Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Nieustanna niespodzianka (Jan Potocki, „Rękopis znaleziony w Saragossie”)

Posted on 30 stycznia 201726 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Rękopis znaleziony w SaragossieCzytelnik „Rękopisu znalezionego w Saragossie” może podpisać się pod wrażeniami, które stały się udziałem Alfonsa van Wordena: „Tyle różnorodnych miejsce, tyle nowych widoków było dla mnie, mieszkańca nizin, nieustanną niespodzianką. Niezwykłe opowieści naczelnika i Rebeki utrzymywały mój umysł w stanie oczekiwania i zawieszenia, szykując go na doznania, jakim chciano mnie poddać, na ruch, w jaki chciano mnie wprawić”. Jan Potocki tak samo serwuje niespodziankę za niespodzianką, tak samo steruje doznaniami czytelnika i wedle własnego kaprysu czy też literackiego planu rzuca go w wir wydarzeń wywołujących zawrót głowy albo zawiesza pomiędzy epizodami, by dać mu chwilę wytchnienia.

Alfons van Worden to młody oficer, który w drodze do Madrytu, wbrew ostrzeżeniom, zapuszcza się w górskie pasmo Sierra Morena,

cieszące się złą sławą. „[…] owo strome pasmo gór, oddzielające Andaluzję od La Manchy, zamieszkiwali wówczas przemytnicy, zbójcy i nieliczni Cyganie, którzy krążyli po okolicy, pożerając zabijanych podróżnych […] Nie dość na tym. Podróżny, który wkraczał w tę dziką okolicę, narażał się na tysięczne potworności, zdolne zmrozić najzuchwalszych śmiałków. Słyszał, jak żałosne zawodzenia mieszają się z pomrukami burzy; mamiły go błędne ogniki, a niewidoczne ręce spychały w bezdenne otchłanie”. Na tym dziwnym pustkowiu młodzieńca opuszcza służący, a nocleg wypada w opuszczonej oberży. Tam do podróżnego dołączają dwie tajemnicze damy, które raczą go pierwszą z niezliczonych opowieści, jakie przyjdzie mu usłyszeć. Rano Alfons budzi się u stóp szubienicy i wszystko zaczyna się od nowa…

O wisielcach opowiada się sporo i barwnie.
O wisielcach opowiada się sporo i barwnie.

Konia z rzędem temu, kto powie, o czym tak naprawdę jest „Rękopis”,

tak wielkie panuje w nim pomieszanie i przenikanie się stylów i konwencji: przygody, podróże, romans (z nutką erotyzmu, a niekiedy wręcz libertynizmu), powieść grozy i łotrzykowska, do tego rozważania naukowe czy filozoficzne, wtopione w barwne opisy, oszałamiająco egzotyczne, splątane zdawałoby się beznadziejnie na zgubę czytelnika, który czasem zapytuje się, czy dotrze do jakiegoś finału, jakiegoś wyjaśnienia, wyjścia z tego labiryntu wątków. Czasem chętnie wzięłoby się szablę lub sztylet i wycięło drogę na skróty albo roztrąciło łokciami gwarną ciżbę księżniczek i książąt, podróżnych, zbójców, duchownych, zbójców i Cyganów, by wydostać się w jakieś cichsze miejsce. A jednak czytamy zafascynowani, pochłonięci przez to literackie szaleństwo, dzieło człowieka, który miał biografię równie pokręconą, jak książka, którą stworzył.

Jan Potocki, urodzony w 1761 roku w rodzinie magnackiej, prowadził życie bujne i urozmaicone.

Po francusku mówił lepiej niż po polsku, co nie przeszkodziło mu zostać posłem na Sejm Czteroletni. Zanim to jednak nastąpiło, rozbijał się po Europie i Bliskim Wschodzie, walczył z piratami na Morzu Środziemnym, jako pierwszy Polak wzniósł się w powietrze balonem, brał udział w ekspedycji rosyjskiej do Chin. Wydawać by się mogło, że wszystkie te wrażenia mogłyby zaspokoić najbardziej niespokojnego ducha. A jednak Potockiemu nie wystarczały; w 1815 roku popełnił samobójstwo – według legendy, nabił pistolet srebrną gałką od cukiernicy, którą opiłowywał podczas ataków melancholii.

Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji już na stronie 91.
Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji już na stronie 91.

Pozostało po jego gorączkowej aktywności wiele pism,

na czele z najważniejszym: „Rękopisem znalezionym w Saragossie”, tworzonym po francusku etapami w kilku wersjach, drukowanym fragmentami w różnych miejscach. Pierwsze polskie tłumaczenie ukazało się w 1847 roku, lecz dokonane zostało na podstawie jakiejś kompilacji różnych wersji utworu, poddanych zresztą rozmaitym manipulacjom: od łączenia wątków, przez ich dopisywanie, do cenzurowania scen erotycznych (i nader swobodnego traktowania stylu oryginału).  Jednym słowem, dotychczasowa wersja polska niewiele miała wspólnego z dziełem Potockiego, będąc raczej samoistnym utworem. Dopiero po niemal dwustu latach powieść doczekała się naukowej edycji, dzięki czemu poznaliśmy skomplikowane dzieje „Rękopisu”. Francois Rosset i Dominique Triaire wydzielili jego dwie wersje, a jedna z nich, z 1810 roku, pełna i skończona, stała się podstawą nowego polskiego tłumaczenia. Przekład Anny Wasilewskiej jest mistrzowski. To dzięki niemu ten dwustuletni utwór nie jest zakurzoną ramotą, przez którą przedzieramy się z mozołem, ale zyskuje świeżość i atrakcyjność. Niech was nie zmyli data powstania, niech was nie odstraszy grubość tomu: wejdźcie w pustkowie Sierra Morena, dajcie się uwieść, przestraszyć, rozbawić. Nie będziecie żałować.

O „Rekopisie” przeczytacie też u Marlowa.

Jan Potocki, Rękopis znaleziony w Saragossie, oprac. Francois Rosset, Dominique Triaire, nowe tłumaczenie ostatniej wersji autorskiej z 1810 roku Anna Wasilewska, opracowanie graficzne Marek Pawłowski, Wydawnictwo Literackie 2015.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

38 thoughts on “Nieustanna niespodzianka (Jan Potocki, „Rękopis znaleziony w Saragossie”)”

  1. Marlow pisze:
    30 stycznia 2017 o 20:57

    Taaaak, „konia z rzędem temu, kto powie, o czym tak naprawdę jest „Rękopis””, na tę okoliczność postanowiłem sobie przypomnieć wersję, jak to określono, „wg przekładu Edmunda Chojeckiego”. Nawet nie będę się przymierzał do wychwycenia różnic z przekładem Wasilewskiej ale może trochę bliżej będzie mi do wyjaśnienia wyzwania, które rzuciłeś :-).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      30 stycznia 2017 o 21:21

      Jesteś pewny, że to właśnie Chojecki przybliży Cię do wyjaśnienia zagadki? Ja bym raczej ryzykował wersję z 1804 roku. I to nie było wyzwanie, tylko retoryczny wykrzyknik :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Marlow pisze:
        30 stycznia 2017 o 21:43

        Nie mam złudzeń :-) ale chciałbym upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu i przy okazji poznać też inną wersją a nie tylko tkwić przy jednej. Z Wersją z 1804 roku miałem szczery zamiar się zmierzyć ale fakt, że dostępna ma być tylko w formie elektronicznej ostudził mój zapał, jako staromodnego czytelnika książek :-)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          30 stycznia 2017 o 21:49

          No doprawdy, dla Potockiego mógłbyś zainwestować w czytnik. Albo chociaż w aplikację na telefon :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Marlow pisze:
            30 stycznia 2017 o 22:54

            To już bardziej WL powinno było dla Potockiego zainwestować w wydanie obu edycji :-)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              30 stycznia 2017 o 22:57

              Podejrzewam, że są na tym dziele potężnie stratni, więc nie wymagajmy za dużo. Wolałbym, żeby dla wyrównania deficytu nie wydawali kolejnej Michalakowej :P

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Marlow pisze:
                31 stycznia 2017 o 08:14

                Tyle jej wydali, że jedna czy dwie więcej żadnej różnicy nie robi :-)

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  31 stycznia 2017 o 08:15

                  No więc tym bardziej niech nie zaśmiecają rynku bardziej.

                  Wczytywanie…
                2. Marlow pisze:
                  31 stycznia 2017 o 08:26

                  Nie zaśmiecają tylko odpowiadają na zapotrzebowanie rynku. Swoją drogą, ciekawe jak ma się nakład i sprzedaż „Rękopisu…” do nakładu i sprzedaży dzieł Michalak.

                  Wczytywanie…
                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  31 stycznia 2017 o 08:29

                  W porównaniu z pojedynczą powieścią pewnie jak jeden do 15. W porównaniu z całością twórczości KM jest chyba niezauważalna.

                  Wczytywanie…
  2. Marlow pisze:
    31 stycznia 2017 o 08:36

    Pocieszające i zasmucające zarazem, ale cóż vox populi vox dei. Skoro wydawać będą dalej Michalak i jej koleżanki po piórze to niech już zaszaleją i wydadzą coś porządnego.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      31 stycznia 2017 o 08:37

      Zasugeruj im to: będziesz tolerował wydawanie KM, jak wydrukują Potockiego z 1804 roku :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Marlow pisze:
        31 stycznia 2017 o 08:44

        Cóż tam jak, biedny żuczek, WL nawet nie o moim istnieniu a i z wydawaniem dzieł Michalak już się pogodziłem – w sumie to nie wina wydawnictwa, ono tylko odpowiada na zapotrzebowanie ze strony czytelniczek :-)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          31 stycznia 2017 o 08:45

          Jakoś nie słyszałem, żeby dyrekcji WL czytelniczki przykładały pistolet do głowy, żądając drukowania KM :D Więc nie odpowiadają na zapotrzebowanie, tylko wyczuli zysk.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Marlow pisze:
            31 stycznia 2017 o 09:10

            W to nie wątpię, tego oczekują udziałowcy.

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              31 stycznia 2017 o 09:12

              Ano właśnie.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  3. czytankianki pisze:
    31 stycznia 2017 o 14:58

    Wasilewska b. ciekawie opowiadała o „Rękopisie…” m.in. tu: http://www.dwutygodnik.com/artykul/5874-legenda-o-wilkolaku.html
    Czekam na dobry czas, żeby się zabrać za to tomiszcze, ale chyba prędzej powtórzę sobie wersję filmową.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      31 stycznia 2017 o 15:12

      Opowiadała o pracy w kilku miejscach, zresztą tom też jest zaopatrzony w posłowie tłumaczki. Zastanawiam się, czy po przeczytaniu książki spojrzę na film łaskawszym okiem, bo w młodości wynudziłem się jak mops (plus alergia na Cybulskiego) :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. czytankianki pisze:
    31 stycznia 2017 o 15:49

    Pamiętam, że pierwszy raz oglądałam go jako 10-latka i byłam niezwykle urzeczona „dziwnością” fabuły. I w zasadzie do dzisiaj to mi zostało.;)
    Oprócz Cybulskiego na szczęście są tam inni aktorzy, a zwłaszcza aktorki – aż miło popatrzeć.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      31 stycznia 2017 o 17:51

      Ja się tak skupiłem na tym koszmarnym Cybulskim, że dopiero po latach z fotosów i spisów obsady do mnie dotarło, że i Cembrzyńska, i Krafftówna, i Czyżewska z Pieczką :) Normalnie się kiedyś poświęcę i obejrzę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Amatorka Cooltury pisze:
    31 stycznia 2017 o 16:25

    Mam w planach :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      31 stycznia 2017 o 17:52

      Chwalebny plan :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Bazyl pisze:
    2 lutego 2017 o 07:51

    Ta scena z wisielcami, to mi jako żywo przypomniała, jak leczyłem kontuzję biegową i znalazłem się w rękach fizjoterapeutki :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      2 lutego 2017 o 08:10

      Sport to zdrowie przecież :) Ale faktycznie, opowieści mojej żony z fizjoterapii są podobne :P Potocki antycypował!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        2 lutego 2017 o 09:35

        A co do meritum, to porwany Twoim tekstem poczłapałem do biblio (niech żyją bliskie sąsiedztwa!!), gdzie ze zdziwieniem dowiedziałem się, że niedawno zakupiony Potocki „chodzi” i w chwili obecnej jest w jakiś młodych (sic!) rękach :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          2 lutego 2017 o 09:55

          Cieszyć się trzeba, że młodzież taka zainteresowana.
          I powtórz to jeszcze raz, tylko wolniej, ten kawałek z „porwany Twoim tekstem” :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            2 lutego 2017 o 10:01

            Żebyś się nie rozbisurmanił i nie spoczął na laurach, dodam: i cytatami :P

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              2 lutego 2017 o 10:31

              Ale kto wybrał cytaty, no kto? :P

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                6 lutego 2017 o 09:27

                Żona? :P

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. zacofany.w.lekturze pisze:
                  6 lutego 2017 o 09:29

                  Żona przyjęła do aprobującej wiadomości, czytałem jej na głos :D

                  Wczytywanie…
                2. Bazyl pisze:
                  6 lutego 2017 o 11:32

                  Co byśmy bez tych żon zrobili? Ty byś miał kiepskie cytaty, ja bym w tym tygodniu nie biegał :D

                  Wczytywanie…
                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  6 lutego 2017 o 12:03

                  Oj tak, co my byśmy zrobili :D

                  Wczytywanie…
  7. krwawasiekiera pisze:
    5 lutego 2017 o 11:02

    Umiesz zachęcić! Mam na liście od czasu ukazania się tego przekładu, ale dopiero teraz zdecydowałam, że faktycznie przeczytam. Dzięki!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 lutego 2017 o 11:19

      Dzięki za miłe słowo :) Zwróć baczną uwagę na elementy grozy, malownicze tortury itp.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. krwawasiekiera pisze:
        6 lutego 2017 o 18:47

        Ano nie omieszkam, poniekąd mam skrzywienie zawodowe:)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          6 lutego 2017 o 21:10

          Docenisz więc tym bardziej :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  8. Pożeracz pisze:
    6 lutego 2017 o 16:30

    „Rękopis…” to jedna z tych powieści, o których najwięcej bez jej przeczytania. Przypominam sobie dwa długie artykuły i kilka recenzji, a na pewno było tego jeszcze więcej. Z czasem na pewno sięgnę, bo mocno kusi mnie ten gatunkowy misz-masz.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 lutego 2017 o 17:56

      Polecam nieustannie, szczególnie pożeraczom-smakoszom :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
3 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d