Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Kres niewinności (William Golding, „Władca much”)

Posted on 2 marca 20176 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Władca muchW swych powieściach o rozbitkach Juliusz Verne daje wyraz wierze w triumf ludzkiego umysłu nad naturą, w potęgę wiedzy w zetknięciu z niesprzyjającymi warunkami i kreśli portrety nieustraszonych, szlachetnych ludzi, dla których pobyt na bezludnej wyspie to raczej okazja do wykazania się niż katastrofa. Inteligencja, wiedza, odwaga, prawość i altruizm pozwalają jego „Robinsonom” tworzyć niemal utopijne, doskonałe mikrospołeczności. O ile w przypadku dorosłych uciekinierów z oblężonego Richmond w „Tajemniczej wyspie” można to znieść (choć im czytelnik starszy, tym trudniej mu to przychodzi), o tyle doskonała organizacja i umiejętności społeczne gromadki uczniów z „Dwóch lat wakacji” mogą ich rówieśników przyprawić o nieliche kompleksy (a rodziców nastolatków o trwały grymas niedowierzania na twarzach). William Golding we „Władcy much” nie podziela optymizmu Verne’a, o jego wierze w idealizm młodzieży nie wspominając. Zgorzknienie to, cynizm czy po prostu lepsza znajomość psychologii i mechanizmów społecznych?

Na bezludnej wyspie rozbija się samolot z chłopcami ewakuowanymi, jak mówi okładka, „przed bombą atomową”. Po okresie rozproszenia i dezorientacji dzieci próbują odnaleźć się w nowych warunkach. Dramatyczna sytuacja nie sprawia jednak, że rozbitkowie łączą siły, że najstarsi z nich przestają się puszyć i rywalizować, że przejmują odpowiedzialność za młodszych, starają się o schronienie czy jedzenie. Kolejne odsłony wydarzeń pokazują, jak szybko kruszą się wpojone chłopcom zasady cywilizacyjne, gdy na ich straży przestają stać rodzice, nauczyciele czy policjanci. Najmłodsi chodzą samopas, starsi skupiają się na sobie. Górę biorą rywalizacja i zranione ambicje, a atrakcyjna przygoda staje się ważniejsza niż nudne obowiązki: budowanie chat czy pilnowanie ognia zarządzone przez Ralfa, wybranego na wodza. Na dodatek w życie wszystkich zaczyna wciskać się lęk, coraz bardziej dojmujący, paraliżujący, irracjonalny. Ostateczny rozłam między „plemionami” chłopców staje się pierwszą zapowiedzią nieuchronnej tragedii. Powiemy, że to przecież tylko dzieci, że dorośli na ich miejscu zachowaliby się inaczej – czy na pewno? Chyba tylko w powieściach Juliusza Verne’a.

„Władca much” pozostawia po sobie gorycz, jak każda książka, która pokazuje, że człowiek wcale nie jest istotą z natury szlachetną i gotową do poświęceń w imię wyższych celów, że drzemią w nim najgorsze instynkty, które tylko czekają, aż pękną kruche, jak się zwykle okazuje, pozory cywilizacji, znikną zasady moralne czy prawne. Strach jest potężnym motorem ludzkich działań, brutalna siła zaś okazuje się skuteczniejsza od racjonalnych argumentów. Golding pogłębia uzyskany efekt w dwojaki sposób: po pierwsze, czyni bohaterami dzieci, w powszechnym przekonaniu istoty niewinne, nieznające zła; pokazuje jednak, że wpajana im zasady, choćby „nie krzywdź, nie zabijaj”, utrzymują się dopóty, dopóki trwa oddziaływanie rodziców czy nauczycieli, którzy te reguły stale przypominają i – co więcej – są w stanie egzekwować ich przestrzeganie. Po drugie, podkreśla sielankowość scenerii tropikalnej wyspy, mającej „urok mirażu”, idealnej na spokojne wakacje, a nie jako miejsce okrutnych wydarzeń. Finałowe zniszczenie wyspy dopełnia „kresu niewinności” chłopców, którzy doprowadzili do upadku nie tylko siebie, ale i swoje otoczenie.

William Golding, Władca much, tłum. Wacław Niepokólczycki, Czytelnik 1992.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

39 thoughts on “Kres niewinności (William Golding, „Władca much”)”

  1. Gosia B pisze:
    2 marca 2017 o 19:40

    Czytałam i muszę powiedzieć, że nie byłam zbytnio zachwycona. Najbardziej podobał mi się klimat powieści, która ma jakby swój rytm.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      2 marca 2017 o 19:57

      Klimat jest mistrzowski, zdecydowanie. Mnie się książka zdecydowanie bardziej podobała przy powtórce, kiedy się już nie skupiałem tylko na fabule.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Marlow pisze:
    2 marca 2017 o 21:31

    Pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie Golding, gdy przeczytałem go pierwszy raz jeszcze w liceum. Potem mój entuzjazm trochę ostygł, za sprawą Hughesa, który jakby nie było wyprzedził go. W sumie moje odczucia są podobne do Twoich ale z pewnymi modyfikacjami. Bardziej odbieram „Władcę much” jako rozprawę z mitem „dziecięcej niewinności” i próbą wykazania, że tam gdzie nie ma hamulców stworzonych przez zorganizowane społeczeństwo tam wartość moralna człowieka wystawiona jest na ciężką próbę bo poczucie bezkarności wyzwala w nim to co najgorsze.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      2 marca 2017 o 22:04

      Hughesa? Coś mnie ominęło?
      Co do ostatniego zdania, to moim zdaniem wykorzystanie dzieci miało jednak przede wszystkim wzmocnić przekaz o puszczaniu hamulców w warunkach bezkarności. Bo w sumie, gdyby Golding zrzucił na tę wyspę kilku facetów, to doszłoby do podobnych wydarzeń. No może trochę dłużej by im zajęło pozbycie się cywilizacyjnego pancerza.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Marlow pisze:
        2 marca 2017 o 22:48

        Tak, jak się przeczyta „Orkan na Jamajce” to „Władca much” już nie robi takiego wrażenia.
        Nie jestem przekonany o moralnej wyższości dorosłych nad dziećmi ale zgadzam się, że gdyby zamiast dzieci na wyspie znaleźli się dorośli, też doszłoby do gorszących scen i nie tylko wówczas gdyby byli to wyłącznie faceci. Tak czy inaczej okazuje się, że rację miał Hobbes a nie Rousseau.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          2 marca 2017 o 22:52

          „Orkan na Jamajce”, powiadasz? Przyjrzę się temu, szczególnie że przewraca się po koszach z wyprzedażami :)
          Pisałem o moralnej wyższości dorosłych nad dziećmi? U dorosłych cywilizacyjna tresura jest dłuższa, więc skorupa konwencji jest grubsza i dłużej wytrzymuje.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Marlow pisze:
            2 marca 2017 o 23:01

            Nie byłbym tego taki pewien, dzieci dopiero muszą się uczyć bezwzględności a dorośli mają już to przećwiczone.

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              2 marca 2017 o 23:07

              Serio? A widziałeś kiedyś grupę dzieciaków prześladującą jakąś ofiarę? Dorośli w takiej sytuacji chyba muszą przełamywać trening z zasad, a dzieci niekoniecznie, bo te cywilizacyjne więzi krępują je dużo słabiej.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Marlow pisze:
                2 marca 2017 o 23:13

                Tyle że te dzieci są już wychowane na wzorcach, które wzięły ze świata urządzonego przez dorosłych. No i jeszcze efekt skali – to przecież nieufność do dorosłych sprawiła powstanie prawa karnego.

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  2 marca 2017 o 23:26

                  Nikt nie wychowuje dzieci na prześladowców. Ale swoją drogą, ciekawe, co na to psycholodzy.

                  Wczytywanie…
                2. Marlow pisze:
                  2 marca 2017 o 23:36

                  Jasne, ale przecież w swoich zabawach, jakie by one nie były, dzieci naśladują to co podpatrzyły w świecie dorosłych, w „Władcy much” całkiem nieźle im to wyszło.

                  Wczytywanie…
                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  2 marca 2017 o 23:41

                  Jakoś nie jestem przekonany, czy ci chłopcy z dobrych domów mogli podpatrzyć u dorosłych zachowania, które sami prezentowali. Na początku książki jest scena, jak jeden chłopiec rzuca w drugiego kamykami – tak, żeby go nie trafić, bo jeszcze pamięta, że nie wolno w nikogo celować. Pod koniec zasady ulegają zapomnieniu i kamienie fruwają swobodnie. Po prostu chłopcy wyczuli, że nie obowiązują już żadne granice stawiane przez dorosłych i mogą robić, co im chęć dyktuje.

                  Wczytywanie…
  3. czytankianki pisze:
    3 marca 2017 o 15:04

    Też jestem zdania, że w dzieciach normy społecznego współżycia są słabo jeszcze ugruntowane i gdyby nie rodzice, wychowawcy itp. łatwiej ulegałyby odruchom, nie kontrolowałyby się. A dzieci względem siebie potrafią być b. okrutne, oj bardzo.
    Władca much był moją dobrowolną lekturą na studiach i pamiętam, że mocno mnie poruszył. Obraz ludzkiej natury jest przygnębiający, ale cóż, tacy jesteśmy.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      3 marca 2017 o 15:10

      Ja się skatowałem Władcą much w liceum, bez zachwytów, o ile pamiętam. Chyba musiałem dorosnąć :) Bardziej mi się podobali Spadkobiercy.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        3 marca 2017 o 15:13

        Tego jeszcze nie czytałam. W ub. roku zaliczyłam za to „Papierowych ludzi” – ciekawe, niestety z perspektywy czasu mało ważne.;(

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          3 marca 2017 o 15:18

          Właśnie się zastanawiam, czy wyjść poza te dwie znane mi powieści Goldinga, ale jakoś nikt, kogo opinii bym ufał, się nie wypowiadał na temat reszty jego twórczości :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  4. czytankianki pisze:
    3 marca 2017 o 15:39

    Teraz mi się przypomniało, że czytałam jeszcze „Wieżę” – niezła, godna polecenia.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      3 marca 2017 o 18:32

      Nie wiem, czy przy moich niedoborach czasowych powinienem wchodzić w książki, które są „niezłe” :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. momarta pisze:
    3 marca 2017 o 20:41

    Niestety, nie czytałam. Moja czytelnicza ignorancja jest doprawdy ogromna (Marlow niech zasłoni oczy i uszy, on przeczytał chyba wszystko, co „trzeba”). Ale tak sobie myślę, czy naprawdę trzeba dziś czytać o jakichś wydumanych eksperymentach, podczas gdy można to sobie pooglądać na żywo?
    Ale poza tym mimo wszystko uważam, że człowiek jest z natury dobry (pomijając ewidentne wadliwości genetyczne albo wywołane przez uszkodzenia mózgu). Dzieci nie są okrutne same z siebie, zgadzam się tu w pełni z Marlowem. I ciągle zastanawiam się jak potworne dzieciństwo i wzorce musiały mieć nasze polityczne „elity”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      3 marca 2017 o 21:21

      Ja tam wolę czytać o eksperymentach, niż uczestniczyć w nich na żywo. Ma to tę zaletę, że w każdej chwili można przerwać.
      No i doprawdy, nie sprowadzajmy wszystkiego do naszych pseudoelit politycznych, chociaż, nie powiem, Golding nasuwa wiele myśli na ten temat.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. momarta pisze:
        3 marca 2017 o 21:44

        Sam widzisz. Golding jak żywy, czy raczej na żywo.
        Ale jeśli chcesz, zmienię temat. Strasznie okropna okładka Twojego wydania tej książki. Nawet wyszukana stylizacja niewiele jej pomogła:P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          3 marca 2017 o 21:49

          Okropna, nie da się ukryć, ale to z epoki, kiedy Czytelnik próbował się okładkowo unowocześniać z marnym skutkiem.
          No ale nie ograniczajmy się do konwersacji estetycznych, chociaż jeśli wszystkie inne wymiany zdań mają nieuchronnie prowadzić do polskiej polityki, to omówmy jeszcze czcionkę i jakość papieru :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. momarta pisze:
            3 marca 2017 o 21:59

            U nas z okładkami w ogóle raczej słabo. Seria „Nike” to dopiero miała fajne okładki, jedna w jedną:)
            O czcionkach też mogę – ostatnio zaczęłam rozumieć po co wymyślono serię „wielkie litery”:P

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              3 marca 2017 o 22:05

              Mnie okulistka powiedziała, że seria „wielkie litery” w moim przypadku najwcześniej za trzy lata :P Czyli wciąż jestem w kwiecie wieku, o!
              A Nike to Ty szanuj :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. momarta pisze:
                3 marca 2017 o 22:39

                Nike szanuję niezmiernie, podobnie jak mój syn. To się dopiero nazywa marka!:P
                A tak poważnie, to naprawdę uważam, że ujednolicenie okładek było znakomitym pomysłem, który sprawdziłby się także w dzisiejszych czasach. Zresztą myślę, że jakby napisać, że ta dziwna pani z mieczem to okładka „filmowa”, wszyscy by się zachwycili.
                Ja też podobno okulistycznie ciągle młodnieję (czytaj: testuję granice skali). Niestety u mnie nie przekłada się to na możliwość czytania książek wydawanych w latach siedemdziesiątych. Swoją drogą, ten komunizm musiał dobrze robić na wzrok, skoro wydawali wtedy takie książki z taką wielkością czcionki w takich nakładach!

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  3 marca 2017 o 22:47

                  Syn ma gust w mamusię. I może się chwalić kolegom, że ma w domu dużą kolekcję Nike :D
                  Ja od dawna uważam, że wszystkim by dobrze zrobiło, gdyby książki miały okładki w jednolitym kolorze. Niekoniecznie szarym. I bawcie się, wydawcy, typografią, a nie zdjęciami z taniego stocka.
                  W komunizmie wszyscy żywili się marchwią i jagodami, a one idealne dla wzroku, dopiero potem wszystko się zdegenerowało, za dużo mięsa, słodyczy, a za mało beta karotenu.

                  Wczytywanie…
  6. oczytany facet pisze:
    5 marca 2017 o 19:28

    Masz wyraźny problem z Vernem. Zapominasz że pisał swoje książki w czasach gdy dzieci dojrzewały znacznie szybciej niż dzisiaj, i taki 19latek był już nie tylko odpowiedzialny, ale i doroślej wyglądał. Dzisiaj dzieci mają nieraz i po trzydzieści parę, czterdzieści a nawet pięćdziesiąt lat. Fakt że wśród bohaterów powieści sytuacja rozwinęła się w tak paskudny sposób, wcale nie dowodzi że człowiek nie jest z natury dobrą i szlachetna istotą. To były ekstremalne warunki, a w takich nie wiadomo jak kto się zachowa i kim się stanie. Bywa że suka wychowuje kocięta, albo niedźwiedzica lwiątko, ale nie zmienia to faktu że psy i koty się nie lubią. Dzieciaki z „Władcy much” wszystkie były już w jakiś sposób ukształtowane przez swoich rodziców, opiekunów i nauczycieli. Nie wiadomo jaki błędy popełniono w procesie ich wychowywania, i co mogło wpłynąć na takie a nie inne postawy, oprócz oczywiście warunków ekstremalnych. I w ogóle warunki ekstremalne nie mogą mówić o prawdziwej naturze człowieka. Bezludna wyspa to nie jest naturalne środowisko dla małych chłopców, więc nie zachowują się naturalnie. Proste.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      8 marca 2017 o 08:37

      Dziękuję Ci za tę bezkompromisową diagnozę moich stosunków z Verne’em :P Nie, nie zapominam, kiedy pisał, ale zauważ, że panicze z dobrych domów, o których opowiada w Dwóch latach wakacji, nie musieli wcześnie dojrzewać i z prawdziwym życiem mieli niewiele do czynienia. A dzieciaki, które faktycznie musiały wcześnie dorosnąć i zacząć pracować, u Verne’a pojawiają się jako lokaje czy chłopcy okrętowi – jedyny chyba wyjątek to Dick Sand. Nie widzę więc powodów rozwojowych czy psychologicznych, dla których chłopcy Verne’a i chłopcy Goldinga mieliby się na bezludnej wyspie zachowywać się odmiennie. Być może ci pierwsi, jako ostrzej tresowani w zasadach dobrego wychowania, tylko dłużej odrzucaliby cywilizacyjny gorset. Verne potrzebował szlachetnych młodzianków, żeby nie gorszyć czytelników, i takich sobie tworzył, nie dbając o psychologiczne prawdopodobieństwo.
      Czy warunki ekstremalne mogą mówić o prawdziwej naturze człowieka? Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. Literatura dotycząca sytuacji ekstremalnych jest pełna przykładów tych, którzy się załamali i stoczyli, i tych, którzy nawet w najgorszym piekle zachowali szlachetność.
      A czy człowiek jest z natury dobry, czy nie – to odwieczny spór, którego nie rozstrzygniemy. Wiadomo, że wszyscy wolelibyśmy wariant pierwszy, ale jakoś ciągle wydarza się coś, co te nasze nadzieje podważa.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Bazyl pisze:
    6 marca 2017 o 09:37

    Nie tylko Verne pokłada nadzieję w młodych ludziach, z tego co pamiętam, Marsden w swojej serii też zrobił ze swoich bohaterów wielce przykładne moralnie jednostki. Przynajmniej w pierwszym tomie, bo dalej chyba nie dotarłem :) Poza tym zauważyłem, że jakiś ostatnio wysyp książek o młodzieży w opałach. Przywołane tu „Jutro”, a oprócz tego „Gone”, „Meto” i parę innych. Niemniej „Władca …” zrobił na mnie ogromne wrażenie. Ciekawe jak gruba jest moja cywilizacyjna zbroja? Pewnie nie tak, jak chciałbym żeby była :(
    PS. I racją jest, że nastolatek jest mniej „wytresowany” od starego. Wiele razy łapałem się na tym, że o poczynaniach swoich dzieci myślałem swoimi kategoriami: „nie zrobiłbym/nie powiedziałbym, bo nie wypada” :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      8 marca 2017 o 08:42

      Młodzież w opałach jest w końcu ciekawsza od młodzieży nie w opałach, to wiedzą wszyscy autorzy. Publiczność pożąda atrakcji, akcji, niebezpieczeństw, więc pisarze jej to dają. Kiedyś wyrzucali bohaterów na bezludną wyspę, a teraz wtrącają do innego wymiaru i każą walczyć z potworami :)
      Ja chyba nie chcę testować mojej cywilizacyjnej zbroi, jakoś nie tęsknię za żadnymi ekstremalnymi próbami. Wolę żyć w spokojnych czasach niż w ciekawych…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        9 marca 2017 o 07:58

        Doskonale Cię rozumiem, bo też tak mam :D

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          9 marca 2017 o 07:59

          Chyba jesteś moim zaginionym bratem bliźniakiem :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  8. Czytoholik.pl pisze:
    11 marca 2017 o 18:55

    Pamiętam, że gdy czytałem „Władcę much” to nie skupiałem się na tym, że głównymi bohaterami są dzieci. Raczej było dla mnie bez znaczenia czy byli to dorośli czy dużo młodsi bohaterowie, bo myślę, że jedni i drudzy mogliby zachować się podobnie. Najbardziej uderzyła mnie przemiana postaci pod wpływem czasu spędzonego na wyspie, to jak budziła się w nich bezwzględność i siłowe rozwiązania – to nasunęło mi skojarzenie z filmem „Więzienny eksperyment” na podstawie badań z Uniwersytety Stanforda. Tam również bohaterowie znajdujący się w nieco odrealnionej sytuacji porzucili normy cywilizacyjne, by nie powiedzieć człowieczeństwo… Takie same odczucia miałem właśnie przy „Władcy much”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      11 marca 2017 o 20:21

      Skojarzenie z eksperymentem więziennym (doświadczeniem Zimbardo) samo się narzuca, zresztą takich prób było więcej (https://pl.wikipedia.org/wiki/Trzecia_Fala). Ale nie potrzeba było eksperymentów, żeby powieść w rodzaju „Władcy much” napisać, wystarczyła obserwacja narodzin nazizmu czy komunizmu.
      Tak jak dyskutowaliśmy wyżej, faktycznie nie ma znaczenia, że bohaterami u Goldinga są dzieci, to tylko pogłębia efekt książki.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. Agnes pisze:
    22 marca 2017 o 23:46

    Człowiek nadrabia zaległe wpisy, czyta, a tu milion oczywiście komentarzy.
    Tam ktoś wyżej słusznie przywołał „Orkan na Jamajce” (także polecam), jako kolejną (już nie czepiajmy się chronologii) próbę pokazania tajników ludzkiej natury, takiej w wersji mało zafałszowanej cywilizacyjnym nalotem.
    Ludzie mają coś w środku, co jest drapieżne, bezwzględne, co, jeśli mu pozwolić, wylezie na zewnątrz. Co to? Dziedzictwo sprzed tysięcy lat? Jak się nie było bezwzględnym, to się kończyło w paszczy innego drapieżnika i tyle.
    Czy zatem dobroć, uczciwość i inne takie cechy wynikają wyłącznie z tego, żeśmy się tego nauczyli?…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      23 marca 2017 o 09:10

      Co do dobroci, uczciwości i innych takich, to chyba kiedyś w tym stadzie ludzkich drapieżników pojawiło się parę istot skłonniejszych do refleksji i dostrzegania, że niekoniecznie zawsze trzeba z kłami i paszczą, że można łagodniej i one nauczyły resztę. Na bank to były kobiety :) I to one potem tego pilnowały.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  10. Książkowa fantazja pisze:
    26 marca 2017 o 20:15

    Czytałam , na mnie lektura zrobiła wrażenie, wprawiła w zadumę, a zarazem przeraziła. Nasuwa się pytanie ile osób postąpiłoby w podobny sposób?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      26 marca 2017 o 21:52

      W sensie ile osób odrzuciłoby normy moralne? Rozmaita literatura, na przykład obozowa, poucza, że całkiem sporo, niestety.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  11. Pingback: Władca much William Golding - unSerious

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d