Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Marazm ogólny (Aleksandra Marinina, „Egzekucja w dobrej wierze”)

Posted on 20 lipca 20166 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Egzekucja w dobrej wierzeKiedy ostatni raz widziałem się z Anastazją Kamieńską, miała trzydzieści parę lat, właśnie wyszła za mąż za swego wiernego Czistiakowa i rozwiązywała sprawę śmierci moskiewskiej aktorki. Dookoła, w Moskwie roku 1995, pogłębiały się podziały między biednymi a bogatymi, uczciwymi a cwaniakami, wpływowymi a szarymi obywatelami. Milicja wciąż była niedofinansowana, cierpiała na braki kadrowe i poddawana była licznym naciskom możnych tego świata. Funkcjonariusze harowali z oddaniem, kosztem swojego życia osobistego i trudnych kompromisów.

W roku 2014 spotykamy Nastię Kamieńską w zupełnie innym momencie jej życia. Tryb wydawania w Polsce książek Marininy sprawił, że „Egzekucja w dobre wierze” rzuca nas w środek nowej zawodowej kariery pani (już) pułkownik, która jako emerytka pracuje w prywatnej agencji detektywistycznej swego starego znajomego Władisława Stasowa (o przejściu Kamieńskiej na emeryturę można przeczytać w „Życiu po życiu„). Pieniądze większe, spokoju też więcej, bo i zakres spraw inny. Pięćdziesięcioczteroletnia Kamieńska czuje jednak, że chyba nieco rdzewieje wśród rutynowych zadań. A nowe zlecenie nie wygląda na takie, które może przynieść coś ekscytującego.

Kamieńska z brakiem zainteresowania, które udziela się czytelnikowi niczym ospa wietrzna, wyjeżdża do syberyjskiego miasta, gdzie wspólnie z kolegą Korotkowem ma wybrać działkę pod budowę luksusowego pensjonatu. Sprawa nie jest prosta: przez miasto ma przebiegać nowa droga, a walczące lokalne stronnictwa lansują sprzeczne wersje jej przebiegu, zarzucając sobie nawzajem prywatę i wykorzystując między innymi argumenty ekologiczne. W mieście giną ludzie związani z ruchem obrońców przyrody, a przybysze z Moskwy mimowolnie zaczynają wgłębiać się w sprawę.

Siłą powieści Marininy zawsze była główna bohaterka, Nastia Kamieńska: wybitnie inteligentna, pracoholiczka, abnegatka o słabym zdrowiu, irytująca i jednocześnie budząca uznanie. Jako kobieta w średnim wieku wydaje się już tylko bladym cieniem samej siebie. Nie umie wykrzesać z siebie zainteresowania pracą, które zawsze pchało ją do przodu, obojętnie odfajkowuje kolejne etapy zlecenia, nawet nie udając, że ją interesuje. Straciła nie tylko radość z pracy, ale i z życia. Wciąż niezadowolona, sama siebie musiała strofować, by nie stać się „starą zrzędliwą babą, od której wszyscy będą uciekać”. Próbuje pracować nad sobą, ale bez szczególnych rezultatów. Dopiero pod koniec książki, gdy rozkręca się wątek kryminalny, Kamieńska zaczyna nieco przypominać dawną siebie. Za późno, by zatrzeć wrażenie uprzedniej nijakości. Inni bohaterowie są równie mało wyraziści. Wyróżniają się jedynie biznesmen o niejasnej przeszłości Piotr Worożec i jego perfekcyjna asystentka Inna, chociaż z nieznanych powodów Marinina z uporem każe im odgrywać kolejne podobne sceny, niewiele wnoszące i do fabuły, i do charakterystyki postaci.

W ogóle rozwlekłość to zasadnicza wada „Egzekucji”. Kolejne sceny i dialogi jedynie w minimalnym stopniu posuwają akcję do przodu i trudno dostrzec dla nich jakieś uzasadnienie. Dla ukazania mechanizmów prowincjonalnej polityki i obyczajów spokojnie wystarczyłaby ich połowa, tym bardziej że obraz prowincjonalnej Rosji nie jest szczególnie pogłębiony czy oryginalny. Nawet na dalekiej Syberii życie nie toczy się w tak zwolnionym tempie, a jeśli nawet, to doświadczona autorka powinna wiedzieć, jak nadać mu więcej dynamiki. Obraz Rosji niewiele odbiega od tego ukazywanego we wcześniejszych częściach cyklu: „Serwuje się nam kłamstwa bez zmrużenia oka, bo wiadomo, że się nie oburzymy. Ponieważ jesteśmy motłochem. Frajerami. Przełkniemy wszystko”. Przełkniemy, pod jednym warunkiem: że nam osobiście będzie dobrze, jak to ujmuje wożący moskiewskich gości kierowca. Korupcja mu nie przeszkadza, bo z korupcją walczy „ten, komu źle się żyje”. „Kiedy zaś człowiekowi żyje się dobrze, nawet nie przyjdzie mu do głowy, żeby się zainteresować, dlaczego tak się dzieje. […] Moja rodzina ma co jeść i w co się ubrać, […] więc jestem zadowolony. Jeżeli z tego powodu, że prowadzę spokojne życie, ktoś się wzbogaci, to na miłość boską, nie mam nic przeciwko temu”. Konstatacja to mało oryginalna, choć dość uniwersalna, szkoda jednak tylko dla niej przebijać się przez ponad pięćset stron powieści.

Wątek kryminalny trudno uznać za szczególnie błyskotliwy, choć gdyby nie on, „Egzekucję” należałoby spisać na straty gdzieś około połowy. Kamieńska i jej Korotkow nawiązują współpracę z lokalnym wywiadowcą Jegorowem. Odsunięty na boczny tor z powodu pijaństwa, prowadzi jedynie marginalne sprawy i nie jest dopuszczany do budzącego wielkie zainteresowanie śledztwa dotyczącego morderstw ekologów. A mimo to wspólnie z moskiewskimi przybyszami wpadnie na trop, który przyczyni się do ich wyjaśnienia. Kamieńska wreszcie zyskuje okazję, by się wykazać nie tylko sprawnym posługiwaniem się internetem, ale także wiedzą z zakresu programowania neurolingwistycznego jako środka manipulowania opinią publiczną. Inne elementy kryminalne są mocno banalne i podejrzenia, których nabieramy w połowie książki, znajdują potwierdzenie w finale.

Zastanawiam się, czy „Egzekucja w dobrej wierze” to wypadek przy pracy i pechowo poznajemy Kamieńską w emeryckiej odsłonie od książki mocno przeciętnej, czy też jest to symptom upadku całego cyklu. Mam nadzieję, że nowy wydawca zaryzykuje i zapozna nas z innym tomem, by rozwiać wątpliwości. Oby na korzyść powieści Marininy.

Aleksandra Marinina, Egzekucja w dobrej wierze, tłum. Aleksandra Strona, Czwarta Strona 2016.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

29 thoughts on “Marazm ogólny (Aleksandra Marinina, „Egzekucja w dobrej wierze”)”

  1. Bazyl pisze:
    21 lipca 2016 o 08:45

    A mnie nic nie wchodzi. Być może brak urlopu i próba sięgnięcia po coś bardziej ambitnego, to fatalne połączenie? Skoro jednak wypoczywasz, to ta Marinina musi być rzeczywiście kiepska :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      21 lipca 2016 o 09:46

      To bardzo złe połączenie, ale z kolei skąd wziąć dobre i niegłupie czytadło?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        21 lipca 2016 o 10:07

        A może właśnie trzeba sięgnąć po głupie, żeby przy jakimś pageturnerze nabrać rozpędu, a potem wejść w ambit jak nóż w masełko? Na razie kolejno porzuciłem: „Głód”, listy Mrożka i Lema, szwedzkiego hydraulika, a teraz jestem bliski zrezygnowania z „Solfatary” :( Czytam parę stron, a potem i tak ląduję na Netfliksie przy kolejnym odcinku niezłego anime :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          21 lipca 2016 o 10:11

          No to żeś faktycznie se dobrał lektury :P Ja pochłonąłem Solfatarę w wakacje, ale byłem zdeterminowany, bo po urlopie na pewno bym o nią nie sięgnął, objętość odstraszająca.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            21 lipca 2016 o 10:20

            Mnie objętość nie przerażała, dopóki nie zacząłem czytać. Teraz się zastanawiam ile z tego to rozwlekłość narracji i wodolejstwo głównego bohatera :P Nie powiem, są tam sceny jak marzenie i przednie, skrzące się humorem dialogi, ale też sporo nudzących mnie scen :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              21 lipca 2016 o 18:44

              No szkoda, że Ci nie wchodzi, naprawdę jak na tę objętość grzechem jest narzekać na nudę. A główny bohater jest gawędziarz, nie wodolej :D

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                25 lipca 2016 o 08:44

                Może po prostu potrzebuję godzinki w leśnej głuszy, sam na sam z prozą pana Hena, bo na razie jest tak, że co wezmę książkę do ręki, to ktoś zaraz przyłazi i czegoś ode mnie chce. Tempo czytania mam 2 strony na dzień :(

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. zacofany.w.lekturze pisze:
                  25 lipca 2016 o 10:29

                  Tylko z kolei nieporęcznie taką cegłę na rowerze w leśną głusz ciągnąć :) Mam nadzieję, że się jednak przekonasz.

                  Wczytywanie…
                2. Bazyl pisze:
                  27 lipca 2016 o 08:03

                  Na razie przeczytałem komiks z serii „Star Wars”, który Kitek kupił chłopakom i którym pogardzili :)

                  Wczytywanie…
                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  27 lipca 2016 o 08:46

                  Dobry komiks nie jest zły, ale żeby zaraz starwarsy? :)

                  Wczytywanie…
                4. Bazyl pisze:
                  27 lipca 2016 o 10:15

                  On leżał, ja leżałem, to pomyślałem: „A co tak będzie leżał?” i przeczytałem. Nawet z niejaką przyjemnością, bo i jeden z Huttów był i Sokół, i Luke, i miecze. No co ja Ci będę pisał, starwarsy to starwarsy :)

                  Wczytywanie…
                5. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  27 lipca 2016 o 10:37

                  Mnie możesz pisać, jestem odporny na uroki SW, nigdy się nie wciągnąłem :P

                  Wczytywanie…
                6. Bazyl pisze:
                  27 lipca 2016 o 10:48

                  I nawet Lea u Jabby, w skąpych outfitach, nic? :P

                  Wczytywanie…
                7. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  27 lipca 2016 o 10:52

                  Lea w skąpych? Nieee, ją tylko z warkoczykami kojarzę.

                  Wczytywanie…
                8. Bazyl pisze:
                  27 lipca 2016 o 11:08

                  Na pewno ta fryzura, to nie są warkoczyki :P Tak czy siak TUTAJ

                  Wczytywanie…
                9. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  27 lipca 2016 o 11:11

                  No fakt, to nie warkoczyki. Skąd ja wziąłem te warkoczyki zawinięte w koszyczki?

                  Wczytywanie…
                10. Bazyl pisze:
                  27 lipca 2016 o 12:27

                  W średniowieczu nazywano to chyba „baranimi rogami” :P Z tym, że osiatkowywano :)

                  Wczytywanie…
                11. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  27 lipca 2016 o 12:28

                  Zadziwiasz mnie :)

                  Wczytywanie…
                12. Bazyl pisze:
                  27 lipca 2016 o 13:34

                  W średniowiecze byłem kiedyś niezły. I to zarówno w napitki, zwyczaje jak i szaty :P Ale to było kiedyś i jakby co, to będę się wypierał, że w ogóle :)

                  Wczytywanie…
                13. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  27 lipca 2016 o 13:40

                  Ja tam zawsze byłem słaby w życie codzienne :P Więc się nie wypieraj, tylko ciesz z pamięci do szczegółów.

                  Wczytywanie…
  2. zakurzona pisze:
    21 lipca 2016 o 09:29

    Świetny tekst :)
    Marininy nic nie czytałam, jakoś nie mogę się przekonać.
    Próbuję teraz wymyślić co czytać na urlopie, ale zaczynam mieć jak Bazyl.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      21 lipca 2016 o 09:47

      Dzięki.
      Wybór lektur na urlop to dobry temat na wpis :)
      PS. A gdzie tradycyjne „zapraszam do siebie”?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Peek-a-boo pisze:
    23 lipca 2016 o 11:31

    Marinine chyba raz napoczelam ale nic z tego nie wyszło. Nawet nie pamiętam tytułu tylko że była to jedna z jej pierwszych książek. Jeśli to była Marinina w wersji najlepszej to strach myśleć jaka jest ta o ktorej mowisz ze slaba .

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      24 lipca 2016 o 09:34

      I na początku jej się zdarzały słabsze, ale nie aż tak. Widać nie jest Ci pisana Moskwa doby kapitalistycznych przekształceń.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. AnnRK pisze:
    4 sierpnia 2016 o 14:52

    Hmm… To ja już chyba wiem, dlaczego tak ciężko mi się zabrać za tę książkę. Podświadomość mnie ostrzega. ;)
    Nic to, mam nadzieję, że mnie się bardziej spodoba.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      4 sierpnia 2016 o 20:07

      Zależy, jakie masz wcześniejsze doświadczenia z Marininą. Na tle wypada bladziutko.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. bookfa pisze:
    22 sierpnia 2016 o 19:46

    Nowy wydawca odezwał się do mnie na fejsie, więc to chyba informacja z pierwszej ręki: wydadzą wszystkie wcześniejsze, których nie wydał poprzedni wydawca. To skakanie po serii mnie dobija. Przestałam czytać Marininę.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      22 sierpnia 2016 o 19:54

      Wiem, że wydadzą, chociaż bezpieczniej założyć, że na razie mają takie plany, a jak zwykle pewnie będzie zależeć od sprzedaży. Bałagan wprowadził WAB i teraz już nikt z tym do ładu nie dojdzie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Pingback: Pani pułkownik w stanie spoczynku (Aleksandra Marinina, „Życie po życiu”) – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d