Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Strzeż się odmieńca! (John Wyndham, „Poczwarki”)

Posted on 15 stycznia 201717 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Poczwarki

Strzeż się odmieńca! głosi jedna z surowo przestrzeganych zasad społeczności. Każda dewiacja – bez względu na to, czy to roślina, zwierzę, czy człowiek – musi zostać zniszczona. Dla dobra pozostałych, dla dobra wszystkich odmienność należy wyeliminować. Na Ziemi po stuleciach od bliżej nieokreślonej, ale potężnej katastrofy nuklearnej odizolowane społeczeństwa próbują się bowiem rozwijać, wyżywić, przekazać resztki wiedzy, jakie im pozostały, obronić przed atakami z Rubieży, dzikiego pogranicza.

Dziesięcioletni David jest synem dobrze prosperującego rolnika w krainie Labrador, pełniącego równocześnie funkcję duchowego przewodnika i sędziego, rygorystycznie tropiącego i usuwającego wszystkie „wynaturzenia”. Jego poglądy zakrawają na fanatyzm religijny nawet w tej konserwatywnej społeczności; twardą ręką trzyma swoje gospodarstwo, jego wpływy obejmują także całą okolicę. Pewnego dnia David spotyka małą Sophie. Przypadkiem chłopiec zauważa, że Sophie ma sześć palców u stopy. W świetle wpajanych mu surowych zasad jest więc „dewiacją” i powinna zostać zgłoszona władzy: „I każde stworzenie wyglądające jak człowiek, lecz nie ukształtowane w ten sposób, nie jest stworzeniem ludzkim. […] Jest bluźnierstwem przeciw prawdziwemu obrazowi Boga i czymś znienawidzonym w obliczu Boga”. David jednak uważa, że deformacja nie ma żadnego znaczenia, Sophie jest uroczą i znakomitą towarzyszką zabaw – a to po raz pierwszy każe mu wątpić w słuszność obowiązujących reguł: „Z pewnością to, że ma jeden malutki paluszek ekstra […] nie wystarcza, żeby uczynić ją »znienawidzoną w obliczu Boga…«”. To pierwsza z wielu wątpliwości, które z biegiem czasu coraz mocniej będą gnębić Davida.

Surowy ojciec nie ma pojęcia, że jego własny syn też jest dewiacją – chociaż jego mutacji nie sposób dostrzec gołym okiem. David wraz kilkorgiem innych dzieci ma zdolności telepatyczne; porozumiewają się ze sobą na odległość. Nie robią tym nikomu krzywdy, jednak kiedy przypadkiem wychodzi to na jaw, stają się celem okrutnej nagonki. Fanatyczna społeczność staje bowiem wobec zagrożenia, którego nie można dostrzec gołym okiem, przy choćby najskrupulatniejszych oględzinach, co podważa całe obowiązujące prawo. Mutanci nie tylko bez przeszkód mogą mieszkać wśród „normalnych”, ale też – co gorsza – rozmnażać się i przekazywać swoją odmienność.

„Poczwarki” to powieść interesująca z wielu względów. Ma wartką, niemal przygodową akcję z ucieczkami, pościgami, scenami walk; jest też historią dojrzewania „odmieńca” w społeczności, która nie toleruje odmienności, dorastania wśród rygorystycznie narzucanych zasad i buntu przeciwko nim. Jest też motyw pierwszej miłości i przyjaźni, która pozwala przetrwać, zapewnia wsparcie i pomoc.

Wyndham kreśli również obraz świata po wielkiej katastrofie, o której ludzie niewiele wiedzą. Stwierdzają po prostu: Bóg zesłał Cierpienie na Starych Ludzi, tych, którzy zamieszkiwali ziemię wcześniej i o których osiągnięciach krążą legendy. Nowi ludzie skupiają się na przetrwaniu i dbaniu o czystość rasy – powołują się przy tym na prawa boskie i uzurpują sobie prawo do decydowania, co jest zgodne z wolą Boga, a co nie. Tym samym nowych i starych ludzi łączy to samo: pycha. „Starzy Ludzie także myśleli, że oni są najlepsi. […] Nie byli – tak jak to sobie myśleli – ostatnim słowem Boga”. Zesłana na nich katastrofa – Cierpienie – miała zmienić to myślenie, wymusić zmianę. Nic to jednak nie dało: „ludzie postępują wciąż tak samo, wciąż myślą, że oni są ostatnim słowem, wciąż cholernie próbują zostać takimi, jakimi są i utrzymać ten sam stan rzeczy, który ostatnio spowodował Cierpienie”. Odrzucają więc inność, zamykają się w małych społecznościach i pielęgnują to, co sami, arbitralnie, uważają za normę.

Czy więc dla ludzkości nie ma ratunku? Czy na zawsze pozostanie w rozproszeniu, wroga wobec wszystkiego, co przychodzi z zewnątrz? Wyndham daje pewną nadzieję nowym ludziom: istnieje społeczność, która jest nie tylko bardzo zaawansowana technicznie na tle wszystkich pozostałych, ale też dąży do zmiany i rozumie jej konieczność, a także potrzebę głębokiej współpracy dla dobra wszystkich; będzie jednak wymagała od ludzi nowego myślenia, zmiany podejścia do siebie i świata. Ci, którzy nie będą na to gotowi, znikną. Dla nas, Starych Ludzi, jest ostrzeżenie: nie igrajmy z siłami, które mogą nas zniszczyć, bądźmy otwarci na zmianę, nie uważajmy siebie za „koronę stworzenia”. Nie jesteśmy bogami, jesteśmy dziećmi – dajmy sobie szansę, by dorosnąć.

John Wyndham, Poczwarki, tłum. Juliusz Kydryński, ilustr. Stanisław Kluczykowski, Wydawnictwo Literackie 1984.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

27 thoughts on “Strzeż się odmieńca! (John Wyndham, „Poczwarki”)”

  1. Gosia B pisze:
    15 stycznia 2017 o 16:39

    Ładne kwiatki:) Wygląda na fajną lekturę, obawiam się jednak, że może być problem z jej znalezieniem. Temat jak najbardziej dla mnie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      15 stycznia 2017 o 16:42

      Lepiej wyposażone biblioteki powinny to mieć, na allegro 5 zł. Jeśli będziesz poszukiwać, to rozejrzyj się od razu za Dniem tryfidów, o ile nie znasz.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Gosia B pisze:
        16 stycznia 2017 o 09:40

        Dzięki, poszukam ☺

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
  2. Grendella pisze:
    15 stycznia 2017 o 17:30

    Jejku, jak ja mogłam to przegapić? Pędem nabędę! Dziękuję za to, że napisałeś o tej książce :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      15 stycznia 2017 o 18:08

      Proszę uprzejmie i powtórzę: od razu nabądź Dzień tryfidów :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
        15 stycznia 2017 o 18:11

        A i jeszcze dodam, że przez cały czas nie mogłem się opędzić od skojarzeń z Opowieścią podręcznej, opartych głównie na klimacie i kwestiach fanatyzmu religijnego. Oraz na kwestiach reprodukcyjnych. Mam nadzieję, że zachęciłem Cię dodatkowo :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
    2. Andrzej „Kruk” Appelt pisze:
      15 stycznia 2017 o 22:21

      Najlepiej poszukaj wydania z Solaris, omnibus Dzień tryfidów/Poczwarki. Wyndham to solidna, klasyczna, brytyjska szkoła. Bez udziwnień, ale z niebanalnym przekazem :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
        15 stycznia 2017 o 22:32

        Ale cała reszta Wyndhama się nie nadaje do czytania, niestety. Szmira w czystej postaci :(

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Andrzej „Kruk” Appelt pisze:
          15 stycznia 2017 o 22:38

          Pozostałe powieści i owszem. Opowiadania, w zasadzie, są niezłe :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
            15 stycznia 2017 o 23:03

            Na opowiadania nie trafiłem, są po polsku? I czy w wydaniu powieści Solarisu, są klasyczne tłumaczenia Komarnickiej i Kydryńskiego, czy robili nowe?

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. Andrzej „Kruk” Appelt pisze:
              15 stycznia 2017 o 23:16

              Tłumaczenia są klasyczne,
              Opowiadania to dosyć skomplikowana sprawa. Praktycznie nie wznawiane :-( Do tego klubówki, starocie ;-)
              Najłatwiej trafić pewnie na te z klasycznych Kroków w nieznane.
              http://www.encyklopediafantastyki.pl/index.php/John_Wyndham

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                15 stycznia 2017 o 23:18

                Dzięki. Widzę, że czytałem Dziwne historie, ale bez większych wrażeń. Pamiętam tę ohydną okładkę :P

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    17 stycznia 2017 o 09:09

    Aż sprawdziłem w swojej biblio, ale nie ma :( Na fantastyce zasadniczo się nie znam, więc napiszę jedynie, że podobają mi się okładki tej serii. Twój tekst przywołał mi też gdzieś z krańców pamięci, jaką rosyjską fantastykę postapokaliptyczną, ale za diabła nie pamiętam co to było. jakoś książki były be i coś tam, coś tam :P Zapodziało się w czarnej dziurze :(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      17 stycznia 2017 o 09:38

      Rosyjskiej fantastyki nigdy nie zgłębiłem i mam jakieś podstawowe braki, aż wstyd się przyznawać, że mi tacy Strugaccy w ogóle nie wchodzili :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        18 stycznia 2017 o 08:39

        Ja to w ogóle niefantastyczny byłem. Cud, że znam Tolkiena :P Ale jakieś okruchy do mnie trafiały, trochę Lema, jakiś Clarke i takie tam. Strugaccy dopiero na dorosło (może i lepiej), no i Byłyczow, którego Guslarem kiedyś się zaczytywałem :)
        Czy to w tej serii było np. „Dziecko Rosemary”?

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          18 stycznia 2017 o 08:49

          A widzisz, z Tolkiena znam Hobbita (nuda) :) Bułyczowa i Guslar bardzo lubiłem. I tak, było Dziecko Rosemary w tej serii, też nuda :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
        2. Andrzej „Kruk” Appelt pisze:
          18 stycznia 2017 o 09:50

          Seria była trochę nierówna, ale parę perełek by się znalazło ;-)
          Zaczęli od Sheridana La Fanu z „Carmillią” :-D
          Mówiąc poważnie, pierwsze polskie wydania: „Podróży do wielu odległych narodów świata” Swifta (wreszcie komplet, nie YA albo bajeczka o Guliwerze) w tłumaczeniu Słomczyńskiego, „Nowy wspaniały świat” Huxleya (pierwsze oficjalne/legalne powojenne wydanie), no i to co tygrysy (Kruki też) lubią najbardziej, czyli pierwsze, wyczekane i kultowe wydanie „Czarnoksiężnika z Archipelagu” Le Guin w tłumaczeniu Barańczaka :-)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  4. Pożeracz pisze:
    17 stycznia 2017 o 13:38

    O, wydanie z tej samej serii, co mój „Gormenghast” w antykwariacie nabyty. Podoba mi się mieszanka przygody, postapokalipsy i inności. Czuję się zachęcony.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      17 stycznia 2017 o 13:54

      A co to będzie, jak już zaczniesz czytać :D Ta seria to w ogóle była bardzo zacna.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Agnes pisze:
    21 stycznia 2017 o 21:44

    No właśnie, jeszcze nie mam, dlaczego ja tego jeszcze nie mam, /mamroczę pod nosem/, to jakieś karygodne niedopatrzenie, zapomniałam, natychmiast wrzucę do schowka, będzie mi trudniej zapomnieć znowu.
    Zapisać: znaleźć i zamówić!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      21 stycznia 2017 o 21:45

      Nie mam pojęcia, czemu jeszcze nie masz. Faktycznie, karygodne niedopatrzenie. I Dzień tryfidów od razu dorzuć, jeśli, przez karygodne niedopatrzenie, też nie masz :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Agnes pisze:
        21 stycznia 2017 o 21:59

        Nie dorzucę!
        http://mcagnes.blogspot.com/2010/12/dzien-tryfidow-john-wyndham-mocna-rzecz.html

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          21 stycznia 2017 o 22:08

          To jesteś mniej karygodnie niedopatrzona, niż Ci się wydaje :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Agnes pisze:
            21 stycznia 2017 o 22:12

            Jest jeszcze dla mnie nadzieja :D

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              21 stycznia 2017 o 22:15

              A juści!

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  6. Michał LelandLester pisze:
    10 września 2017 o 13:34

    Z premedytacją ułożyłem sobie taki plan czytelniczy, w ktorym przechodzę od słabszych dzieł autora do tych (naj)lepszych. Najpierw „Kukułcze jaja z Midwich” (ogólnie przeciętne, choć pomysł wyjściowy świetny), potem bardzo dobry „Dzień tryfidów”. Liczę, że czekające od dawna na liście „Poczwarki” staną się wspaniałym zwieńczeniem obranej przeze mnie drogi. Musi mi tylko wrócić ochota na ten gatunek, ale wróci na pewno.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      10 września 2017 o 13:45

      Lepiej Kukułcze jaja niż Przebudzenie Krakena, ale i tak obie nie są warte papieru, na którym je wydrukowano :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d