Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

O pożytkach z podróży w czasie (J.J. Herlinger, „Mister Hopkins wnuk Sherlocka”)

Posted on 28 marca 201528 marca 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

DSC_0908Zapewne wskutek jakiegoś szeroko rozgałęzionego spisku wiadomych sił światowe media od szesnastu lat utrzymują ludzkość w nieświadomości, że w czerwcu 1999 roku odbyła się pierwsza podróż w czasie! John Hopkins, wnuk samego Sherlocka Holmesa, przeniósł się wtedy skonstruowanym przez siebie wehikułem czasu do roku 526 p.n.e., by spotkać się z greckimi filozofami z Miletu: Anaksymandrem i Anaksymenesem. Wysłuchał dyskusji o tym, który z żywiołów jest źródłem wszechrzeczy, i obejrzał doświadczenie z elektryzowaniem bursztynu, po czym bez problemów wrócił do swego domu w Londynie.

Nie wiem, jak się popularyzuje dziś wśród nieletnich wiedzę o historii nauki i wynalazków, ale w moich czasach (czytaj: dawno temu) powoływało się do życia wynalazcę, który dzięki swemu wehikułowi czasu mógł przemieszczać się od uczonego do odkrywcy, od laboratorium do pracowni, wypytywać o wszystko i obserwować, a potem opisywać, co widział. Mister Hopkins dzieli się przeżyciami z młodym pomocnikiem, Karolem Seltonem, któremu może imponować swymi rozległymi informacjami. Takie powtórzenie układu Holmes–Watson. Razem z Hopkinsem poznajemy więc Archimedesa, zwiedzamy słynny aleksandryjski Musejon, zasiadamy w pracowni Leonarda da Vinci czy, w czasach nieco nam bliższych, niemal wylatujemy w powietrze obok fabryki Nobla i towarzyszymy narodzinom lotnictwa.

DSC_0909Hopkins uważa się za geniusza, chociaż Juliusz J. Herlinger dowolnie manipuluje wiedzą swego bohatera. Anglik wie wszystko o liczbach pierwszych i twierdzeniu Pitagorasa, ale już podczas rozmowy z Leonardem da Vinci okazuje się kompletnym ignorantem, bez pojęcia o rozległych zainteresowaniach Włocha. Rzecz jasna dzięki temu zwiększa się dawka informacji przekazywanych młodemu czytelnikowi. Podróżnik w czasie wykazuje się też iście brytyjskim poczuciem wyższości i niejakim zblazowaniem. Oto jednemu z cudów świata – latarni morskiej na Faros – Hopkins przyglądał się zaledwie „z zainteresowaniem”, bo „dobrze znał ją z wielu reprodukcji”. Swoich starożytnych rozmówców traktował nieco z góry: „[…] uśmiechnął się lekko. Ileż miałby on tym dwóm Grekom do powiedzenia. […] Czy pojęliby, do czego doszedł umysł ludzki w przeciągu dwudziestu czterech stuleci, jakie upłynęły od czasów Archimedesa? […] Dlatego też Hopkinsa ogarniały uczucia złożone. Podziw mieszał się z politowaniem, szacunek z lekceważeniem. Przemagała wszakże ciekawość”. Nie zawsze zresztą Hopkins gryzł się w język, zdarzało mu się to i owo zdradzić swoim rozmówcom. W każdym razie starszy pan z pewnością nie jest bohaterem zbyt sympatycznym.

DSC_0910Ostatecznie jednak nie sympatia do bohatera się tu liczy. Wytężając pamięć, wspominam raczej nabożny podziw, jaki budziła we mnie niegdyś wiedza Hopkinsa. Podawana ona jest w sposób przystępny, choć nie infantylny – w sam raz na poziomie jedenasto- czy dwunastolatka. Akurat w tym wieku moje pokolenie zapoznawało się z twierdzeniem Pitagorasa, więc przy okazji książki miało się od razu powtórkę materiału. Pojęcia nie mam natomiast, czy to skomplikowane zagadnienie w ogóle jest wykładane w dzisiejszej podstawówce; nawet jeśli nie, nie powinno to zepsuć uciechy współczesnemu kilkunastolatkowi, gdyby przypadkiem natknął się któryś z trzech tomów pisanych bardzo starannym językiem, dalekim na szczęście od drętwoty wykładów takiego choćby Pana Samochodzika. Ilustracje Waldemara Andrzejewskiego są bardzo dynamiczne i na dodatek świetnie dopasowane do siermiężnych możliwości peerelowskiej poligrafii.

DSC_0911.J. Herlinger, Mister Hopkins wnuk Sherlocka, Nasza Księgarnia 1975.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

38 thoughts on “O pożytkach z podróży w czasie (J.J. Herlinger, „Mister Hopkins wnuk Sherlocka”)”

  1. padma pisze:
    28 marca 2015 o 17:15

    Pójdę za trendem i napiszę, że nie słyszałam o tej książce, ale mnie zainteresowałeś ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      28 marca 2015 o 23:02

      Szalenie pożyteczna książka, polecam :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Marlow pisze:
    28 marca 2015 o 18:01

    No proszę, co za zbieżność, ja właśnie powracam do źródeł i czytam „Przygody Sherlocka Holmesa” :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      28 marca 2015 o 22:03

      Odległa ta zbieżność :) Ale Sherlock Holmes zawsze dobry. Masz jakieś klasyczne wydanie czy któreś z tych nowomodnych?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Marlow pisze:
        28 marca 2015 o 22:11

        Starowinkę, wydanie Iskier z 1955 r. Zacząłem czytać „Sherlock Holmes. Biografię nieuatoryzowaną” Rennisona ale bez znajomości choćby tylko pobieżnej opowieści o Holmesie nie ma to sensu, więc musiałem się przeprosić z opowiadaniami o nim. Czytałem je jeszcze w końcówce podstawówki a potem w liceum, tyle że już nic z nich nie pamiętam. W każdym razie miła, rozrywkowa literatura.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          28 marca 2015 o 22:13

          Miła, zaiste. Chociaż Sherlock zawsze mnie wpędzał w kompleksy. Ta inteligencja, ta wszechstronna wiedza…

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Marlow pisze:
            28 marca 2015 o 22:17

            Fakt można przy nim popaść w kompleksy ale w którymś z opowiadań Watson go demaskuje bo przedstawia wiedzę Holmesa jako wybiórczą i ukierunkowaną bardzo praktycznie. Podobno brat Sherlocka to był dopiero geniusz, tak przynajmniej twierdził Sherlock :-)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              28 marca 2015 o 22:18

              Średnia pociecha, jak już się człowiek tych kompleksów nabawił :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Marlow pisze:
                28 marca 2015 o 22:28

                Nie dołuj się tak, Watson przecież tak długo razem z nim mieszkał i jakoś dał radę, a Ty po jednym zbiorze opowiadań, czy tam dwóch albo trzech a niech nawet i czterech zaraz popadasz w kompleksy. Co Ty, trochę wiary w siebie! :-)

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  28 marca 2015 o 22:32

                  Watson należał do mało refleksyjnych szczęśliwców :P A jak się ma 12 lat, to człowiek ma prawo się zdołować obcowaniem z geniuszem :)

                  Wczytywanie…
                2. Marlow pisze:
                  28 marca 2015 o 22:48

                  Zaraz zdołować, ma się wówczas idola i wzór do naśladowania i nie trzeba tak od razu popadać w kompleksy :-)

                  Wczytywanie…
                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  28 marca 2015 o 22:49

                  Na idola to mi zupełnie nie pasował, sympatyzowałem z uciskanym intelektualnie Watsonem :D

                  Wczytywanie…
  3. Aine pisze:
    28 marca 2015 o 18:50

    Twierdzenie Pitagorasa – zwykle 2 klasa gimnazjum, czyli odpowiednik dawnej ósmej :) Jedna z bardziej lubianych „przyjemności” matematycznych, zapewne z racji swej schematyczności. ;-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      28 marca 2015 o 22:04

      Strasznie nam młodzież intelektualnie podupadła, że tak późno jest w stanie przyjąć wyższą matematykę :) Sinusy pewnie dopiero przed maturą są?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Kruk pisze:
        30 marca 2015 o 09:55

        Młodzież? No coś Ty. To tfurcy i kontynuatorzy tej pseudoreformy są podupadli intelektualnie :-D Odnoszę takie wrażenie, że kolejne osoby grzebiące w edukacji dokonują swoistej projekcji swoich traum szkolnych na program. Matematyka, fizyka i takie inne za trudne? Ja dawałam/-em sobie radę do takiego poziomu? Wyrzucamy resztę, co będziemy dzieci męczyć. Za dużo lektur, nie mogliśmy nadążyć z czytaniem? Ten czy tamten autor za nudny? Redukujemy, przecież takie czytanie to trudne jest! Historia? Za dużo dat, za dużo krajów, o tych (tu wstawić mało lubianą nację) mamy mówić? Redukujemy.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          30 marca 2015 o 10:15

          Jest coś przerażającego w tym, co napisałeś, niekiedy sam miewam takie podejrzenia. Szczególnie gdy widzę, czego uczy się w szkole moje dziecko w zakresie matematyki i tzw. przyrody :(

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Aine pisze:
            31 marca 2015 o 16:27

            Wydaje mi się, że prawda gdzieś pośrodku leży – i reforma zaszkodziła i dzieci inne. Oczywiście można znaleźć zmiany na lepsze – mam na myśli reformę – ale niestety w dużej mierze, naprawiając, popsuto całą masę rzeczy, które się sprawdzały.

            A sinusy w programie szkoły średniej dopiero.

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. Aine pisze:
              31 marca 2015 o 16:27

              A dzieci, tak jak było zawsze, są różne ;)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  4. To przeczytałam pisze:
    28 marca 2015 o 22:42

    Ja w młodości czytałam namiętnie inny tom – „Mister Hopkins na tropach sensacji” – do dziś nosi on na grzebiecie dumny numer 73 :) Toteż gdy kiedyś ujrzałam na allegro „Wnuka Sherlocka”, zaraz kupiłam. No ale jakoś na razie leży odłogiem.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      28 marca 2015 o 22:43

      Też czytałem :) Będę próbował podrzucić Hopkinsa starszej córce, ale przewiduję trudności.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. kajus pisze:
      23 maja 2015 o 17:53

      Aha, ja też dziecięciem będąc dostałam od ojca „Mister Hopkinsa na tropach sensacji” i taki mam do niego sentyment, że jako dwudziestoparolatka jeszcze do tej książki czasem wracam :) ale muszę się przyznać, że Mister Hopkins zawsze wydawał mi się bardzo sympatyczny!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. kajus pisze:
        23 maja 2015 o 17:54

        … * muszę przyznać, a nie „się przyznać”, co? :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          23 maja 2015 o 18:01

          Te jego brzydkie cechy zauwazyłem dopiero teraz, kiedyś też uważałem, że to przemiły staruszek :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  5. czytanki.anki pisze:
    29 marca 2015 o 15:05

    Jaka wspaniała szata graficzna!
    Podróże w czasie to była jedna z fajniejszych przygód literackich w moim dzieciństwie.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      29 marca 2015 o 15:07

      I pomyśleć, ze takie efekt graficzny to tylko trzy kolory :)
      Podróże w czasie to świetny patent i bardzo pożyteczny :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. czytanki.anki pisze:
    29 marca 2015 o 15:29

    Tylko trzy, albo jak na ówczesne czasy aż trzy, zwłaszcza w środku.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      29 marca 2015 o 15:46

      Ale sprytne było to, że tak naprawdę nie miał znaczenia odcień tej zieleni, a jakby w drukarni była tylko niebieska farba, to też ilustracje by się udały :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. visage Momarta pisze:
    29 marca 2015 o 18:27

    Zamierzałam zaatakować tym Starszego (nawet tydzień temu zarezerwowałam w bibliotece), ale widzę, że muszę poczekać. Za bardzo mi się biedaczek zmęczy w czasie lektury, a ostatnio wrażliwy na wiedzę niczym mimoza:P
    Mi niestety nigdy Herlinger nie wpadł w ręce, co dziwne, zważywszy że czytałam zachłannie wszystko z Holmesem w tytule (i co, zdaje się, wpłynęło na to, jak potoczyła się moja kariera zawodowa)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      29 marca 2015 o 18:38

      Starsza na razie tylko prychnęła pogardliwie, ale jakoś jej to podstępem wcisnę. Najwyżej pozwolę pominąć fragmenty z wyższą matematyką :P A u Herlingera za dużo kryminalistyki nie ma, więc nie straciłaś.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage Momarta pisze:
        29 marca 2015 o 19:59

        Nie wiem jak u Was, ale u nas „wciskanie podstępem” ciągle jest równoznaczne z koniecznością wspólnego czytania. Wtedy wszystko się podoba, natomiast jeśli trzeba zabrać się samemu za lekturę, wymagania szybują pod niebiosa.
        A jeśli chodzi o twierdzenie Pitagorasa, ja zapamiętałam je raz na zawsze (podobnie jak prawo Archimedesa) dzięki „Tajemnicy zielonej pieczęci”:)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          29 marca 2015 o 20:50

          Owszem, jak się zacznie czytać na głos, to zwykle chwyta. Do tego stopnia, że dziecię po kryjomu samo potem pochłania :) Druga metoda to położyć na wierzchu, niech się dziecko opatrzy z okładką. Prędzej czy później chociaż przekartkuje. Dobrze też robi rodzic obśmiewający się nad książką i rzucający tekstami typu: „Jak przeczytasz, to się dowiesz, z czego się śmieję”. Ryzykowne, ale podziałało parę razy :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  8. Bazyl pisze:
    30 marca 2015 o 09:10

    Czytałem na pewno, a nie pamiętam tak bardzo, że aż się boję. Nic. Nawet cienia wrażenia :( Starszy przyswaja jedynie komiksy. Lucky Lucke w czytaniu po raz czwarty :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      30 marca 2015 o 09:14

      Dobry komiks nie jest zły, taka faza po prostu :P U nas też niemal wyłącznie powtórki, czwarty, piąty raz to samo.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        30 marca 2015 o 13:53

        Przynajmniej są łatwi w obsłudze. Prezent z wyjazdu do miasta – kolejny Tintin :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          30 marca 2015 o 14:53

          U nas musi być brokat. Dużo brokatu :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  9. Pingback: Warto zajrzeć 48 – Święta, smakowitości i odrobinę oglądania | Tramwaj nr 4 książki i...
  10. Adam pisze:
    7 kwietnia 2017 o 12:05

    „drętwota wykładów takiego choćby Pana Samochodzika”? LOL, akurat Samochodziki pzrekazywał wiedze bardzo fajnie. Drętwy to jest Szklarski i jego przygody Tomka, tego się czytac nie da…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      7 kwietnia 2017 o 12:08

      Szklarski jest drętwotą klasy kosmicznej, ale Samochodzik też potrafił strzelać wykłady na parę stron, jakby z książki czytał. Za młodu to się łykało, ale teraz to jednak razi.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d