potomków świętej pamięci właściciel…
        Za to moje potomki rozdzielają pomiędzy siebie spadek, największe boje tocząc o Czytelnikowskie wydanie Tolkiena z 1981 roku, w jedynym słusznym tłumaczeniu i z tajemniczymi, baśniowymi ilustracjami Jerzego Czerniawskiego. Co tam, może zabiorę je do grobu…;)

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          8 stycznia 2015 o 12:11

          Ich strata, Twój zysk :)
          Moje potomki chwilowo mają chęć tylko na Kosika i Pottera, ale może w miarę upływu czasu dojrzeją i do przejęcia innych atrakcji książkowych :)

          Odpowiedz
  24. Agnes pisze:
    8 stycznia 2015 o 00:26

    Prześliczne! Podziwiam, ale nie zazdroszczę, bo się leczę ze zbieractwa, miejsce mnie ogranicza i chciałabym docelowo zostawić na półkach tylko te najważniejsze.
    Ale naprawdę zbiór robi wrażenie.
    P.S. Całą Chmielewską też posiadam. :)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      8 stycznia 2015 o 08:22

      Powoli przechodzę na ebuki, ale to jednak nie do końca to samo :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT