Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Spojrzenie w otchłań (Steve Sem-Sandberg, „Biedni ludzie z miasta Łodzi”)

Posted on 19 maja 201515 grudnia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

DSC_0142

Książkę Steve’a Sema-Sandberga można potraktować jako beletryzowaną biografię Chaima Mordechaja Rumkowskiego, prezesa Starszeństwa Żydów w getcie łódzkim od chwili utworzenia dzielnicy zamkniętej w październiku 1939 roku aż do jej likwidacji w sierpniu 1944 roku. Człowieka, który uwierzył, że dzięki pilnemu wykonywaniu niemieckich zarządzeń, dzięki niewolniczej pracy na rzecz machiny wojennej Rzeszy, zdoła uratować więźniów getta przed całkowitym wyniszczeniem. Człowieka, który okłamywał innych, ale i siebie, gdyż uwierzył, że jest kimś więcej niż tylko marionetką w niemieckich rękach i że będzie mógł odwrócić to, co było nieodwracalne – wyrok śmierci wydany na Żydów. To on, w imię zachowania najlepszych jednostek, oddawał na zagładę starców, chorych, kaleki i dzieci. Uważał, że chroni w ten sposób tych, którzy mieli szanse przetrwać. Rumkowski megaloman, kłamca, pedofil, obsadzający swoimi krewnymi najważniejsze stanowiska w gettowej administracji, do ostatku niemal pełen złudzeń, że jego polityka daje efekty. Rumkowski zbawca albo Rumkowski kat własnego narodu – do dziś opinie pozostają podzielone.

Sem-Sandberg kreśli portret zgodny z czarną legendą prezesa utrzymującą się od ponad sześćdziesięciu lat we wspomnieniach i pracach naukowych. Wizerunek ten został jednak po wydaniu książki oprotestowany przez badaczy jako jednostronny, oparty na uprzedzeniach i celowym fałszowaniu faktów. (Warto, moim zdaniem, prześledzić dyskusję, jaka się toczyła wokół książki. Na nowo biografię Rumkowskiego zbadała Monika Polit,  wizję Sema-Sandberga oprotestował Jacek Leociak, a bronił jej tłumacz powieści, Mariusz Kalinowski).

Skoro więc „Biedni ludzie z miasta Łodzi” nie mogą ponoć pretendować do miana biografii, to czy tracą swą wartość? Odpowiedź brzmi „nie”. Bez względu bowiem na to, czy powieść oddaje prawdziwe oblicze Rumkowskiego, czy też je zakłamuje, można w niej widzieć dużo więcej niż tylko opowieść biograficzną. To znakomite studium człowieka, który w ciężkich warunkach dostaje władzę (choćby tylko pozorną) i ma realizować cudze plany – na dodatek plany, które w końcowym rozliczeniu mają przynieść śmierć jemu samemu i wszystkim łódzkim Żydom. On zdaje się nie wierzyć w nieuchronność zagłady i zamierza zrobić wszystko, by jej zapobiec – jednak kosztem, który wielu innym wydałby się nie do przyjęcia. Ile w tym zadufania, nadmiernej wiary we własne wpływy i możliwości, a ile złudzeń, okłamywania samego siebie? Zapewne po równo.

Poza tym, że jest studium jednostki postawionej przed skrajnie trudnymi wyzwaniami, powieść pokazuje także społeczność w zamkniętym, odizolowanym świecie, gdzie panują strach, mróz, głód, choroby i śmierć. W tym świecie jedni mają wszystko, inni walczą o kawałek chleba i przydział do lepszej pracy. Szerzy się nepotyzm, przekupstwo, na cudzej krzywdzie powstają fortuny, które mogą upaść równie szybko, jak powstały – zależnie od kaprysu władzy. Poznajemy wiele osób: Rumkowskiego i jego krewnych, współpracowników, dzieci z domu dziecka, którym się opiekował, rozmaitych „biednych ludzi”. Pojawiają się znikąd, są z nami chwilę, znowu znikają. W getcie nie ma przecież nic pewnego, stabilizacja jest tylko chwilowa, a przyszłość rysuje się w czarnych barwach.

„Biedni ludzie z miasta Łodzi” początkowo pisani są niczym reportaż: rzeczowo, z cytatami z dokumentów i wspomnień. Powoli jednak atmosfera robi się coraz bardziej duszna, klaustrofobiczna, nasycona narastającym lękiem i beznadzieją – do tego stopnia, że lektura sprowadza fizyczne cierpienie, gdyż czytelnik wchłania te trujące miazmaty. Styl narracji też się zmienia: obrazy stają się nieco mętne, niejasne, urywane, jakby były majakami głodującego umysłu, który nie potrafi się skupić, wyłącza się na jakiś czas, znowu odzyskuje na chwilę świadomość i ponownie rejestruje fakty.

Właściwie nie ma znaczenia, którą interpretację powieści Sema-Sandberga wybierzemy: czy zobaczymy w niej biografię Rumkowskiego, studium człowieka władzy w warunkach ekstremalnych czy portret zamkniętej społeczności stojącej w obliczu zagłady. W każdym bowiem wypadku mamy do czynienia z książką do głębi poruszającą, odsłaniającą otchłanie, w które większość z nas wolałaby się nie zapuszczać. Stawiającą zbyt wiele pytań o kondycję ludzką, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi, pytań o granice poświęcenia i kłamstwa, o to, czy można ratować silniejszych kosztem słabszych.

Steve Sem-Sandberg, Biedni ludzie z miasta Łodzi, tłum. Mariusz Kalinowski, Wydawnictwo Literackie 2011.

O książce pisał również Marlow. Mój tekst powstał we wrześniu 2013 r. dla magazynu „Literadar”.

46 thoughts on “Spojrzenie w otchłań (Steve Sem-Sandberg, „Biedni ludzie z miasta Łodzi”)”

  1. Marlow pisze:
    19 maja 2015 o 20:35

    Ciekaw jestem jak łódzkie getto wygląda w „Dzienniku…” Sierakowiaka, bo jego śmierć wystawia Rumkowskiemu takie samo świadectwo jakie on z kolei wystawił Czerniakowowi, gdy wrócił oburzony z wizyty w getcie warszawskim.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      19 maja 2015 o 20:57

      Też jestem ciekaw, chociaż pewnie prędko po Sierakowiaka nie sięgnę.

      Odpowiedz
      1. Marlow pisze:
        19 maja 2015 o 21:04

        U mnie też swoje będzie musiał odczekać ale chyba przesunę go w okolice początku kolejki.

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          19 maja 2015 o 21:07

          Przesuń, bo ja to najpierw będę musiał zakupić.

          Odpowiedz
          1. Marlow pisze:
            19 maja 2015 o 21:10

            Ale nie obiecuj sobie zbyt wiele bo przede mną m.in. jeszcze dwie cegły.

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              19 maja 2015 o 21:13

              Ale spokojnie. Nawet jak opiszesz, to i tak nie przeczytam, bo wolałbym najpierw sam poznać ten dziennik.

              Odpowiedz
              1. Marlow pisze:
                19 maja 2015 o 21:19

                Cóż za zdopingowanie do lektury! :-)

                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  19 maja 2015 o 21:22

                  Daję Ci tylko do zrozumienia, że nie ma pośpiechu :) Ale Ty i tak pójdziesz jak czołg i przeczytasz na za tydzień.

                2. Marlow pisze:
                  19 maja 2015 o 21:26

                  Bez przesady, za miesiąc i tydzień, to może tak :-)

                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  19 maja 2015 o 21:33

                  To trzymam za słowo.

                4. Marlow pisze:
                  19 maja 2015 o 21:40

                  A przechodząc do rzeczy (wreszcie!), wydaje mi się, że w tego rodzaju książkach osnutych wokół prawdziwych postaci albo wydarzeń i na dodatek sugestywnie przedstawionych panuje nieporozumienie bo oczekuje się, że będą to książki z których będzie można uczyć się historii. Nie do pomyślenia jest powieść o Westerplatte na którym, żołnierzom udaje się uniknąć niewoli albo książka o ORP Orzeł, z którego marynarze się uratowali. To wszystko musi być pisane z podręcznikiem w ręku.

  2. visage zacofany.w.lekturze pisze:
    19 maja 2015 o 21:46

    W podręcznikach to o getcie w Łodzi jest co najwyżej akapit. Chyba już dyskutowaliśmy o przyczynach tych kontrowersji wokół – jak nie patrzeć – dzieła literackiego. Naukowcy poczuli się zagrożeni, że wizja literacka okaże się potężniejsza od ich suchych monografii, ale nie zrobili nic, żeby wyniki ich badań weszły do obiegu poprzez powieść.
    A na marginesie, to przejrzałem dziś opinie na Lubimy czytać i zabił mnie głos, że to powieść antypolska. To chyba jakaś narodowa obsesja jest.

    Odpowiedz
    1. Marlow pisze:
      19 maja 2015 o 21:50

      Nie wiem czemu jesteś zaskoczony – przecież wiadomo nie od dzisiaj, że książki o polskich żydach z definicji są antypolskie.
      Polit popełniła monografię ale to jakieś nieporozumienie, bo samemu Rumkowskiemu wbrew tytułowi, nie poświęciła tam zbyt dużo miejsca.

      Odpowiedz
      1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
        19 maja 2015 o 21:54

        Staram się nie zazwyczaj nie myśleć, że gdzieś obok mnie ktoś może mieć tak nieracjonalny pogląd na rozmaite sprawy. I literaturę.
        Pracę Polit chętnie bym kiedyś przejrzał, bo miała być bomba, ale jakoś nie słyszałem huku eksplozji i łomotu walących się w gruzy przestarzałych poglądów na Rumkowskiego.

        Odpowiedz
        1. Marlow pisze:
          19 maja 2015 o 22:14

          Książkę Polit mam więc jeśli chce i prześlesz mi swój adres na priv to mogę Ci ją pożyczyć. Tylko żebyś potem nie mówił, że nie ostrzegałem :-).
          Jeśli chodzi o „antypolskie” spojrzenie to wczoraj obejrzałem „Pokłosie”, niestety nie całe, można filmowi różne rzeczy zarzucić ale czemu miałby to być od razu film antypolski, trudno mi zrozumieć.

          Odpowiedz
          1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
            19 maja 2015 o 22:22

            Nie wiem, czy jestem gotowy na panią Polit, ale dzięki za propozycję.
            Druga część wypowiedzi, jak rozumiem, jest tylko retoryczna?

            Odpowiedz
            1. Marlow pisze:
              19 maja 2015 o 22:25

              Oczywiście :-)

              Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    20 maja 2015 o 07:52

    Lato idzie, a tu kolega z takim ciężarem gatunkowym :P

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      20 maja 2015 o 08:24

      Kolega czytał jesienią, inni też mogą :)

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        20 maja 2015 o 08:28

        Na razie cały czas przetrawiam „Zamojszczyznę”. W sumie jakby spojrzeć na nią pod odpowiednim kątem, to też jest antypolska :P

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          20 maja 2015 o 08:30

          WSZYSTKO rozpatrywane pod odpowiednim kątem może być antypolskie, wiadomo :P

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            20 maja 2015 o 08:44

            Nie tylko antypolskie. Może też być gejowskie/pedofilskie jak np. „Pan Kleks”. Ale że jestem prosty człek, to i interpretacje mam proste i nie doszukuję się piątego dna :P

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              20 maja 2015 o 08:48

              I rasistowskie jak Murzynek Bambo. Na tym blogu tylko nieskomplikowane interpretacje są :)

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                20 maja 2015 o 08:54

                A myślisz, że czemu go czytam :P

                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  20 maja 2015 o 08:59

                  No właśnie, czemu? Przecież chyba nie tylko z powodu prostoty interpretacyjnej? :D

                2. Bazyl pisze:
                  21 maja 2015 o 08:38

                  Z przyzwyczajenia? :P A może dlatego, że po szóstym tekście o „Koronkowej robocie” mam ochotę na coś nieoczywistego :P

                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  21 maja 2015 o 08:52

                  To ja chyba mam zaległości w czytaniu blogów :)

  4. koczowniczka pisze:
    20 maja 2015 o 10:54

    Szkoda, że przedtem recenzja umieszczona została tylko w Literadarze, a nie na blogu, bo ludzie przecież chętnie by ją czytali :) Literadaru nikt już chyba nie pamięta, pismo nie zyskało popularności, trudno znaleźć numery archiwalne.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      20 maja 2015 o 11:04

      Literadar przestał się ukazywać, zanim zamieścił ten tekst. Potem miał zawisnąć na Biblionetce i też się z tym zeszło, więc wziąłem sprawy w swoje ręce.
      Mam nadzieję, że teraz też kilka osób tę recenzję przeczyta.

      Odpowiedz
      1. koczowniczka pisze:
        20 maja 2015 o 11:14

        Źle się wyraziłam – oczywiście teraz też ludzie przeczytają recenzję, ale książką nie zainteresuje się już tak wiele osób, jak byłoby to jesienią roku 2013. Większość czytelników uważa, że książka ma krótki żywot i warto ją czytać tylko wtedy, kiedy jest nowinką wydawniczą. Po kilku latach od wydania to już „staroć”…

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          20 maja 2015 o 13:42

          Akurat tutaj nie zaglądają łowcy nowości, więc książka sprzed 4 lat znajdzie pewnie amatorów. Chociaż też bym wolał, żeby mój tekst ukazał się te dwa lata wcześniej.

          Odpowiedz
  5. Mag pisze:
    20 maja 2015 o 13:37

    Temat Rumkowskiego mnie zaciekawił jak trafiłam na świetną książę Elżbiety Cherezińskiej ” Byłam sekretarką Rumkowskiego. Dzienniki Etki Daum”, potem była „Fabryka muchołapek” Barta. Fascynuje mnie ta postać, ten problem, o którym wspomniałeś- człowiek u władzy w ekstremalnych warunkach. Ciężko oceniać takie postawy, bo sami nie wiemy jak byśmy się w takich sytuacjach zachowali. Muszę poszperać w bibliotece, czy mają tego Sandberga, bo mnie zaintrygowałeś.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      20 maja 2015 o 13:43

      Poszukaj koniecznie, a skoro czytałaś inne książki na ten temat, nie będę ostrzegał, że Biednych ludzi można odchorować. Sema-Sandberga niezła jest też Teresa, chociaż to inny kaliber.

      Odpowiedz
      1. Mag pisze:
        21 maja 2015 o 09:28

        ale Teresa to tytuł powieści tego autora, czy inna książka o Rumkowskim? Ja wiem,że to ciężki kaliber, ale ja lubię (durnie to brzmi) takie książki. Jak masz jeszcze jakieś pomysły lektur dotyczących ludobójstwa w Rwandzie, to też bym łyknęła (Tochman i Hatzweld za mną )

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          21 maja 2015 o 09:32

          Teresa to książka Sandberga o Ulrike Meinhoff: https://zacofany-w-lekturze.pl/2015/01/pomieszac-wam-kroki-w-tancu-steve-sem-sandberg-teresa.html
          Temat Rwandy mnie odstraszał, ale rzetelnie i naukowo podszedł do sprawy Jacek Reginia-Zacharski: http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/177263/rwanda.html

          Odpowiedz
          1. Mag pisze:
            22 maja 2015 o 14:59

            o, tej pozycji nie znałam, dzięki

            Odpowiedz
  6. AnnRK pisze:
    20 maja 2015 o 20:06

    Jakoś nigdy mi się nie udało przekopać przez kolejne numery „Literadaru”, więc fajnie, że zamieściłeś tę recenzję tutaj. O getcie łódzkim wiem tyle co nic, a to mi wygląda na książkę, która mogłaby to zmienić. Reportaż, który jest czymś więcej niż zbiorem faktów, to coś, co tygryski bardzo lubią.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      20 maja 2015 o 21:19

      Dla ścisłości: powieść, która zaczyna się jak reportaż, a potem zmienia swój charakter. To tak dla uniknięcia rozczarowań. Ale w każdym przypadku bardzo polecam.

      Odpowiedz
  7. czytanki anki pisze:
    21 maja 2015 o 10:47

    Czy w książce daje wyczuć się ocenę autora czy pozostaje bezstronny?

    Odpowiedz
    1. czytanki anki pisze:
      22 maja 2015 o 12:01

      Sama sobie odpowiem: nie ma to jak czytać ze zrozumieniem (albo nie pomijając żadnego akapitu;))).

      Odpowiedz
      1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
        22 maja 2015 o 12:20

        A ja miałem wczoraj wieczorem przejrzeć książkę, żeby Ci odpowiedzieć :)

        Odpowiedz
        1. czytanki anki pisze:
          22 maja 2015 o 12:48

          Dzięki za dobre chęci.;)

          Odpowiedz
          1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
            22 maja 2015 o 12:48

            A Sandberg to miałby u Ciebie szanse, moim zdaniem.

            Odpowiedz
            1. czytanki anki pisze:
              22 maja 2015 o 12:51

              Ma.;) Od kilku lat spoczywa w szafie i czeka na swoją kolej. Przeszkadza głównie format.;(

              Odpowiedz
              1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                22 maja 2015 o 12:53

                Nie pozwól, żeby taki drobiazg Cię odstraszał. Ja mam jeszcze w zapasie książkę o Jesenskiej, ale też sobie jeszcze poczeka.

                Odpowiedz
  8. Pingback: Złe przedmieście (Jisroel Rabon, „Bałuty”) – Zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT