Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

To już piąty rok

Posted on 5 stycznia 201624 lutego 2016 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Dziś mija pięć lat od pierwszego wpisu zacofanego-w-lekturze. W 2015 roku porzuciłem blogspot i rzuciłem się na wody internetowej samodzielności. Dziękuję wszystkim, którzy towarzyszą mi w (niestety coraz rzadszych) czytelniczych rejsach. Nie mogę obiecać, że w tym roku wpisów będzie więcej, ale nadal będę się starał, żeby były rzetelne i – mam nadzieję – inspirujące do odkrywania nowych autorów, tematów i gatunków.

Sam słuchałem często zachęt i podpowiedzi, dzięki czemu trzy najlepsze książki roku zaskoczyły mnie samego.

Miejsce trzecie zajął Dan Simmons i „Terror” – za znakomite połączenie pasjonującej rekonstrukcji losów polarnej wyprawy odkrywczej z horrorem, wiernego oddania realiów życia na okrętach Jej Królewskiej Mości z zapierającymi dech w piersiach scenami zmagań z żywiołami i czającym się wśród lodu potworem. Rozmach Simmonsa robi ogromne wrażenie.20150715_113851

Miejsce drugie przypada Hubertowi Klimko-Dobrzanieckiemu za „Preparatora” – portret człowieka niekochanego, rozczarowanego i pozbawionego marzeń, doprowadzonego na skraj wytrzymałości. To klaustrofobiczna opowieść, w czerni i bieli, głęboko poruszająca i zapadająca w pamięć.

Miejsce pierwsze – bezapelacyjnie – zajmuje Mariusz Ziomecki i „Mr Pebble i Gruda”, dziewięćsetstronicowa saga rodzinna i powieść pokoleniowa, którą zaraz po skończeniu miałem ochotę przeczytać na nowo. Poeta Jan Kamyk, poeta, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, wraca do Polski na spotkanie z rodziną i dawno niewidzianymi przyjaciółmi, ale przede wszystkim po to, by wyjaśnić tajemnicę śmierci swojej żony. Obserwujemy go w zetknięciu z Polską lat dziewięćdziesiątych, a równocześnie poznajemy epizody z przeszłości rodziny Kamyków i paczki przyjaciół Jana. Cóż to za kapitalna, pełna smakowitości książka! Ziomecki umie doskonale opowiadać, wie, jak bawić i wzruszać, kiedy mówić poważnie, a kiedy rzucić rubasznym dowcipem.DSC_0199

Blogowanie to nie tylko przedstawianie kolejnych książek. To też szansa na nowe znajomości i pogłębianie starych, na udział w ciekawych rozmowach i spotkaniach. Panel blogerów na siedleckim festiwalu „Pióro i Pazur” to była okazja, żeby przekonać się o tym, że bloga czytają nie tylko inni blogerzy, a przy okazji dyskusji na targach książki w Krakowie wyszło na jaw, że należę do grupy „blogerów, którzy odnieśli sukces”, jak zechcieli nas nazwać organizatorzy. Wisienkami wieńczącymi rok 2015 stały się ranking blogów książkowych miesięcznika „Press” oraz zaproszenie Agnieszki Tatery z „Książkowa” i mnie do programu Mariusza Ziomeckiego. W „Prawym do lewego”, mimo brutalnej dominacji aktualnych tematów politycznych, próbowaliśmy w dużym skrócie opowiedzieć to i owo o książkowej blogosferze. Krewni i znajomi twierdzą, że nie było źle, ale ja do dziś nie miałem odwagi obejrzeć nagrania…

Panel na targach książki w Krakowie. Od lewej: Anna Grzyb (Pisaninka), Jarosław Czechowicz (Krytycznym okiem), Kinga Kasperek (Krytycznie o tekście), Katarzyna Kurowska (Przekładaniec kulturalny), ZWL, Agnieszka Tatera (Książkowo) i czarujący słuchaczy Jan Mądrzywołek (Tramwaj nr 4).

Wystarczy tych podsumowań. Zapraszam wszystkich na szampana.

A potem do bufetu. Zgodnie z nową tradycją, przekąski są wegetariańskie. Osoby, które nadużyły szampana, mogą przechować rowery w pakamerze koło szatni.

90 thoughts on “To już piąty rok”

  1. Claudette pisze:
    5 stycznia 2016 o 18:37

    Ja może tak troszkę egoistycznie, ale życzę Ci wciąż wielu fascynujących lektur, które będziesz „sprzedawał” czytelnikom, pięknych wrażeń z książek oraz spełnienia marzeń. I oczywiście sto lat blogowania! :)

    Z uwagi na infekcję jelitową poczęstuję się z przyjemnością gotowanym jabłuszkiem, ewentualnie chudą wędliną drobiową ;)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 18:46

      Dziękuję bardzo :) Sto lat to chyba przesada, blogi tyle nie żyją :P
      Wędlinki schowane są za kotarą z lewej strony, zapraszam.

      Odpowiedz
      1. Claudette pisze:
        5 stycznia 2016 o 19:47

        Oj tam, takie pesymistyczne myślenie, na pewno będą żyć co najmniej sto lat :) A my będziemy zapisywać je, obok domu i samochodu w spadku naszym dzieciom. Biedne nie będą mogły nic zrobić tylko czytać i o tym pięknie pisać ;)

        W dodatku muszę przyznać bardzo sprytnie przemyciłeś podsumowanie roku zasłaniając wszystkim oczy szampanem i bufetem. Mnie też przez chwilę zaćmiło.
        A muszę, po prostu muszę (bo się uduszę) przyznać, że po Twojej recenzji „Terroru” codziennie przeszukuję księgarnie ebooków, czy może przypadkowo już wyszła wersja elektroniczna książki. „Preparatora” mam za to w planach – to nie tylko moje klimaty, ale ogólnie podoba mi się cała ta seria.
        Zaś „Mr. Pebble i Gruda” to dla mnie szok, bo w ogóle nie zwróciłam uwagi na tę pozycję. A teraz? Właśnie kupuję ją w księgarni internetowej :D

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          5 stycznia 2016 o 19:59

          Próbuję sobie wychować następczynię lub wspólniczkę, ale dziecię oporne jest na sugestie, namowy i próby przekupstwa :)
          Minipodsumowanie zawsze jest tu przemycane pod pretekstem imprezki, taka sprytna tradycja. Wydawca, o ile nie zmienił zdania, nie planuje Terroru w ebooku, a szkoda, bo to potężne tomiszcze i nie każdy ma ochotę się z nim obtykać. Ziomecki dla mnie też był szokiem, wydawca nie zrobił chyba nic dla wypromowania tej książki. Gdyby nie szeptana propaganda, to i ja bym nie dotarł.

          Odpowiedz
          1. Claudette pisze:
            5 stycznia 2016 o 20:48

            Oo, i to cenna informacja. Nie będę spędzała już godzin na szukaniu ebooka, tylko po prostu zamówię papier (albo zażyczę sobie na urodziny).

            A szeptana propaganda to czasami złooo. W tym przypadku przyjmijmy jednak, że to wyjątek potwierdzający regułę :)

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              5 stycznia 2016 o 21:36

              Akurat szeptana propaganda z właściwych ust to samo dobro. Inaczej bym się na Terror nie skusił, na Dobrzanieckiego też nie. Grunt to wiedzieć, kogo pytać o opinię :D

              Odpowiedz
              1. Claudette pisze:
                6 stycznia 2016 o 21:44

                W takim wypadku to jak najbardziej dobro! Chodziło mi raczej o ten aspekt szeptanej propagandy, gdy ktoś nas przekonuje do jakiejś książki, a my wcale żadnej nie planowaliśmy kupować. I potem wchodzimy (TYLKO popatrzeć) na tę pozycję w księgarni internetowej i kończymy z koszykiem na 200 zł ;)

                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  6 stycznia 2016 o 21:47

                  Trzeba się niestety liczyć z takimi konsekwencjami. Ale z drugiej strony, dzięki właściwej propagandzie jest szansa, że będzie to bardzo dobrze wydane 200 zł :D Natomiast ja często mam tak, że polecana książka kosztuje 3,50 na allegro (plus dycha przesyłki :P).

  2. Pyza pisze:
    5 stycznia 2016 o 18:45

    No to zdrowie! I hummus! I życzenia wielu dobrych książek, i zmniejszającej się beznadziei zacofania w lekturze (wiadomo, niemożliwe, ale życzyć chyba można?). :)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 18:51

      Dzięki. A właśnie dochodzę do wniosku, że jeszcze z rok i zrezygnuję z beznadziejnego i będę zwyczajnie zacofany :)

      Odpowiedz
  3. guciamal (małgosia) pisze:
    5 stycznia 2016 o 18:56

    Gratulacje z powodu wytrwałości. Nie omieszkałam obejrzeć waszą telewizyjną rozmowę o blogowaniu. Potwierdzam – wypadło nieźle, powiem więcej – wypadło bardzo dobrze. Ciekawie jest zobaczyć osobę, którą się zna wirtualnie od paru lat i skonfrontować z wyobrażeniami. :)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 19:13

      Dziękuję. Mam nadzieję, że konfrontacja nie skończyła się zbyt dużym rozczarowaniem :)

      Odpowiedz
  4. the_book pisze:
    5 stycznia 2016 o 19:22

    Gratuluję :) Podobno jak twój blog skończy 5 lat, to automatycznie przystępujesz do tajnej organizacji dinozaurów blogosfery! :) Zatem gratuluję podwójnie. Proszę, pisać częściej, gdyż jestem wielką fanką twojego bloga! Ponadto: muszę przeczytać „Preparatora”, bo skończyłam z tej serii „Inną duszę” Orbitowskiego i trwam w zachwycie :)

    Wytrwałości!

    Jedzenie zacne, szampana pierwsza klasa! :)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 19:33

      Stowarzyszenie jest tak tajne, że jeszcze żadna sowa nie przyleciała z zaproszeniem. A może nie przyleciała z listem z Hogwartu? Hmmm.
      Ty Preparatora, ja Orbitowskiego, bo wszędzie same entuzjazmy.
      A wytrwałość coraz droższa i trudniej dostępna, człek się rozleniwia na stare lata :)

      Odpowiedz
      1. the_book pisze:
        5 stycznia 2016 o 19:36

        Ono jest tajne, że żadnego powiadomienia się nie spodziewaj ;) Jakie stare, jakie stare?! Trzymam kciuki, żeby jednak wytrwałości starczyło. Wszystkiego dobrego! :)

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          5 stycznia 2016 o 19:39

          Aaa, więc to jest tego typu stowarzyszenie. To wszystko jasne.
          Ok, w sile wieku się człowiek rozleniwia, ot co.

          Odpowiedz
  5. Agnieszka Hofmann pisze:
    5 stycznia 2016 o 19:44

    Rower przypięłam, trzy najlepsze roku przyjęłam do wiadomości (dlaczego wybrałeś akurat te trzy, które leżą na półce z etykietką „największe wyrzuty sumienia (czyli dawno trzeba było przeczytać”, to już nie wiem, może żeby mnie pognębić w tym dniu do reszty). Więc trącam się z Tobą tym szampanem i rzucam na wegetariańskie specyjały :-)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 19:52

      Liczyłem, że nikogo nie pognębię, tylko zmotywuję. I dlatego wybrałem trzy tytuły, a nie pięć czy więcej.
      Odtrącam się szampanem i smacznego :)

      Odpowiedz
      1. Agnieszka Hofmann pisze:
        5 stycznia 2016 o 20:24

        Nazwijmy to kopem. O, jak ten Preparator mi tu mruga do mnie. Leży w stosie tuż przy monitorze. Traf chciał, na Panu Pebblu :-)

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          5 stycznia 2016 o 21:20

          Jak Preparator mruga, to ja bym go nie doprowadzał do ostateczności :)

          Odpowiedz
  6. paren pisze:
    5 stycznia 2016 o 19:49

    Gratuluję! I życzę kolejnych owocnych (czyli zaczytanych) 5… 15… 50 lat! Nie całkiem bezinteresownie, bowiem sobie, nam – czytelnikom, życzę kolejnych Twoich wpisów. Nie trzeba więcej, niech będzie tak jak teraz, a będzie idealnie!
    Twoje lekturowe podium w całości przede mną. :)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 19:54

      Dziękuję bardzo. Mnie trochę uwiera ten średnio jeden wpis w tygodniu, lubię jak tu jest gwarniej. No ale życia nie przeskoczę, może będzie łaskawsze w nowy roku.

      Odpowiedz
      1. paren pisze:
        5 stycznia 2016 o 19:59

        Życie przeskoczyć trudno! A za to, żeby było łaskawsze, wypiję łyczek szampana. :)

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          5 stycznia 2016 o 20:02

          Dzięki.

          Odpowiedz
  7. anek7 pisze:
    5 stycznia 2016 o 20:07

    Czego życzyć człowiekowi sukcesu? Hmm… chyba, żeby sukces nie zawrócił mu w głowie ;p

    Gratuluję zacnej rocznicy, życzę ciekawych lektur i żądam pisania o nich – sporo ciekawych rzeczy u Ciebie wypatrzyłam i też sobie poczytałam (np. ten Hen mnie ostatnio zaintrygował i jak tylko uciułam te 50 zeta z hakiem to sobie kupię. A co!)

    Sałatka pyszności, szampan takoż, z pakamery nie skorzystam, bo rower dopiero w planach (trzeba korzystać z ostatnich chwil gimnazjum i zarobione tam kokosy wydać na coś szalonego…)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 20:17

      Dziękuję bardzo. Hen jest bardzo intrygujący, może warto bibliotekę namówić na zakup, bo faktycznie tani nie jest. Ale mam przeczucie, że Ci się spodoba.
      Roweru należało sobie zażyczyć na Dzień Nauczyciela (jak mówi jedna z mrożących krew w żyłach historii ze szkoły w mojej wsi, jedna pani sobie zażyczyła i dostała).

      Odpowiedz
      1. anek7 pisze:
        5 stycznia 2016 o 20:32

        Ha, z biblioteką to na razie trudno będzie, bo moja Agnieszka (miała farta albo pecha być przez 8 lat moją uczennicą a ja to perfidnie wykorzystuję) porodziła dziecię i wróci dopiero za 3 miesiące, a ta niunia co ją zastępuje to ma zupełnie inny gust niż ja i co gorsza jest odporna na sugestie :(

        Rower na Dzień Nauczyciela? I nie bała się konsekwencji? No, no… Ja już drugi rok mam klasę (skądinąd bardzo sympatyczną) od której na ów dzień nawet pojedynczego nadłamanego goździka nie dostałam, że o innych fantach nie wspomnę. Co zresztą wcale nie jest takie złe – nikt nie może przyjść do mnie z pretensjami, że wykosztował się na prezent, a ja dziecku daję złe oceny…

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          5 stycznia 2016 o 21:23

          No to może wytrzymaj do powrotu właściwej pani bibliotekarki.
          Akcja z rowerem swoje lata ma; to z czasów, kiedy nikt nie latał do kuratorium z każdą uwagą. Ja do dziś ze łzami w oczach pamiętam paczkę herbaty, jaką dostałem razem z kwiatkiem na zakończenie roku szkolnego :) Wiadomo, biedny nauczyciel, a pić coś musi…

          Odpowiedz
  8. Marlow pisze:
    5 stycznia 2016 o 20:07

    Poważny wiek, jak na blog oczywiście :-) Następnych równie udanych 5, 10, 15, 20, 25… !:-)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 20:11

      Dzięki. Chwilowo hosting mam na półtora roku, a potem się zobaczy :)

      Odpowiedz
  9. Mag pisze:
    5 stycznia 2016 o 20:11

    Gratulacje i stooooooo lat rzetelnych recenzji i owocnych spotkań ! Zdróweczko!

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 20:34

      Dzięki.

      Odpowiedz
  10. AnnRK pisze:
    5 stycznia 2016 o 20:40

    Chyba trzeba zastosować wobec Ciebie metodę z „Mechanicznej pomarańczy” i zmusić do obejrzenia nagrania. :D

    Gratuluję rocznicy! Na kolejne urodziny koniecznie zamów sobie marchewkowe ciasto w kształcie roweru. Zjesz, zwolnisz miejsce w pakamerze, będziesz miał gdzie ukrywać zakazane lektury w stylu „Polska na rowerze” czy „Wegetarianizm w praktyce”.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 21:34

      Ale po cóż mam to oglądać? Naród mówi, że dobrze wyszło, to wierzę, odganiając myśl, że to taka grzecznościowa opinia :P
      Nie wiem, czy za rok marchewkowe rowery nie będą już dawno passe. Natomiast pakamera na zakazane lektury robi się coraz bardziej realna. Na pewno reportaże rowerowe Nowaka mus tam wstawić :D

      Odpowiedz
      1. AnnRK pisze:
        5 stycznia 2016 o 23:12

        Mnie by skręciło z ciekawości. Twarda sztuka z Ciebie. :D

        Kurczaki… Też mam Nowaka. Na szczęście pożyczonego. Chyba muszę oddać, zanim mi nalot zrobią. O_o

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          5 stycznia 2016 o 23:20

          Pozbądź się tej obciążającej bibuły jak najszybciej :P

          Odpowiedz
  11. Książkowo pisze:
    5 stycznia 2016 o 20:51

    Ty wiesz co ;) Dumnam, dumnam, najdumniejszam z takiego Chrześniaka! :D

    Niech się darzy i w ogóle :>

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 21:42

      Właściwie to nie wiem, Matko Chrzestna, czy Ci dziękować za wrobienie mnie w to wszystko :)
      Ale niech będzie, dzięki :D

      Odpowiedz
  12. Andrzej „Kruk” Appelt pisze:
    5 stycznia 2016 o 20:56

    Dalszego sukcesywnego od-zacofywania :-)
    …tak teoriospiskowo… Dlaczego na piątą rocznicę jest siedem baloników? Czy to jest liczba znacząca, takie czterdzieści i siedem, że wieszcza zacytuję?
    Milknę, bo dziobem, pełnym znakomitych przekąsek, nie wypada kłapać, jak jakiś flaming nie przymierzając ;-)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 21:47

      Siedem dziewcząt z Albatrosa, siedem czerwonych róż, siedem cudów świata. Siedem razy pięć trzydzieści pięć. Pełny mistycyzm :P
      Dzięki za życzenia.

      Odpowiedz
  13. Elenoir pisze:
    5 stycznia 2016 o 21:57

    Gratuluję rocznicy i formy:).

    Ja do dziś nie obejrzałam kasety ze studniówki i chyba nigdy nie obejrzę, bo nie mam już magnetowidu:).

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 22:05

      Dzięki.
      Zastanawiam się, czy miałem jakieś nagranie ze studniówki, hmmm. Ze ślubu mam na pewno, ale też nie oglądałem. Już taki los tych pamiątek :)

      Odpowiedz
  14. naia pisze:
    5 stycznia 2016 o 23:42

    To ja się poczęstuję, bo lodówka już po Świętach pusta, człowiek głodny. Dobrze, że szyneczka za kotarą jest, bo człowiek mięsożerny. No i oczywiście gratuluję, inspiracji, energii, czasu wolnego więcej życzę. I frajdy dużo z pisania :)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 23:47

      A dziękuję bardzo, energia i czas bardzo się przydadzą.

      Odpowiedz
  15. Charlie Librarian pisze:
    5 stycznia 2016 o 23:46

    Dołączam się do gratulacji! Życzę wszystkiego naj! A przede wszystkim więcej czasu, czasu, czasu! Parafrazując Goethego „Więcej CZASU!”.

    Ten „Terror” za mną chodzi jak śledź za półlitrówką dobrej, zimnej wódki. Wyskakuje to tu, to tam. Trzeba będzie go w końcu zdybać, chociaż zmartwiłeś mnie mówiąc, że nie ma i nie będzie ebooka. Jak dla mnie to trochę strzał w stopę.

    A jeśli chodzi o kasety video, ja postanowiłem uratować domowe archiwum, przywiozłem z rodzinnej chałupy wszystko co było na VHS, skombinowałem magnetowid i specjalną przejściówkę, która od razu konwertuje mi na cyfrową wersję. Szkoda mi się tych rzeczy zrobiło i może w jakiś sposób je ocalę. Przyznam się, że konfrontacja ze wspomnieniami, a nagraniami jest druzgocąca – człeka trochę skręca, gdy zobaczy jakim był irytującym gówniarzem.

    Jeszcze raz wszystkiego dobrego! Niech Ci się obficie darzy na blogowym spłachetku poletka.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2016 o 23:49

      Oj tak, czasu! Vesper swego czasu stwierdził, że na wydaniu ebooka byliby stratni, rozumiem, że boją się piractwa, ale faktycznie strzelają sobie w stopę. Może jednak w końcu coś do nich dotrze, jak parę osób zapyta o wersję elektroniczną.
      Moje kasety się kurzą na strychu, nawet myślałem kiedyś o zgraniu ich na płyty, ale zawsze są pilniejsze wydatki albo czasu nie ma. Na szczęście też nie ma tam nic szczególnie wartego ocalenia :)

      Odpowiedz
      1. Charlie Librarian pisze:
        5 stycznia 2016 o 23:53

        W jakim świecie ludzie z tego wydawnictwa żyją? Przecież wystarczyło mi dosłownie kilka kliknięć i znalazłem kilkadziesiąt wersji elektronicznych ich książki. Jedynie wrodzona uczciwość oraz etyka bibliotekarza mnie powstrzymuje, ale ilu ludzi to nie powstrzyma?

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          6 stycznia 2016 o 00:05

          Mnie nie pytaj, zdziwiony byłem ich odpowiedzią jak cholera. Liczyłem, że może po pół roku od premiery zmiękną, ale chyba trzymają się mocno. Wiadomo, że mało kto się powstrzyma, szczególnie że nie jest to rzecz ani tania, ani łatwo dostępna w każdej bibliotece.

          Odpowiedz
          1. Agnes pisze:
            6 stycznia 2016 o 01:13

            Trzeba im pokazać ten wątek i dyskusję. O!

            Rocznicy gratuluję, Piękny wiek, za rok blog pójdzie do pierwszej klasy (jak puścisz). ;) Pisz, czytaj, komentuj. Zaprosimy Cię na kolejny panel pt. „Jak będąc blogerem książkowym wystąpić w telewizji”. :D

            Szampan bardzo dobry. Naleśniki (czy cokolwiek jest to coś na lewo od wazonu ze szczypiorkiem) też dobre. :) Dziękuję :)

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              6 stycznia 2016 o 08:16

              Dzięki za gratulacje :) Planowany panel byłby krótki, bo odpowiedź brzmi: jak zadzwonią, zamknąć oczy i się zgodzić :) Naleśnik? Nie zamawiałem naleśników :P

              Odpowiedz
  16. grendella pisze:
    6 stycznia 2016 o 11:32

    No to zdrowie! Chyba widzę hummusik, więc lecę się częstować ;) Cieszę się z Tobą z tych miłych chwil związanych z blogowaniem i życzę (sobie?), żebyś jednak pojawiał się częściej :)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 stycznia 2016 o 11:37

      Niestety nikt jeszcze nie wymyślił lukratywnych stypendiów, umożliwiających blogerom spokojne oddawanie się czytaniu i pisaniu, a pospolitość skrzeczy i rachunki trzeba płacić.

      Odpowiedz
  17. Secrus pisze:
    6 stycznia 2016 o 12:19

    Cholera, ja właśnie wszędzie rowerem i potem trzeba go odbierać… Nieważne, ile wpisów, ważne – jakie, bo te dopracowane przynoszą największą radość tak czytelnikom, jak pewnie Tobie. No i te kilometrowe, żarliwe dyskusje pod Twoimi wpisami, jak u Marlowa, podziwiam i się głowię, czemu tak rzadko w nich uczestniczę ;)

    Przede wszystkim dalszej chęci do blogowania! 5 lat to sporo, ale patrząc na realia, jak będziesz sześciolatkiem, to dopiero się zacznie :D

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 stycznia 2016 o 12:28

      Też zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie uczestniczysz w tych dyskusjach, świeże spojrzenie zawsze w cenie :) Nawet nie musisz przyjeżdżać rowerem, wsiadasz w tramwaj i jesteś. Dzięki za życzenia.

      Odpowiedz
      1. Secrus pisze:
        6 stycznia 2016 o 12:47

        A bo często jestem przed lekturą tego, co Wy, piszący i komentujący, już poznaliście. A przecież nie będę się wtrącał z czymś w stylu „O, chętnie przeczytam, mam już na liście do przeczytania, ale fajnie” ;) Ale obiecuję kursować częściej! Najwyżej jako ten spóźnialski będę odkopywał starsze wpisy.

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          6 stycznia 2016 o 13:24

          To też jest metoda, bardzo dobra nawet, zapraszam :)

          Odpowiedz
  18. Agnieszka G. (koczowniczka) pisze:
    6 stycznia 2016 o 12:40

    Gratulacje! Co do wpisów, to nieważne, że pojawiają się rzadko, ważne, że są rzetelne i pięknie napisane. Co z tego, że niektórzy blogerzy wstawiają recenzje codziennie, skoro są to recenzje nieprzemyślane, pełne błędów, składające się niemal tylko ze streszczenia. Nie jest ważna ilość, tylko jakość. A „Preparatora” już zdobyłam i czeka na czytanie :)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 stycznia 2016 o 13:25

      Dziękuję za wszystkie miłe słowa. Preparator wart zdobywania :)

      Odpowiedz
  19. visage Momarta pisze:
    6 stycznia 2016 o 22:53

    O matko, pewnie wszystko wegetariańskie już zjedli i została tylko kiełbasa:( A na rower jakby nieco mrrrroźno, więc nie skoczę do warzywniaka.
    Gratulacje, uściski i fanfary! Więcej napiszę kiedyś, może… (przepustka się skończyła, a nowej prędko nie dadzą)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 stycznia 2016 o 22:56

      Za fanfary i uściski dziękuję. Coś tam warzywnego jeszcze się uchowała, popatrz dobrze. Jeśli Cię to pocieszy, to jutro wracam do pracy po prawie miesiącu wolnego :(

      Odpowiedz
      1. visage Momarta pisze:
        7 stycznia 2016 o 09:28

        Warzywne po dwóch dniach od rozpoczęcia imprezy? Rozumiem, że po 5 latach blogowania doszedłeś do wniosku, że za dużo konkurencji Ci się namnożyło?:P Ale w sumie racja, według nowej linii, kto rzuca się na warzywa, ten wróg.
        Miesiąc wolnego??? Zazdroszczę (tego co było), nie zazdroszcząc (tego co masz dzisiaj).

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          7 stycznia 2016 o 09:30

          Pomyśl, co by było, gdybym częstował tatarem i jajkiem w majonezie. A warzywka co najwyżej lekko zwiędły :P
          Właśnie przekopuję się przez zaległą korespondencję, uch.

          Odpowiedz
          1. visage Momarta pisze:
            7 stycznia 2016 o 09:36

            Tatar i jajka zeszłyby natychmiast. O ile podałbyś je w pakiecie ze zmrożoną wódką, rzecz jasna.
            Ty to w życiu nie masz lekko: w domu stosy, w pracy stosy:( Rozważałeś złożenie CV do inkwizycji?:P

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              7 stycznia 2016 o 09:48

              Tatara można i bez wódki, jajka takoż :D
              Inkwizycja z pewnością się o mnie upomni, nie wiem tylko, czy w charakterze sędziego, czy ofiary.

              Odpowiedz
  20. Bibliomisiek pisze:
    7 stycznia 2016 o 08:20

    A niech mnie, byłem przekonany, że prowadzisz bloga dużo dłużej. Tak poważnie wyglądał od samego początku… widocznie szybko osiągnął dojrzałość :) Wszystkiego dobrego, czytaj i pisz jak najwięcej :)

    Ja też doznałem podobnego zdziwienia – obie moje książki roku 2015 pochodziły z cudzych recenzji. Niebagatelna wartość dodana obecności w blogosferze :)

    Mam pytanie techniczne – czy jak przeniosłeś się na własną domenę, musiałeś przerabiać jakieś linki, np. te ze stron „Przestały oczekiwać”, czy przekierowały się same na nowy adres? Pytam, bo też się przymierzam do domeny…

    Pozdrowionka. Po mój rower (wodny) wpadnę jutro.

    Odpowiedz
  21. zacofany.w.lekturze pisze:
    7 stycznia 2016 o 08:28

    Zawsze poważnie wyglądałem. Dzięki za życzenia :)
    O ile pamiętam, to stare linki z rozszerzeniem blogspot automatem były przekierowywane na nową domenę. Problem się zrobił dopiero po przejściu na własny serwer, musiałem przerobić linki do najstarszych recenzji.

    Odpowiedz
  22. Bazyl pisze:
    7 stycznia 2016 o 08:52

    Szampan to zło! Cały Nowy Rok odchorowałem przez ten piekielny wynalazek benedyktyńskiego mnicha :) Zatem wyciągam zza pazuchy otłuszczony strzęp gazety i wyciągnąwszy z niego kanapkę z mielonym, a następnie podzieliwszy się nią z gospodarzem, składam na Jego ręce życzenia zdrowiaszczęściapomyślności. No to teraz na jedną nóżkę, bo fartem wziąłem flakoniczek księżycóweczki :P

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      7 stycznia 2016 o 09:25

      Bąbelki to są dobre dla dzieci. Mielonego przyjmuję z ochotą i dziękuję za życzenia. Nasze zdrowie :)

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        7 stycznia 2016 o 09:35

        Po Picolo nie chorowałem, więc następnym razem pozostanę przy dziecięcych właśnie :P Na mielonego uważaj, bo tłuste odciski trudno się usuwa z kart książki :(
        PS. Nie wiesz czasem czy do nalewki z dzikiej róży, to wali się cały owoc, tylko nakłuwany, czy też się go patroszy. Bo mam parę krzaków ładnie przemarzniętej po syberyjskich mrozach :D

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          7 stycznia 2016 o 09:47

          Myję ręce po posiłkach a przed czytaniem :D
          Z dziką różą nie eksperymentowałem, pewnie internet wie wszystko.

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            7 stycznia 2016 o 09:59

            Zdania są podzielone. Wolałbym opinię praktyka :)

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              7 stycznia 2016 o 10:12

              Zrób jak uważasz, nabędziesz w ten sposób praktyki :)

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                7 stycznia 2016 o 10:58

                Jak się struję, to w sumie dla bloga bez różnicy. Tak wracając do jubileuszy i zapałów :D

                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  7 stycznia 2016 o 11:13

                  Dziką różą to się raczej nie strujesz, nie rób sobie nadziei :)

                2. Bazyl pisze:
                  8 stycznia 2016 o 07:44

                  Znikąd pomocy :P

                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  8 stycznia 2016 o 08:29

                  Lajf is brutal :P

                4. Bazyl pisze:
                  8 stycznia 2016 o 08:30

                  end full od zasadzkas. End samtajms kopas dupas :D

                5. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  8 stycznia 2016 o 08:31

                  Ale nalewka i tak wyjdzie. One zwykle wychodzą :P

                6. Bazyl pisze:
                  8 stycznia 2016 o 08:34

                  Szybciej niż byśmy chcieli. I trzeba nastawiać nowe :P

                7. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  8 stycznia 2016 o 08:40

                  O tej porze roku? To chyba z rodzynek :P

                8. Bazyl pisze:
                  8 stycznia 2016 o 08:45

                  Poleciłbym cytryny, ale się w młodości upoiłem cytrynówką i polecał nie będę :P

                9. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  8 stycznia 2016 o 08:55

                  Wolę grejfrutówkę, jeśli już :)

  23. Qbuś pożera książki pisze:
    7 stycznia 2016 o 11:50

    Sláinte. Bloguję i czytam od niedawna, ale zaglądać nie mam zamiaru przestawiać.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      7 stycznia 2016 o 12:03

      Zapraszam serdecznie.

      Odpowiedz
  24. czarny.pieprz pisze:
    7 stycznia 2016 o 14:48

    Przyjmij i moje gratulacje, pięć lat to kawał życia. Dziękuję za podpowiedzi, z których chętnie korzystam, Ziomeckiego mam. Leży na specjalnej stercie książek prawdziwych i czeka na swoją kolej. Teraz wybitnie wysunął się na prowadzenie. Dla mnie to jednak już kłopot, jeśli książka nie jest e-bookiem. Podróżowanie z zestawem książek już przeżyłam, i ani mi się śni do tego wracać. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      7 stycznia 2016 o 14:59

      Dziękuję niezmiernie za gratulacje.
      Ziomecki jest też w ebooku dla podróżujących, bo włóczenie po świecie tego tomu wygodne nie jest. Nawet jakaś promocja jest: http://upolujebooka.pl/oferta,7790,mr_pebble_i_gruda.html

      Odpowiedz
  25. Ania pisze:
    10 stycznia 2016 o 01:57

    Ja jak zwykle ostatnio spóźniona spieszę z życzeniami. Został jeszcze szampan? Żadnej z Twoich trzech nie czytałam, Preparatora bardzo bym chciała, kupię tylko. Klimko-Dobrzaniecki to moje odkrycie ostatnich dwóch lat. Pozdrawiam, czekam na więcej postów i wielokrotności pięciu!

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      10 stycznia 2016 o 08:46

      Zawsze jest schowana jedna butelka dla spóźnionego wędrowca z Dalekiego Zachodu :) Dzięki za życzenia.

      Odpowiedz
  26. 5000lib pisze:
    28 stycznia 2016 o 19:35

    Tradycyjnie, najlepszego. Odrobiny czasu dla siebie, i lektur, na temat których warto myśleć i pisać. Wiem, wiem spóźniłam się, ale zaglądam.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      28 stycznia 2016 o 19:38

      Dzięki :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT