Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Kto zabił fabułę, czyli krew na rękach blogerów

Posted on 1 kwietnia 20161 kwietnia 2016 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Wiem, że wszyscy mają dość blogerów wyskakujących z każdej księgarni, blogerów pouczających, jak żyć, jak pisać, jak uszyć fartuszek z muchomorkiem, zrobić makijaż, w którym wygląda się jak miss Polonia, czy ugotować wegański, bezglutenowy i GMO Free obiad. Ale może zechcecie poznać kryminalne talenty blogosfery?

Czytanie kryminałów demoralizuje, nasyca niewinne umysły obrazami zbrodni i przebiegłych zbrodniarzy. Na dodatek, gdy czytamy kryminalną powieść, wiele razy łapiemy się na myśli: tak to i ja bym umiał. Albo i lepiej. A skoro tak, to grupa książkowych blogerów dostała szansę na pokazanie, jak powinno wyglądać porządne, jędrne opowiadanie kryminalne. Daliśmy się namówić, dobrowolnie wystawić na odstrzał blogowemu koleżeństwu i bezlitośnie krytykowanym przez nas autorom. Daliśmy – bo i ja znalazłem się w wśród autorów antologii „Kto zabił fabułę?”. Warunek dostaliśmy jeden: zbrodnia musi mieć związek z książkami. A na tym się akurat znamy jak mało kto. Możliwości jest bowiem wiele. Ile razy chcieliście zamordować autora za spartolone zakończenie albo za zabicie ulubionego bohatera? Ile razy chcieliście podpalać siedzibę wydawnictwa, które przestało wydawać waszą ulubioną serię? Ile razy w myślach torturowaliście tłumaczy, redaktorów i korektorów wypuszczających do księgarń wybrakowane dzieła?

Każdy z nas podszedł do tematu indywidualnie. Moje opowiadanie ma tytuł „Wiara w bestseller” i zaczyna się tak:

Wielkie blaszane hale ciągnęły się wzdłuż szosy, otoczone błotnistymi polami, gdzie niegdyś uprawiano kapustę na potrzeby wielkiego miasta. Wśród pudełkowatych molochów wyróżniał się jeden, ozdobiony ekstrawaganckim literniczo szyldem „Hurtownia książek Skowronek i Synowie”. Brama zamykała się właśnie za jakimś spóźnionym tirem, pracownicy w pośpiechu krzątali się na placu, chcąc jak najszybciej wrócić do domu. W hali, niemal przy samym wejściu, stały bezładnie porozstawiane palety. Nie było sensu ich porządkować, nazajutrz miały rozjechać się po kraju. Spragnieni czytelnicy od dawna wypatrywali najnowszej powieści Radomira Upalnego. „Repasacja” miała stać się hitem przedwiośnia. Blogerki zakochane w przystojnym autorze podgrzewały nastroje oczekiwania. Wydawca, pewny sukcesu, podwoił nakład. I teraz książki starannie owinięte w szary papier piętrzyły się na paletach. W zamieszaniu przed fajrantem nikt nie zwrócił uwagi na czerwoną strużkę wypływającą powoli spod hałdy potencjalnych bestsellerów. Rozlewała się dokoła, ale dopiero kiedy dołączyły do niej karminowe krople ściekające z wyżej ułożonych paczek, zmieniła się w polśniewające złowrogo jeziorko.

Machina promocyjna dopiero się rozkręca i stopniowo będziemy wam zdradzać nowe szczegóły. Premiera w drugiej połowie czerwca, akurat, żeby zabrać naszą antologię na wakacje. Na razie trwają dyskusje nad okładką, bo jak wiadomo, gdzie autorów wielu, tam się grafik napoci. Tak wyglądają wstępne propozycje: która lepsza?

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

23 thoughts on “Kto zabił fabułę, czyli krew na rękach blogerów”

  1. Bazyl pisze:
    1 kwietnia 2016 o 10:11

    Już pisałem o tym u Katarzyny, czytałbym! :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      1 kwietnia 2016 o 10:31

      No to już w czerwcu :) Niedługo, wytrzymasz.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. zakurzona pisze:
        1 kwietnia 2016 o 10:40

        Roześlemy zainteresowanym blogerom. Na pewno :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          1 kwietnia 2016 o 10:43

          Bazyl nie bierze recenzyjnych :(

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            1 kwietnia 2016 o 15:15

            Muwahahaha!

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
  2. padma pisze:
    1 kwietnia 2016 o 10:44

    Ej, ale tak książki krwią plamić? ;) Dobrze, że dostaniemy egzemplarze próbne niedługo, dowiem się, czyja to krew :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      1 kwietnia 2016 o 10:47

      Nie książki, tylko bestsellery, taka subtelna różnica. I czy ja coś pisałem o krwi?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. padma pisze:
        1 kwietnia 2016 o 16:37

        Faktycznie, biję się w pierś. Ale sokiem z buraków lub plakatówką książki brudzić też nieładnie. A na bestsellery nie psiocz, w końcu nasza książka będzie się świetnie sprzedawać ;)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          1 kwietnia 2016 o 21:47

          To ma głębokie uzasadnienie fabularne i wszyscy będą szalenie zaskoczeni. Więcej nie powiem. Idę szykować worki na honoraria :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  3. Kasia Sawicka pisze:
    1 kwietnia 2016 o 11:19

    Ach, nie mogę się doczekać egzemplarzy próbnych! Bazyl, daj się namówić na recenzencki!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Bazyl pisze:
      1 kwietnia 2016 o 15:20

      Żeby to jeszcze dla dzieci, to może bym się złamał. A właśnie, może do 1 czerwca przygotujecie coś dla milusińskich, skoro nad zbiorem prace, jak czytam, zakończone :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Gosia B pisze:
    1 kwietnia 2016 o 11:20

    Gratuluję!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      1 kwietnia 2016 o 22:35

      Dzięki.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Marlow pisze:
    1 kwietnia 2016 o 12:06

    Składam tę głośną już blogosferze inicjatywę na karb 1. kwietnia, chociaż może trochę szkoda, bo zważywszy na styl i treść sondażowego fragmentu to światek polskich autorów kryminałów mógłby się poczuć zagrożony :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      1 kwietnia 2016 o 12:11

      1 kwietnia został wybrany celowo, by wprowadzać atmosferę niepewności i suspensu :)
      A za docenienie fragmentu bardzo dziękuję, mam nadzieję, że i całość Cię nie rozczaruje.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Charlie Librarian pisze:
    1 kwietnia 2016 o 18:34

    Jestem na tak :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      1 kwietnia 2016 o 21:44

      Jestem szalenie zobowiązany w imieniu własnym i współautorów :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Agnesto pisze:
    1 kwietnia 2016 o 19:20

    Uwierzę jak przeczytam.
    Tomasz.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      1 kwietnia 2016 o 21:45

      Ech, co za ludzie, żadnego zaufania, za grosz :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. visage Momarta pisze:
    1 kwietnia 2016 o 19:39

    Nie wierzę. I pragnieniem mym jest, aby był to primaaprilisowy żart.
    Nie to, że wątpię w talenta, ale po fartuszkach z muchomorkiem już żadna blogerska książka nie będzie w stanie mnie zachwycić.
    A bestseller Upalnego to chyba raczej retro – dziś nikt nie oddaje pończoch do repasacji:(
    PS. można jakoś sprawdzić jakie mam tu hasło, czy muszę od razu zmieniać? Na tym komputerze mi zapamiętało, mój mózg wyrzucił z pamięci, a zwiększyła mi się ilość urządzeń (i numerów IP), z których korzystam:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      1 kwietnia 2016 o 21:50

      Och, kolejna niewierna Tomaszowa. Żadnej wiary w ludzkość i brać blogerską. Nicość :(
      Mistrz Upalny dokonał przesunięcia semantycznego słowa Repasacja – od banalnych rajstop w stronę bardziej wyrafinowaną.
      W kwestii hasła nie pomogę, nic tu nie gromadzę. Widzę mail i IP. Czyżbyś dostała od wielkanocnego zajączka „tableta”, jak mówią moje córki?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage Momarta pisze:
        1 kwietnia 2016 o 22:25

        Ależ ja wierzę! W Wasze poczucie humoru.
        Wyrafinowana repasacja? Wyobraźni mi nie staje:(
        Wielkanocny zajączek w postaci pracodawcy przyniósł mi (po sześciu latach! cóż za szczodrość!) komputer stacjonarny, dzięki czemu nie muszę dygać teraz z laptopem w te i nazad. Cóż, kiedy wszystkie hasła, zakładki itepe, mam w laptopie, a zsynchronizowanie obu sprzętów jest rzeczą niemożliwą. Inną sprawą jest to, że ostatnio coraz częściej zdarza mi się czytać coś tam w telefonie (bo kiedy indziej i jak indziej nie mogę), a tam też zakładek, haseł itepów brak:( Przyjdzie mi zmienić hasło i zapisać sobie gdzieś nowe, trudno.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          1 kwietnia 2016 o 22:30

          Nasze poczucie humoru i wyrafinowanie są niezgłębione. Jak ta repasacja :P
          Czyli chociaż w jednej dziedzinie widać zmiany, chociaż raczej nie za dobre, skoro bałagan z hasłami jest. Ja też nie pamiętam haseł, a kartkę z zapisanymi chowam tak, żeby łatwo znaleźć. I znajduję, jak już zmienię po raz kolejny :(

          Wczytywanie…
          Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d