Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Szlacheckie typy i typki (Henryk Rzewuski, „Pamiątki Soplicy”)

Posted on 2 stycznia 201530 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Pamiątki Soplicy

Był sobie kiedyś kraj mlekiem i miodem płynący. Chudopachołek i wielki pan równi tam sobie byli – pod warunkiem wszakże, iż obaj od szlacheckich rodziców się wywodzili. Mieszkańcy kraju zajmowali się gardłowaniem po karczmach i sejmikach, pieniaczeniem w sądach i wymachiwaniem szabelką. Praca? „Szlachcic zajmuje się gospodarstwem, bo taki Pan Bóg przykazał, aby o dzieciach pamiętać, żeby boso nie chodziły”. Nauka i książki w niewielkiej tam były cenie. „Gawędka” całą ich rozrywką była „w chwilach wolnych od zatrudnień”.

Pierwszym na ową Rzeczpospolitą gawędziarzem był imć cześnik parnawski Seweryn Soplica,

rozmiłowany w dawnym obyczaju, w prawie biegły, a tak mający ciekawe życie, że anegdot i historyjek nigdy mu nie brakło. Rodu niewysokiego, łaską pańską i własnym przemysłem dobił zacnego mająteczku, żony, która się wokół gospodarstwa umiała zakrzątnąć i dobrobyt pomnażać, i na koniec urzędu, który go wielce uradował, choć był czysto tytularnym.
Na starość snuje pan Seweryn swoją gawędę o czasach i ludziach, by potomnym przekazać wiedzę o minionych czasach, tradycjach i ludziach – a wszystko to, rzecz jasna, wtedy było lepsze, gdyż obecnie tylko rozpusta i zagraniczne mody, które psują młodzież i do upadku doprowadziły Rzeczpospolitą. Początki opowieści Soplicy sięgają czasów saskich, ale gros z nich dotyczy okresu konfederacji barskiej i czasów stanisławowskich.
Szlachta w mundurach wojewódzkich, XVIII wiek.

Ileż tu szlacheckich typów i typków!

Przede wszystkim wojewoda wileński Karol Stanisław Radziwiłł zwany „Panie Kochanku”, posiadacz dóbr ogromnych, ale umysłowością i obyczajem równy przeciętnemu szlachcicowi, opój i warchoł, skłonny do najdzikszych wybryków, a w oczach pana Soplicy dobroczyńca szlachty i wielki miłośnik ojczyzny. Jest też natchniony kaznodzieja konfederacki ksiądz Marek, który magnatom w twarz rzucał ich własną obłudę i inne grzechy, i Tadeusz Rejtan, wystylizowany na szlacheckiego świętego i najwierniejszego obrońcę Polski, i starosta kaniowski Potocki. Są i pomniejsze postacie: warchoł i nieuk Dzierżanowski, nawrócony rajfur królewski Bielecki, zabijaka Chodźko, pieniacz Kurdwanowski, bitny Sawa, Ryś – syn organisty z Nieświeża, pan Rewieński, wzór grzeczności i gościnności, i jedyny w tym gronie plebejusz, herszt hajdamaków Pawlik. Świat tych ludzi to sejmiki, trybunały, konfederacje, pijatyki, pojedynki i potyczki zbrojne. Poznajemy mechanizmy robienia kariery i zbijania majątku, obserwujemy zaloty, zaręczyny i małżeństwa, wchodzimy do jezuickiej szkoły i palestry.
Karol Stanisław Radziwiłł „Panie Kochanku”, mal. Konstanty Aleksandrowicz.

Soplica nie szczędzi słuchaczom refleksji.

Wiadomo, za jego młodości wszystko było lepsze: i rząd, i ustrój, i ludzie, i obyczaje. Wiara w Boga głębsza i bardziej szczera. A najlepszy ze wszystkiego był stan szlachecki.

Wszystko dawniej szło lepiej niż teraz. Takie przestępstwa, co by dziś ich miano za żart, to i ludzi gorszyły, i widoczne kary od Boga ściągały; a teraz już tyle złego się namnożyło i takie paskudztwa, […] że Panu Bogu naprzykrzyło się karać i zdaje się, iż ludziom mówi: „Róbcie, co chcecie”. A na cóż Pan Bóg ma cudowne kary zsyłać, kiedy w Boga albo wcale nic, albo nie tak, jak potrzeba wierzą?

Wkradła się jednak degeneracja: zaczęło się od najwyższych rodów i schodziło coraz niżej, zbrakło i wiary, i cnót szlacheckich, więc gmach ojczyzny zaczął się walić. Cudzoziemszczyzna go dobiła i nowe idee w edukacji, bo przecież nie ciemnota szlachty i sobiepaństwo magnatów, nie zrywanie sejmów i przekupywanie trybunałów. Jakże przerażający jest kreślony przez Soplicę portret Radziwiłła „Panie Kochanku”, prymitywnego opoja, kreowanego na wielkiego syna ojczyzny obdarzonego niezliczonymi cnotami, któremu oferuje się najwyższe godności z tronem polskim włącznie. Jakież tu panuje przerażające pomieszanie i ciasnota pojęć, wychwalanie tego, co raczej należałoby napiętnować, utożsamianie interesu ojczyzny z osobistym. Cóż Rzeczpospolitej po żarliwym, ofiarnym patriotyzmie szlacheckim, skoro dawał się wykorzystywać bezrefleksyjnie każdemu, kogo uznano za możniejszego i mądrzejszego?
Sejmik w kościele, rys. Jan Piotr Norblin.
Równocześnie jednak świat w gawędach Soplicy jest niezwykle barwny i plastyczny, podobnie zresztą jak ich język. Rzewuski obdarzył swego bohatera niezwykłym darem snucia opowieści. Historie rzadko opowiadane są od początku do końca, skręcają w zaułki dygresji, biegną od skojarzenia do skojarzenia. Gawędziarz zadaje pytania i sam na nie odpowiada, przytaczając stosowne przykłady ze swego bogatego życia; bo też i życiorysem pana cześnika parnawskiego można by obdzielić parę osób. I nic to, że chronologia kuleje, że bohaterowie musieliby przebywać w kilku miejscach równocześnie, aby być uczestnikami odległych nieraz wydarzeń. Nic to, że zdarza się imć Sewerynowi przynudzić. Jego „Pamiątki” są niezrównane i warte poznania nie tylko jako źródło smakowitych anegdot, ale przede wszystkim jako świadectwo schyłku Rzeczpospolitej.

Henryk Rzewuski, Pamiątki Soplicy, Państwowy Instytut Wydawniczy 1978.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

15 thoughts on “Szlacheckie typy i typki (Henryk Rzewuski, „Pamiątki Soplicy”)”

  1. Marlow pisze:
    2 stycznia 2015 o 15:30

    Zgadza się, „niezrównane i warte poznania”! Spokojnie da się czytać też „Listopad”, oczywiście z poprawką na lata kiedy powstał.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 stycznia 2015 o 15:32

      Dodajmy też, że do powolnego czytania, bo jednak za jednym przysiądnięciem raczej nie wchodzi :) Chwilowo przekroczyłem dawkę Rzewuskiego, ale kto wie, może zatęsknię :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      2 stycznia 2015 o 15:36

      Owszem, wypieków z emocji w trakcie lektury może się i nie dostaje ale jak na taką ramotkę jest zaskakująco przyjemny. Z nieco starszych rzeczy dobry jest Kitowicz, z którego da też wyłuskać trochę anegdotek.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 stycznia 2015 o 15:38

      Kitowicza już planuję, od studiów nie miałem go w ręku i nigdy całości nie czytałem.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Marlow pisze:
      2 stycznia 2015 o 16:28

      Ja miałem kawałki w liceum, wróciłem do niego na studiach a potem to już tylko stał na półce i czekał na zmiłowanie. Jeśli już mowa o takich starociach, to parę lat temu wróciłem do Paska i okazuje się, że on ciągle żyje, tyle że kto go czyta?! :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 stycznia 2015 o 16:48

      Przerażają mnie Paskowe makaronizmy, to wymaga hartu ducha, którego chwilowo nie mam. Jeszcze nie mam :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Marlow pisze:
    2 stycznia 2015 o 17:01

    Fakt, to ciężki orzech do zgryzienia, ja poszedłem na łatwiznę i zdecydowałem się na wydanie z 1955 r., w którym objaśnienia są u dołu każdej strony, i które na dodatek ma ilustracje Marczyńskiego, tak że połączyłem pożyteczne z przyjemnym i jakoś poszło :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 stycznia 2015 o 18:19

      Też mam wydanie w takim układzie, no to może kiedyś :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. guciamal pisze:
    2 stycznia 2015 o 18:19

    Stwierdzenia, iż wszystko dawniej lepiej szło wydają się uniwersalne do dziś. Nie powołując się na rodziców, czy dziadków, sama często mawiam, iż dawniej (za młodu) bywało znacznie lepiej niż dziś (uczciwiej, prościej, szlachetniej). A jeśli to prawda, że każde pokolenie uważa czasy swojej młodości za lepsze i zacniejsze to doprawdy dziwnym jest, że jeszcze istniejemy :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 stycznia 2015 o 18:58

      Ale u pana Soplicy to już graniczy z zaślepieniem :)
      A tak w ogóle, to ja już też zaczynam powtarzać, że za mojej młodości…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Książkowa fantazja pisze:
    2 stycznia 2015 o 20:57

    Z ciekawości bym zajrzała czemu nie :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. Itartas Suwałki pisze:
    3 stycznia 2015 o 01:08

    cool

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. Bazyl pisze:
    3 stycznia 2015 o 05:00

    Czyli po staremu. Nie matura … Chyba jednak dość mam współczesnego warchostwa, żeby czytać o przeszłym :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. krzysztofmroczko pisze:
    6 stycznia 2015 o 19:30

    Pamiętam lekturę Rzewuskiego sprzed lat, faktycznie lżejszy niż Kitowicz czy nawet Pasek. Wciąż też się wymyka jednoznacznej ocenie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 stycznia 2015 o 21:07

      Już podjęliśmy z kolegą Marlowem socjalistyczne zobowiązania, że obu panów poczytamy :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d