Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Dziewczynka z Notesem (Jacqueline Kelly, „Ewolucja według Calpurnii Tate”)

Posted on 16 grudnia 201720 lutego 2022 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Ewolucja według Calpurnii TateW 1899 roku w Teksasie panowały dobijające upały. Czymże jednak jest gorąco wobec losu, jaki czeka jedenastoletnią Calpurnię Tate? U schyłku XIX stulecia młoda dama z dobrego domu, taka jak ona, ma oddawać się gotowaniu, szyciu i haftowaniu, by nabrać umiejętności niezbędnych przyszłej żonie i gospodyni. Nad głową Calpurnii wisi też widmo debiutu w towarzystwie, bo wiadomo, że za parę lat musi wejść na matrymonialną giełdę. Dziewczynka z zazdrością patrzy na swoich sześciu braci, którzy cieszą się dużo większą swobodą i których dążeń nic nie ogranicza. No prawie nic, bo nauka pieczenia ciast jest przed nimi zamknięta jako niemęska.

Calpurnia i jej Notes

Wychowywana w wiejskiej posiadłości Calpurnia interesuje się przyrodą. Bacznie obserwuje rośliny i zwierzęta, nie rozstaje się z Notesem, w którym prowadzi dziennik swoich spostrzeżeń, i próbuje odgadnąć prawa rządzące naturą. Zadaje mnóstwo pytań, na które nikt nie umie odpowiedzieć. Nikt poza dziadkiem. Ten zaś jest rodzinnym smokiem wawelskim, opryskliwym starcem zajętym smrodliwymi eksperymentami w laboratorium. Wnuczka przełamuje swój lęk, odwiedza jego jaskinię i powoli nawiązuje kontakt ze starszym panem, który docenia jej szczere zainteresowanie i zdolność wnioskowania. Pożycza Calpurnii dzieło Darwina, zabiera ją na wędrówki i uczy Metody Naukowej. Żadne z nich nie przypuszcza, do czego to wszystko doprowadzi.

Dążenie do niezależności

Calpurnia Tate lokuje się gdzieś pomiędzy Anią Shirley a Flawią de Luce; jest inteligentna, pełna życia i wrodzonej ciekawości świata. Daleko jej do całkowitego lekceważenia konwenansów typowego dla mieszkanki Buckshaw, ale podziela z nią naukowe zainteresowania; w przeciwieństwie zaś do lokatorki facjatki na Zielonym Wzgórzu nie poddaje się łatwo tresurze w zakresie umiejętności kulinarno-robótkowych, ale tak samo zachwyca się cudami przyrody, choć może mniej poetycznie. Bohaterka „Ewolucji” jest trochę chłopczycą, ciążą jej ograniczenia narzucane jej płci i oczekiwania, w których nie ma miejsca na naukę, samodzielność i realizowanie swoich pasji.

Nigdy nie porównywałam się z innymi dziewczynkami. Zawsze wiedziałam, że nie należę do ich gatunku. Byłam inna. Nie sądziłam, że moja przyszłość będzie podobna do ich przyszłości. Teraz jednak odkryłam, że to nieprawda, i że jestem dokładnie taka sama jak koleżanki. Wszyscy oczekują, że poświęcę życie mężowi, dzieciom i gospodarstwu. Że zrezygnuję z badania Natury, z Notesu, z mojej ukochanej rzeki. To całe szycie i gotowanie, które chcieli mi na siłę wcisnąć, te męczące lekcje, przed którymi się wzbraniałam i od których za wszelką cenę się wymigiwałam – to wszystko miało swój podły niegodziwy cel. […] Moje życie było stracone.

Jedynym sprzymierzeńcem Calpurnii w walce o niezależność jest dziadek, sam niezależny i lekceważący wszelkie zasady poza zasadami naukowymi. To on dba o jej rozwój intelektualny i to on pokazuje wnuczce, że nie jest dziwolągiem, że wiele kobiet poświęciło się nauce. Mimo to naciski ze strony rodziców stają się coraz silniejsze: córka ma się ustatkować, ucywilizować, z pokorą przyjąć los wyznaczony jej płci. Calpurnia jest rozdarta między swymi marzeniami a wizją rodziców. Czy wejście w XX wiek coś zmieni?

Fin de siècle po teksańsku

Powieść Jacqueline Kelly zalicza się do grupy książek bez wahania określanych jako „urokliwe i ciepłe”, choć nie są to jej jedyne zalety (dorzucę choćby lekko ironiczny humor). Główna bohaterka jest wyrazista, od razu budzi sympatię swoją naturalnością; kibicujemy jej w walce o swobodę. Reszta postaci też jest dobrze naszkicowana: dziadek destylujący whisky z orzechów pekan, gromadka braci, rodzice – szczególnie matka, która zdaje się przelewać na jedyną córkę swoje marzenia o towarzyskich triumfach (sama ich nie zaznała ze względu na wojnę), przyjaciółka Calpurnii Lula – jej całkowite przeciwieństwo, słodka i śliczna miłośniczka damskich zajęć. „Ewolucja” jest ciągiem epizodów z życia Calpurnii i jej rodziny, barwnych scenek z życia rodzinnego i sąsiedzkiego, dzięki którym lepiej poznajemy i bohaterkę, i epokę, atmosferę schyłku XIX stulecia w prowincjonalnym amerykańskim miasteczku, gdzie wielkim wydarzeniem jest wprowadzenie telefonów. To świat konserwatywny, przenikają doń nowinki techniczne, ale mentalność ludzi wolniej poddaje się zmianom, chociaż te nieuchronnie stoją już za progiem. I może upór Calpurnii pozwoli nieco szerzej otworzyć drzwi i wpuścić trochę świeżych poglądów.

Pięknie wydanej i starannie przetłumaczonej książce do ideału brakuje tylko staroświeckich, czarno-bialych ilustracji w stylu tych wycinankowych, jakie są na okładce (swoją drogą, na stronie redakcyjnej nie ma nazwisk projektantki okładki April Ward i twórczyni wycinanek Beth White). Jeszcze zdążycie kupić „Ewolucję” pod choinkę jakiejś dziewczynce: takiej, która wie, że może wszystko, i takiej, która dopiero powinna to odkryć. Albo chłopcu, który – jak brat Calpurnii – chciałby się nauczyć piec ciasto albo szyć, ale słyszy, że to nie przystoi mężczyźnie. No i sobie. Sobie przede wszystkim. Dla rozrywki, ale i dla przypomnienia, że dzieci nie mają spełniać naszych pragnień, ale odkrywać własne i dążyć do ich realizacji z naszą pomocą.

Jacqueline Kelly, Ewolucja według Calpurnii Tate, tłum. Katarzyna Rosłan, Dwie Siostry 2016.

Recenzja również na Kurzojadach.

 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

31 thoughts on “Dziewczynka z Notesem (Jacqueline Kelly, „Ewolucja według Calpurnii Tate”)”

  1. Agnes pisze:
    16 grudnia 2017 o 21:46

    Dobra, wrzucam do schowka, to moje klimaty. Ale Ty sprytnie robisz, umiejscawiając bohaterkę między takimi postaciami, co je lubi połowa czytelniczek/czytelników.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      16 grudnia 2017 o 22:31

      Ja się dziwię, że wydawca na tym nie pojechał, bo mam wrażenie, że Calpurnia przeszła bez rozgłosu, a wielka szkoda.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Agnes pisze:
        16 grudnia 2017 o 23:57

        Mnie umknął ten tytuł ZUPEŁNIE.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          17 grudnia 2017 o 09:31

          Mnie wpadł w oko dzięki Kurzojadom, bo poza tym nikt nic nie pisał.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Agnieszkagg pisze:
            17 grudnia 2017 o 21:55

            Tak dla porządku, bardzo ciekawą recenzję można przeczytać na „poza rozkładem”: http://pozarozkladem.blogspot.com/2016/12/ewolucja-wedug-calpurnii-tate.html#more
            Warto też dodać, że właśnie ukazał się drugi tom: „Niezwykły świat Calpurnii Tate”: http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/katalog/prod-niezwykly_swiat_calpurnii_tate.html

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              17 grudnia 2017 o 22:05

              Tak, wiem, że jest drugi tom. Chociaż już zepsuto mi przyjemność oczekiwania na jego przeczytanie.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Agnes pisze:
                18 grudnia 2017 o 00:21

                O matko, dlaczego?

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. zacofany.w.lekturze pisze:
                  18 grudnia 2017 o 07:58

                  Bo usłyszałem, że rozczarowujący.

                  Wczytywanie…
                2. Agnes pisze:
                  18 grudnia 2017 o 11:50

                  I teraz będziesz podświadomie czekał na rozczarowanie podczas czytania? Zapomnij natychmiast, co usłyszałeś.

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  18 grudnia 2017 o 11:51

                  Teraz będę się bał w ogóle zacząć :) Ale się zaparłem i raczej będę próbował się zachwycać bezapelacyjnie :)

                  Wczytywanie…
                4. Ewa pisze:
                  18 lutego 2018 o 01:29

                  Jak rozczarowuje, skoro nie rozczarowuje. Mnie sie podobalo, radze sprawdzic.

                  Wczytywanie…
                5. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  18 lutego 2018 o 09:09

                  Taki mam zamiar, nie odpuszczę sobie przecież.

                  Wczytywanie…
                6. Ewa pisze:
                  18 lutego 2018 o 17:28

                  A poza tym, to jest juz nowa Flavia ;)

                  Wczytywanie…
                7. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  18 lutego 2018 o 17:29

                  Wiem, czekam na jakąś przyjemną promocję na ebooka.

                  Wczytywanie…
  2. Sylwka pisze:
    17 grudnia 2017 o 10:58

    Absolutnie moje klimaty, a do napomknięcie pewnej panny z Zielonego Wzgórza… Po tym nie mogę się oprzeć. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      17 grudnia 2017 o 11:29

      Grunt to znaleźć kuszącą analogię :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    18 grudnia 2017 o 10:45

    Jak nie będzie tego lekko ironicznego humoru, to ja tu wrócę! :P Widzę, że przyszła pora na ściągnięcie książki z półki. Tej półki z napisem „kupione na później”, a która ciągle przegrywa ze świeżynkami z biblioteki :P .

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 grudnia 2017 o 11:11

      Wracaj koniecznie, będzie smutno bez Ciebie :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        18 grudnia 2017 o 11:29

        Do siebie bym lepiej wrócił, bo bryluję u sław, a sam zarastam :P A co do samej książki, to ładnie wpisuje się w trynd książkowy pt. dziewczyny mogą. Wiele wydawnictw odpaliło z tego działa :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          18 grudnia 2017 o 11:43

          Wróć, wróć, nalezy się nam przedświąteczny prezencik :) A co do tryndu, to akurat popieram.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            18 grudnia 2017 o 12:12

            Mam w planach sporą część tych wydawnictw, to zobaczę jak z realizacją. Pewnie z troszkę innych pobudek, ale też popieram :) Przydałoby się też coś w drugą stronę. Właśnie dla facetów, którzy chcieliby w różowym fartuszku upiec muffinki, ale nie mają śmiałości, bo nie zauważyli, że można :P Widzę, że „Calpurnia” podejmuje temat :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              18 grudnia 2017 o 12:17

              Akurat w kwestii gotujących facetów z muffinkami to dobrą robotę robią wszystkie masterchefy. Oraz mamusie i babcie, które zaganiają do roboty.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                21 grudnia 2017 o 08:26

                A wiesz, że masz rację. U mnie Starszy z racji nieobecności Babci i przybywania wcześniej do domu wziął na siebie przygotowywanie/odgrzewanie obiadu. Gotowanie z już przygotowanych składników, ale jednak. I do czego nawiązał po pierwszych sukcesach (zapiekanka makaronowa), do MasterChefa właśnie :) Zresztą sam ma człowiek parcie na kuchnię, jak się naogląda. Z tym, że mnie szybko mija, bom niegotujący i boję się wytruć familię (do dziś pamiętam moje faszerowane papryki), nad czym ubolewam :(

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. Bazyl pisze:
                  21 grudnia 2017 o 08:44

                  A! Wczoraj zaproponowałem lekturę, ale wygrał wygrzebany przy okazji najnowszy (?) tom Zośki z Kociej :P

                  Wczytywanie…
                2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  21 grudnia 2017 o 08:46

                  Dzielny syn :) Wbrew wszystkiemu te kulinarne szoły to jednak pożyteczne są, sam korzystam, chociaż głównie w teorii. A familię to nie tak łatwo wytruć, musiałbyś z muchomorem przesadzić.
                  U nas jedna wyrosła z Zośki, a druga chyba jeszcze nie dorosła, ale chyba zaproponuję wypożyczenie.

                  Wczytywanie…
                3. Bazyl pisze:
                  21 grudnia 2017 o 09:40

                  Albo z „kanią”. Akcja z jesieni. Podczas grzybobrania znalazłem pięć ładnych kań, ale zostawiłem, bo grzybiarz jestem niezły, ale przy czubajkach zawsze niepokój mam. Ale śniły mi się, więc po nie podrałowałem i zawiozłem do konsultacji mykologicznych :P Po aprobacie Kitek obtoczył w panierce, zarzucił na masełko i zacząłem konsumpcję. Zainteresowany Starszy podszedł i spytał czy może kęsa. Od strony kuchni doleciało tak głośne i przepełnione grozą „NIE!!!”, że mało mi kawałek pyszoty w gardle nie stanął :D

                  Wczytywanie…
                4. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  21 grudnia 2017 o 09:45

                  „No i przez te grzybki chłód rodzinnej kryptki nazbyt szybki dał obiadkom kres…” jak śpiewał klasyk :D
                  Coś nam się komentarze zwężają :)

                  Wczytywanie…
  4. Pożeracz pisze:
    19 grudnia 2017 o 12:02

    Ależ świetne podsumowanie. Może Cię to przerazi, ale uważam, że jakieś wydawnictwo powinno Cię zatrudnić do pisania blurbów ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      19 grudnia 2017 o 15:00

      Dziękuję uprzejmie. Czy wydawcy słyszeli? Ceny umiarkowane, przy zamówieniach hurtowych możliwość negocjowania rabatu! :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Bazyl pisze:
    21 grudnia 2017 o 09:55

    Musisz popracować nad tym elementem, wszak guru blogosfery mówią, że feng szui na blogu to podstawa :P Tymczasem przeniesłem :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      21 grudnia 2017 o 10:09

      Dobrze, że przeniesłeś. Ja tam się na feng shui nie znam, na html-u też nie :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d