Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pisarze ze starej szkoły (XXV): Narodziny Herkulesa

Posted on 5 września 201512 lipca 2021 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Agatha Christie w 1925 roku.
Agatha Christie w 1925 roku.

W życiu Agathy Miller rok 1914 oznaczał nie tylko wybuch wojny, ale i ślub z lotnikiem Archibaldem Christie. Archibald wyruszył do Francji, a młoda mężatka wspomagała wysiłek wojenny najpierw jako pielęgniarka w szpitalu w Torquay, a od 1917 roku jako pracowniczka apteki. Zmiana obowiązków okazała się mieć kluczowe znaczenie dla dalszych losów pani Christie.

Konkretna myśl o napisaniu powieści kryminalnej zrodziła się we mnie, gdy pracowałam w aptece. Pomysł tkwił mi w głowie od momentu rzuconego przez Madge wyzwania – a obecne moje zajęcie sprzyjało takim zamysłom. Inaczej niż przy pielęgnowaniu chorych, gdzie zawsze jest coś do zrobienia, tu po okresie intensywnej pracy następował okres leniuchowania. […]

Zaczęłam się zastanawiać, jaki rodzaj powieści kryminalnej należałoby wybrać. Miałam do czynienia z truciznami, a zatem w tej sytuacji może naturalne wydawałoby się wybranie śmierci przez otrucie. Skoncentrowałam się na jednym fakcie, który wyglądał obiecująco i dawał różne możliwości. Bawiłam się tym pomysłem, podobał mi się i ostatecznie go zaakceptowałam. Teraz zaczęłam zastanawiać się nad bohaterami powieści. Kto miał zostać otruty? Kto to zrobi? Kiedy? Gdzie? Jak? Dlaczego? No i nad całą resztą. Powinno to być morderstwo poniekąd intymne, ze względu na specyficzny sposób, w jaki je popełniono. Wszystko musi się odegrać w rodzinie, że tak powiem. Oczywiście musi też być jakiś detektyw. […] Kto ma zostać zamordowany? Mąż mógłby zamordować swoją żonę, to jednak chyba morderstwo najczęściej spotykane. Mogłabym naturalnie wymyślić jakieś niezwykłe morderstwo i niezwykły motyw, lecz to mi nie odpowiadało ze względów artystycznych. Istota dobrego kryminału polega przecież na tym, że jego sprawcą musi być ktoś oczywisty, a przy tym z tego czy innego powodu okaże się, że nie jest wcale taki oczywisty, bo nie mógł chyba popełnić tego morderstwa. A jednak je popełnił. […]

christie_truciznyPrzez jakiś czas zabawiałam się obmyślaniem swojej powieści. Stopniowo zaczęła nabierać kształtu.

Teraz już widziałam mordercę. Powinien mieć wygląd raczej złowróżbny. Będzie nosić czarną brodę – wydawała mi się wówczas czymś złowieszczym. Niedawno zamieszkali koło nas pewni znajomi: on nosił czarną brodę, a jego żona była od niego starsza i niezmiernie bogata. Tak, to mogłoby służyć jako kanwa. Rozważałam to przez jakiś czas. Mogłoby być kanwą, ale mnie nie zadowalało. Wspomniany brodacz nigdy by nikogo nie zamordował, tego byłam pewna. A zatem zrezygnowałam z nich i zdecydowałam raz na zawsze, że nie ma sensu myśleć o rzeczywistych ludziach – trzeba stworzyć własne postaci. Jako punkt wyjścia można wziąć osoby widziane na przykład w tramwaju, w pociągu, czy w restauracji, bo da się z nich wykreować własnych bohaterów. […]

Wkrótce naszkicowałam sobie z grubsza poszczególne postaci. […] Kogo mogłabym mieć jako detektywa? Dokonałam przeglądu detektywów, których spotykałam i podziwiałam w różnych książkach. Był tam Sherlock Holmes, jedyny w swoim rodzaju – z nim nigdy nie mogłabym rywalizować. Był Arsen Lupin – ale kryminalista to czy detektyw? W każdym razie nie w moim guście. Był młody dziennikarz Rouletabille z „Tajemnicy żółtego pokoju” – takiego właśnie człowieka chciałabym wymyślić – kogoś, kto przedtem nie występował w powieściach kryminalnych. Kogo mogłabym wziąć? Ucznia? Raczej z trudem. Naukowca? Co ja wiedziałam o naukowcach? Potem na myśl mi przyszli belgijscy uchodźcy. W naszej parafii w Tor mieszkała ich cała kolonia. Kiedy przyjechali, spotkali się z powszechną sympatią i współczuciem. […]

Dlaczego nie mogłabym zrobić detektywem Belga? – pomyślałam. Są tu uciekinierzy różnego rodzaju. A może to uciekinier, który jest oficerem policji? Emerytowany oficer policji? Niezbyt młody. Popełniłam tu wielki błąd. W rezultacie wymyślony przeze mnie detektyw musiałby mieć teraz dobrze ponad sto lat.

W każdym razie zdecydowałam się na detektywa Belga. Pozwoliłam mu dorastać pomaleńku do swojej roli. Powinien być inspektorem, tak żeby dysponował pewną wiedzą o przestępstwach. Będzie pedantyczny, bardzo schludny, rozmyślałam, uprzątając swój pokój z mnóstwa niechlujnie wyglądających rupieci. Nieduży, schludny jegomość. Miałam go przed oczami – niedużego, schludnego jegomościa, wiecznie coś porządkującego, lubiącego, żeby rzeczy były do pary i kanciaste, a nie okrągłe. I musi być bardzo bystry – powinien mieć szare komórki – to dobre sformułowanie, muszę je zapamiętać. Tak, będzie miał szare komórki. Nazywać się musi jakoś wspaniale, tak jak Sherlock Holmes i jego rodzina. Kto był jego bratem? Mycroft Holmes.

A gdyby mojemu niedużemu jegomościowi dać na imię Herkules? Przy jego niewielkim wzroście, Herkules to dobre imię. Większych trudności przysporzyło mi nazwisko. Nie wiem, dlaczego w końcu zdecydowałam się na nazwisko Poirot, czy przyszło mi po prostu do głowy, czy też zobaczyłam je w jakiejś gazecie albo gdzieś indziej – dość że je miałam. Dobrze wyglądało razem z imieniem Hercule, nie Herkules – Hercule Poirot. To już zdecydowane, i chwała Bogu.

[…] Dodałam kilka dalszych postaci. Męża i atrakcyjną żonę nie żyjących ze sobą. Potem dla rozwinięcia całej intrygi fałszywe tropy. Jak wszyscy początkujący pisarze usiłowałam upchnąć za dużo wątków w jednej książce. Zrobiło się zbyt wiele fałszywych tropów – takie mnóstwo spraw do rozwiązania, że w efekcie cała historia mogła się stać nie tylko trudna do rozwikłania, lecz także trudna do czytania.

W wolnych chwilach pałętały mi się po głowie fragmenty mojej powieści. Ustaliłam już początek, koniec miałam wymyślony, natomiast środek stwarzał mi trudności. Wplątałam w akcję Hercule’a Poirota w sposób naturalny i prawdopodobny. Należało jednak znaleźć jakieś preteksty do włączenia w nią innych osób. Wszystko to musiałam jeszcze rozwiązać. […]

Niełatwo przyszło mi urwać dużo czasu, ale jakoś dawałam sobie radę. Miałam nadal starą maszynę do pisania […] i tłukłam w nią, przepisując napisaną uprzednio ręcznie pierwszą wersję. Przepisywałam każdy rozdział, jak tylko go skończyłam. […]

Ukończyłam drugą połowę książki albo prawie – w ciągu dwu tygodni urlopu. Oczywiście to jeszcze nie był koniec. Musiałam przerobić znaczną jej część – przede wszystkim nadmiernie zagmatwany środek. Niemniej ostatecznie dobrnęłam do końca i moje dzieło sprawiało mi umiarkowaną satysfakcję. To znaczy powieść z grubsza przedstawiała się tak, jak sobie życzyłam. Wiedziałam, że mogłaby być o wiele lepsza, ale nie miałam pojęcia, w jaki sposób ją ulepszyć, wobec czego musiałam na tym poprzestać. Od nowa napisałam kilka okropnie napuszonych rozdziałów […]. Dałam potem komuś swój maszynopis do przepisania na czysto, a doszedłszy ostatecznie do wniosku, że nie mogę już niczego więcej ze swoją powieścią zrobić, posłałam ją do wydawców – Hoddera i Stoughtona – którzy zresztą wkrótce ją odesłali. Było to jednoznaczne odrzucenie, bez najmniejszych osłonek. Wcale mnie to nie zdziwiło, bo nie spodziewałam się sukcesu, niemniej na tym nie poprzestałam – wyekspediowałam maszynopis do innego wydawcy.

Ostatecznie znalazł się wydawca. W 1920 roku ukazała się pierwsza powieść z Herkulesem Poirot w roli głównej. Pamiętacie jej tytuł?

Agatha Christie, Autobiografia, t. 2, tłum. Magdalena Kornikowska, Teresa Lechowska, Hachette 2004, s. 46–53.

31 thoughts on “Pisarze ze starej szkoły (XXV): Narodziny Herkulesa”

  1. Andrzej "Kruk" Appelt pisze:
    5 września 2015 o 12:56

    Nie psując zgadywanki ;-) Nasz belgijski mądrala zaczynał i kończył (zejściem z tego padołu) karierę u Agathy w tym samym miejscu na S.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2015 o 13:05

      Zaiste, kurtyna podnosi się i opada w tym samym miejscu:) Oczywiście o tym nie pamiętałem :P

      Odpowiedz
      1. Aine pisze:
        5 września 2015 o 13:08

        I oczywiście robił to w wielkim STYLu ;-)

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          5 września 2015 o 13:10

          Zawsze miał skłonności do popisywania się stylem :P Pozer jeden.

          Odpowiedz
  2. Aga pisze:
    5 września 2015 o 15:18

    Hm, to była historia dosyć tajemnicza.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2015 o 15:22

      Ciepło… ciepło… :D

      Odpowiedz
  3. peek-a-boo pisze:
    5 września 2015 o 23:32

    Czy cała historia nie zaczęła się od rzucania dyniami?
    Herkulesa uwielbiam w wersji filmowej, gdy wciela się w niego David Suchet. Zdaje się nawet że teraz jakiś kanał telewizyjny powtarza cały serial. Ale w wersji książkowej zdecydowanie wole Pannę Marple. Tym samym obalam stworzoną kilka postów temu teorie ze Herkules miał się podobać panom A Panna Marple panom ;)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2015 o 23:36

      Teoria była stworzona ad hoc, ale dobrze, że się nie sprawdza :) Owszem, Poirot filmowy jest niezły, ale chyba wolę Ustinova niż Sucheta. Natomiast żadna filmowa panna Marple mi się nie podobała, o ile pamiętam.

      Odpowiedz
    2. andrzej kmicic pisze:
      12 maja 2017 o 19:46

      Stopklatka emituje w soboty serie o det. Poirot, z Davidem Suchetem w roli glownej. Troche zbyt dretwy aktor do tej roli, w porownaniu z Ustinovem, ale i tak lepszy niz Albert Finney. Polecam.

      Odpowiedz
      1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
        12 maja 2017 o 19:58

        Dzięki.

        Odpowiedz
  4. peek-a-boo pisze:
    5 września 2015 o 23:38

    Coś w tym jest, że wszystkie filmowe Panny Marple są nietrafione. Albo za babciowate albo za wredne.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2015 o 23:42

      Ciekawe, czy Maggie Smith by się nadawała:)

      Odpowiedz
  5. peek-a-boo pisze:
    5 września 2015 o 23:48

    Maggie Smith O tak! A Judie Dench? Bo Hellen Mirren chyba po roli królowej nie może zostać prowincjonalną starą panną ;)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2015 o 23:53

      Dench? Jakoś nie widzę. Mirren też nie. Z Polek Anna Polony.

      Odpowiedz
      1. Andrzej „Kruk” Appelt pisze:
        6 września 2015 o 00:55

        Nie da się sensownie wybrać aktorki to tej roli, bo takowej pani nie ma i tyle :-P
        Właściwie to czemu nie Helen Mirren? Z drugiej strony dobrze ucharakteryzowana Emma Thompson, Nianię McPhee dała radę zagrać, to i może Jane?

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          6 września 2015 o 09:16

          W charakteryzacji to pewnie nawet Robert de Niro by zagrał, ale chodzi o typ naturalny :P

          Odpowiedz
          1. Andrzej „Kruk” Appelt pisze:
            13 września 2015 o 20:07

            No to wygodnie usiądź i się czegoś chwyć.
            Moja propozycja to Marianne Faithfull. Już chyba dojrzała do tej roli ;-)

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              13 września 2015 o 20:38

              No proszę Cię, wiekiem to może i odpowiednia, ale tryb życia wypisany na twarzy całkowicie ją dyskwalifikuje :D

              Odpowiedz
              1. Andrzej „Kruk” Appelt pisze:
                13 września 2015 o 20:43

                Też tak myślałem, ale spójrz na tę fotkę http://www.filmweb.pl/person/Marianne+Faithfull-42650/photos/443450
                Bardziej bym się obawiał o głos ;-)

                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  13 września 2015 o 21:28

                  Głos można załatwić dubbingiem, ale jednak Marianne jako pannie Marple stanowcze nie :)

  6. Leżę i czytam pisze:
    6 września 2015 o 17:17

    Ciekawie dowiedzieć się, jak Agatha zabierała się do pisania. Bo, jak wiadomo, pisarze dzielą się na tych, co piszą dopiero, jak mają plan, oraz na tych, którym pióro rodzi akcję i kolejnych bohaterów dopiero w trakcie twórczego akru. Nie wiem dlaczego, ale zawsze mi się wydawało, że Christie należała właśnie do tych „spontanicznych”. I ta „umiarkowana satysfakcja”, jaką czuła po skończeniu powieści! Prawdziwy talent zawsze jest skromny. Umiarkowanie! ;-)

    Odpowiedz
    1. Leżę i czytam pisze:
      6 września 2015 o 17:18

      *”twórczego akTu”, nie „akru”, rzecz jasna.

      Odpowiedz
      1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
        6 września 2015 o 19:27

        Myślę, że dobrego kryminału nie da się napisać spontanicznie, za dużo elementów trzeba znać z góry.

        Odpowiedz
        1. Leżę i czytam pisze:
          7 września 2015 o 13:31

          Owszem, trudno usiąść nad pustą kartką, z pustką w głowie i, ot tak, stworzyć intrygę. Lubię jednak myśleć, że kryminały zaskakują nie tylko czytelników, ale i samych twórców. Bo co, jeśli w trakcie pisania pojawi się super pomysł, którego w planie nie było? :-)

          Odpowiedz
          1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
            7 września 2015 o 13:43

            Zdaje się, że Chmielewską zaskakiwał rozwój wydarzeń we własnych książkach, szczególnie w tych o Janeczce i Pawełki, upiorne dzieci robiły, co chciały :)

            Odpowiedz
  7. 5000lib pisze:
    6 września 2015 o 17:28

    Ciekawe, że nikt nie napisał scenariusza filmu opartego na biografii Agaty!

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2015 o 19:28

      Ale ona w sumie chyba nie miała zbyt ciekawego życia:)

      Odpowiedz
    2. Andrzej „Kruk” Appelt pisze:
      8 września 2015 o 09:30

      O całym życiu to nie, ale o pewnym kawałku to tak :-)
      http://www.agathachristie.com/to-buy/agatha-christie-a-life-in-pictures/1692
      Słynne jedenaście dni, aż się prosiło o …kryminał w stylu ACh ;-)

      Odpowiedz
      1. Secrus pisze:
        14 września 2015 o 17:02

        A wersja z ’79, nietelewizyjna, nawet bardziej znana :) http://www.filmweb.pl/film/Agata-1979-3721 Swego czasu ten film był puszczony parokrotnie przez TCM, ale jakoś nie znalazłem okazji, żeby przysiąść na dłużej.

        Odpowiedz
  8. peek-a-boo pisze:
    6 września 2015 o 20:44

    zacofany.w.lekturze: Agatha miała całkiem ciekawe życie, tylko opisała je w niesłychanie nudny sposób w swojej autobiografii ;) Pominęła tam wszelkie skandale i co pikantniejsze szczegóły, najwyraźniej mając na względzie nie tyle swoją pisarską karierę, co pozycję Lady bywającej na królewskim dworze ;)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2015 o 21:11

      Mnie się ze skandali kojarzy jedynie tajemnicze zniknięcie. A autobiografia faktycznie jest smętna nad wyraz i rzeczywiście wyczyszczona do przesady.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT