Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Skąd się wzięła szczotka do zębów i nie tylko (Greg Jenner, „Milion lat w jeden dzień”)

Posted on 29 marca 20169 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Milion lat w jeden dzieńNasze życie składa się z mnóstwa rutynowych działań, którym poświęcamy niewiele uwagi. Cóż może być bowiem ciekawego w myciu zębów czy zmienianiu skarpet? Jakie tajemnice mogą kryć bawełniane majtki czy papier toaletowy? Otóż okazuje się, że niepozorne przedmioty i codzienne czynności mają historię nie tylko długą, ale niekiedy nawet burzliwą. A w każdym przypadku fascynującą.

Leniwa sobota jest doskonałym dniem do zagłębienia się w

sekrety rytuałów, które odprawiamy odruchowo

– od porannej pobudki do wieczornej kąpieli. Ponieważ nie musimy się śpieszyć, pozwólmy Gregowi Jennerowi etap po etapie omówić nasz rozkład dnia z punktu widzenia historyka. Pobudka to okazja do przedstawienia rozmaitych sposobów pomiaru czasu przez tysiąclecia, odkąd pierwsi ludzie zauważyli cykliczność nocy i dnia, pływów, faz księżyca czy pór roku i próbowali nacięciami na kościach dać wyraz tej wiedzy. Z rozwojem urządzeń do pomiaru czasu z kolei Jenner zapoznaje nas przy okazji wieczornego nastawiania budzika. Poranna wizyta w toalecie, prysznic czy szczotkowanie zębów to pretekst do dłuższej wycieczki po higienicznych zwyczajach człowieka, kolejne posiłki zaś to opowieści o przemianach nawyków dietetycznych i kulturowej funkcji jedzenia (i picia, rzecz jasna). Spacer z psem to przechadzka po historii stosunków między światem ludzi i zwierząt, przeglądanie fejsbuka daje asumpt do wykładu o obiegu informacji. Do tego szybki skrót historii ubioru i posłań w różnych epokach i kulturach.

Jenner bardzo dba o to, by nie przynudzać. Stara się opowiadać lekko i dowcipnie, choć niekiedy humor to nie najwyższych lotów, a styl przesadnie luzacki. Bez wątpienia zachwyt nastolatków wzbudzi rozdział o toaletach, starsi być może będą woleli sobie dawkować „Milion lat”, by się nie znużyć popisami autora – a szkoda byłaby wielka, bo

książka jest kopalnią mniej lub bardziej przydatnych informacji,

którymi możemy błysnąć w towarzystwie. W końcu już starożytni twierdzili, że konwersacja „nie powinna dotyczyć spraw niepokojących czy kłopotliwych, lecz [powinna być] zajmująca i pogodna”. Nie zaszkodzi nam wiedza o tym, kiedy powstał papier toaletowy czy płatki kukurydziane i ile par majtek włożono do grobu Ramzesowi II, a przy okazji poczujemy też być może silniejszą więź z naszymi przodkami, którzy już 3500 lat temu warzyli pierwsze piwo (choć pewnie żaden dzisiejszy smakosz nie wziąłby go do ust). Dobrze też wiedzieć, czemu na portretach sprzed stuleci nikt nie odsłania zębów w uśmiechu. Przyswojenie choćby części anegdot i faktów podawanych przez Jennera z każdego uczyni duszę towarzystwa (lepiej jednak przy posiłkach omijać kwestie wydalania). Na pewno też dzięki zafundowanej nam przez Brytyjczyka przebieżce po historii docenimy osiągnięcia cywilizacji i udogodnienia, jakie nam zapewnia. W końcu nikt z nas nie chciałby się oddać w ręce egipskich dentystów ani powtarzać „toaletowej” przygody pana Samuela Pepysa.

Greg Jenner, Milion lat w jeden dzień, tłum. Julita Mastalerz, PWN 2016.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

21 thoughts on “Skąd się wzięła szczotka do zębów i nie tylko (Greg Jenner, „Milion lat w jeden dzień”)”

  1. Bazyl pisze:
    30 marca 2016 o 10:58

    Pepysa przygód z kominkiem już nic nie wyrwie z sadu mej pamięci :P Opisywana zaś książka zda się ciekawą, ale ostatnio wypożyczyłem popularnonaukową pozycję o jakiś szalonych eksperymentach w stylu zrzucania kotleta ze stratosfery i jakoś mi się gdzieś zawieruszyła, więc to może znak, żeby na razie takie rzeczy obchodzić łukiem? :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      30 marca 2016 o 11:01

      Może to raczej znak, że zrzucanie kotletów ze stratosfery nie ma przyszłości i szkoda marnować czas na takie rzeczy? A tu historyjki życiowe, przyziemne wręcz niekiedy :D Usiłuję to podsunąć dziecku, powinna być zachwycona poziomem dowcipów :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        30 marca 2016 o 11:07

        Bartek ją porwał do siebie i przez jakiś czas zarzucał mnie kolejnymi rewelacjami, które z niej wyczytał, więc może jakaś korzyść jednak jest. A ten humor, to aż takie koszary, że mogą śmieszyć młodzież młodszą?

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          30 marca 2016 o 11:11

          Zależy, co kogo bawi, ale są tam różne „wykręcania bobka” i „stawianie klocka” :) Trzeba przyznać, że tłumaczka się nagimnastykowała, żeby nie było monotonnie.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            30 marca 2016 o 11:15

            Zatem dorzucę do bibliotecznego koszyka :D

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              30 marca 2016 o 11:17

              A ja bardziej znacząco podsunę dziecku :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                30 marca 2016 o 11:25

                W kwestii blogowania ciągły stupor? Ja już nawet nie pytam i chyba w końcu sam się wezmę do roboty :D

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  30 marca 2016 o 11:26

                  Owszem, uparta jak koza. Sam muszę tyrać :)

                  Wczytywanie…
                2. Bazyl pisze:
                  30 marca 2016 o 11:42

                  Uroki ojcostwa. Jak mawiają we wiosce: „Kozoł pon, musioł som!” :)

                  Wczytywanie…
                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  30 marca 2016 o 11:50

                  Niestety. Już nawet przestaję powoli sugerować. Może młodszą jakoś omamię :D

                  Wczytywanie…
  2. czytankianki pisze:
    30 marca 2016 o 14:01

    Widzę, że wrażenia mamy podobne.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      30 marca 2016 o 14:04

      Bo my się zaliczamy do tych czytelników, którzy sobie powinni dawkować :) Ale serio, to myślałem, że będzie gorzej i się miło rozczarowałem. Nawet sobie zachichotałem tu i ówdzie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        30 marca 2016 o 14:26

        Fakt, chwilami można było się zaśmiać. Ale bez dawkowania trudno byłoby przedrzeć się przez takie zatrzęsienie ciekawostek.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          30 marca 2016 o 14:28

          Toteż przebijałem się ze cztery dni. Albo i pięć. Autor mógłby czasem powściągnąć słowotok :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  3. inwentaryzacja krotochwil pisze:
    30 marca 2016 o 14:06

    No to powiedz ile Ramzes miał tych majtek bo mogę nie znaleźć czasu na całość lektury.
    Grunt to dobry tytuł – ten daje wrażenie, że czas oszczędzę, ha. No i kreatywna sesja u recenzenta też nie zaszkodzi ;)
    Natomiast Bazyla pragnęłabym zapytać o losy kosmicznego kotleta – niektórzy nigdy nie dorastają,… cóż zrobić ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      30 marca 2016 o 14:10

      Nieładnie tak na skróty podążać! Ale niech stracę: 145.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. inwentaryzacja krotochwil pisze:
        30 marca 2016 o 14:15

        Eee, mało. No ale w końcu to Ramzes DRUGI.
        I nie na skróty, tylko znam siebie i wiem co mogę znieść – uśmiszniania i luzowania niet.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          30 marca 2016 o 14:19

          No jak mało? W tamtych czasach obywatel się cieszył, jak jedną koszulę miał na grzbiecie, albo tę, no, przepaskę. A takie slipy to szał ciał i uprzęży był.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      1 kwietnia 2016 o 14:54

      @inwentaryzacja Dopiero dziś rano odgrzebałem rzeczoną książkę na półkach chłopaków, ale niestety w kwestii kotleta wciąż pozostaję niedoedukowany. Może w weekendzik znajdę czas :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Zeszyty Kulturalne pisze:
    17 kwietnia 2016 o 16:11

    Z tym humorem bywa różnie. Jak ktoś ma wrodzone poczucie humoru i umie je oddać w tekście, super. Jeśli go nie ma, a wciąż próbuje napisać coś zabawnego, to… jest źle. Irytuje mnie moda, że wszystko musi być zabawne, rozrywkowe, a sucha informacja nie ma wartości i wymaga wielkiego skupienia. Otóż, ma i nie wymaga!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      26 kwietnia 2016 o 11:03

      Tu autor prezentuje humor może niezbyt wysublimowany, ale pasujący do tematyki. Młodym czytelnikom ma szansę się spodobać.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d