Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Babka odeszła w sposób wstrząsająco nieoczekiwany” (Dorota Combrzyńska-Nogala, „Wytwórnia wód gazowanych”)

Posted on 4 października 20152 stycznia 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Wytwórnia wód gazowanych„Babka odeszła w sposób wstrząsająco nieoczekiwany”. Od pierwszego zdania wiemy, że poznamy historię kobiety niezwykłej, skoro jej śmierć w wieku niemal stu lat zaskoczyła wszystkich. Eleonora Jarecka z domu Pstrońska miała bowiem ogromny apetyt na życie i absolutnie nie zamierzała umierać. Urodziła się na wsi jako córka kowala i jego żony sekutnicy; już od narodzin miała wielką wolę życia i nic, żadne wydarzenie dziejowe ani osobiste, nie mogło jej wytrącić z równowagi – w końcu Lenorka już w dniu chrztu mogła umrzeć, a jednak przeżyła.

Przeżyła też dwie wojny, sanację i komunizm; zawsze spadała na cztery łapy, zawsze wyczuwała, skąd wiatr wieje i umiała się ustawić.

Manipulatorka, realistka, gotowa pazurami wydzierać to, co jej zdaniem słusznie się jej należało. W rodzinie zaprowadziła matriarchat i aż do śmierci silną ręką trzymała ster spraw. Tytułowa wytwórnia wód gazowanych to jeden z licznych sposobów Eleonory na życie – uruchomiona zaraz po wojnie, nielegalnie, stała się dla niej nie tylko źródłem dochodów, ale i chyba centralnym, szczytowym punktem, największym osiągnięciem:

[…] w nieprzychylnych czasach człowiek dążył usilnie do stworzenia czegoś wyłącznie własnego, nad czym mógł panować bez reszty, bez względu na okoliczności, łącznie z tym, że mógł to również unicestwić i zająć się czymś nowym. Uważała, że każdy powinien mieć jakąś swoją Wytwórnię Wód Gazowanych, chociaż przez jakiś czas, żeby przekonać się, jak to jest.

Bujna Eleonora nie jest jednak jedyną pełnokrwistą bohaterką powieści.

Właściwie każda postać obdarzona jest przez autorkę wyrazistym charakterem, biografią, którą mniej lub bardziej dokładnie poznajemy: rodzice i rodzeństwo Lenorki, jej mąż, sąsiedzi, znajomi, wreszcie córka i wnuczki. Taka choćby Amelia, siostra głównej bohaterki, niepiśmienna, znakomita kucharka, zaplątana po wojnie w jakieś tajemnicze, niewyjaśnione w pełni wydarzenia, z synem przyciągającym wszelkie możliwe nieszczęścia, wiecznym pechowcem. Opowieścią w opowieści jest przepiękna, wzruszająca część poświęcona miłości Józefa, męża Eleonory, i Sary, ich wnuczki. Stary człowiek, schorowany alkoholik i niezależna (inni powiedzieliby – krnąbrna) dziewczynka; oboje kochają się bezwarunkowo, akceptują się w pełni, dogadują niemal bez słów i wspierają przeciwko zaborczej żonie i babce. Jakimiż wspaniałymi typami są koledzy Józefa od kieliszka: szewc Zbych, jednoręki trafikant i trumniarz Sowiński. Jak ciepło pokazany jest żyjący we własnym świecie Zdzisio Machny, upośledzony chłopak marzący o podróżach.

To znakomita powieść, porywająca, barwna, do śmiechu i do płaczu;

saga rodzinna z obowiązkowymi tajemnicami. Byłaby jeszcze lepsza, gdyby zajął się nią kompetentny redaktor i staranny korektor, gdyby wydawca pomógł autorce wyszlifować tekst, wyprostować niektóre wątki, poprawić kulejący styl, wreszcie oczyścił książkę z kompromitujących błędów interpunkcyjnych, ortograficznych i rzeczowych. Na ich widok – moja żona świadkiem – przeklinałem jak cała brygada murarzy, od czasu do czasu wydając jęki szczerego żalu; zmarnowanie takiego materiału jest po prostu niewybaczalne. Chciałbym przeczytać drugie wydanie tej książki, takie, które pozwoli mi całkowicie skupić się na fabule, na życiowych decyzjach i sekretach Eleonory, na wszystkich smaczkach i detalach, anegdotach i powiedzonkach. Autorce życzę znalezienia wydawcy, który zapewni jej powieściom godne ich poziomu opracowanie, a nie tylko stylową okładkę.

Dorota Combrzyńska-Nogala, Wytwórnia wód gazowanych, MG 2012.

O książce pisały również: Młoda Pisarka, Kasia.Eire, Dabarai, Bookfa.

27 thoughts on “„Babka odeszła w sposób wstrząsająco nieoczekiwany” (Dorota Combrzyńska-Nogala, „Wytwórnia wód gazowanych”)”

  1. Marlow pisze:
    4 października 2015 o 18:47

    Odeszła w taki sam wstrząsająco nieoczekiwany sposób jak wytwórnie wód gazowanych z syfonami i oranżadami…

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2015 o 18:49

      No w sumie faktycznie, wytwórnie odeszły tak samo nagle, dobite przez agresywny kapitalizm, chociaż nie potrafiły ich dobić socjalistyczne domiary podatkowe :)

      Odpowiedz
  2. moje-waterloo pisze:
    4 października 2015 o 21:19

    Czy dostrzegłam na okładce fragment notki biograficznej „absolwentka filologii polskiej”?!
    Żądam soli.

    Lub bromu. Sama nie wiem.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2015 o 21:58

      Dostrzegłaś poprawnie. Mnie to rozwaliło i miałem się nawet pastwić nad autorką, ale odpuściłem. Korzuch, stróżka dymu i nagminne „mimo, że”.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        5 października 2015 o 09:02

        Stróżka dymu? To coś o westalkach, które nie dołożyły do ognia?

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          5 października 2015 o 09:03

          To nie jest, niestety, kiepskie fantasy :)

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            5 października 2015 o 09:24

            Ale nie było przynajmniej „na prawdę” :D

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              5 października 2015 o 09:27

              Nie założyłbym się, że nie było :D Kwiatów tam sporo.

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                5 października 2015 o 09:30

                Wiem jak błędy i literówki potrafią wybić z rytmu czytania. Doświadczyłem tego w dwójnasób przy głośnym czytaniu książki dla dzieci. Całe szczęście wydawnictwo chyba zrozumiało błąd i wydało ponownie. Nie wiem z jakim skutkiem, bo na razie nie miałem w ręku, ale mam w planach kupno, więc będzie okazja się przekonać :D

                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  5 października 2015 o 09:32

                  Tu padł rekord, liczba słów czysto budowlanych na stronę przekraczała normy :) W połowie przestałem przeklinać, boby mi język odpadł :P

                2. Bazyl pisze:
                  5 października 2015 o 09:37

                  Ze zrozumiałych względów musiałem się od wyrażania w ten sposób emocji, powstrzymać :) Ale co mi się w głowie przetaczało, to moje :P

                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  5 października 2015 o 09:40

                  Ja się na szczęście nie musiałem ograniczać i dobrze, boby mi mózg eksplodował :D

                4. Bazyl pisze:
                  5 października 2015 o 09:47

                  Errata musiałaby mieć formę apendyksu :)

                5. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  5 października 2015 o 09:50

                  Nie, to musiałby być przedruk całości :)

                6. Bazyl pisze:
                  5 października 2015 o 11:26

                  Chciałem błysnąć mądrym słowem :P

                7. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  5 października 2015 o 11:30

                  Udana próba :D

  3. Eireann pisze:
    4 października 2015 o 21:52

    A ja chodziłam wokół niej jak pies koło jeża w przeświadczeniu – o, jakże niesłusznym – że to czytadło. Ale skoro chwalisz, to chyba nie będę się dłużej wahać i wciągnę na listę ;-)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2015 o 21:59

      Półka wyżej. A jakby ktoś nad tym popracował, to dwie półki wyżej od czytadła standardowego.

      Odpowiedz
      1. Eireann pisze:
        5 października 2015 o 20:08

        Cieszy mnie to bardzo, na takie czytadła patrzę łaskawym okiem. Już się zaopatrzyłam, co oznacza, że teraz książka odpokutuje swoje na półce…

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          5 października 2015 o 20:20

          Ee, nie każ jej za długo czekać.

          Odpowiedz
  4. peek-a-boo pisze:
    5 października 2015 o 20:53

    właśnie dzisiaj się zastanawiałam czy nie zdjąć tej książki z półki i nie zająć się nią w czasie tych zasmarkanych dni. Bonusem może być katarowe niedowidzenie, bo może umkną mi błędy o których mówisz i nie będę się nimi tak jak Ty denerwować.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2015 o 21:14

      Żeby nic nie zauważyć, musiałabyś potężnie łzawić, co nie jest wykluczone przy katarze :) Zdrowia życzę.

      Odpowiedz
  5. peek-a-boo pisze:
    5 października 2015 o 22:50

    Dodam jeszcze inhalacje, żeby się miało co skraplać i mgłę dawać ;)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2015 o 22:52

      Zaparz sobie też ewentualnie melisy :P

      Odpowiedz
  6. peek-a-boo pisze:
    6 października 2015 o 20:47

    Jak tak to sobie chyba daruję. Stres podobno obniża odporność i intensyfikuje infekcje.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 października 2015 o 20:54

      To może jak wyzdrowiejesz i nabierzesz sił.

      Odpowiedz
  7. Pingback: Notka na rozruch, czyli marudzenia większe i mniejsze | Beznadziejnie zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT