Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Balladyna w kosmosie (Janusz Płoński, Maciej Rybiński, „Balladyna Superstar”)

Posted on 13 kwietnia 201614 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Balladyna superstar
Warszawski teatr pod światłym kierownictwem Tadeusza Marii Parnawskiego przygotowuje się do wystawienia „Balladyny”. Ale nie w jakiejś pachnącej naftaliną inscenizacji z duszkami i zwiewnymi giezłami. Ma być nowocześnie, wręcz futurystycznie: przebrane za roboty Alina i Balladyna zbierają nie maliny, ale perforowane karty wypluwane przez komputer na stacji kosmicznej. Jednym słowem, szał ciał i uprzęży, choć malkontenci kręcą nosami. Premiera z pewnością stałaby się triumfem reżysera, gdyby nie to, że w jej trakcie ginie jedna z aktorek. Zamiast owacji na stojąco jest milicyjne śledztwo.

„Git Czytanka” duetu Płoński–Rybiński to

satyra na środowisko teatralne i ludzi kultury.

Mam pewne podejrzenia, że może to być wręcz powieść z kluczem, choć na pewno udało mi się zidentyfikować tylko Jana Himilsbacha. Być może „Balladyna” w wersji kosmicznej to nawiązanie do słynnej inscenizacji Adama Hanuszkiewicza z hondami. Nawet jednak bez znajomości peerelowskiego teatru początku lat siedemdziesiątych miałem się sporo frajdy z obserwowania całej galerii postaci, zakulisowych gierek i intryg, rywalizacji o role, układów i układzików decydujących o tym, kto zostanie pochwalony przez recenzentów, a kogo bezlitośnie się zjedzie, czy też ścisłej koegzystencji kultury i ideologii (modelowa postać Januszewskiego, kierownika wydziału kultury urzędu miejskiego, rzucanego przez partię na coraz to nowe odcinki frontu ideologicznego: „Honorowe obywatelstwo miasta Grudziądza – byłem wtedy prezesem spółdzielni mleczarskiej. A ten [medal] za zasługi dla sportu wiejskiego. Wtedy pracowałem w przemyśle. Ten za walkę z podziemną reakcją…”. Jak u Barei – „mój mąż jest z zawodu dyrektorem”).

Rodem z Barei

jest też choćby taka scenka:

Scenograf pokazywał szkice dekoracji do kolejnych scen, krótko wyjaśniając znaczenie szczegółów.
– Chata dziewcząt, pokład mieszkalny statku kosmicznego robotów, zamek Kirkora, centralna sterownia statku.
Parnaszewski i Januszewski kiwali głowami ze zrozumieniem. Kiedy obejrzeli już wszystko, Januszewski chrząknął i powiedział:
– Podoba mi się to bardzo. Jest takie, no, inne, nowe. Ale wiecie, brakuje mi tu jakiegoś elementu narodowego, zaznaczenia ciągłości historii. Pomyślcie nad tym.
– Czy ja wiem? – zastanawiał się Parnaszewski – to może tym robotom pozakładać na antenki takie proporczyki, jak mieli szwoleżerowie.
– O, bardzo dobre – ucieszył się Januszewski – Somosierra, podbój kosmosu. To się jakoś łączy. Nie potrzeba nam obcych wzorów, tego całego kosmopolityzmu, który nam usiłują zaszczepić elementy obce. Mamy bogatą tradycję i trzeba z niej umieć czerpać.

Afera kryminalna jest do tego wszystkiego doczepiona nieco na siłę, gdyż ten wątek pojawia się bardzo późno i tak naprawdę nie ma kiedy się rozkręcić, a nie wnosi wiele nowego (chociaż, z drugiej strony, jest to parodia ówczesnych milicyjniaków, z typowym kapitanem Edwardem Brylskim omawiającym z żoną postępy dochodzenia przy kolacji). Styl i typ humoru kojarzyły mi się niekiedy z powieściami Jeremiego Bożkowskiego, tu i ówdzie zaś z jakiegoś zdania wychylała się Joanna Chmielewska. „Balladyna Superstar” zestarzała się jednak gorzej niż książki tamtej dwójki i komedie Barei, choć zachowała nieco zwietrzałego wdzięku. Docenią ją jednak głównie koneserzy pamiątek po PRL-u.

Janusz Płoński, Maciej Rybiński, Balladyna Superstar. Git czytanka z momentami, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza 1984.

16 thoughts on “Balladyna w kosmosie (Janusz Płoński, Maciej Rybiński, „Balladyna Superstar”)”

  1. zakurzona pisze:
    13 kwietnia 2016 o 20:57

    „Somosierra, podbój kosmosu. To się jakoś łączy. Nie potrzeba nam obcych wzorów, tego całego kosmopolityzmu, który nam usiłują zaszczepić elementy obce. Mamy bogatą tradycję i trzeba z niej umieć czerpać.” Cudne :) I aktualne, niestety.
    Skąd Ty wygrzebujesz takie dzieła, o których przeciętna zakurzona nigdy nie słyszała?

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      13 kwietnia 2016 o 21:49

      Zacytowałem ten fragment właśnie z powodu niepokojąco współczesnych skojarzeń. I może się trochę pospieszyłem z tą opinią, że to już tylko zabytek, bo przecież kariera Januszewskiego to wypisz wymaluj przypadek współczesnych speców od kultury. I robienie dzieł ideowo słusznych też jakby zaczyna powracać.
      A książkę zarekomendował mi kiedyś jeden z jej autorów, pan Płoński, dodając kusząco, że nakład został wycofany z księgarń na polecenie Wydziału Kultury KC :)

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        14 kwietnia 2016 o 10:50

        Też miałem protestować, że żaden Bareja :P

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          14 kwietnia 2016 o 10:52

          No jak żaden?
          „To jest polski dziedzic Wawrzyniec Pruski.
          To ja go mogę przepasać taką wstęgą” – a propos flag na antenkach :)

          Odpowiedz
  2. czytankianki pisze:
    14 kwietnia 2016 o 10:43

    O, zdecydowanie coś dla mnie.;)
    Mam przeczucie, że środowisko teatralnie niewiele się zmieniło od chwili powstania tej książki.;)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      14 kwietnia 2016 o 10:51

      I może Ci się nawet uda rozpoznać jakieś postacie :) Ja mam różne podejrzenia.

      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        14 kwietnia 2016 o 10:58

        To może kiedyś porównamy nasze typy.;)

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          14 kwietnia 2016 o 11:00

          Koniecznie :)

          Odpowiedz
  3. Zeszyty Kulturalne pisze:
    17 kwietnia 2016 o 16:14

    Wątek narodowy z pewnością podniósł wartość artystyczną spektaklu.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      18 kwietnia 2016 o 21:34

      Publiczność chyba miała inne zdanie :P

      Odpowiedz
  4. ktośtam pisze:
    20 kwietnia 2016 o 13:38

    widziałem ostatnio egzemplarz tej książki w makulaturowni w Aninie, ale zniknął jak sen jaki złoty. widać, koneserzy zachowują czujność :-), dodaję Pana blog do ulubionych, widzę tu sporo ciekawych rzeczy, np. Powieści młodzieżowe PRL, pewnie znajdą się inne, życzę udanych lektur!

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 kwietnia 2016 o 14:25

      Trochę egzemplarzy na pewno się jeszcze uchowało, chociaż nakład jak na PRL niewielki, chyba 20 tys. Dziękuję i pozdrawiam.

      Odpowiedz
  5. Janusz Płoński pisze:
    14 października 2017 o 14:51

    Pozdrawiam wszystkich, którzy wzięli do ręki „Balladynę…” a jeszcze bardziej tych, którzy ją przeczytali. Współautor na pewno się w grobie z radości przewraca.
    Zachęcam do przeczytania mojego „Kandydata na prezydenta” i”Alternatywy 4 – przewodnik po serialu i rzeczywistości”.
    Janusz Płoński

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      14 października 2017 o 14:52

      Dziękuję za pozdrowienia. A przewodnik po Alternatywy 4 brzmi interesująco, rozejrzę się:)

      Odpowiedz
  6. Janusz pisze:
    9 kwietnia 2018 o 04:04

    O ile pamiętam pierwowzorem Januszewskiego miał być Ryszard Filipski, Parnaszewski to oczywiście Hanuszkiewicz, artysta Masełko to artysta Mleczko, który w czynie społecznym zaprojektował też okładkę, Radwan to chyba Maklakiewicz…. musiałbym wziąć książkę do ręki i sobie resztę postaci przypomnieć. Kilka z nich naturalnie na potrzeby książki i ku uciesze czytelników wymyśliliśmy.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      9 kwietnia 2018 o 08:29

      Dziękuję za wyjaśnienia :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT