Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

O kobiecie pracującej (Roman Dziewoński, „Irena Kwiatkowska i znani sprawcy”)

Posted on 8 maja 201617 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Irena Kwiatkowska i znani sprawcyIrena Kwiatkowska. Wybitna aktorka charakterystyczna, kabaretowa, „kobieta pracująca”, dla której teksty pisali najwięksi, by wymienić Gałczyńskiego i Przyborę. Temat-samograj, wydawałoby się, że nie do zepsucia. Ale tylko wydawałoby się. Bo jak się autor uprze, to położy każdą książkę. A czasem wystarczy po prostu, że za pisanie weźmie się niewłaściwa osoba.

Urodziła się w Warszawie w 1912 roku. Dzieciństwo spędziła w okolicach Hali Mirowskiej i na zawsze zapamiętała tamtejsze zapachy: „Tam, gdzie bywałam najczęściej, obok domu – sklep ze śledziami. Następny z ciastem. Potem były pisma – papier i druk to też zapach. […] Chodziłam po tamtych ulicach na zapach”. W szkole recytowała i występowała w przedstawieniach, postanowiła więc dalej kształcić się w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej, gdzie wyróżniała się ogromną pracowitością, zgarniając nagrody na rozmaitych konkursach. Zadebiutowała w 1935 roku, potem grała w Poznaniu i Katowicach, zyskując uznanie krytyki i publiczności. Gdy przeniosła się z powrotem do Warszawy, wybuchła wojna. Na scenę wróciła Kwiatkowska dopiero w 1945 roku i ciąg dalszy znamy:

Hermenegilda Kociubińska, „Wojna domowa”, „Kabaret Starszych Panów”, „Czterdziestolatek”, kabaret „Dudek”…

Piosenki, monologi, nagrania radiowe i płytowe, teatr, scena, telewizja. Widzowie ją kochali, współpracownicy darzyli ogromnym szacunkiem za to, jak potrafiła budować rolę („Nizała swoje role jak oczka na drutach, dochodząc do fenomenalnych, obrastających indywidualnie, kolejnych postaci”, opisywała Ewa Wiśniewska), a jednocześnie pomagać młodszym, mniej doświadczonym. Jednego nie znosiła: braku profesjonalizmu – żadnych spóźnień, żadnego „sztukowania” na próbach; nieprzygotowanych demaskowała od razu.Irena Kwiatkowska

Roman Dziewoński miał niepowtarzalną okazję wielokrotnie rozmawiać z Ireną Kwiatkowską i korzystać z jej prywatnego archiwum fotografii, wycinków, pamiątek. Zebrał też ogromną liczbę wspomnień. Któż się w tej książce nie wypowiada: Edward Dziewoński, Zofia Kucówna, Wojciech Młynarski, Wieńczysław Gliński, Ewa Wiśniewska, Teresa Lipowska, Anna Seniuk, Jan Kobuszewski, Piotr Fronczewski, Gustaw Holoubek… I wyłącznie dla tych materiałów warto po tę książkę sięgnąć.

Rzadko się zdarza taka obfitość anegdot, ciekawostek, tyle zachwytów nad cudzym stylem pracy, perfekcjonizmem, życzliwością.

Weźmy choćby wspaniały zbiór opowieści o wystawionym w 1976 roku „Wieczorze Trzech Króli” w wyłącznie żeńskiej obsadzie. Aż żal, że się człowiek za późno urodził, a nikt jakoś nie wpadł na pomysł, żeby tę inscenizację utrwalić.

Irena Kwiatkowska

Dużo poważniejsze zarzuty dotyczą stylu, jakim posługuje się Dziewoński. Ma on skłonność, by o wielu rzeczach nie pisać wprost, za to silić się na górnolotność, która jest męcząco pretensjonalna. I to od razu od pierwszych zdań książki („taki wcinek ginącego gatunku w koło młyńskie mijającego czasu”; „[…] chcę, traktując swoje spojrzenie jak niepowtarzalny, ten jeden jedyny wieczór spektaklu teatralnego, spisać niezmiernie wyimkowo małe co nieco”). Tak samo wyglądają informacje historyczne: „[…] nad Światowym Obozem Pokoju niezmordowanie panował Wielki Wódz Światowego Pokoju, tocząc czujnym okiem i uchem ze swojego Kremla”.

Co wrażliwszym czytelnikom Stalin toczący czujnym uchem może się przyśnić.

Albo taka wizja, którą Dziewoński uważa za dowcipną: „1 października [1939 r.] ZSRR chapnął już oficjalnie swoją część Polski, a dwanaście dni później Adolf H. utworzył Generalne Gubernatorstwo. Sowiety z Rzeszą podały sobie łapki. Jednak tak zabawnie jak w tym opisie to nie wyglądało”. No boki zrywać.

Irena Kwiatkowska i Gustaw HoloubekSzczęśliwie dla czytelnika autor najczęściej jednak oddaje głos innym. Mizeria jego wywodów tylko podkreśla przepiękną polszczyznę wspomnień Ireny Kwiatkowskiej, ich lekkość i barwę. Poza głęboką redakcją językową na pewno przydałaby się ostrzejsza selekcja materiału, bo w długich wspomnieniach innych osób niekiedy zaledwie kilka zdań dotyczy Kwiatkowskiej. Szkoda też wielka, że nazbyt często bohaterka ginie za wyliczankami kolejnych ról i znika na całe strony, kiedy pojawiają się przeróżne dygresje. Jako biografia czy opowieść o wybitnej aktorce książka Dziewońskiego pozostawia wielki niedosyt i – niestety – budzi głęboką irytację. W pewnym tylko stopniu łagodzą ją przepyszne anegdoty, liczne zdjęcia i rzetelne informacje.

Roman Dziewoński, Irena Kwiatkowska i znani sprawcy, Muza 2004.

25 thoughts on “O kobiecie pracującej (Roman Dziewoński, „Irena Kwiatkowska i znani sprawcy”)”

  1. AnnRK pisze:
    8 maja 2016 o 17:26

    Czuję, że mi się to ucho przyśni… :D

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      8 maja 2016 o 18:25

      Czasem miewam prorocze wizje :P

      Odpowiedz
      1. AnnRK pisze:
        8 maja 2016 o 20:08

        Oby nie tym razem. :D

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          8 maja 2016 o 21:22

          Ależ czemu?

          Odpowiedz
  2. Mama w Dużym Domu pisze:
    8 maja 2016 o 20:20

    Szkoda, bo ostrzyłam swoje oczy, by móc przyswoić sobie tę wyczekiwaną pozycję. Odłożę je więc tymczasem i potoczę swoje uszy w kierunku piosenek Starszych Panów…

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      8 maja 2016 o 21:21

      Piosenki tak, książka Dziewońskiego o Starszych Panach – nie :D

      Odpowiedz
  3. peek-a-boo pisze:
    8 maja 2016 o 22:56

    a to mnie zasmuciłeś. mam tę książkę na półce, schowaną na ciężkie czasy. A tu się okazuje, że gniota jak skarb jakiś trzymam w ukryciu;(

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      8 maja 2016 o 22:58

      Jak starannie ominiesz partie odautorskie i skupisz się na wspomnieniach, to nie będzie źle :)

      Odpowiedz
  4. Monika pisze:
    9 maja 2016 o 08:21

    Bardzo ciekawe…wydawało mi się, że się nie znamy…a Ty czytasz w moich myślach;)
    Bo nie wiem na czym to polega ale z książkami Romana Dziewońskiego mam tak (to znaczy teraz już wiem i widać nie tylko ja mam problem).Więc rzucam się na te książki (bo przecież to moje ulubione tematy!)…i nie daję rady. Drugie podejście- to samo. A do książki „Skarpetka w ręku” miałam chyba ze 4 podejścia (uwielbiam Krzysztofa Kowalewskiego, któremu książka jest poświęcona). Styl pana Dziewońskiego jest dla mnie nie do zaakceptowania. Nie będę powtarzać po Tobie, bardzo dobrze wypunktowałeś sprawę. Ale żal pozostaje…tacy bohaterowie…takie samograje wydawałoby się, a jednak można wszystko zepsuć.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      9 maja 2016 o 08:33

      Przejrzałem sobie listę publikacji R. Dziewońskiego,w cichej nadziei, że zepsuł „tylko” Starszych Panów i Kwiatkowską, ale faktycznie jest tego więcej i jeśli wszystko podobne, to szkoda jest wielka. Chciałem napisać, że wstyd, że ktokolwiek to wydaje bez wcześniejszego czytania, ale w przypadku dzisiejszych wydawnictw nic mnie już nie zdziwi. Całkiem też możliwe, że autor opiera się wszelkim sugestiom poprawek.
      W każdym razie przeczytam jeszcze pewnie jego książkę o Warszawie „Złego”, bo mam na półce, i odpuszczę.

      Odpowiedz
      1. Monika pisze:
        9 maja 2016 o 08:38

        Kilka razy słyszałam wypowiedzi pana Dziewońskiego w telewizji. I on po prostu ma taki styl chyba. Bo słuchało się też ciężko. Szkoda.
        Warto docenić, że ktoś próbuje ocalić od zapomnienia wybitnych aktorów, ale czy (w tym przypadku) rzeczywiście oddaje im przysługę?

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          9 maja 2016 o 08:52

          Nie wiem, czy Dziewoński próbuje ich ocalać od zapomnienia, czy po prostu wykorzystuje rodzinne znajomości i produkuje kolejne książki dla chleba.

          Odpowiedz
          1. Monika pisze:
            9 maja 2016 o 08:57

            Ooooo to byłoby bardzo brzydkie;) Cóż…pozostawmy to jego sumieniu, a my czytajmy inne książki.
            Bardzo miłego dnia życzę:)

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              9 maja 2016 o 08:59

              Pozostawmy. Polecam wywiad z Barbarą Krafftówną :) Miłego dnia.

              Odpowiedz
              1. Monika pisze:
                9 maja 2016 o 09:03

                Znam, uwielbiam:) To ja ze swej strony, pozwolę sobie polecić z Igą Cembrzyńską i Piotrem Fronczewskim:)) Jeszcze raz dobrego- praca wzywa:)

                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  9 maja 2016 o 09:16

                  Cembrzyńską mam w planach, chociaż chyba chwilowo odpocznę od tych aktorskich biografii :)
                  Zapraszam częściej :)

                2. Monika pisze:
                  9 maja 2016 o 18:40

                  O ja zaglądam bardzo często, ale piszę po raz pierwszy:)

                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  9 maja 2016 o 19:59

                  To tym bardziej mi miło :)

      2. Bazyl pisze:
        9 maja 2016 o 09:01

        Nie przebiłem się przez odautorskie rozważania na temat jakie to, panie, drzewiej aktory bywali, a teraz mizeria i celebryctwo. Mam wrażenie, że porządny redaktor z olbrzymimi nożycami zrobiłby tę książkę o wiele bardziej strawną, a tak, to pooglądałem zdjęcia i odłożyłem tymczasem na półkę :(
        W „Dożylnie o Dudku”, która to pozycja jest, z tego co pamiętam, kompilacją wspomnień i Dziewońskim seniorze jest to mniej widoczne, ale też się jakoś zżymałem na wtręty syna.

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          9 maja 2016 o 09:14

          Nie nożyce, tylko sekator :) Zdjęcia są świetne, spróbuj kiedyś wydłubać z tej książki same wspomnienia, dla nich warto :)
          Wtręty syna w książce o ojcu są w jakimś stopniu zrozumiałe, ale co w książce o Kwiatkowskiej robią wspomnienia o matce autora, tego nie rozumiem.

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            9 maja 2016 o 09:54

            Gdybyż dotyczyły ojca :P

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              9 maja 2016 o 09:55

              A to przepraszam :)

              Odpowiedz
  5. zaczytanasowka pisze:
    10 maja 2016 o 17:33

    Koniecznie muszę ją przeczytać :)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      10 maja 2016 o 18:47

      Nie widzę przeszkód.

      Odpowiedz
  6. Anna pisze:
    2 września 2016 o 15:48

    Jedna z moich najulubieńszych książek :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT