Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

W luksusach i na śmietniku (Michał Witkowski, „Fynf und cfancyś”)

Posted on 24 sierpnia 201715 grudnia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Michał Witkowski

Dianka – a właściwie Milan – pochodzi ze Słowacji, ma 16 lat i jest prześliczny niczym „paź z kreskówki dla grzecznych dzieci”. Idealne warunki, by podbić Wiedeń pełen napalonych facetów. A jednak Dianka zaprzepaszcza szansę za szansą, w przeciwieństwie do Polaka Michała, hojnie obdarzonego przez naturę nie tylko tytułowym „fynf und cfancyś”, ale i życiowym sprytem. Im gorzej wiedzie się Słowakowi, tym lepiej ma się Polak. Ich drogi przecinają się w Wiedniu, Monachium, Zurychu. Pierwszego prostytucja rzuca na dno, drugiemu pozwala korzystać z życia i błyszczeć, choćby przelotnie.

Dianka, ze swoją wschodnią rozlazłością, jak zdiagnozował Michał, nie nadawała się do zawodu. Tkwiąca w niej „żena lenywa” skutecznie uniemożliwiała karierę, wykorzystywanie nadarzających się okazji zarobku, zostanie stałą utrzymanką. Nie pomagały rady obrotnego Michaśki, Dianka doświadczała na własnej skórze najciemniejszych stron prostytucji, z przemocą, głodem i bezdomnością włącznie. Polak wiele razy jej pomagał radami czy nawet pieniędzmi, ale w końcu dał sobie spokój; trzeba troszczyć się o siebie, a nie o kogoś, kto marnuje potencjał własny i cudzą życzliwość. On sam pracował z determinacją, metodycznie, wykorzystując psychologiczne podejście, starał się i zbierał tego owoce. Wypracował sobie dwanaście cynicznych przykazań, które miały doprowadzić go do sukcesu: wejścia na „jacht życia” jakiegoś bogacza, i trzymał się ich konsekwentnie. Mimo to jego życie nie było bardziej godne zazdrości niż życie Dianki: nie chodził brudny i głodny, ale skupiony na pieniądzach i blichtrze, na imponowaniu innym ciuchami i gadżetami wcale nie był lepszy, choć napawał się tymi materialnymi oznakami pozycji. Gdzieś za tym wszystkim czaiła się, tłumiona ze wszystkich sił, świadomość, że jeśli się odpowiednio szybko nie ustawi, to po przeminięciu pierwszej młodości też znajdzie się na życiowym śmietniku, bo spaść z samej góry nie jest trudno:

[…] cały Zachód jest jak elektryczne wesołe miasteczko podłączone do prądu. Tak samo migające światełkami, bez względu na to, czy się weselisz, czy właśnie zdychasz w metrze […]. Idealnie obojętne. Zawsze wesołe. Zawsze dla bogatych, inni nie istnieją. Dopóki się nie wyciągnie wtyczki z kontaktu.

„Fynf und cfancyś” to rozwinięte do rozmiarów powieści opowiadanie z „Lubiewa”. W tamtym tomie należało do najciekawszych i wyróżniało się miejscem akcji: nie pikieta w parku i obskurne szalety, ale Wiedeń, zachodni luksus pachnący cytrynowym odświeżaczem, obietnica wygód i lepszego życia. Witkowski rozbudował losy Dianki i Michaśki o kolejne epizody, przerzucając ich z Austrii do Niemiec i Szwajcarii. Bohaterów nic nie łączy, poza okazjonalnymi spotkaniami, podczas których Polak próbuje ustawić życiowo niezaradną Diankę, aż w końcu i ta wątła nić się przerywa. Doświadczenia obu postaci robią się w pewnym momencie dość powtarzalne i nieco nużące: kolejne kopniaki spadające na Diankę nie robią już wrażenia, sukcesy, mądrości i przechwałki Michaśki męczą. Szczęśliwie tu i ówdzie Michał Witkowski pokazał się z najlepszej strony: opowiadając o „Tabasco love story” czy narkomanach w Zurychu. Ciekawe (choć mniej więcej do drugiego powtórzenia) są rozważania o klientach prostytutek i właściwym do nich podejściu czy analizy szwajcarskiego społeczeństwa, które z jednej strony hoduje ludzi sukcesu – a ci, z braku czasu na życie osobiste, korzystają z płatnej miłości – z drugiej zaś nieudaczników lądujących wśród narkomanów w zurychskim parku.

Michał Witkowski, Fynf und cfancyś, Znak 2015.

O książce pisali też Buksy i Krytycznym okiem.

18 thoughts on “W luksusach i na śmietniku (Michał Witkowski, „Fynf und cfancyś”)”

  1. Sylwka pisze:
    24 sierpnia 2017 o 19:28

    Książka absolutnie nie dla mnie, choć muszę przyznać, iż mocno zaintrygowało mnie to, iż jednym z bohaterów jest Słowak. Trochę przyznam jestem ciekawa czy od Dianka będzie można „poczuć” Słowaka pełną gębą, czy raczej są o nim tylko jakieś wstawki, po których ciężko cokolwiek powiedzieć co do narodowości tej lenivej ženy.

    P.S. Mam nadzieję, że ta „żena lenywa” to cytat z książki specjalnie tak napisany, bo mnie aż oczy zabolały.;)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      24 sierpnia 2017 o 19:46

      Tak, to cytat. Bohaterowie posługują się takim fonetycznie zapisywanym żargonem polsko-słowacko-niemiecko-angielskim.
      Pojęcia nie mam, co można poczuć od Słowaka, ale nie wydaje mi się, żeby Dianka była jakimś typowym przedstawicielem swojego narodu. Są w książce drobne migawki z Bratysławy w retrospekcjach, jakieś wzmianki o słowackich Cyganach i chyba tyle.

      Odpowiedz
  2. Sylwka pisze:
    25 sierpnia 2017 o 07:34

    Słowacy wbrew pozorom to dość specyficzny naród szczególnie ludzie z Bratysławy. Po dwóch rokach zdążyłam już się nauczyć rozróżniać tych ze stolicy (nie mówię o tutejszych słoikach), a tych z „dediny”. :D

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      25 sierpnia 2017 o 07:56

      Dianka to kompletny outsider. I ciekawe, że państwo wielkości chusteczki do nosa, a i tak jest podział na stołecznych i prowincję :D

      Odpowiedz
  3. czytanki anki pisze:
    25 sierpnia 2017 o 12:35

    Właśnie ta powtarzalność trochę mnie zniechęca, bo ile można czytać o dolach i niedolach męskich prostytutek, zwłaszcza opisanych tym samym stylem.;( Ale nic to, mam jeszcze Drwala, no i mignęła mi okładka nowej powieści MW. A Lubiewo do dzisiaj b. dobrze wspominam, chwytało miejscami za gardło.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      25 sierpnia 2017 o 12:39

      Zawsze można przekartkować, ale chyba nie o to chodzi. Być może jak się rozłoży tę książkę na raty, to jest lepiej, ale przy czytaniu jednym ciągiem pod koniec miałem trochę dość. Lubiewo zdecydowanie bezkonkurencyjne na razie. Streszczenie Wymazanych nie wygląda zachęcająco, pachnie mi nową wersją Barbary.

      Odpowiedz
  4. Peek-a-boo pisze:
    27 sierpnia 2017 o 21:11

    A mnie się podobało bardziej od Lubiewo choć nie aż tak jak Drwal i Barbara.Niedole Dianki noże i robią się jenostajne, za to te stanowiace niby tło portreciki nacji zachodu nie mogą się znudzić ?

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      27 sierpnia 2017 o 21:18

      To mamy dokładnie odwrotnie, Lubiewo jest mistrzowskie, bo bardziej różnorodne i język jest bogatszy. A portreciki nacji zachodnich, owszem, świetne, ale tak mniej więcej do szóstego :D Potem jednak się robi monotonnie. O braku pomysłu na finał nie wspomnę.

      Odpowiedz
  5. Bazyl pisze:
    29 sierpnia 2017 o 13:27

    „(…) mądrości i przechwałki Michaśki męczą.”, więc postoi sobie jeszcze książka na półce, postoi. Póki co „Beksińscy. Portret podwójny.”, bo trochę mnie znużyły niedole nastolatków w czytanych YA :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 sierpnia 2017 o 13:29

      Ale one męczą tak od połowy, nie rezygnuj tak łatwo :D

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        29 sierpnia 2017 o 13:40

        Ale ja jeszcze pamiętam jak męczyły w innych książkach MW :P Poza tym mam parę fajnych tytułów z nowego zakupu do biblio. Część się już rozeszła, nie ma na co czekać :)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          29 sierpnia 2017 o 13:54

          Ech, wszyscy tylko gonią za nowościami :)

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            29 sierpnia 2017 o 14:02

            To że zakup ostatni nie znaczy, że nowości :)

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              29 sierpnia 2017 o 14:02

              Dobra, dobra :P Z ostatniego roku to nowości.

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                30 sierpnia 2017 o 10:15

                Nie deprecjonujmy nowości, bo wśród nich też są fajne rzeczy :)

                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  30 sierpnia 2017 o 10:42

                  To się okaże za dwa lata, jak się doczekają przeczytania. Albo za pięć lat :)

  6. Pożeracz pisze:
    31 sierpnia 2017 o 09:26

    Czyli, powiadasz Pan, Witkowskiego lepiej zacząć nadgryzać od „Lubiewa”?

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 sierpnia 2017 o 09:45

      Zdecydowanie, to samo, hmm, mięcho :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT