Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Telenowela z życia policjantów (Mateusz M. Lemberg, „Zasługa nocy”)

Posted on 25 kwietnia 201530 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

DSC_0115

„Różne bywają sposoby ożywiania postaci pozytywnych bohaterów w polskiej powieści kryminalnej. Doskonały jest katar. Wystarczy po prostu obdarzyć porucznika Zielińskiego czy innego tam majora Grabowskiego silnym nieżytem, i już śledztwo utrudnione a w powieści więcej życia” – napisał teoretyk kryminału. Banalny katar dawno jednak wyszedł z mody, dziś trzeba bardziej radykalnych środków, by czytelnik odnalazł w literackim glinie postać z krwi i kości, a nie tylko podkolorowany ideał.

Witczak, Tymański i Cyna to policyjne trio wyjątkowo brutalnie sponiewierane przez życie, ale – wiadomo – życie funkcjonariusza to nie bajka, a policjant prowadzący w miarę normalne życie rodzinne czy uczuciowe to żaden materiał na bohatera. W książce Lemberga w przypadku facetów mamy więc obowiązkowe rozwody, nieudane związki, śmierć najbliższych, alkohol, bezsens istnienia. Plus miłość do jazzu. Nieco oryginalniej jest w przypadku Agnieszki Cynowskiej – przeklinającej wspak (w odróżnieniu od reszty, przeklinającej zupełnie wprost), zadziornej, z głębokim urazem na tle handlarzy żywym towarem i silną predylekcją do ładnych dziewcząt. Jest niepozorna, ale twarda, o niewyparzonej gębie, a jednocześnie spragniona uczucia – jej dramatyczne przejścia przed wstąpieniem do policji z powodzeniem wystarczyłyby na samodzielną powieść.

Osobiste problemy gliniarzy w „Zasłudze nocy” są tak pochłaniające, że w zasadzie nie powinni mieć czasu ani sił na pracę zawodową, Lemberg jednak nie daje za wygraną i przygotowuje dla nich efektowną zbrodnię: w opustoszałej kamienicy zostaje znaleziony nieznany mężczyzna zadziobany przez wrony. Ta zasadnicza sprawa szybko schodzi na dalszy plan w obliczu afery, w którą zespół śledczy wdeptuje przypadkiem, dzięki niesubordynacji Cyny i skomplikowanej sytuacji rodzinnej Witczaka. Oba wątki kryminalne zresztą kręcą się dość niemrawo, autora zaś bardziej zdaje się zajmować snucie wątku uczucia Witczaka do pani prokurator. Szczerze mówiąc, to i mnie ten wątek zainteresował bardziej niż sprawa tajemniczej ofiary krukowatych, notabene znajdująca nader mizerne i niezbyt przekonujące rozwiązanie.

„Zasługa nocy” mnie nie zachwyciła i nie porwała, choć czytałem ją bez bólu, a scena z Cyną rozwalającą casting nawet mi się podobała. Okładkową rekomendację, że Lemberg napisał „jeden z najciekawszych, najlepszych debiutów kryminalnych ostatnich lat”, uważam jednak za przesadę. Napisał co najwyżej telenowelę z życia policjantów.

Mateusz Lemberg, Zasługa nocy, Prószyński i S-ka 2014.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

16 thoughts on “Telenowela z życia policjantów (Mateusz M. Lemberg, „Zasługa nocy”)”

  1. Agnieszka pisze:
    25 kwietnia 2015 o 21:32

    Nawet kot jest znudzony…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      25 kwietnia 2015 o 21:34

      Kot został brutalnie obudzony do zdjęcia :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Claudette pisze:
    26 kwietnia 2015 o 13:02

    A mnie się podobało.
    Nie nastawiałam się na jakąś super ciekawą zbrodnię, genialne rozwiązanie, ani fascynującą akcję. Nie, już dawno straciłam nadzieję na coś takiego wśród wszystkich wydawanych na potęgę kryminałów.
    Podeszłam do tej książki troszkę, jak do cuchnącego jajka. Byłam zaciekawiona, ale też pewna obawy.

    I Lemerg mnie zaskoczył. Telenowela w polskiej literaturze rzadko się zdarza. A już na pewno nie taka o policjantach.
    Brakowało mi w sumie tylko starszej osoby przybyłej z Kazachstanu oraz postaci, która przespałaby się z wszystkimi możliwymi bohaterami (Witczak nieźle zaczął, ale potem niestety przystopował!).

    A tak zupełnie serio, to chyba w żadnej innej książce polskiego autora nie znalazłam tak doskonale wykreowanych i scharakteryzowanych postaci. Wszyscy bez wyjątku mnie fascynowali. Warstwa psychologiczna okazała się jednak nieco przytłaczająca, bo już na jakąś w miarę ciekawą zagadkę kryminalną zabrakło miejsca. Jednym słowem, książka ma swoje momenty i postaci zostały genialnie wykreowane, co łącznie stanowi ciekawy debiut oraz interesujący wstęp do dalszej historii. Ale niestety tylko wstęp.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Claudette pisze:
      26 kwietnia 2015 o 13:04

      Oczywiście nazwisko autora brzmi Lemberg! Przepraszam za tę literówkę ;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      26 kwietnia 2015 o 13:19

      Ja też nie miałem żadnych oczekiwań, chciałem zostać zabawiony kryminałem. I nawet się dobrze zaczęło z tymi wronami, tyle że chyba łatwiej wymyślić interesującego trupa, niż porządnie uzasadnić, dlaczego zginął. Tu autor poległ bez dwóch zdań.
      Co do postaci: fajne chłopaki i dziewczyna – ale tak szczerze, to panowie są zlepkiem wszystkich standardowych cech „policjanta przeklętego”. Ilu funkcjonuje w literaturze policjantów rozwodników/wdowców z problemem alkoholowym/depresją/pracoholizmem/nieudanym związkiem z kobietą i brakiem porozumienia z dzieckiem? Ale ok, przerysowani, ale strawni. Cyna lepsza, chociaż cały czas miałem wrażenie, że autor przedobrzył z tymi jej wszystkimi przejściami, chociaż paru rzeczy mógłby jej oszczędzić. Więc geniusz nie, co najwyżej sprawne posługiwanie się obiegowymi motywami.
      Nie wiem, czy w kolejnym tomie poprawiły się proporcje między obyczajem a kryminałem, ale nie sądzę, żeby Lemberg był w stanie czymś zaskoczyć. Przeczytałem bez bólu i wstrętu, więcej nie zamierzam.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. visage Momarta pisze:
    27 kwietnia 2015 o 22:03

    Nie mam pojęcia jak przeklina się wspak, ale jeśli „awruk ćam”, to ja nie chcę czytać tej książki!
    Okładka nader zbliżona do tej, którą wydawca obdarzył książkę B. Przygodzkiego „Z chirurgiczną precyzją”. Wydawcy niby różni, ale zdaje się, że zawartość podobna.
    I jeszcze w kwestii formalnej: znając nieco środowisko, mam wrażenie, że w literaurze funkcjonuje dokładnie tyle samo „policjantów rozwodników/wdowców z problemem alkoholowym/depresją/pracoholizmem/nieudanym związkiem z kobietą i brakiem porozumienia z dzieckiem”, ile w prawdziwym życiu. Niestety.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      27 kwietnia 2015 o 22:07

      Owszem, właśnie tak się przeklina wspak, możesz obchodzić Lemberga dużym łukiem.
      Nie wątpię, że w życiu też jest spory odsetek poturbowanych życiowo policjantów, ale czemu – u licha – literatura nie pójdzie na oryginalność i zamiast kolejnego rozwiedzionego alkoholika, obowiązkowo niegolonego tygodniami, nie obsadzi w roli śledczego cukrzyka-poligloty z jednym uchem?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage Momarta pisze:
        27 kwietnia 2015 o 22:20

        Nawet nie próbuję zrozumieć czemu akurat cukrzyk-poliglota. Zamiast tego poczekam cierpliwie na taką właśnie pełnokrwistą postać literacką. Uważam jednak, że stworzenie przez pana Lemberga postaci policjantki, która przeklina wspak w sposób wyżej wymieniony powinno całkowicie zaspokoić Twoje oczekiwania:P (będę omijać, bardzo będę omijać!)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          27 kwietnia 2015 o 22:26

          Równie dobrze mógłby być dyskopata-ćwierćinteligent, chodziło mi o zestawienie cech bardziej zaskakujących niż alkoholik i rozwodnik :)
          To przeklinanie wspak mnie denerwowało, bo wszyscy klęli na potęgę, a ta jedna się powstrzymywała od przeklinania wprost. Ponoć dlatego, że koledzy za dużo klęli :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    28 kwietnia 2015 o 14:12

    Odhaczone, dzięki za przeczytanie :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      28 kwietnia 2015 o 14:16

      Ktoś czyta, aby nie czytać mógł ktoś :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        28 kwietnia 2015 o 14:50

        Jakbyś grał, to bym Ci powiedział w co nie grać :D

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          28 kwietnia 2015 o 14:54

          Nie mów mi, napisz na blogu :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  5. Pingback: PoniedziałkowePolecamTO! [odcinek 20] | Obsesja czytania
  6. Pingback: Nie ma spokoju nad Zalewem Zegrzyńskim (Mariusz Ziomecki, „Umierasz i cię nie ma”) | Beznadziejnie zacofany w lekturze
  7. Pingback: Pozdrowienia z Rosji, czyli powrót do Kamieńskiej (Aleksandra Marinina, „Złowroga pętla”, „Śmierć i trochę miłości”) - Beznadziejnie zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d