Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Pomieszać wam kroki w tańcu” (Steve Sem-Sandberg, „Teresa”)

Posted on 21 stycznia 201530 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

DSC_0008
Terroryzm jest zjawiskiem złożonym i jako taki nie daje się łatwo zdefiniować. Co więcej, jak pokazuje w dwóch znakomitych wstępach do powieści Sema-Sandberga Sławomir Sierakowski, zależnie od własnych przekonań i punktu widzenia można terroryzm oceniać w sposób krańcowo odmienny. Dla jednych terroryzm jest przemocą wymierzoną w legalny porządek, podkopującą fundamenty państwa i społeczeństwa, dla innych zaś oporem przeciwko opresyjnemu systemowi politycznemu, który należy obalić i zastąpić nowym, lepszym i sprawiedliwszym.

Tak samo złożona i niejednoznaczna jest bohaterka książki, Ulrike Meinhof, chociaż fachowe opracowania wydają się w tej kwestii nie mieć wątpliwości:

Meinhof Ulrike razem z Andreasem Baaderem przywódczyni Frakcji Czerwonej Armii, wcześniej – tzw. Grupy Baader–Meinhof, w Republice Federalnej Niemiec. W 1970 r., razem z Horstem Mahlerem, zorganizowała ucieczkę Baadera z aresztu. W 1974 r. Meinhof została skazana na 8 lat pozbawienia wolności, a potem popełniła samobójstwo. (Encyklopedia terroryzmu)

Wyrok jest jasny: przywódczyni, a więc zapewne zdecydowana na wszystko fanatyczka, prawomocnie skazana, a więc pewnie winna. Świetny materiał na biografię, a jeszcze lepiej na sensacyjną powieść – coś w rodzaju „Dnia Szakala”. Niemieccy stróże prawa w pościgu za nieuchwytną terrorystką. Bardzo kuszące, ale Sem-Sandberg jest odporny na łatwe pokusy.

Jego Ulrike nie daje się łatwo zamknąć w stereotypowym wyobrażeniu o terrorystce. Jest lewicową dziennikarką, rozwódką, urodziła się na kilka lat przed swymi kolegami z pokolenia „dzieci Hitlera”, które w latach sześćdziesiątych zbuntowały się przeciwko zakłamaniu własnych rodziców, nader skrupulatnie odcinających się od nazistowskiej przeszłości, ale ma za sobą bolesne wojenne przejścia i też jest rozczarowana powojennym porządkiem, brakiem rozliczeń z minionym okresem, utrzymywaniem się zaszczepionej wtedy mentalności („Hitler w was”). Jej zdaniem niemieckie państwo jest opresyjne, rozbudowuje aparat przemocy, by gnębić własnych obywateli. „Cały świat to jedno Auschwitz”.

To ją zbliża do Andreasa Baadera i jego towarzyszy, wchodzi powoli w ich grupę, zaczyna się coraz bardziej angażować w nielegalne działania. Frakcja Czerwonej Armii eskaluje przemoc, a Meinhof staje się wyrazicielką jej poglądów. „Cel: Dolać trucizny do waszych kielichów, pomieszać wam kroki w tańcu”, żeby uświadomić społeczeństwu, że tylko pogardzani przez nie terroryści jako jedyni potrafią „urzeczywistnić prawdziwą wolność”.

Frakcja Armii Czerwonej (Rote Armee Fraktion) lewackie ugrupowanie terrorystyczne działające w Republice Federalnej Niemiec od 1972 r. Jej korzenie sięgają buntu studenckiego w 1968 r., kiedy dokonała pierwszej akcji – ataku bombowego na centrum handlowe we Frankfurcie, chcąc zaprotestować przeciwko wojnie w Wietnamie. […] Atakowano także obiekty należące do Żydów. RAF utrzymywała się zdobywając pieniądze podczas napadów na banki. […] Była uwikłana w kilka morderstw i porwań, a do 1981 r. atakowała cele wojskowe w Niemczech. […] (Encyklopedia terroryzmu)

Wbrew encyklopedycznym informacjom Meinhof według Sema-Sandberga wcale nie była główną postacią RAF. Wspierała organizację, dostarczała jej intelektualnej amunicji, prowadziła z innymi członkami grupy zawzięte dyskusje ideologiczne, ale traktowana była podejrzliwie; jej fanatyzm wydawał się nie dość krańcowy, nie potrafiła całkowicie odrzucić rozmaitych wątpliwości. Pojawia się nawet sugestia, że odebrano jej dzieci i tym szantażowano Ulrike. Rzekomą przywódczynią terrorystów szarpały sprzeczności, miała świadomość, że grupa ją odrzuciła, chociaż cały czas wykorzystywała jej wcześniejszy autorytet dziennikarski dla umacniania własnego wizerunku. Jedna z towarzyszek nazwała Meinhof ironicznie Teresą, nawiązując do św. Teresy z Avila, która niezadowolona z praktyk religijnych swojego zakonu postanowiła go zreformować w nowym duchu. Meinhof tak samo, zdaniem grupy, wolałaby iść własną drogą, zamiast trzymać się wspólnej idei.

Legenda Meinhof-przywódczyni jest pokazywana jako wytwór prasy brukowej, która dla podniesienia sprzedaży podgrzewała nastroje społeczne i nakręcała spiralę lęku. Za Ulrike ujmował się Heinrich Böll, który wprost oskarżał koncern prasowy Springera „o podjudzanie” i domagał się zakończenia nagonki.

Sem-Sandberg konstruuje opowieść o Ulrike Meinhof z odłamków wspomnień, protokołów sądowych, zapisów dyskusji, scenariuszy wydarzeń, niemal filmowych kadrów i scenek dialogowych. Dorzuca do tego artykuły i manifesty. Przeskakuje w czasie i pomiędzy miejscami. Rzeczywistość miesza się z wyobrażeniem, przeszłość z teraźniejszością. Łatwo się w tym zgubić, zniechęcić bełkotliwym stylem wielu wypowiedzi, ale warto wytrwać. Z pojedynczych zdań, krótszych lub dłuższych kwestii, napomknień wyłania się kobieta odmienna od prasowych czy podręcznikowych uproszczeń, raz pewna siebie, raz zagubiona, raz znajdująca się w centrum wypadków, raz trzymająca się na uboczu. Być może każdy czytelnik złoży z tych kawałków inny obraz, zależnie od własnych poglądów i doświadczeń inaczej oceni Meinhof, potępi ją albo znajdzie okoliczności łagodzące.

Cytaty z Encyklopedii terroryzmu, Muza 2004.

Steve Sem-Sandberg, Teresa, tłum. Irena Kowadło-Przedmojska, dwa wstępy napisał Sławomir Sierakowski, Czarne 2009.

10 thoughts on “„Pomieszać wam kroki w tańcu” (Steve Sem-Sandberg, „Teresa”)”

  1. Andrzej "Kruk" Appelt pisze:
    21 stycznia 2015 o 10:31

    Nasunęło mi się kilka wniosków. Taki ogólny, że ja chyba tę książkę tylko czytałem, zamiast przeczytać, ale to rzecz do nadrobienia.
    Mówiąc poważnie, zastanawiam się na dlaczego zaczęto przedstawiać Ulrike jako główną siłę zła w RAF, na ile znaczenie miał fakt, że była kobietą i intelektualistką zarazem. Wiadomo, obraz kobiety-terrorystki ma jakoś tak dziwnie pokręcone uzasadnienia, a to się zakochała, a to dała się omotać, a to „syndrom sztokholmski”, a to kazali i już, czy coś równie „normalnego”… Czyli ma budzić oprócz niechęci raczej współczucie. Ona była samodzielna i tfu, tfu… miała swoje poglądy.
    Druga sprawa to wstępy Sławomira Sierakowskiego. Sierakowski jak chce to potrafi pisać, i to jak! Szkoda, że rzadko chce ostatnimi czasy.
    Tak na marginesie. Ze zdziwieniem ostatnio przekonałem się, że bojówki terrorystyczne (po 1968 roku) kojarzone są nieodmiennie z ruchami lewackimi. Jakby nie było równie groźnych i bezwzględnych bojówek anarchistycznych (wiem, zwykle nie odróżnia anarchistów od lewaków (?)), faszystowskich czy zielonych. Brak edukacji?
    Wiem obiektywne pisanie o tych ruchach jest trudne, brak akceptacji. Można co prawda stworzyć, jak Cortazar „Książkę dla Manuela”, ale ci jego miejscy partyzanci, to w porównaniu z RAF, czy „Czerwonymi Brygadami” takie grzeczne safanduły, co to nawet mogą uśmiech politowania, czy drobnej sympatii wzbudzić ;-)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      21 stycznia 2015 o 12:53

      Ja bym chętnie przeczytał coś, co nie jest encyklopedią i nie jest powieścią, właśnie żeby pewne rzeczy wyjaśnić. Bo tak naprawdę nie wiem, czy Sem-Sandberg konfabulował, czy jednak oparł się na czymś rzetelnym. Gdyby wierzyć „Teresie”, to kobieta-przywódca terrorystów lepiej się sprzedawała w nagłówkach, ale to za proste.
      Wstępy są znakomite i bardzo kształcące, świetnie współbrzmią z powieścią.
      Obiektywizmu w pracach o terrorystach pewnie się nie doczekamy, historię piszą zwycięzcy, pokazanie więc drugiej strony, jak to zrobił Sem-Sandberg, to zawsze rzecz ciekawa.

      Odpowiedz
  2. Marlow pisze:
    21 stycznia 2015 o 11:20

    Co do tych ocen terroryzmu – ciekawe co by powiedziały rodziny ofiar zamordowanych przez RAF na opinię, że to był tylko przejaw oporu „przeciwko opresyjnemu systemowi politycznemu, który należy obalić i zastąpić nowym, lepszym i sprawiedliwszym”. Nowy, lepszy, sprawiedliwszy budowany na trupach niewinnych ludzi, eh.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      21 stycznia 2015 o 12:57

      Bojownicy IRA mówili: Anglicy zabrali nam wolność, zabrali nam ziemię, wywołali głód, który nas zabijał, a teraz jeszcze aresztowali/zastrzelili wujka, brata, syna… Przerwanie tego koła przemocy jest najtrudniejsze, potem można podejmować jakieś próby rozmów. A punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Niechętnie chyba myślimy o Piłsudskim jako o terroryście, wolelibyśmy jednak nazywać go bojownikiem o wolność.

      Odpowiedz
      1. Marlow pisze:
        21 stycznia 2015 o 13:21

        Dostrzegam pewną, być może niewielką różnicę, pomiędzy ludźmi, którzy walczą o wolność swojego kraju spod obcego panowania a tymi, którym się nie podoba urządzenie go przez współobywateli. Pierwsi, z definicji nie mają możliwości legalnego działania z otwartą przyłbicą, drudzy taką możliwość mają tylko ich zdaniem jest mało efektywna. Jakoś nie mogę z siebie wykrzesać dla nich zrozumienia, gdy pomyślę, że tego rodzaju ludzie mogliby na przykład powalczyć o nowy, lepszy, sprawiedliwy świat w warszawskim metrze. Zresztą jakimkolwiek innym również.

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          21 stycznia 2015 o 13:29

          Nie, żebym się nie zgadzał, ale debatę, czy ci przy władzy są swoi, czy obcy i czy rządzą w imieniu współobywateli, czy może obcych mocodawców obserwujemy od czasu do czasu; gdyby się z nią zgodzić, to dalej żyjemy pod zaborami. Wszystko jest kwestią odpowiednich haseł i pokrętnych argumentów.

          Odpowiedz
          1. Marlow pisze:
            21 stycznia 2015 o 13:39

            To teraz ja, nie żebym się nie zgadzał :-) ale jednak jeśli mi bardzo nie podoba ekipa, która rządzi (jaka by ona nie była) to przyłączam się np. do opozycji, urządzam manifestacje, pikiety, zakładam stronę internetową na której wylewam swoje żale i opluwam rządzących itp. itd.

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              21 stycznia 2015 o 22:59

              Ale nie możemy zakładać, że wszyscy będą równie racjonalni. Wręcz możemy być pewni, że nie będą :P

              Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    27 stycznia 2015 o 08:39

    A film Edela ktoś widział? Warto?

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      27 stycznia 2015 o 08:40

      Aż musiałem sprawdzić, o czym piszesz. Znaczy: nie, nie widziałem :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT