Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Nie zna życia, kto nie służył w marynarce (Karol Olgierd Borchardt, „Kolebka nawigatorów”)

Posted on 14 października 20158 listopada 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

DSC_0244

 

Życiorysem kapitana Karola Olgierda Borchardta można obdzielić kilka osób. Urodzony w Wilnie, w wieku piętnastu lat brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Ukończył Szkołę Morską w Tczewie i pływał na polskich transatlantykach, by po uzyskaniu stopnia kapitana żeglugi wielkiej objąć dowództwo żaglowca szkolnego „Dar Pomorza”. W czasie wojny brał udział m.in. w kampanii norweskiej i został ranny, gdy zatopiono jego okręt. Po wojnie skupił się na kształceniu przyszłych marynarzy i pisaniu.

Materiału do snucia opowieści Borchardtowi więc nie brakowało. Z wielką swadą przedstawiał własne dzieje, kreślił sylwetki swych kolegów, przyjaciół, współpracowników, omawiał historię statków – okraszając wszystko detalami i ciekawostkami, a także refleksjami o życiu i szerokim tłem historycznym. „Kolebka nawigatorów” opowiada o początkach marynarki II Rzeczpospolitej, szczególnie o dziejach żaglowca „Lwów”, na którym szkolili się studenci Szkoły Morskiej w Tczewie.

"Lwów" na równiku, 1923 rok (źródło).
„Lwów” na równiku, 1923 rok (źródło).

Zbiór otwiera opowieść o polskiej flocie, począwszy od czasów Zygmunta I Starego, po czym autor przechodzi do organizowania marynarki w niepodległej Polsce – a nie wszyscy wtedy rozumieli konieczność posiadania nowoczesnych okrętów i wykształconych marynarzy. Mimo to szkoła w Tczewie i „Lwów” stały się tytułową „kolebką nawigatorów”. Borchardt wspomina dzieje szkolnej jednostki, w tym jej egzotyczny rejs do Brazylii, życie codzienne, wypełnione nauką i pracą, trudem, ale i radością młodych ludzi (którzy prześcigali się w popisach zręczności na rejach kilkadziesiąt metrów nad pokładem, co szczurom lądowym podnosi włosy na głowie); przedstawia sylwetki oficerów i swych kolegów, „pochodzących z trzech zaborów i z różnych środowisk społecznych, bez żadnych tradycji morskich, ze zróżnicowanym pojęciem dyscypliny i stopniem wrażliwości”, którzy przekształcili się w pierwszorzędnych marynarzy. To wszystko przeplatane jest historycznymi ciekawostkami, na przykład historią gwizdka bosmańskiego czy chronometrów i obliczania długości geograficznej.

Borchardt nie ogranicza się jednak tylko do czasów „Lwowa”. Opowiada też przypadki ze swej pracy na polskich transatlantykach, wojenne i powojenne, gdy pływał w Amazonii, a potem uczył przyszłych nawigatorów i rybaków. Znakomita jest historia o przewozie orzechów z Brazylii do Nowego Jorku, z opisem starań o utrzymanie ładunku w jak najlepszym stanie. Interesujący jest bardzo obszerny „Suchy dok”, w którym autor dzieli się swoimi przeżyciami z pobytów w szpitalach w różnych okresach życia; na wesoło i na poważnie przedstawia wydarzenia i poznanych wówczas ludzi. Sporo miejsca poświęca też nauczaniu w Szkole Rybołówstwa Morskiego w Gdyni, a nawet własnym zmaganiom z nauką hieroglifów.

Borchardt jest wielkim erudytą, kopalnią wiadomości o dziejach marynarki, ze szczególnym uwzględnieniem nawigacji, i znakomitym gawędziarzem o barwnym, lekkim stylu. Potrafi tworzyć miniatury skrzące się humorem lub pełne dramatyzmu. Widać to też w „Kolebce nawigatorów”, chociaż obok wielu zalet tom ma też wady – zdarzają się powtórzenia, niekiedy w dwóch sąsiednich tekstach, autorowi zdarza się zaplątać w opowieści albo napisać coś nudniejszego; nużący może też być tu i ówdzie nazbyt kwiecisty styl. Przygodę z opowieściami Borchardta zdecydowanie lepiej zaczynać od klasycznego już „Znaczy kapitana” lub „Szamana morskiego”, które pozbawione są tych słabości.

Karol Olgierd Borchardt, Kolebka nawigatorów, Bernardinum 2010.

12 thoughts on “Nie zna życia, kto nie służył w marynarce (Karol Olgierd Borchardt, „Kolebka nawigatorów”)”

  1. Agnieszka Hofmann pisze:
    15 października 2015 o 08:20

    Jedyną jego książką, którą przeczytałam, była „Znaczy kapitan” – wspominam ją wyjątkowo dobrze, a trzeba wziąć poprawkę na to, że byłam wtedy smarkulą bezczelną i mocno niedojrzałą, pochłaniającą wszystko, co znalazła na domowych i bibliotecznych półkach. Chyba nie wiedziałam też, kim jest Borchardt i niezbyt mnie to interesowało. Ale jak się to czytało!…

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      15 października 2015 o 21:07

      Znaczy kapitan jest cudny nawet jak się nie jest, cytuję, smarkulą. Dalej się to świetnie czyta!

      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    15 października 2015 o 08:47

    Już nie pomnę w której z czytanych książek i czy na pewno kapitan Borchardt, ale jeśli skleroza nie myli, to chyba on, przepraszał za styl, bo on nie pisarz. I ja mu za świetną, mimo potknięć (bo i te wymienione na końcu tekstu nie są od nich wolne), lekturę, z tego miejsca, dziękuję serdecznie. A aferę ogórkową, kołduny i handszpaki „pałami”, to pamiętam jak dziś :D

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      15 października 2015 o 21:06

      Handszpaki to klasyka pełną gębą :D Ja Borchardtowi też wiele wybaczam, ale przy Kolebce jednak wydawca mógłby bardziej popracować.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        16 października 2015 o 07:45

        Może podejdź do tego w ten sposób, że nawet najlepszemu gawędziarzowi zdarza się wracać do ulubionych historyjek (vide wuj, co to setny raz przy obiedzie zaczyna, jak on tę wujnę po raz pierwszy zobaczył). Ja pewnie mam wyższą tolerancję na takie błędy, a u Ciebie zadziałało zboczenie. Zawodowe, rzecz jasna. Słowem, nie grymasić tylko czytać trzeba :D

        Odpowiedz
        1. zacofany.w.lekturze pisze:
          16 października 2015 o 09:52

          Wykazałem naprawdę mnóstwo dobrej woli i zrozumienia. Na szczęście są i świetne teksty, co osładza mielizny.

          Odpowiedz
  3. guciamal (małgosia) pisze:
    18 października 2015 o 00:06

    Mój tata czytał sporo Borcharda, na jego półce do dziś stoi kilka jego książek. Może więc i ja sięgnę, bo przyznaję, że nie przeczytałam ani jednej. A temat mi bliski:)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      18 października 2015 o 09:19

      Jako podróżniczka znajdziesz u Borchardta sporo smaczków, „Szaman morski” w dużej części poświęcony jest rejsom na transatlantykach.

      Odpowiedz
  4. JukkaSarasti pisze:
    11 listopada 2015 o 20:53

    Czytając czy raczej słuchając Kolebki nawigatorów odniosłam wrażenie, że Borchardtowi lepiej opowiadało się o ciekawych osobowościach niż o samym morzu, statkach, własnej pracy i historii statków. W tym drugim przypadku owszem nie raz daje popis erudycji… niestety, popisy te dla laika mogą okazać się cokolwiek nudne i męczące. Rekompensuje to jednak tym, że w tych wszystkich wywodach czuć jego miłość, jego fascynację morzem i okrętami.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      11 listopada 2015 o 22:52

      Faktycznie i Borkowski, i Stankiewicz to były typy, o których pewnie pisało się bez wysiłku, ale nie zgodzę się z tym do końca, że lepiej mu wychodziły osobowości. Opowieści z Krążownika spod Somosierry są świetne, a dotyczą, o ile pamiętam, głównie właśnie losów okrętów. Kolebka chyba po prostu zbiera teksty z jakiegoś nienajlepszego okresu i trochę mało selekcji wydawca wprowadził.

      Odpowiedz
      1. JukkaSarasti pisze:
        11 listopada 2015 o 23:17

        Albo nie tyle z nie najlepszego okresu, co wcześniej przez autora odrzucone, jako zbyt słabe.
        No, a do osobowości to warto jeszcze dodać Pacewicza, któremu wprawdzie Borchardt nie poświęcił osobnej powieści, ale dużo o nim jest w Szamanie Morskim.
        I bardzo, bardzo polecam prozę Borchardta (zwłaszcza Znaczy Kapintana i Szamana Morskiego) w wersji audio w interpretacji Adama Szyszkowskiego. On rewelacyjnie czyta teksty wypowiadane przez każdego z ww. kapitanów. A że to, co pisał Borchardt ja określam jako morskie opowieści, to uznałam, że warto posłuchać jak ktoś snuje te opowieści. Zwłaszcza jak w tle słychać morza szum i skrzek mew…

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          11 listopada 2015 o 23:22

          Niestety wydawca nie raczył opatrzyć Kolebki żadną notą edytorską. Niemożliwe jednak, żeby chodziło o rzeczy odrzucone jako zbyt słabe, bo jest tu kilka znakomitych tekstów. Być może wersja autorska byłaby poprawiona w stosunku do pierwodruków prasowych.
          Do audiobooków mam dość ambiwalentny stosunek, bo zwykle albo nie mogę się skupić, albo przeszkadza mi cudza interpretacja, ale skoro mewy i fale, to poszukam jakiegoś kawałka na próbę :)

          Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT